Katedra Poznańska

Parafia Archikatedralna pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła
Archidiecezja Poznańska

Codzienne spotkanie

wtorek 2 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Zielony czas. To znaczy rozpoczyna się czas wzrostu, czas życia Ewangelią Zbawienia. Jezus nas  wyposażył we wszystko co konieczne do tego, aby nasze  życie się odrodziło i przemieniło.  Teraz trzeba iść i dać świadectwo wiary i miłości. św. Piotr w  swym liście pisze: “Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby On was znalazł bez plamy i skazy – w pokoju, a cierpliwość Pana naszego uważajcie za zbawienną”.

Pierwsze czytanie

2 P 3, 12-15a. 17-18

Czytanie z Drugiego Listu Świętego Piotra Apostoła

Najmilsi:

Oczekujecie i staracie się przyśpieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo, płonąc, pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią. Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których zamieszka sprawiedliwość. Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby On was znalazł bez plamy i skazy – w pokoju, a cierpliwość Pana naszego uważajcie za zbawienną.

Wy zatem, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, strzeżcie się, abyście dając się uwieść błędom tych, którzy nie szanują praw Bożych, własnej stałości nie doprowadzili do upadku. Wzrastajcie zaś w łasce i poznaniu Pana naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa! Jemu chwała zarówno teraz, jak i do dnia wieczności! Amen.

Psalm responsoryjny

Ps 90 (89), 2 i 4. 10. 14 i 16 (R.: por. 1b)

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Zanim narodziły się góry, †
nim powstał świat i ziemia, *
od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem.
Bo tysiąc lat w Twoich oczach †
jest jak wczorajszy dzień, który minął, *
albo straż nocna.

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Miarą naszego życia jest lat siedemdziesiąt, *
osiemdziesiąt, gdy jesteśmy mocni.
A większość z nich to trud i marność, *
bo szybko mijają, my zaś odlatujemy.

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Nasyć nas o świcie swoją łaską, *
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Niech sługom Twoim ukaże się Twe dzieło, *
a Twoja chwała nad ich synami.

Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Ef 1, 17-18

Alleluja, alleluja, alleluja

Niech Ojciec Pana naszego, Jezusa Chrystusa, przeniknie nasze serca swoim światłem,
abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mk 12, 13-17

Słowa Ewangelii według Świętego Marka

Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?»

Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu wystawiacie Mnie na próbę? Przynieście mi denara; chcę zobaczyć». Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?»

Odpowiedzieli Mu: «Cezara».

Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga».

I byli pełni podziwu dla Niego.

ks. Arkadiusz Nocoń

„Rzeczy Bożych na ołtarzach cezara składać nie wolno”

Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie.
Zadziwiające, jak niechęć do Jezusa potrafi łączyć wrogów. Zwolennicy Heroda (herodianie), popierając rządy króla, podporządkowanego Rzymowi, byli w konsekwencji poplecznikami cezara i rzymskiej władzy. Faryzeusze, przeciwnie, uważając się za pobożnych i sprawiedliwych (przynajmniej we własnym mniemaniu), pogardzali zarówno Herodem jak i cezarem. Grupy te stały więc na antypodach debaty religijnej i politycznej ówczesnego Izraela. A jednak w tym jednym wypadku, gdy chodziło o „pochwycenie Jezusa w mowie” potrafili działać wspólnie. I tak będzie już przez wieki: wszyscy na Jednego…

Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz.
Ich słowa „łagodniejsze od oliwy”, chciałoby się powtórzyć za Psalmistą, „lecz są to obnażone miecze” (por. Ps 55, 22). Rzeczywiście, jedni i drudzy zioną do Jezusa nienawiścią, ale starannie usiłują ją tutaj ukryć za tak zwaną „gładką gadką”.

Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie?
Pułapka, którą zastawili wydaje się być doskonała, bo każda odpowiedź Jezusa to niemal wyrok śmierci. To, albo miecz Rzymian, dla podżegaczy do rewolty, albo sztylet Zelotów, dla kolaborantów i zdrajców. Jezus tymczasem, „poznawszy ich obłudę”, prosi, aby podali mu monetę. Zaślepieni nienawiścią, sami wpadają w pułapkę. Rozmowa z Jezusem toczy się bowiem na terenie świątyni, czyli tam, gdzie nie wolno było wnosić jakiegokolwiek wizerunku, również tego wybitego na monecie (to stąd „stoły zmieniających pieniądze” w przedsionku świątyni, por. Mk 11,15). I oto ci, którzy uważali się za pobożnych i czystych podają Jezusowi monetę z wizerunkiem cezara: w tym świętym dla Żydów miejscu! Mieli ją w kieszeni? Pożyczyli od kogoś? Nieważne, ona nigdy nie powinna się tam znaleźć! A i faryzeusze zresztą, jak na czystych przystało, brzydzili się ponoć samym jej dotknięciem! Ich obłuda została tutaj zdemaskowana. W teorii – nieskalani, w praktyce … mogliśmy zobaczyć.

Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara.
Faryzeusze i zwolennicy Heroda pytali: – „czy mamy płacić?” A Jezus im odpowiada – „oddajcie”, zmieniając czasownik. Nie powiedział: „płaćcie” lub „nie płaćcie”, ale właśnie „oddajcie”, bo co masz, czego byś nie otrzymał? Sama władza też coś nam daje: szkoły, szpitale, sądy, to tylko niektóre z instytucji, których funkcjonowanie zapewnia lub powinna zapewniać. A zatem skoro „otrzymujesz”, to umiej również „dawać”, albo lepiej „oddawać”.

A Bogu to, co należy do Boga.
Gdzie jest „wybity” obraz Boga? Na jakiej “monecie” widnieje Jego wizerunek? W każdym człowieku stworzonym na Jego obraz i podobieństwo (por. Rdz 1, 26). Do cezara mogą należeć więc rzeczy, ale człowiek należy wyłącznie do Boga, i biada władzy, która „sięga” po człowieka, próbując nim zawładnąć i decydować o jego losie.
„Rzeczy Bożych na ołtarzach cezara składać nam nie wolno. Non possumus” (por. Memoriał Biskupów polskich, z 8 maja 1953 r.).

Poniedziałek 1 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj od rana razem z Jezusem pragnę chwalić Maryję, która jest Jezusa i moją Matką. Wciąż na nowo tę rzeczywistość macierzyństwa Maryi wobec mnie odkrywam i uczę się. Jesteś Maryjo dla mnie wzorem otwarcia na Boga i wzorem zaangażowania w dzieło Boga. Tobie Maryjo poświęcam ciało i duszę moją wszystko czym jestem i co posiadam. Maryjo czyń mnie swoim narzędziem do wykonywania służby w Kościele Chrystusa dla zbawienia ludzi. Maryjo Tobie zawierzam wszystkich moich parafian i ludzi powierzonych mojej trosce. Mogę im dać Jezusa i Twoją miłość. Totus Tuus JM.

 

Niedziela 31 maja 2020

Totus Tuus JM! Pięćdziesiątnica Paschalna. Dzień Zesłania Ducha Świętego. Dzień wielki i uroczysty, dzień obdarowania Miłością. Jesteśmy powołani do życia Miłości i życia miłością. Powołani do życia w Bogu miłością. Duchu Święty rozjaśnij wszystkie mroki mojego życia i napełnij mnie pasją życia dla Boga i ludzi i dla Ewangelii. Duchu Święty przyjdź do wszystkich moich Parafian, zgromadź nas na nowo przy Ołtarzu Pańskim. Wyzwól z wszelkich lęków i wszelkich grzechów, tak aby podobali się Bogu i wiedli życie zgodnie z Twoją wolą. Przyjdź i odnów nas Duchu Święty.

 

Maciej Górnicki

Duch, który sprawia, że mówimy „jednym językiem”

Długa lista krajów i ludów, wymieniona w dzisiejszym fragmencie z Dziejów Apostolskich świadczy o tym, że Jerozolima, pomimo tego, że politycznie nie miała wówczas wielkiego znaczenia, była jednoznacznym duchowym centrum dla tych wszystkich, którzy wyznawali Boga Izraela. Pomimo znacznego rozproszenia, wynikającego z trudnych dziejów Izraela, Żydzi z całego ówczesnego świata przybywali licznie z pielgrzymką na święta do Jerozolimy. Duchowa jedność może więc współistnieć z kulturową i językową różnorodnością. I na tę prawdę zwraca uwagę znak, którym posłużył się Duch Święty, udzielając zebranym w Wieczerniku Apostołom daru języków. Tak jak wieża Babel – symbol ludzkich usiłowań, aby budować ziemski dobrobyt bez Boga – była jednocześnie znakiem pomieszania języków i niemożności międzyludzkiego dialogu, tak Zesłanie Ducha Świętego jest znakiem zjednoczenia tego, co podzielone. Jedność nie przychodzi jednak jako rezultat ludzkich wysiłków, ale właśnie jako skutek działania Ducha.

Tę myśl rozwija drugie czytanie, zwracając uwagę na różnorodność darów, posług i działań w Kościele-Ciele Chrystusa. Ukazanie Kościoła jako ciała jest czymś więcej niż tylko analogią. Kościół nie tylko jest „podobny” do ciała, ale faktycznie jest ciałem Chrystusa. Tak jak w ciele ludzkim różne układy i organy współdziałają dla wspólnego dobra, tak też różnorodność w Kościele jest niezbędna. Próby unifikacji, sprowadzenia wszystkiego do jednego modelu są dla Kościoła szkodliwe, a wręcz zabójcze. Różnorodność w sposobach działania, w modelach duszpasterskich czy uwarunkowaniach kulturowych musi być jednak podporządkowana jednemu Duchowi, w przeciwnym razie będzie dla Kościoła równie szkodliwa jak nadmierna unifikacja. Wielość modeli działania i posług nie może więc być wynikiem „kultu własnego pomysłu” (por. Kol 2,23), ale posłuszeństwa Duchowi Świętemu. Tylko On jest w stanie sprawić, że różne działania, różne ujęcia i różne obdarowania połączą się w jedno – dla dobra Kościoła.

Czytając dzisiejszą ewangelię łatwo przeoczyć pewien teologiczny paradoks. Jezus posyła swoich uczniów, tchnąc na nich Ducha i udzielając im władzy odpuszczania grzechów w dniu swojego Zmartwychwstania – a więc jeszcze przed Zesłaniem Ducha Świętego. Duch Święty nie jest związany sztywnymi ramami teologii, która chciałaby ująć całą rzeczywistość duchową w formuły i reguły. Boży Duch tchnie tak jak chce, przekraczając niejednokrotnie nasze duszpasterskie czy teologiczne wyobrażenia. Podobne „złamanie reguł” zdarzy się w Cezarei, gdy Duch Święty zstępuje na pogan, zanim jeszcze zostali ochrzczeni (Dz 10,44-48). Idąc realizować misję Chrystusa, który mówi nam „Ja was posyłam”, musimy zawsze pamiętać, że ta misja jest czymś większym i głębszym niż jakiekolwiek duszpasterskie czy misyjne plany. Powinniśmy być otwarci na to, co zechce czynić Duch, zarówno w nas samych, przez nas, jak i w tych, do których jesteśmy posłani. Wtedy rzeczywiście będziemy budować Kościół Chrystusowy, którego siłą jest jedność płynąca z Ducha, a bogactwem – różnorodność, owoc tego samego Ducha.

Sobota 30 maja 2020

Totus Tuus JM! Jest sobota przed Uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Przyjdź Duchu Święty.  Wyprowadź nas z lęków,które nas zamknęły. Daj nam poznać co mamy czynić, jak mamy realizować nasze powołanie, by głoszone było Słowo Boże po całej ziemi. św. Paweł (widzimy go jak dzisiaj dotarł do Rzymu) napełniony Duchem Świętym nieustannie głosi Słowo Boże. Nie ma dla niego żadnych przeszkód, czy to na wolności czy w więzieniu ewangelizuje. Rodzi się pełen żywej wiary Kosciół w Rzymie. Przyjdź Duchu święty i daj mi odwagę w każdej sytuacji i przy każdym spotkaniu z drugim człowiekiem głosić Słowo Boże. Przyjdź.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Ewangelia nie jest bezstronna

1. Piotr zadaje pytanie o los św. Jana. To bardzo ludzkie. Chcemy wiedzieć, co czeka tych, których kochamy. Ale odpowiedź Jezusa jest dość stanowcza: „co tobie do tego. Ty pójdź za Mną”. To ważne przypomnienie. Każdy z nas ma swoją drogę, swoje powołanie. Nawet jeśli wspólnie podążamy za Jezusem, to jednak nie powinniśmy porównywać się z innymi. Nadmierna ciekawość wobec innych nie jest wskazana.
2. Ostatnie zdania to zakończenie Ewangelii według św. Jana. Sam autor zabiera głos podkreślając, że Ewangelia jest jego świadectwem. Nie jest więc to tylko reportaż, relacja czy kronika życia Jezusa. Jedną z warstw Ewangelii jest wiara samego Jana. Co wcale nie oznacza, że słowa i wydarzenia przez niego opisane są fikcją. Jego Pierwszy List zaczyna się od znamiennych słów: „To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia,
co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce” (1,1). Ewangelia jest połączeniem obiektywnej prawdy o wydarzeniu Jezusa ze świadectwem wiary bezpośrednich świadków Jego życia i nauczania. Dziś wiara też nie jest przekazywana przez bezstronnych świadków. Słowo Boże głoszone w Kościele angażuje także tego, kto głosi. Ksiądz, katecheta, rodzice – każdy, kto głosi Ewangelię, musi sam być jej świadkiem. Nie jest tylko tym, kto mechanicznie powtarza jakieś formuły czy frazesy. Jest tym, który przemawia w imieniu Prawdy, która jego samego przemieniła i dała mu życie.
3. „Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał…”. Cudowna pokora autora wobec prawdy, która go przewyższa. Nie da się zamknąć Boga w żadnej księdze. Nie da się nawet wyczerpująco opisać Objawienia, które przyniósł Jezus. Owszem zostało ono przekazane i jest głoszone w Kościele. W chrześcijaństwie prawda jest ostatecznie Kimś, a nie czymś. Jan dał świadectwo, którego celem było doprowadzenie słuchacza do osobistego spotkania z Jezusem. Tu otwiera się miejsce na działanie Ducha Świętego, który jest Duchem Prawdy i ma prowadzić Kościół do pełni prawdy, którą poznamy dopiero po drugiej stronie życia.
4. Pozwólcie, drodzy czytelnicy, że i ja dołożę swoje na koniec. Przez dwa miesiące komentowałem czytania z Liturgii Słowa na stronie Opoki. To dawało mi wiele natchnień do przepowiadania, było radością odkrywania piękna Bożej prawdy. Dziękuję za głosy zwrotne. Od nowego tygodnia komentatorzy będą się zmieniać codziennie (ja też mam jedne dzień). Każdy z nas będzie wnosił zapewne swoją wiarę w to przepowiadanie, co będzie – ufam – z pożytkiem doczesnym i wiecznym. Amen.

Piątek 29 maja 2020

Totus Tuus JM! Duchu święty przyjdź i napełnij nas swoimi darami. św. Paweł jest w więzieniu, czeka na statek aby udać się w ostania drogę do Rzymu, by tam złożyć ostateczne świadectwo swej wiary i miłości do Chrystusa. Być wiernym. Wytrwa do końca. Zachować wiarę i mieć w sercu pokój.   Jezus w Ewangelii pyta Piotra o miłość – czy ty mnie kochasz, czy ty mnie miłujesz. Mamy dzisiaj możliwość odpowiedzieć : Ty wszystko wiesz. Ty wiesz że Cię kocham.  Pozwól mi w tej miłości trwać Panie.

 

ks. Tomasz Jaklewicz
Egzamin końcowy
1. Niezwykły jest dialog Piotra ze zmartwychwstałym Panem. Jakby podsumowanie całej formacji Piotra, egzamin końcowy szkoły Jezusa. Jakby rozmowa kwalifikacyjna przed powierzeniem mu najważniejszej funkcji w powstającym Kościele. Piotrze, czego się nauczyłeś? Czy wiesz, jak zarządzać Kościołem? Czy wiesz, jak głosić wiarę? Jest tyle pytań, które Jezus mógł zadać. A pyta trzy razy tylko o jedno: „czy kochasz Mnie”. Więź z Jezusem, miłość – tylko to się liczy.
2. Piotr ma za sobą doświadczenie zdrady. To nauczyło go pokory. Odpowiadając nie zaczyna od słowa „ja”. Ale mówi „Ty wiesz, Panie”. Ma świadomość, że jego ludzkie siły są wątłe. Kocha Jezusa, ale wie, że ludzka miłość jest podobna do porannej rosy, która prędko znika. Jeszcze raz usłyszy „pójdź za mną”. To będzie wezwanie do większej miłości. Bo miłość zawsze pyta o więcej.
3. „Paś owce moje”. Jezus jest Dobrym Pasterzem, ale przekazuje pasterską władzę Piotrowi, a szerzej Kościołowi. Jest czas, kiedy uczeń staje się nauczycielem. Choć, aby być dobrym nauczycielem w szkole Jezusa, trzeba pozostać wewnętrznie także uczniem. Dobry Pasterz musi przede wszystkim nosić w sobie zapach Jezusa. Miłość do Niego jest przed miłością do owiec.
4. Jak ten dialog się przekłada na nasze życie? Może podobnie jak Piotr nosimy w sobie pamięć o własnej zdradzie, upadku, grzechu. A Pan za każdym razem przychodzi i pyta: „kochasz Mnie?”. On nigdy się nie zraża. Po każdym grzechu, jakby nie dowierzał, że chcemy Go odrzucić na zawsze. Ile razy było nam głupio tak, jak Piotrowi, że któryś raz z kolei Jezus pyta o miłość. Pan powierza każdemu w Kościele jakieś zadanie – „paś moje owce”. Może chodzić o wychowanie własnych dzieci, o prowadzenie jakiejś grupy, o uratowanie grzesznika, o świadectwo przynależności do Boga w firmie czy na studiach, o bycie duszpasterzem… Ktoś jest zawierzony mojej odpowiedzialności. Dla kogoś mam być pasterzem. Tylko kochając Jezusa mogę być dobrym pasterzem. To są zawsze bardziej Jego owce, niż moje. Mam kochać owce, ale tylko wtedy będę je pasł, gdy miłość do owiec nie przesłoni mi Boga.

Czwartek 28 maja 2020

Totus Tuus JM! Radość wielka mieć świadomość, że do do kościoła ludzie mogą wchodzić bez ograniczeń. Serdeczna i pokorna modlitwa trwa – o zakończanie pandemii. Przyjdź Duchu Święty, ześlij z nieba wzięty światła swego strumień.

św. Paweł stanął przed Jerozolimskim Trybunałem , który nie rozstrzygnął stawianych mu zarzutów przez Żydów – zarówno faryzeuszów jak i saduceuszów. W tym momencie rozpoczyna się jego droga do Rzymu, gdzie zakończy swoją ziemską misje. “Odwagi! – powiedział – trzeba bowiem, żebyś i w Rzymie zaświadczył o Mnie, tak jak dawałeś o Mnie świadectwo w Jeruzalem”. W Rzymie oddając życie za Jezusa stanie się wraz ze św. Piotrem fundamentem rodzącego się Kościoła.

 

ks. Tomasz Jaklewicz
Kościół rodzi się z modlitwy Jezusa
1. Czytamy dziś w Ewangelii już kolejny fragment tzw. „modlitwy arcykapłańskiej” Jezusa. Nasz Pan odmówił ją w wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy. Chrystus obejmuje swoją modlitwą powstający Kościół. Włącza w swoje dziękczynienie, uwielbienie i prośby także nas, współczesnych uczniów. Papież Benedykt XVI pisze: „Możemy powiedzieć, że w modlitwie arcykapłańskiej Jezusa dokonuje się założenie Kościoła… – właśnie tutaj podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus tworzy Kościół – bo czymże innym jest Kościół, jeśli nie wspólnotą uczniów, która przez wiarę w Jezusa Chrystusa jako posłanego przez Ojca, otrzymuje swą jedność i zostaje włączona w misję Jezusa prowadzenia świata do poznania Boga, a przez to do jego zbawienia? – Tutaj znajdujemy rzeczywiście prawdziwą definicję Kościoła – Kościół rodzi się z modlitwy Jezusa. Modlitwa ta nie jest jednak tylko słowem: jest ona aktem, przez który Jezus samego siebie «poświęca», czyli «składa siebie w ofierze» za życie świata” (Jezus z Nazaretu, II, 114).
2. Jezus modli się przede wszystkim o jedność Kościoła: „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno”. Wzorem dla jedności Kościoła jest jedność między Osobami w Trójcy. Nie da się wyżej zawiesić poprzeczki. Taka jedność jest możliwa tylko jako dar. Trzeba o nią wytrwale prosić Boga. Ale to nie zwalnia nas z dążenia do jedności. Przebaczenie, szukanie zgody, akceptacja odmienności, pokora, gotowość do zmiany swojego punktu widzenia – to wszystko są konkretne postawy budujące jedność Kościoła.
3. „By świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś”. Jedność jest motywem wiarygodności Kościoła i jego misji w świecie. Sobór Watykański II mówił wręcz, że „Kościół jest w Chrystusie jakby sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”. Sakrament to widzialny znak łaski niewidzialnej. Kościół podzielony, skłócony nie będzie ani znakiem, ani narzędziem jedności. Każda Eucharystia jest momentem, w którym Jezus modli się za nas, przekazuje nam swój pokój, buduje jedność. Konkretne wezwanie dla nas: bądźmy ludźmi szukającymi jedności. Takiej, która buduje na Prawdzie i Miłości, którą jest sam Bóg.

Środa 27 maja 2020

Totus Tuus JM! Mów Panie do mnie, prowadź drogą Twego życia. Jezus w modlitwie arcykapłańskiej w Wieczerniku odsłania swoje kapłańskie serce zatroskany o wszystkich, których Bóg podarował Jego trosce “aby byli jedno”, aby nikt nie zginął, aby wszyscy doszli do pełni życia w NIM. św. Paweł u kresu swego życia też ma te same uczucia, zatroskany o wspólnotę “Uważajcie na samych siebie i na całe stado, w którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią”. Sprawa Jezusa i jego Ewangelii to najważniejsza rzecz, która powinna rozpalać codziennie nasze serca aby zbawcze dzieło Boga dokonywało się we wszystkich i we wszystkim. Alleluja! Przyjdź Duchu Święty.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Szczęście w dawaniu

1. Słuchamy dziś w pierwszym czytaniu w dalszym ciągu mowy pożegnalnej św. Pawła z uczniami w Efezie. Apel do przełożonych Kościoła jest bardzo wymowny: „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, w którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią”. Źródłem pasterskiej władzy biskupów i prezbiterów jest Duch Święty. Kościół należy do Boga. Pasterzowanie wspólnocie jest służbą. Potem Paweł ostrzega przed „ludźmi, którzy głosić będą przewrotne nauki”. To ostrzeżenie okazywało się niestety aktualne w wielu momentach historii Kościoła. Wielkie szkody wyrządzali i wyrządzają wspólnocie wiernych ci, którzy mieszają im w głowach, poszukiwacze nowinek teologicznych, „uwspółcześnienia” wiary, dostosowania jej do ludzkich możliwości. Wilki drapieżne występują na ogół w owczej skórze. Dziś często w imię taniego miłosierdzia próbuje się obniżyć moralne wymagania Ewangelii i rozwodnić doktrynę. Robi się to pod sztandarami modernizacji, czynienia Kościoła bardziej ludzkim lub doganiania współczesności. Kościół jednak nie będzie bardziej ludzki, jeśli stanie się mniej Boży. Warto przypomnieć słowa św. Jana Pawła II z encykliki „Veritatis splendor”: „żadne rozgrzeszenie, udzielone przez pobłażliwe doktryny, także filozoficzne czy teologiczne, nie może naprawdę uszczęśliwić człowieka: tylko Krzyż i chwała Chrystusa zmartwychwstałego mogą dać pokój jego sumieniu i obdarzyć zbawieniem”.
2. „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu”. To zdanie przytacza św. Paweł jako słowa Jezusa. Takiego zdania nie znajdziemy w żadnej Ewangelii. Musiało ono być przekazywane w ustnym nauczaniu Apostołów. Podobnych zdań jest więcej (bibliści nazywają je agrafa, czyli „niezapisane”). Treść tego zdania odpowiada jak najbardziej nauczaniu Jezusa. Dziś wielu ludzi wierzy, że jest raczej odwrotnie, czyli, że im więcej mam, tym większe szczęście. Ale logiką miłości, logiką Ewangelii jest logika daru z siebie. Człowiek jest jedynym stworzeniem, które może urzeczywistnić siebie tylko przez „bezinteresowny dar z siebie samego”, jak często powtarzał św. Jan Paweł II.
3. „Wszyscy wybuchnęli wielkim płaczem. Rzucali się Pawłowi na szyję i całowali go, smucąc się najbardziej z tego, co powiedział: że już nigdy go nie zobaczą”. Uczniowie w Efezie pokochali Pawła. To pełne emocji pożegnanie jest pięknym świadectwem tych serdecznych więzi. Nieraz można usłyszeć, że zadaniem księdza czy ewangelizatora nie jest przywiązywanie ludzi do siebie, ale do Jezusa. To prawda. Ale prawdą jest też to, że nie da się głosić Ewangelii „na zimno”, bez budowania ludzkich więzów. Kościół łączy ludzi z Bogiem, ale zarazem łączy ludzi ze sobą. Nie da się głosić Bożej prawdy nie kochając.

Wtorek 26 maja 20202

Totus Tuus JM! Dzisiaj przypada Dzień Matki. Modlę się pełen wdzięczności za moją Mamę piękną pod każdym względem moja Matkę. Jestem przekonany, że mnie wspiera. Mam też Matkę Maryję w niebie. Miłości do Jezusa i Maryi uczyła mnie moja Matka. Jej żarliwa modlitwa i cudowny śpiew pieśni maryjnych – to wszystko mówiło w niej o żywej wierze i miłości do Boga i Tej, która została nam dana pod krzyżem przez Jezusa za Matkę.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Życie jako mission (im)possible

1. Zarówno w pierwszym czytaniu, jak i w Ewangelii, mamy do czynienia z mową pożegnalną. Paweł żegna się z uczniami w Efezie, a Jezus z Apostołami w Wieczerniku. Apostoł Narodów dokonuje podsumowania swojej misyjnej działalności. Udaje się do Jerozolimy czując, że spotka go tam los podobny do losu Jezusa. „Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: bylebym dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej”. W swoich listach Paweł nieraz porównywał życie chrześcijanina do sportowych zawodów, do walki o laur zwycięstwa. Teraz odnosi tę myśl do własnego życia. Mówi o dokończeniu biegu. Co jest ważne w moim życiu? Jaki jest jego cel? Nasze życie bywa nieustanną bieganiną, od rana do wieczora? Czy jednak wiemy, po co tak biegamy? To jasne, że każdy z nas ma inne zadanie, inne powołanie, ale dobrze jest mieć świadomość nadrzędnego celu. O co mi ostatecznie chodzi? Gdzie jest moje Westerplatte? Jakie miejsce wśród moich życiowych celów zajmuje Bóg?
2. Pan żegnając się z uczniami modli się do Ojca: „Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania”. Wybrzmiewa podobna tonacja jak u Pawła. Radość z wypełnienia zadania na chwałę Boga. Dziś dominuje zgoła inne podejście do życia. Nie poszukiwanie chwały Boga, ale poszukiwanie swojej chwały. Ludzie pytają raczej „co ja z tego będę miał”, niż „ile ja mogę z siebie dać”. Życie jako misja, służba, powołanie, zadanie do wykonania – to najbardziej szlachetny sposób przeżywania swojej wolności. Dotyczy to każdego powołania.
3. „Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi”. Jezus modlił się w wieczerniku także za mnie. Wiedział doskonale, że świat będzie chciał zdusić w nas szlachetne pragnienia i będzie proponował nam maksimum przyjemności z życia, myślenie tylko o sobie. Jezus pragnie byśmy byli Jego i Ojca. Odchodząc z tego świata ogarnia swoją miłością naszą niedoskonałą wolę. Jego łaska wzmacnia nas i chroni. Bylebym tylko chciał należeć do Niego, a nie tylko do siebie. Bylebym szukał siebie bardziej w Nim niż w sobie.

Poniedziałek 25 maja 2020

Totus Tuus JM! W czytanym dzisiaj fragmencie Dziejów Apostolskich jesteśmy świadkami chrztu i bierzmowania. św. Paweł pyta o fundamenty –  «Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?» Chrzest i bierzmowanie przynoszą człowiekowi całą nowość chrześcijańskiej wiary, przynoszą nie tylko odpuszczenie grzechów, ale nowe życie od Boga. Jakże często kapłan pyta : czy przyjęliście Ducha Świętego ? bywa , że niektórzy są zaskoczeni, jakby bierzmowanie było mniej ważne, tymczasem sakrament ten świadczy o otwarciu na Ducha Świętego, którego potrzebujemy dla zrealizowania chrześcijańskiego powołania. Duchu Święty przyjdź.  Trwa Nowenna.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Odwaga i zwycięstwo

1. „Wierzymy, że od Boga wyszedłeś”. Uczniowie deklarują wiarę. Ale Jezus czyta w ich sercach, jak w otwartej księdze. Widzi, że za tym wyznaniem wiary nie idzie jeszcze ich całe życie. Dlatego zapowiada godzinę próby, która boleśnie zweryfikuje tę deklarację wiary. Czy nie podobnie jest z nami? Są chwile, kiedy mamy ochotę powiedzieć, jak uczniowie: „Tak, Panie, już teraz wierzę, już mi się to wszystko poskładało w całość, jestem z Tobą na zawsze”. Zwykle po dobrych rekolekcjach, po dobrej modlitwie przychodzi moment próby naszej wierności. I często nie zdajemy egzaminu. Ale Jezus nie przestaje nas kochać. Choć my Go zostawiamy, On nas nie zostawi. Jego miłość obejmuje także naszą niedoskonałość. Tylko dzięki tej Jego miłości, mamy mimo wszystko szansę na zwycięstwo.
2. „Mnie zostawicie samego”. Samotność Jezusa. Przypomina się obraz Jezusa frasobliwego utrwalony w sztuce ludowej. Mały Franciszek, jeden z pastuszków fatimskich, powtarzał: „Pan Jezus jest taki smutny z powodu tylu grzechów”. Mówił, że chce przez swoje modlitwy i ofiary pocieszać Pana Jezusa. Kiedy zachorował, nie dawał po sobie poznać, jak bardzo cierpi. Nie narzekał, nie uskarżał się. Najwyżej na to, że nie ma siły odmówić całego Różańca. Kiedy Łucja zapytała go parę dni przed śmiercią, czy bardzo cierpi, odpowiedział: „Tak, ale znoszę wszystko z miłości do Pana Jezusa i Matki Boskiej”. To jest wyższa szkoła miłości do Boga. Wejść w samotność Boga opuszczonego przez ludzi. Wejść w Jego ból z powodu grzechów.
3. „To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale odwagi! Ja zwyciężyłem świat”. Bóg nie da się nam prześcignąć w miłości i w niesieniu pociechy. To Jezus zwyciężył na krzyżu. My mamy udział w tym zwycięstwie. I to jest źródło pokoju i pociechy, zwłaszcza w sytuacji ucisku. Wniosek do życia: trzeba trzymać się Chrystusowego Krzyża, bo on jest znakiem zwycięstwa. Z niego nasza odwaga i nadzieja.

Niedziela 24 maja 2020

Totus Tuus JM! Dzięki o Panie, składamy dzięki, o Wszechmogący Królu w niebie. Dzisiaj  przypada 41 rocznica moich święceń kapłańskich. Tak jak dzisiaj przeżywaliśmy wtedy Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Zapatrzeni byliśmy w Chrystusa Kapłana. Ten wielki dar kapłaństwa niesiemy w glinianych naczyniach ale nieustannie z pragnieniem, aby Chrystusa dawać  Ludowi Bożemu. Wspieraj mnie (nas) Panie do końca moich dni (naszych dni) w służbie kapłańskiej.  Jezus mówi : będziecie mi świadkami po krańce ziemi …idźcie, udzielajcie chrztu i głoście Ewangelię.

 

Sobota 23 maja 2020

Totus Tuus JM! Kto miłuje Jezusa tego miłuje Bóg Ojciec i Duch Święty. Dlatego szukam nieustannie komunii z Jezusem wsłuchany w Jego Słowo. ” Ojciec sam was miłuje, bo wy Mnie umiłowaliście i uwierzyliście, że wyszedłem od Boga”. Dzisiaj jest piękny dzień – ks. Arcybiskup wyświęci nowych kapłanów. Niech idą głosić i dawać Jezusa. Również dzisiaj dzieci przystąpią do I spowiedzi św.. Bóg który jest miłością i miłosierdziem czeka na nas wszystkich.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

O co prosić Boga?

1. „O cokolwiek prosilibyście Ojca, da wam w imię moje”. Często boimy się prosić Boga o coś, bo wydaje się nam niemożliwe, by nam to rzeczywiście dał. Wątpimy w Jego wszechmoc. Albo przeszkodą jest postawa Zosi Samosi. Sami chcemy sobie zawdzięczać wszystko. Nie chcemy uznać, że bez Bożej pomocy nie damy rady.
2. Oczywiście, prawdą jest to, że Pan Bóg nie jest chłopcem na posyłki ani maszynką spełniającą nasze zachcianki. Dał nam swojego Syna. To jest Jego największy DAR. Jezus obiecuje, że dostaniemy to, o co poprosimy w imię Jego. Czyli dar, o który prosimy musi być w zgodzie z Jezusem. To On jest miarą dobra, o które możemy prosić Ojca. Powinniśmy prosić Boga o to, o co sam Jezus poprosiłby dla nas. „Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna”. To jeszcze jedno uściślenie. Co jest nam potrzebne do szczęścia? Nowy samochód, wygrana na loterii, jakaś inna atrakcja? Bóg chce, byśmy byli szczęśliwi. Problem w tym, że to On wie lepiej niż my, co da nam szczęście. My ulegamy często iluzjom. Nasze pożądania zwodzą nas obietnicami szczęścia, ale ono niekoniecznie jest tam, gdzie myślimy, że być powinno. Więc Bóg nie da nam takiej „zabawki”, która może nam raczej zaszkodzić niż nas uszczęśliwić.
3. „Całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu”. Jezus zapowiada uczniom, że poznają Ojca już nie przez przypowieści, ale bezpośrednio. Zniknie też kiedyś pośrednictwo Jezusa i Kościoła. Ujrzymy Boga takim, jakim jest. Niektórzy zostają już tu na ziemi obdarowani łaską głębszego poznania Boga. Mówimy o doświadczeniu mistycznym. Taki dar zobowiązuje. Na pewno warto prosić Boga w imię Jezusa, byśmy Go lepiej poznali.

Piątek 22 maja 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj rozpoczyna się nowenna do Ducha Świętego. Dzisiaj  rozpoczyna się modlitwa wołania uczniów Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego i Wniebowstępującego,  aby uwielbiony Jezus  razem ze swoim Ojcem zesłał nam Ducha Świętego, który poprowadzi nas do pełni Życia w Bogu drogą Ewangelii. Prosimy o te same łaski, którymi napełnieni zostali Apostołowie w Wieczerniku w dzień Zielonych Świąt. Duchu Święty przyjdź!

 

ks. Tomasz Jaklewicz
Sama radość
1. Dziś raz jeszcze o radości, którą obiecuje Pan. Jezus ilustruje obietnicę wiecznej radości obrazem: „Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu – z powodu radości, że się człowiek na świat narodził”. Bóle porodowe. choć dotkliwe, są jednak niczym w porównaniu z radością z powodu narodzin dziecka. Cierpienia doczesne bywają bardzo bolesne, a jednak są on zawsze tylko „przejściowe”. Są do czasu. Coś musi umrzeć, aby mogło się narodzić coś nowego.
2. TAM w niebie radości nikt nie zdoła już nam odebrać. Co więcej „o nic nie będziecie Mnie pytać”. Czyli wszystko stanie się jasne. Znajdziemy odpowiedzi na wszelkie pytania. Prawda zajaśnieje już nie zagrożona kłamstwem, błędem, wątpliwościami. Nie będziemy się musieli spieszyć z poznawaniem prawdy. Mamy na to całą wieczność.
3. Jesteśmy skierowani ku przyszłości. Nasze życie nie jest więc tylko przemijaniem. Dlatego nie musimy gorączkowo szukać maksimum radości w życiu doczesnym. Owszem każdą prostą radość życia warto przyjmować jako zapowiedź, obietnicę, przedsmak NIEBA.

Czwartek 21 maja 2020

Totus Tuus JM! Tak naprawdę to dzisiaj jest dzień czterdziesty od Zmartwychwstania Pańskiego, a więc Wniebowstąpienie Pańskie. Uroczystość ta została przeniesiona na niedzielę, tak aby tajemnica tego dnia była przeżyta przez wszystkich wiernych podczas Mszy św. „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie… idę do Ojca”. Uczniowie nie rozumieli tych słów. Tajemnica odejścia i pozostania. Tak ! Jezus jest Bogiem w chwale, obecnym pośród nas w Kościele i przez Kosciół – w Tym wielkim Sakramencie.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Wytrzymaj, to tylko chwila.

1. Jezus mówi o swoim odejściu i obiecuje powrót. Czy powrót oznacza w tym miejscu zmartwychwstanie? Chodzi raczej o powrót ostateczny na końcu czasów, czyli paruzję. Choć powstanie z martwych Jezusa jest niewątpliwie zapowiedzią ostatecznego powrotu, który zamieni smutek w radość. To oczekiwanie na Jezusa to zaledwie chwila. W oczach Bożych oczywiście. Z naszej perspektywy to nieraz długi czas oczekiwania. „Wy będzie płakać i zawodzić”. Taki bolesny czas może potrwać. Ale może właśnie dlatego Jezus mówi, że to tylko chwila, żebyśmy pamiętali, że ból, płacz, smutek – skończą się kiedyś definitywnie. Przyszłość należy do radości, nie do smutku.
2. Co mnie martwi? Co powoduje mój smutek? Co lub kto wyciska łzy? Cokolwiek to jest, to jedno jest pewne – to przeminie. Nadzieja nie neguje bólu, smutku, łez. Ona daje siłę, by przetrwać. Nakazuje wytrwałość w obliczu próby.
3. Są już teraz takie momenty przyjścia Jezusa z pociechą. Takie małe nawiedzenia, które są zapowiedzią ostatniego przyjścia. Łzy podlewają ziarno, a ono, gdy obumrze wydaje plon. Zastrzyk boli, ale przynosi ulgę. Wielka miłość zaczyna się czasem od wielkiej kłótni. Czy nie jest tak, że każda radość rodzi się w bólu, trudzie, łzach. Czy nie jest tak, że dzień zaczyna się od nocy? Nadejdzie taki dzień, po którym już nie powróci noc. Nadejdzie taka radość po, której już nie będzie łez smutku.

Środa 20 maja 2020

Totus Tuus JM! “W Nim bowiem żyjemy, poruszamy się”. Przejmujące jest przemówienie św. Pawła na ateńskim Areopagu. św. Paweł stanął bez lęku pośród myślicieli świata, aby im z największą kulturą ale i z największym przekonaniem opowiedzieć o Bogu nieznanym, Bogu który stworzył niebo i ziemię i człowieka na swoje podobieństwo, o Bogu który stał się człowiekiem, który umarł na krzyżu i zmartwychwstał dla naszego zbawienia.  Głoszona przez św. Pawła Ewangelia była za trudna dla ateńczyków, ponieważ jeszcze nie otrzymali Ducha Świętego o którym mówi Jezus w Ewangelii dzisiejszej, Ducha Świętego który prowadzi do poznania całej Prawdy. Duchu Święty przyjdź, oświecaj mnie i prowadź Bożymi drogami.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Paweł pokonany

1. „Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy”. Działanie Ducha Świętego polega na tym, że będzie on prowadził Kościół w prawdzie, czyli w zgodzie z istotą swojej misji. „Z mojego weźmie” – mówi Jezus. Między misją Jezusa a misją Ducha nie ma żadnego konfliktu. Duch Święty jest Wielkim Kontynuatorem Jezusa. Św. Jan Paweł II wyjaśnia: „Duch Święty jest nie tylko darem dla Osoby (dla Osoby Mesjasza), ale jest Osobą-Darem. Jezus zapowiada Jego przyjście jako „innego Pocieszyciela”, który będąc Duchem Prawdy doprowadzi Apostołów i Kościół „do całej prawdy” (J 16, 13). Dokona się to na mocy szczególnej komunii pomiędzy Nim a Chrystusem: „z mojego weźmie i wam objawi” (J 16, 14). Komunia ta ma swoje ostateczne źródło w Ojcu: „Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi” (J 16, 15). Pochodząc od Ojca, Duch Święty jest posłany od Ojca (por. J 14, 26; 15, 26). Duch Święty naprzód został posłany jako dar dla Syna, który stał się człowiekiem, aby wypełnić zapowiedzi mesjańskie. Po „odejściu” Chrystusa-Syna, według tekstu Janowego, Duch Święty „przyjdzie” bezpośrednio w nowej misji, aby dopełnić dzieła Syna. W ten sposób On to doprowadzi do końca nową erę historii zbawienia” (encyklika Dominum et Vivificantem).
2. Działanie Ducha Prawdy widać w nauczaniu św. Pawła. Słyszymy dziś jego słynne przemówienie na Areopagu. To wymowny obraz. Ateński Areopag stał się symbolem dialogu, spotkania elit, na którym wymienia się poglądy, targowiska wiar, filozofii czy idei. Słowo Boże jest kierowane do wszystkich bez wyjątku. Pawłowi udaje się pozyskać zainteresowanie słuchaczy. Ponieważ ma do czynienia z poganami wyznającymi wielobóstwo zaczyna swoją ewangelizację od wprowadzenia pojęcia jednego Boga-Stwórcy. Odwołuje się do ołtarza ku czci Nieznanego Boga, cytuje pogańskich poetów. Chce znaleźć punkt zaczepienia u słuchaczy. „W Nim bowiem żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” – to chyba jedno z najbardziej znanych zdań Pawła. Kiedy jednak dochodzi do prawdy o wskrzeszeniu z martwych, słuchacze reagują niesmakiem i przerywają Pawłowi. Nie zdążył powiedzieć o krzyżu. Jego mowa, choć spektakularna, była jednak klęską ewangelizatora. Kerygmat pozostał niepełny, utknął w filozoficznym rozważaniu. Prawda nie zawsze jest przyjmowana z entuzjazmem. To musiała być trudna lekcja dla Pawła. Być może dlatego po przybyciu do Koryntu zmienia taktykę. Nie chce już stosować retorycznych chwytów. Wyznaje: „Przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej”. (1 Kor 2,1-5). Duch Święty daje moc głoszonej Ewangelii, On prowadzi nas w prawdzie. Czasem nasze retoryczne chwyty przesłaniają tę moc. To my chcemy błyszczeć, a błyszczeć ma prawda. Więc warto dać się prowadzić Duchowi, aby On mówił przez nas. Ufać bardziej Jego mocy niż swojej inteligencji, sprytowi czy elokwencji.

Wtorek 19 maja 2020

Totus Tuus JM! Daj mi pić Panie. Strażnik więzienia nawraca się widząc rozmodlonych Pawła i Sylasa. Widział żywą wiarę, która gotowa jest na męczeństwo więc pytał: «Panowie, co mam czynić, aby się zbawić?» «Uwierz w Pana Jezusa – odpowiedzieli mu – a zbawisz siebie i swój dom». Jezus w Ewangelii mówi o Duchu Świętym, który przyjdzie i pomoże nam zrozumieć i przyjąć z pokorą tajemnicę  naszego zbawienia. “On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony”.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Światłość sumień

1. „Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was”. Apostołom z pewnością nie było łatwo uwierzyć w to, że odejście Jezusa jest czymś pozytywnym. Pożegnanie z kimś bliskim, z kimś, kto daje nam oparcie i siłę, nie jest łatwe. Ale bywa nieuniknione i konieczne, aby zaczęło się coś nowego. Pan Jezus obiecuje na swoje miejsce Parakleta, czyli Ducha Świętego. On będzie kontynuatorem misji Jezusa. On będzie duszą Kościoła. Dłonie Jezusa zostaną zastąpione dłońmi uczniów. Twarz Jezusa twarzami ochrzczonych. Głos Jezusa zastąpi głos świadków Ewangelii. My, ochrzczeni, jesteśmy dziś Ciałem Chrystusa. A Duch, który namaścił nad Jordanem Jezusa, namaścił w chrzcie i bierzmowaniu nas, i działa w nas. Paraklet działa w Kościele. Widać Go w świętych. On kierował św. Janem Pawłem II. Teraz kolej na mnie.
2. Duch „przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie”. Jak te słowa tłumaczy św. Jan Paweł II? Wskazuje, że chodzi o działanie Ducha Prawdy, który odsłania całą głębię ludzkiego grzechu. A grzech jest ostatecznie zawsze w jakiejś mierze odrzuceniem Boga i Jego miłości. Przekonywanie o sprawiedliwości i sądzie wiąże się z ukazaniem konsekwencji grzechu. Jezus wziął na siebie nasze grzechy i dokonał naszego usprawiedliwienia. Zło zostało osądzone i pokonane przez krzyż Jezusa. Duch Święty ukazując nam prawdę o grzechu wskazuje na krzyż Chrystusa. W świetle tajemnicy Krzyża widzimy zarówno cały ciężar grzechu, który „zabija Boga”. A jednocześnie widzimy ogrom Bożego miłosierdzia, które ten grzech przezwycięża. Jan Paweł II podkreśla, że „Duch Prawdy spotyka się z głosem ludzkich sumień”. To w sumieniu dokonuje się przekonywanie nas o grzechu. Celem tego działania Ducha Świętego jest nasze nawrócenie, czyli zdanie się na Bożą sprawiedliwość i Boży sąd. Jako grzesznicy zasługujemy na śmierć, ale jeśli, jak dobry łotr, zwracamy się do Jezusa ze skruchą i wiarą, słyszmy wyrok usprawiedliwiający: „dziś ze Mną będziesz w raju”.
3. Sumienie nie może być instrumentem w służbie subiektywizmu. Wszyscy mamy zdolność oszukiwania siebie samego. Sumienie działa wtedy właściwie, gdy jest poddane działaniu Ducha Prawdy. Bez nazwania po imieniu zła, będziemy brnąć w kłamstwo. Będziemy sami się usprawiedliwiali. Sumienie ma być narzędziem Bożej sprawiedliwości i Bożego sądu w nas. Jeśli tak jest, nie muszę się bać ostatecznej sprawiedliwości i sądu ostatecznego. Jeśli jednak mówimy, że nie mamy grzechu, oszukujemy samych siebie i ryzykujemy ostateczną przegraną. Przyjdź Światłości sumień!

Poniedziałek 18 maja 2020

Totus Tuus JM! Panie bądź uwielbiony za to wszystko co zdziałałeś w życiu św. Jana Pawła II i za to co przez niego uczyniłeś dla mnie, dla Polski i Świata. Kiedy się patrzy na początki jego życia to znajduje się świętą rodzinę, w której wszystko zwrócone było na Boga i człowieka. Zbawienie i życie szczęśliwe idzie przez rodzinę. św. Janie Pawle II, przez twoje wstawiennictwo polecam wszystkie rodziny moich bliskich, a szczególnie moich parafian, aby budowane były na sakramentalnym planie miłości Bożej.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Chrzest Europy

1. Zatrzymajmy się najpierw przy pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich. Jest tam mowa o przybyciu św. Pawła do Europy. Neapol (to nie dzisiejszy włoski Neapol, ale grecki port Neapolis w Macedonii, dziś zwany Kawallą), a potem Filippi to pierwsze miasta w Europie. Jesteśmy więc świadkami wkroczenia Ewangelii i Chrystusa na nasz kontynent. Pierwszy chrzest w Europie to chrzest Lidii, macedońskiej bizneswoman z Filippi. Mowa jest o tym, że przyjęła chrzest z całym swoim domem (czyli być może także z dziećmi). Tam, nad małą grecką rzeczką, rozpoczęła się ewangelizacja Starego Kontynentu. Tam zaczęła się niezwykle piękna karta historii Kościoła i Europy, która wydała tyle cudownych owoców. Dziś nienawiść do Chrystusa zaślepia niektórych Europejczyków, a zwłaszcza elity, tak bardzo, że próbują imię Jezusa wymazać z pamięci, z historii, z polityki, ze sztuki, z podręczników, z ludzkich serc. Czy Pan otworzy znowu serca Europejczyków, aby jak Lidia słuchali Dobrej Nowiny? Prośmy o to Ducha Świętego! Nie możemy załamywać się w wierze. O to prosi Jezus dziś w Ewangelii obiecując Ducha Świętego.
2. Jezus obiecuje przyjście Ducha Świętego, nazwanego Parakletem. Słowo „Paraklet” znaczy dosłownie „ten, który odpowiada na wołanie”. Zwykle tłumaczyliśmy je jako Pocieszyciel. Ale to także pomocnik, adwokat, obrońca, wspomożyciel, orędownik. Duch Święty odpowiada na wołanie słabych, nieszczęśliwych, ogołoconych. Matka czy ojciec są parakletami dla dziecka, kiedy odpowiadają na wołanie swojego maleństwa. Zawsze gdy, zajmujemy się kimś w potrzebie i odpowiadamy na jego wołanie, jesteśmy parakletami. Jezus był parakletem dla swoich uczniów, a potem obiecał Ducha Świętego, który będzie „innym Parakletem”. On przynosi obecność, bezpieczeństwo, pokój, miłość prosto do serc. Św. Paweł stał się parakletem dla Lidii.
3. Duch Święty jest także Duchem Prawdy. Jako Paraklet – Bóg nas ochrania i pociesza. Jako Prawda – niepokoi, inspiruje, wzywa do nawrócenia, mobilizuje do zerwania z obłudą, grzechem, wzywa do duchowej walki ze złem. Duch Prawdy i Paraklet to dwa oblicza tego samego Boga. Duch Prawdy działa przede wszystkim w głosie sumienia. Nie ma wielu prawd. Jest tylko jedna Prawda, którą przynosi Bóg.

Niedziela 17 maja 2020

Totus Tuus JM! Totus Tuus. Cały Twój. św. Jan Paweł II, za którego życie dzisiaj dziękujemy Bogu w setną rocznicę jego urodzin, nauczył nas nie tylko wierzyć ale i ufać i nieustannie zawierzać swoje życie Jezusowi i jego Matce  Maryi. ” Nie lękajcie się otworzyć swego życia dla Jezusa i jego Matki “. “Totus Tuus”  to jego modlitwa, to jego akt strzelisty razem z Jezu Ufam Tobie.

Maciej Górnicki

Miłość, przykazania i Duch Święty

Z niewiadomych, a w każdym razie nie biblijnych powodów, nieraz spotykamy się z przeciwstawianiem „ducha” i „przykazań”, tak jakby jedno było sprzeczne z drugim. W historii chrześcijaństwa nie brakło herezji, zakorzenionych w gnostycyzmie, które twierdziły, że osoby na wysokim poziomie rozwoju duchowego nie są już związane prawem i przykazaniami. Dzisiaj nadal swego rodzaju gnostycyzm jest duchową pokusą, przed którą ostrzega w adhortacji „Gaudete et Exsultate”. Tą pokusą jest przekonanie, że „ponieważ wiemy coś lub możemy wyjaśnić to za pomocą pewnej logiki, jesteśmy już święci, doskonali, lepsi od «ciemnej masy»” (GE 45). Nie tak działa Duch Święty.

Jezus wyraźnie mówi „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy”. Duch, którego obiecał nam Chrystus, nie znosi w żaden sposób przykazań, ale prowadzi do ich głębszego zrozumienia, daje moc do ich zachowywania i uczy pokory wobec Słowa Bożego. Jest jednak istotny warunek, aby móc tego Ducha otrzymać i przyjąć. Warunek ten zawarty jest w pierwszym zdaniu: „jeżeli Mnie miłujecie”. Duch Święty nie przychodzi na skutek naszego rozumowania, wysiłków moralnych czy duchowych uniesień, ale tylko i wyłącznie poprzez relację z Chrystusem – relację miłości.

„Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was” – te słowa Jezusa mówią wyraźnie o relacji, bliskiej więzi, która łączy Jego uczniów z Nim samym i z Ojcem. Próby budowania chrześcijaństwa jakimikolwiek metodami pomijającymi tę więź skazane są na porażkę. Kościół nie jest organizacją ani tworem intelektualnym, ale organizmem, ożywianym miłością, pulsującą w nim za sprawą działania Ducha Świętego. Gdy czytamy słowa św. Piotra wzywającego nas do bycia gotowym do obrony i uzasadnienia nadziei, która jest w nas, przypominamy sobie jednocześnie słowa Jezusa „postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony” (Łk 21,14), oraz „nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć” (Łk 12,11-12). Moc Słowa Bożego, płynącego z natchnienia Ducha Świętego, jest nieporównywalnie większa niż moc naszych własnych słów. Nie chodzi więc o to, byśmy jako chrześcijanie tworzyli wysublimowane intelektualne argumentacje mające przekonać przeciwników wiary, ale abyśmy pozwolili Duchowi, by działał w naszych sercach i mówił przez nas.

To działanie Ducha najczęściej przejawia się w celności słów, które przemawiają wprost do serc słuchaczy, „żywe jest bowiem Słowo Boże i skuteczne … zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4,12). Czasem jednak potrzebne są bardziej zewnętrzne znaki, o których wspomina pierwsze czytanie: uzdrowienia czy uwolnienie od złych duchów. Tego tym bardziej nie jesteśmy w stanie uczynić naturalnymi siłami ani mocą intelektu. Duch Święty sam wie, kiedy takie znaki i cuda są potrzebne, aby poruszyć ludzkie serca. To, co zależy od nas – to wierność, wsłuchiwanie się w głos Boga i praktyczna realizacja przykazania miłości. Cóż bowiem przyszłoby z najbardziej nawet spektakularnej ewangelizacji, gdyby ci, którym głosimy Chrystusa, nie widzieli w nas miłości? Ostatecznie sprawdzianem naszej relacji z Jezusem jest zawsze miłość: „po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.” (J 13,35).

Sobota 16 maja 2020

Totus Tuus JM! Obchodzimy święto św. Andrzeja Boboli, apostoła jedności. Aby byli jedno . To było i jest wielkie pragnienie Jezusa: aby byli jedno. Cała misja Jezusa sprowadza się do pojednania człowieka z Bogiem i ludzi miedzy sobą. Będzie to możliwe, kiedy zaczniemy żyć przykazaniem miłości. Zacznijmy od swego otoczenia, od tych z którymi jesteśmy fizycznie najbliżej,  zacznijmy kochać, a świat będzie bardziej zjednoczony.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Jedność w Trójcy, jedność między nami

1. „Aby wszyscy stanowili jedno”. Jezus modlił się o jedność uczniów podczas Ostatniej Wieczerzy. Wiedział, że z jednością będziemy mieli kłopoty. Przecież już apostołowie pokłócili się o to, który z nich jest największy. Diabeł jest tym, który dzieli. Wykorzystuje wszelką różnicę, aby budzić złość i nienawiść. Duch Święty jednoczy w taki sposób, że wcale nie przekreśla różnic między osobami. Jedność Kościoła jest darem Boga, o który trzeba nieustannie prosić. Jako chrześcijanie niestety jesteśmy podzieleni. Nasza pycha wciąż dolewa oliwy do ognia. Woda chrztu, który jest wspólnym sakramentem dla wszystkich chrześcijan, niech gasi ten ogień.
2. „Jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas”. Wzorem jedności Kościoła jest jedność w Trójcy. W samym Bogu jest odrębność Osób i zarazem doskonała jedność. Tak działa miłość. Kiedy kogoś kocham, chcę być z tą osobą, chcę być razem, być jedno. Ale jednocześnie nie chcę przecież utracić poczucia mojej tożsamości, oryginalności, wyjątkowości. Te pragnienia wydają się sprzeczne. A jednak miłość potrafi pogodzić te dwa dążenia. Kochając nie zatracam swojej osobowości. Należąc do Boga, do Kościoła, do rodziny bynajmniej nie tracę swojej tożsamości. Przeciwnie jestem kimś tym bardziej, im bardziej i głębiej żyję w relacji do kogoś, z kimś, dla kogoś. Tam gdzie brakuje miłości, tam różnice stają się źródłem konfliktu.
3. „Aby świat poznał”. Jedność uczniów Chrystusa ma być ważnym elementem świadectwa o Bogu. Prosimy o jedność Kościoła nie tylko ze względu na dobro samego Kościoła. Jedność pełni rolę znaku dla świata. Jedność w rodzinie, w parafii, we wspólnocie. Trzeba to przełożyć na konkret życia, na umiejętność słuchania, przebaczania, godzenia się z innością, która czasem drażni czy niepokoi. Św. Andrzej Bobola oddał życie z powodu podziałów w Kościele. Jest męczennikiem, który oręduje za sprawą jedności. Jest też patronem Polski. Prośmy go więc zwłaszcza o jedność wśród Polaków. Tej modlitwy bardzo potrzeba.

 

Piątek 15 maja 2020

Totus Tuus JM! Daj mi pić. Słowo Boże w progu nowego dnia. Jezus nazywa nas swoim przyjaciółmi. On jest cały dla nas. Dzieli się z nami Sobą. Przekazał nam wszytko to co otrzymał od Ojca. Oczekuje od nas wzajemności. “Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami… ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”. Zamieniam się w modlitwę: Ufam Tobie boś Ty wierny, wszechmocny i miłosierny. Dasz mi grzechów odpuszczenie łaskę i wieczne zbawienie.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Przyjaciel

1. „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”. Najważniejsze jest tutaj: „tak jak Ja was umiłowałem”. Często niestety pomijane. A takie przemilczenie redukuje chrześcijaństwo do jakiegoś naiwnego: „kochajmy się, nie kłóćmy, chwyćmy się za rączki i będzie dobrze”. Jezus, owszem, wzywa nas do wzajemnej miłości, ale ustanawia jej prawdziwą miarę. Podnosi wysoko poprzeczkę. Mamy kochać innych taką samą miłością, jaką Bóg kocha nas. Czyli każda ludzka miłość powinna zostać podporządkowana tej najczystszej, największej miłości. To jest istota tego przykazania! Kochaj tak, jak kocha Bóg! A nie „kochaj, jak chcesz”. Kochać jak Bóg, znaczy oddawać życie – stawać się darem dla innych. Tak jak Jezus do końca.
2. „Nazwałem was przyjaciółmi”. Te słowa padają nie na początku drogi uczniów z Jezusem, ale po trzech latach wspólnego życia. Kiedy kończy się jakąś szkołę czy uczelnię otrzymuje się dyplom magistra czy licencjata. W szkole Jezusa otrzymuje się tytuł „przyjaciela Jezusa”. I nie jest to tylko tytuł. To dar bliskiej więzi i zobowiązanie do wierności.
3. „…albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”. Przyjacielowi mówi się wszystko, odsłania się przed nim duszę. Tak zrobił Jezus. Powiedział nam wszystko o sobie i o swoim Ojcu, objawił tajemniczą więź Syna i Ojca. Wprowadził nas do wnętrza Boga. Nie po to, by teologowie mieli, o czym pisać. Ale po to, bym ja stał się przyjacielem Boga. Kto doświadczył piękna ludzkiej przyjaźni, ten wie doskonale, jak cennym darem jest przyjaciel. A jeśli jest nim sam Jezus… Czy i ja mówię Mu wszystko, czy odsłaniam przed nim swoje serce? Jakim jestem przyjacielem?

Czwartek 14 maja 2020

Totus Tuus JM! Apostoła Macieja, tego który był świadkiem Jezusa, świadkiem  Jego słów i czynów, świadkiem Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana wybrano do grona Dwunastu.  Jezus w Ewangelii daje nam “nowe przykazanie” , przykazanie miłości wzajemnej. ” Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”. Oznajmiłem wam wszystko co usłyszałem od Ojca. On się nam daje cały i staje się wzorem podarowania. Wszystko dla nas – my wszystko dla Niego. Wszystko, wszystko – czy jestem gotowy!

 

ks. Tomasz Jaklewicz
Tajemnica Bożego wyboru
1. „A urząd jego niech inny obejmie”. Wybór Macieja na miejsce Judasza dobitnie świadczy o tym, jak Apostołowie rozumieli swoją funkcję. Nie traktowali bycia Apostołem jako osobistego przywileju danego tylko im. Apostołowanie rozumieli jako urząd, jako trwały element Kościoła. Mają też świadomość, że to sam Pan powołuje. Pewne ogólne kryteria powołania ustalają Apostołowie, ale ostatecznie modlą się: „Ty, Panie, wskaż”. Kto może być Apostołem? Ten, kto towarzyszył Jezusowi od chrztu aż po wniebowstąpienie. I może dać świadectwo o zmartwychwstaniu. A więc liczy się osobista znajomość z Jezusem, chodzenie z Nim i bycie świadkiem życia większego niż śmierć.
2. Tajemnica powołania, czyli tajemnica Bożego wyboru. To kolejny temat do rozważenia. Czym kieruje się Bóg wybierając do posługi w swoim Kościele tego czy innego? Dlaczego właśnie Maciej? Jego kontrkandydatem był niejaki Józef, zwany Barsabą, z przydomkiem Justus. Hm… Te trzy imiona pachną jakąś megalomanią. Dlaczego o Macieju nie powiedziano analogicznie, że był zwany tak i tak, i miał przydomek taki a taki? Jest tylko „gołe” imię. Może to wiosek nieco na wyrost, ale wydaje się, że w tym zestawieniu Maciej jawi się jako ktoś bardziej prosty i pokorny. Czy nie na to właśnie patrzy Bóg? Psalmista dopowiada, że Pan „podnosi z prochu nędzarza i dźwiga z gnoju ubogiego, by go posadzić wśród książąt, wśród książąt swojego ludu”.
3. A ewangelia jeszcze dopowie, że nie chodzi tylko o urząd i służbę. „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi”. Kościół nie jest czysto ludzką organizacją, w której liczy się sprawne zarządzanie. Kościół jest wspólnotą przyjaciół Jezusa. Ci, którzy pełnią w nim władzę apostolską, winni być złączeni bliskimi więzami z Chrystusem. Wszak ich rolą jest prowadzenie ludzi do przyjaźni z Panem, a nie tylko dbanie o podtrzymanie działania instytucji. Módlmy się dziś za hierarchów wszelkich stopni w Kościele, aby ich przyjaźń z Panem była widoczna.

Środa 13 maja 2020

Totus Tuus JM. Dzisiaj przypada wspomnienie Matki Boskiej Fatimskiej. Pierwsze co słyszę w moim sercu to wezwanie do nawrócenia i modlitwy. To co mam czynić, to napełniać serce i świat cały Jego obecnością.  I choć On tam jest pond wszelką wątpliwość to chce być przede wszystkim we mnie i przeze mnie. W liturgii Słowa Bożego widzimy wielkich ewangelizatorów Pawła i Barnabę, którzy udają się do Jerozolimy, tam gdzie są pozostali Apostołowie z Piotrem na czele, aby rozstrzygnąć powstające wątpliwości co do obrzezania tych, którzy nawrócili się spośród pogan. Odbędzie się pierwszy SOBÓR i pierwsze rozstrzygnięcia doktrynalne wydane mocą autorytetu zebranych Apostołów z Piotrem na czele. Módlmy się za Kosciół, módlmy się z Piotra naszych czasów papieża Franciszka.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Przycinanie winorośli

1. „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami”. W tym ewangelicznym obrazie ukazana jest tajemnica życia chrześcijańskiego. Zasadą Bożego życia w nas jest więź z Chrystusem. Św. Paweł wyznaję: „żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus”. To jest właściwa perspektywa. Narodzić się na nowo to żyć w Bogu, oddychać wiecznością. Czuć w swoim ciele i w swojej krwi Ciało i Krew Zmartwychwstałego. Bóg chce nie tylko przemiany naszych umysłów i obyczajów. On chce przemiany naszego życia. On daje nam to nowe życie.
2. Winny krzew to także obraz Kościoła. Winna latorośl rozrasta się na wszystkie strony, czerpiąc soki z jednego pnia. W Kościele są różne „latorośle”, rosną w różne strony, lecz zasada życia pozostaje taka sama: trwanie w Chrystusie. Dzięki Niemu jestem zjednoczony także z innymi uczniami. Nie jestem samotnikiem, solistą (nawet gdybym był pustelnikiem), jestem częścią większej Całości, należę do Rodziny. Moje życie może być owocne tylko we wspólnocie z Panem oraz z innymi. Światu, który powtarza: „chroń siebie”, „myśl o sobie”, „jesteś tego warty/warta”, Ewangelia przeciwstawia: „zadbaj o innych”, „nie myśl tyle o sobie”, „nic ci się nie należy, ale wszystko jest łaską, wszystko jest od Boga”.
3. „Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy”. To mocne słowa. Bóg spodziewa się po mnie czegoś. Czeka na owoc. Odcina to, co we mnie martwe, bezowocne, zbędne. Warto pomyśleć, które „pędy” w moim życiu są martwe albo zmierzają w stronę śmierci. Które pomysły, decyzje, zaangażowania, pasje, związki dają nadzieję na dobry owoc, a które są marnowaniem życia? Przycinanie pędów to normalna praca ogrodnika służąca temu, że by latorośl pracowała na owoce, a nie na wybujałe nadmiernie liście. Muszę pozwolić na to Bogu, by wycinał mój grzech, egoizm, pychę, szpan, a pielęgnował to, co daje nadzieję na owoc. Rachunek sumienia, spowiedź, rekolekcje, nawrócenie to są te chwile pracy Boga-Ogrodnika.
4. „Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”. Bóg chce doznawać chwały w moim życiu. Radością i dumą ogrodnika jest chwila winobrania. Ołtarzem Boga jest moje serce. Chleb i wino, które przynosimy do ołtarza w kościele, są symbolami owoców ludzkiego życia, pracy, cierpienia, miłości. Bóg je przemienia w chleb życia i kielich zbawienia. Tak jak winne grona przemieniają się w dobre wino. A wino w Biblii to symbol miłości, wesela, nieba.

Wtorek 12 maja 2020

Totus Tuus JM!  Z Dziejów Apostolskich: «bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego». U św. Pawła widać żar ewangelizacyjny. Nikt i nic nie mogło stanąć na przeszkodzie w głoszeniu Ewangelii. Gdziekolwiek dotarł, gdziekolwiek jego stopa dotknęła ziemi tam Słowo Boże było głoszone i przyjmowane i rodził się Kościół.  Stańmy i idźmy!

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Pokój od Jezusa, niepokój od diabła

1. „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję”. Słowo pokój „shalom” w Biblii oznacza dar Boga. To Jezus daje nam pokój. My go nie wypracowujemy, ale przyjmujemy gdy, jak Maria siadamy u stóp Jezusa i słuchamy. Jeśli non stop gonimy nakręceni jak Marta wokół swoich celów, będziemy pełni niepokoju. Oczywiście Boży pokój nie oznacza tego, że znikają trudności, obowiązki, powody do lęków, pokusy czy namiętności. To wszystko pozostaje jednak na powierzchni życia. Boży pokój nie pozwala, aby niepokoje zewnętrzne odebrały nam smak życia, jego sens i radość. Św. Jan Chryzostom pisał: „nikt nie może nas zranić, jeśli sami się nie ranimy”. Ojcowie pustyni mówili o tzw. apathei. To stan duchowej wolności, dzięki której nie pozwalamy, by nasze namiętności przejęły nad nami władzę. Nie chodzi więc o obojętność wobec zewnętrznych spraw lub ich unikanie, ale o pokój w podejściu do nich. Jezus taki pokój nam przynosi, gdy wpuszczamy go w świat naszych niepokój i lęków.

2. „Odchodzę i przyjdę znów do was”. Żyjemy między pierwszym a drugim przyjściem Pana. Zostaliśmy obdarowani i zaopatrzeni na drogę, mamy wyznaczony cel. Ale istnieje „władca tego świata”, który będzie nam bruździł. Jezus przestrzega uczniów przed nim. Pokój, który obiecuje Pan, nie oznacza więc uwolnienia spod wpływów władcy tego świata, czyli diabła. Powraca myśl, że nie wolno się dać zastraszyć złu. Szatańskie działania są ograniczone do „tego świata”. Diabeł gra swoje melodie na naszych namiętnościach. Im więcej w nas wewnętrznego rozchwiania i nieładu, tym łatwiej może się dobrać do naszego serca. Będzie nas kusił podróbką pokoju, będzie obiecywał zaspokojenie wszystkich naszych pragnień szybko, łatwo, lekko i przyjemnie. Ale im bardziej próbujemy zaspokoić głód duszy, tym co nam podsuwa świat i jego władca, tym bardziej będziemy głodni i rozbici wewnętrznie. Tak jak w przypadku odżywiania się fastfoodem albo brania narkotyków. Jeśli nasze serce jest zjednoczone z Jezusem, to Jego pokój jest tarczą obronną przeciwko diabłu i jego tandetnym podróbkom wartości.

Poniedziałek 11 maja 2020

Totus Tuus JM!Kolejny wielkanocny tydzień. Wciąż jesteśmy uwięzieni i sparaliżowani tajemniczym wirusem. Ale my nie możemy nic nie robić. Modlimy się, korygujemy nasze duchowe priorytety. Wielu się nawraca. Papież Franciszek zaprosił w najbliższy czwartek nas, byśmy przeżyli dzień: modlitwy,  pokuty  i dzieł miłosierdzia, aby prosić Boga o miłosierdzie dla nas i świata całego. Musimy już dzisiaj myśleć, jak się włączymy w ten dzień, co damy z siebie, co uczynimy osobiście. Dzisiejsze Słowo Boże potwierdza to co mówił do nas wczoraj Jezus, że jeśli uwierzymy w Niego, będziemy podobnie jak On czynili cuda. św. Paweł widząc wiarę człowieczka chromego, zasłuchanego w Słowo Boże uzdrawia go. Jesteśmy wezwani do życia Ewangelią.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Wyprawa w interior

1. „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę”. Dosłownie: „będzie zachowywał moje słowo”. Zachowywać słowo (gr. logos) to strzec go w sobie jak skarbu, pilnować przed fałszem, zapomnieniem, zagłuszeniem innymi, mniej ważnymi słowami. Jeśli kogoś kocham, to pamiętam , co mi powiedział. Zwłaszcza te najbardziej osobiste: to, co powiedział o sobie, o mnie i o tym, co nas łączy. Miłość zakłada poznanie. Poznajemy innych, słuchając ich z uwagą i zaangażowaniem. Poznajemy kochając. Chodzi o słuchanie sercem. Bóg wypowiedział się w swoim Słowie, w Jezusie. Powiedział sporo o sobie i o mnie oraz o więzi nas łączącej. Czy strzegę w sercu tych słów, czy nimi żyję, czy do nich wracam w chwilach zwątpienia? „Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich”. Kto przestaje kochać, ten zapomina. Dopada go „sklerocardia” – skleroza serca, zatwardziałość, obojętność, zima.
2. „Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać”. To jest niesamowita obietnica. Bóg w Trójcy Osób, czyli Ojciec, Syn i Duch Święty – chce rozgościć się w ludzkim sercu. Bóg chce zamieszkać w człowieku. Wielu świętych, zwłaszcza mistyków, rozwijało temat zamieszkania Boga w człowieku. Św. Augustyn wyznawał: „Ciebie szukałem […]. A Ty byłeś bardziej wewnątrz mnie, niż to, co we mnie było najbardziej osobiste, a zarazem wyżej nade mną, niż mogłem myślą sięgnąć kiedykolwiek”. Warto przywołać oryginalne łacińskie wyrażenie: Bóg jest „interior intimo meo et superior summo meo”. Bóg jest kimś, kto zamieszkuje najgłębiej we mnie, mój „interior”. A zarazem jest kimś przewyższającym mnie nieskończenie. Więc mówią obrazowo, szukając Boga lepiej nie wspinać się na palcach, ale zejść w głąb siebie. Nie możemy dziś za bardzo podróżować z powodu koronawirusa, ale możemy wybrać się w głąb siebie, zapuścić się w interior. Zrzucić maski i dojść do najgłębszego „ja”. Gdzieś tam, w zakamarkach mojej osoby, czeka na mnie Bóg.
3. Duch Święty „was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem”. Duch Święty, Pocieszyciel (gr. Parakletos) kontynuuje misję Jezusa Chrystusa. Chroni Kościół i każdego ochrzczonego przed zapomnieniem. Sprawia, że po 2 tysiącach lat Jezus w Kościele naucza, uzdrawia, przebacza, daje nadzieję. Duch Święty podtrzymuje pamięć o Jezusie, ale nie jest to pamięć o bohaterze sprzed wieków, tak jak się pamięta i wspomina narodowych bohaterów. Pamięć Ducha Świętego ma moc uobecniającą. On ożywia głoszone Słowo Boże, On „wprawia w ruch” sakramenty. On od wewnątrz pomaga nam przyjąć i zrozumieć Słowo Boże. Jest Kontynuatorem Dzieła Jezusa. Jest duszą Ciała Chrystusa, czyli Kościoła. Przez Niego Boża miłość ogarnia nas, przytula, pociesza, odnawia, zapala, zbawia.

Niedziela 10 maja 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj szczególnie modlę się za Dzieci I Komunijne. To miał być wielki dzień ich spotkania z Jezusem w Komunii św. . Modlę się, by ich tęsknota za Jezusem eucharystycznym była coraz większa. Może nam się uda pokonać wszystkie trudności, aby jeszcze w tym roku szkolnym udzielić Dzieciom klas III największego daru Jezusa w Najświętszym Sakramencie Ołtarza.

Maciej Górnicki

Kościół pomiędzy Wniebowstąpieniem a powtórnym przyjściem Chrystusa

Akcent w kolejnych tygodniach wielkanocnych przesuwa się ze Zmartwychwstania Chrystusa ku formacji uczniów i rozwojowi Kościoła. Dzisiejsze czytania, choć pozornie mało związane ze sobą, skupiają się na trwaniu Kościoła w perspektywie powrotu Jezusa do Ojca.

Słowa Jezusa o konieczności Jego odejścia do Ojca są dla apostołów zupełnie niezrozumiałe, a wręcz napawają ich lękiem i smutkiem. Jezus mówi do uczniów: „znacie drogę, dokąd Ja idę”, oni zaś próbują te słowa pojąć w znaczeniu dosłownym. Tymczasem Jezusowi chodzi o to, że to On sam jest jedyną drogą do Ojca. Poznanie Jezusa jest poznaniem szlaku wiodącego nas do odbudowania zerwanej relacji z Bogiem. I w tym sensie nie ma żadnej innej drogi – wszelkie próby ominięcia Jezusa czy skrótów w życiu duchowym są zawsze drogą na manowce.

Kolejne słowa wypowiedziane przez Jezusa mogły być również opacznie zrozumiane – i faktycznie do dzisiaj spotykamy się z ich różnymi błędnymi interpretacjami. Czym właściwie są „dzieła, których dokonuje Jezus”, które mają dokonywać wszyscy wierzący w Niego? Czy chodzi o wskrzeszanie zmarłych, uzdrawianie chorych, wypędzanie złych duchów, dar wiedzy i poznania serc ludzkich? W jakim sensie mielibyśmy „bardziej” wskrzeszać, „bardziej” wypędzać złe duchy, czy też „bardziej” uzdrawiać? Problem polega na skupieniu się na zewnętrznych aspektach działalności Jezusa, z pominięciem jej istoty. W kolejnych wersetach bowiem Jezus wyjaśnia, że to „bardziej” wiąże się z zesłaniem Ducha Świętego, który będzie działał w sercach wierzących, oświecając je, pozwalając zachowywać naukę Chrystusa, a przede wszystkim – kochać Boga i ludzi nadprzyrodzoną miłością oraz głosić Dobrą Nowinę z mocą. Tak więc „większe dzieła” są czymś większym nie w znaczeniu większej spektakularności, większego widowiska, ale głębszej przemiany serc, a także dotarcia do szerszego grona odbiorców. Ewangelia głoszona przez Jezusa była pełna i doskonała w swej treści, jednak jej przyjęcie, zarówno jeśli chodzi o krąg odbiorców, jak i głębię zrozumienia, było ograniczone. Dopiero powrót Jezusa do Ojca i zesłanie Ducha Świętego sprawia, że głoszenie Dobrej Nowiny może nabrać pełnego dynamizmu.

I z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w pierwszym czytaniu. „Gdy liczba uczniów wzrastała”, a wiemy że chodziło tu o niezwykle dynamiczny liczebny rozrost Kościoła, konieczne było rozwiązanie praktycznych problemów, związanych z tym procesem. Decyzja apostołów o powołaniu „siedmiu” (których tradycja uważa za diakonów) nie ma jedynie charakteru organizacyjnego. Jak podkreśla autor Dziejów, była to decyzja podjęta w Duchu Świętym, a jednym z kryteriów wyboru było, aby kandydaci byli „pełni Ducha”. Trafność tej decyzji potwierdzają dalsze dzieje „siedmiu”, a zwłaszcza św. Szczepana i Filipa, którzy wkrótce w praktyce mieli potwierdzić swą mocną relację z Duchem Świętym. Ten pierwszy – poprzez niezwykłą odwagę w wyznawaniu Chrystusa, słowa pełne mądrości i męczeństwo; ten drugi – poprzez ewangelizację wykraczającą daleko poza pierwotny krąg judaizmu, potwierdzoną znakami i cudami. Można więc powiedzieć, że to właśnie owych siedmiu jest pierwszym, a jednocześnie bardzo dobitnym potwierdzeniem prawdziwości słów Jezusa o tym, że jego uczniowie będą dokonywać tych samych dzieł, co On, a nawet „większych”!

Sobota 9 maja 2020

Totus Tuus JM! Daj mi pić ze studni wody Życia. Dzisiaj dowiadujemy się, że ponieważ Żydzi nie chcieli przyjąć nauki św. Pawła o Jezusie Mesjaszu postanowili skierować Orędzie zbawienia również do pogan. “Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi”. Jaka była reakcja pogan?  ogarnęła ich wieka radość i wdzięczność. I nas ogrania radość i wdzięczność za to, że jesteśmy uczestnikami wielkiego dzieła dokonanego przez Jezusa Chrystusa, który żyje w Kościele.

komentarz: ks. Tomasz Jaklewicz

Słowo Pańskie jest dla wszystkich

1. W tym tygodniu słyszmy już po raz drugi ten sam fragment Ewangelii. Więc zatrzymajmy się dziś przy pierwszym czytaniu. Dzięki czytaniom z Dziejów Apostolskich śledzimy w odcinkach dzieje pierwotnego Kościoła. Gdy na scenę wkracza nawrócony Paweł, Dzieje stają się właściwie kroniką jego misyjnych wypraw i dokonań. W gruncie rzeczy nie chodzi jednak o historię samego Pawła, ale o pokazanie, jak „Słowo Pańskie szerzy się na cały kraj”. Opisane dziś zdarzenia miały miejsce podczas pierwszej wyprawy misyjnej. Paweł głosi Ewangelię najpierw w synagogach. Przemawia do Żydów i pogan sympatyzujących z judaizmem, czyli do tzw. „bojący się Boga”. Okazuje się jednak, że Ewangelia przyciąga uwagę ludzi nie należących do narodu wybranego. Łukasz pisze, że zebrało się „niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego”.
2. To wzbudza zazdrość wspólnoty żydowskiej. Czy chodzi tylko o popularność Pawła? Czy zazdrościli mu sławy? Niekoniecznie. Czy chodzi raczej o treść nauczania o Jezusie? Też niekoniecznie. Ksiądz Waldemar Chrostowski tłumaczy: „sprzeciw Żydów z Antiochii Pizydyjskiej nie dotyczy jedynie, a nawet głównie treści Pawłowej Ewangelii, ale tego, że skłoniło się ku niej wielu pogan. Postrzegano ich jako ludzi z zewnątrz, niegodnych, by stać się powiernikami i uczestnikami obietnic Bożych. (…) Wspomniana »zazdrość« ma podglebie religijne i teologiczne, oznacza bowiem zaborczą troskę o utrzymanie wyjątkowej pozycji Izraela. Wielki napływ pogan odebrano jako poważne zagrożenie”.
3. Widzimy kontrast między postawą pogan a Żydami. „Poganie… radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli”. Pierwszy Kościół był złożony tylko z Żydów, którzy przyjęli Chrystusa. Ale światło, które przyniósł Jezus, nie było przeznaczone tylko dla jednego narodu, ale dla wszystkich narodów. Paweł krytykuje w mocnych słowach swoich rodaków za opór wobec Dobrej Nowiny. Kiedy Żydom zabrakło argumentów, nie wystąpili wprost przeciwko Pawłowi, ale posłużyli się podburzeniem kobiet. Nakręcanie plotek, wywoływanie skandali – to sprawdzony sposób na rozprawienie się z wrogiem. Paweł z Barnabą musieli opuścić miasto.
4. Co to wszystko oznacza dla nas? Pomyślmy, jak wielka jest moc Bożego słowa. Ono potrafi pociągnąć ku sobie niemal całe miasto. Czy dziś utraciło swoją moc? A może jego głosicielom brakuje gorliwości i odwagi Pawła? To dzisiejsze czytanie ostrzega nas także przed zazdrością. Nie wolno zamykać słowa Bożego w obrębie jednego narodu czy jednej wspólnoty religijnej. Ewangelia jest dla wszystkich: dla ateistów, agnostyków, dla wyznawców innych religii, dla prawicy i lewicy. Nie wolno zazdrościć, że ktoś radzi sobie lepiej z ewangelizowaniem niż ja np. w Internecie. Pytanie, czy dziś strzeżemy Ewangelii z zazdrości, że przyjmą ją np. muzułmanie czy buddyści? Dziś paraliżuje nas nie tyle zazdrość co raczej dziwny lęk przed takimi nawróceniami. Mamy tak mocno wtłoczone w głowę fałszywe dogmaty o tolerancji, że lękamy się głosić Chrystusa ludziom innych wiar, kultur czy religii. Nawróceni na chrześcijaństwo muzułmanie nieraz spotykają się z lękliwym przyjęciem przez „starych” chrześcijan. Słowo Pańskie dziś też ma być szerzone, a opór wobec niego nie powinien tłumić radości i Ducha Świętego w sercach Jego głosicieli.

Piątek 8 maja 2020

Totus Tuus JM! Piątek – Uroczystość św. Stanisława Biskupa, wielkiego patrona Polski, który życie oddał za wierność Ewangelii.  Zgodnie z tym co Jezus powiedział w Ewangelii : “Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz życie swoje oddaje za owce”. św. Paweł wezwał starszych Kościoła z Miletu, aby im powiedzieć o wierności nauce, którą im głosił w Imię Chrystusa i przestrzegał przed “wilkami drapieżnymi”, to znaczy ludźmi którzy będą głosić swoje, a nie Chrystusa nauki. Dlatego tak ważna jest wierność.

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Bądź wierny

1. Liturgia Słowa ukazuje nam po raz kolejny w tym tygodniu obraz Chrystusa – Dobrego Pasterza. Dziś odnosimy ten obraz do postaci św. Stanisława. Biskup krakowski stanął w obronie owiec, kosztowało go to życie. Historycy spierają się o przyczyny zatargu między królem a biskupem. Wystąpienie krakowskiego pasterza można uznać za ingerencję Kościoła w politykę. Czy jednak władza nie podlega ocenie etycznej? Czy Kościół nie ma do tego prawa, co więcej, czy nie jest to jego obowiązkiem? Każdy protest przeciw niemoralnemu postępowaniu władzy jest ingerencją w politykę. Dodajmy, jak najbardziej uprawnioną i konieczną. Święty Stanisław stał się symbolem sprzeciwu wobec władzy, która nie szanuje praw moralnych. Pasterz stanął po stronie prawdy. Nie poszedł na kompromis ze złem, nie przymknął oka na nadużycie władzy przez króla-despotę. Choć pewnie wygodniej dla niego było udać, że wszystko jest w porządku. Oddał życie, ale ostatecznie on, a nie król, okazał się moralnym zwycięzcą. Król musiał opuścić tron. Kult św. Stanisława przyczynił się do zjednoczenia rozbitej Polski w XIII i XIV wieku. Pieśń o św. Stanisławie „Gaude Mater Polonia” pełniła rolę hymnu narodowego. Legenda mówi o cudownym zrośnięciu się pokawałkowanego ciała św. Stanisława. Wierzono, że tak jak ciało biskupa męczennika, podobnie zjednoczy się podzielone na księstwa dzielnicowe królestwo polskie.
2. „Święty Stanisław stał się w dziejach duchowych Polaków patronem wielkiej zasadniczej próby wiary i próby charakteru” – mówił Św. Jan Paweł II w 1979 r. na krakowskich Błoniach. „Czcimy go jako patrona chrześcijańskiego ładu moralnego, albowiem ład moralny tworzy się przez ludzi. Dochodzi więc w nim do głosu ogromna ilość takich właśnie prób, z których każda jest próbą wiary i próbą charakteru. Od każdej zwycięskiej próby w ostateczności zależy ład moralny. Każda próba przegrana przynosi nieład”. Święty Jan Paweł wzywał nas wtedy: „Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów! Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć, jak to objawił św. Stanisław”. To papieskie wezwanie i „bierzmowanie dziejów”, którego udzielił nam w 900. rocznicę śmierci św. Stanisława zaowocowało odzyskaniem wolności, pokonaniem systemu totalitarnego. Ale papieskie wezwanie „musicie BYĆ WIERNI” pozostaje aktualne.
3. Czemu mamy być wierni? Po pierwsze, polskiej tradycji i historii. Warto mówić głośno o tym, co było wielkie w naszej historii. A z naszych narodowych klęsk i wad wyciągać wnioski na przyszłość. Narody, które zapominają o swojej przeszłości tracą własną tożsamość i same skazują się na zagładę. Druga rzecz, to wierność prawdzie, wierność sumieniu. W czasach powszechnego rozmywania prawdy, kultu politycznej poprawności, która jest kagańcem dla prawdy, tym bardziej w cenie są ludzie wierni zasadom, wierni prawdzie, mający odwagę nazywać rzeczy po imieniu. I w końcu najważniejszy wymiar wierności. Św. Stanisław był wierny Chrystusowi i Jego Kościołowi. Bez zjednoczenia z Chrystusem, które się dokonuje za pośrednictwem Kościoła, nie da się być naśladowcą Dobrego Pasterza. Więc, jak powiada współczesny klasyk: „Bądź wierny Idź”.

Czwartek 7 maja 2020

Totus Tuus JM! Jest kapłański czwartek. Mam świadomość kapłańskiego  powołania, ale także ułomności mojej służby. Dziękując za Boże Miłosierdzie, proszę Miłosiernego Pana za powierzoną mi wspólnotę, aby nikt nie zginął ale aby wszyscy mieli udział w Życiu Boga. św. Paweł jest konsekwentny – spotkał Jezusa Mesjasza i konsekwentnie    ogłasza Jego panowanie.

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz
Mamy do zaoferowania tylko Jezusa
1. „Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie”. Wczoraj była mowa w Ewangelii o tym, że kto wierzy w Jezusa, będzie wykonywał dzieła nawet większe od tych, które On sam wykonał. Dziś to zdanie zostaje uzupełnione wezwaniem do pokory. To, że ktoś wykonuje dzieła większe niż Jezus nie oznacza, że sam staje się większy od Niego. Być może niejeden z misjonarzy przyprowadził do Boga więcej ludzi niż Jezus za swojego życia. W tym sensie wykonał dzieło większe od Jezusowego. Ale przecież wykonując to dzieło był cały czas wysłannikiem, reprezentantem. O tym nie wolno zapomnieć. Jako ochrzczeni i bierzmowani jesteśmy posłani do świata. Nie głosimy jednak siebie, ale Jego. On ma działać w nas i przez nas. Jego Duch ma się nami posługiwać. Wiedząc to będziemy błogosławieni i staniemy się błogosławieństwem dla świata. Zapominając o tym wchodzimy na drogę Judasza.
2. Być może tym, co zwiodło Judasza, była właśnie pycha. Wiara w siebie większa niż wiara w Jezusa. Jego niewierność jest ostrzeżeniem dla wszystkich wysłanników Pana. Pycha przykleja się nawet do najbardziej świętych misji. Głoszenie Zbawiciela nie może mi się pomylić z byciem zbawicielem.
3. „Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”. Być wysłannikiem Boga to jednak wielka sprawa. Zanosić ludziom Jezusa, Boga i człowieka – to pierwsze zadanie Kościoła. To racja jego istnienia na ziemi. Człowieczeństwo Jezusa było mostem, po którym Bóg przyszedł do świata. Dziś człowieczeństwo ludzi Kościoła ma być mostem, po którym Jezus chce przychodzić do świata. Kościół wiele energii angażuje dziś w promowanie ekologii, dialog z innymi religiami, walkę z ubóstwem, wprowadzanie pokoju. To są dobre cele, ale można odnieść wrażenie, że Jezus staje się dodatkiem do tych spraw tak poważanych przez świat. Jakbyśmy się wstydzili, że mamy do zaoferowania tylko Jezusa i nic innego. I musieli udowadniać, że Kościół jeszcze do czegoś innego („bardziej pożytecznego”) może się przydać niż głoszenie Jego.

Środa 6 maja 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj święto Apostołów Filipa i Jakuba. Apostołowie czynią to co czyni św. Paweł zwracając się do Koryntian: przekazują to wszystko co widzieli i słyszeli od Jezusa. św. Paweł mówi :  “Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł za nasze grzechy, zgodnie z Pismem, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi”. Tym ostatnim, któremu ukazał się przez wiarę Jezus Zmartwychwstały jestem Ja sam. Tak, wierzę: Jezus żyje, Jezus prowadzi mnie do Ojca. Proszę Cię Jezu za powierzonych mojej duszpasterskiej pieczy parafian.

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz
Być twarzą Jezusa, twarzą Boga
1. „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. To pytanie Apostoła Filipa brzmi nieco naiwnie. A jednak w każdym z nas jest ukryte pragnienie zobaczenia Boga? Nie tylko usłyszenia o Nim, ale właśnie ZOBACZENIA. Misją Jezusa było pokazanie nam oblicza Ojca, objawienie prawdy o Bogu. Pan odpowiadając udziela apostołowi dobrotliwej nagany: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca”. Kto chce poznać Boga, kto chce zobaczyć Jego oblicze, ten musi spoglądać na Jezusa. Kto poznaje Jezusa, ten poznaje samego Boga. Św. Jan Paweł II podsumowując Jubileuszowy Rok 2000 zachęcał Kościół do głębszej kontemplacji oblicza Chrystusa. Od czego zacząć? „Kontemplacja oblicza Chrystusa winna czerpać inspirację z tego, co mówi o Nim Pismo Święte, które od pierwszej do ostatniej strony przeniknięte jest Jego tajemnicą, ukazywaną w niejasnym zarysie w Starym Testamencie, a w pełni objawioną w Nowym”. Oczywiście, aby poznać Jezusa nie wystarczy sama lektura. Konieczna jest łaska wiary. „Do pełnej kontemplacji oblicza Pańskiego nie możemy dojść o własnych siłach, ale jedynie poddając się prowadzeniu łaski. Tylko doświadczenie milczenia i modlitwy stwarza odpowiednie podłoże, na którym może dojrzeć i rozwinąć się bardziej prawdziwe, adekwatne i spójne poznanie tajemnicy” Słowa, które stało się ciałem. Czy reprymenda, na którą zasłużył Filip nie należy się także nam? Czy znamy Jezusa, czy wpatrujemy się w Jego Oblicze, zarówno to zakrwawione, umęczone, jak i to jaśniejące chwałą zmartwychwstania?
2. „Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”. Niezwykłe zdanie. Pełne boskiej pokory. Czy to możliwe, aby uczynić dzieło większe od dzieła Jezusa? Jeśli misją Jezusa było ukazywanie oblicza Boga, to Kościół ma to samo zadanie: „odzwierciedlać światłość Chrystusa we wszystkich epokach dziejów i sprawiać, aby blask Jego oblicza zajaśniał także pokoleniom nowego tysiąclecia”. Kościół ma większe możliwości w tym znaczeniu, że nie jest ograniczony do jednego miejsca i czasu. W jakimś sensie każdy z nas, ochrzczonych, ma misję ukazywania Jezusa swoim życiem i tym samym odsłaniania prawdy o Bogu. Wszak nosimy w sobie Boży obraz i podobieństwo. Ten obraz bywa zbrudzony grzechem, ale Jezus wciąż obmywa go swoją miłością miłosierną. W tym sensie Kościół może uczynić więcej niż sam historyczny Jezus. Warunkiem jest wiara, czyli właśnie głębokie poznanie Chrystusa. Nosimy dziś maski… ale nawet „zamaskowani” mamy być twarzą Jezusa. Jego żywą ikoną. Kimś takim są właśnie święci. Wielka to rzecz pomagać innym zobaczyć Boga.

Wtorek 5 maja 2020

Totus Tuus JM! Wielkanocne spotkania z Chrystusem zaowocowały zaangażowaniem w sprawę budowania Królestwa Bożego. Prawdziwa wiara w Chrystusa tym się charakteryzuje, że jest misyjna. W Antiochii uczniów Chrystusa po raz pierwszy nazwano chrześcijanami, ludźmi przynależącymi do Chrystusa. Uczniowie Chrystusa zyskali swoje własne imię: ludzi Boga – ludzie Chrystusa. Pan Jezus w Ewangelii mówi o tym, co to znaczy pójść za Nim: “Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne”.

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz
Imię, czyli zobowiązanie
1. „W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami”. Warto zatrzymać się dziś nad tym zdaniem z Dziejów Apostolskich. W języku polskim słowo „chrześcijanin” wywodzi się od słowa „chrzest”. Ale oryginalne słowo „christianoi” oznacza dosłownie „ludzie Chrystusa”, czyli ludzie należący do Chrystusa Pomazańca. Można by spolszczyć to słowo przymiotnikowo jako „Chrystusowi” lub rzeczownikowo „Chrystusowcy”. Zanim to określenie „chrześcijanie” przyjęło się powszechnie funkcjonowały inne: „uczniowie Chrystusa”, „święci” (nie tyle w sensie moralnym, ale ontycznym, uświęceni przez Chrystusa), „wybrani”, „powołani”, „bracia” i inne. Wszystkie te określenia pojawiają się w Nowym Testamencie i są dowodem formowania się świadomości pierwotnego Kościoła, który odłącza się coraz bardziej od żydowskiej wspólnoty religijnej. Każde z tych słów akcentuje inny aspekt bycia uczniem Pana. Jako chrześcijanie mamy w naszą tożsamość wpisane słowo „Chrystus”, czyli Mesjasz, Pomazaniec. Mamy więc udział w mesjańskiej misji Jezusa. Jesteśmy namaszczeni, pomazani tym samym Duchem Świętym, co Pan. Mamy jako Kościół kontynuować misję Chrystusa, przekazywać życie, które zatriumfowało w Niedzielę Zmartwychwstania.
2. W Ewangelii pada pytanie pod adresem Jezusa: „Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!”. W oryginale jest tam słowo „Chrystusem”. Wielu Żydów zatrzymało się w tym miejscu. I wielu nie-Żydów także. Zostali z tym pytaniem w niepewności i oczekują nadal Mesjasza albo zwątpili w niego. Unikają konfrontacji z prawdą o Jezusie. Unikają odpowiedzi, bo ta rodzi zobowiązanie. Chrześcijanie znają odpowiedź, są ludźmi Chrystusa. Są tymi, którzy odkryli w Jezusie swojego Pasterza, Przewodnika przez życie i to nadaje im tożsamość. Są owcami w Jego owczarni.
3. Pan Jezus mówi o nas „moje owce”. Jesteśmy „Jego”, należymy do Dobrego Pasterza. Ta relacja jest czymś, co nas określa. Dajemy się Jemu prowadzić. Ufamy Mu. Wiara jest podążaniem za Jezusem w stronę obfitego, soczystego życia. Usłyszeć Jego głos – to jedno, pójść za Nim – to drugie. Pasterz nie prowadzi owiec na smyczy czy łańcuchu, nie zamyka ich za ogrodzeniem. Owca pozostaje kimś wolnym. Idzie, za kim chce albo bryka swobodnie po bezdrożach. Niczym nieskrępowane brykanie bywa przedstawiane dziś jako ideał wolności. To jedna z groźnych iluzji, którym ulegamy. Wolność jako absolut, jako najwyższe prawo. Tymczasem najgłębszym pragnieniem ludzkiego serca nie jest wcale niezależność, ale przynależność do kogoś. Związanie. Życie rodzi się z miłości, nie z samotności.
4. Jestem chrześcijaninem, należę do Chrystusa, Dobrego Pasterza. Jestem z tego dumny, nie wstydzę się tego. Noszę to imię z radością. Jest tak?

Poniedziałek 4 maja 2020

Totus Tuus JM! Jesteśmy wezwani dzisiaj do złożenia świadectwa wyznawanej wiary w Jezusa Chrystusa. Trzeba, abyśmy bez lęku dzielili się Ewangelią, bez względu na przeciwności, bez względu na sprzeciw otoczenia. Jezus w Ewangelii mówi: ” Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”.  św. Paweł w swoim liście do Tymoteusza umacnia go do tego,aby umacniał swoją wiarę, a następnie aby przekazywał ją dalej i nie zważał na przeciwności. My wiemy w Kogo uwierzyliśmy i za Kim poszliśmy – wstańmy i idźmy!

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Gdzie moja owczarnia?

1. „Ja jestem dobrym pasterzem”. Pogłębiamy dziś temat wczorajszej Liturgii. Pasterz to przewodnik stada, ktoś chroniący je przed atakiem wilków, pokazujący drogę, dbający o owce. Pasterz jest autorytetem, ale jest też związany z owcami. Nie zarządza nimi z odległości, ale towarzyszy im w drodze na pastwiska. Kimś takim jest Bóg. W Jezusie objawił się nam jako Ten, który ma władzę, ale jest to władza przewodnika, opiekuna, obrońcy, a nie tyrana czy policjanta. Na ogół słysząc o dobrym pasterzu, uznajemy się za owcę. Słusznie, ale przychodzi taki czas w życiu kiedy pora zmienić perspektywę. To ja muszę stać się pasterzem na wzór Jezusa: w rodzinie, w pracy, w środowisku, w parafii. Dla kogo jestem pasterzem? Gdzie jest moja owczarnia?
2. „Dobry pasterz daje życie swoje za owce”. Najemnik tego nie zrobi. W tym krótkim fragmencie Jezus powtarza pięć razy zwrot: „dać (oddać) życie”. Co to znaczy? Stawać się źródłem życiowej energii dla innych przez dzielenie się z nimi sensem, wiarą, nadzieją. Może to znaczyć dawanie siebie w akcie miłości, czyli tracenie dla innych czasu, zdrowia, sił, nerwów. Najpełniejszy przejaw to rzucić się na ratunek innym, ryzykując najwyższą stawkę, własne życie. Jezus wypełnił każde z tych trzech znaczeń. A komu ja daję życie? Kto jest dla mnie tak cenny, że mogę za niego umrzeć?
3. „Znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca”. Nie ma miłości bez wzajemnego poznania. I w drugą stronę – to miłość pozwala prawdziwie poznać kochaną osobę. Między pasterzem a owcą zawiązuje się wyjątkowa więź. Jakiś rodzaj zależności. Współczesna kultura absolutyzuje wolność, całkowitą niezależność jednostki. A przecież taka wolność prowadzi do straszliwego osamotnienia i zagubienia. Człowiek jest powołany do życia we wspólnocie, musi żyć z innymi i dla innych. Co więcej, człowiek potrzebuje hierarchii! Aby dojrzeć, musi być prowadzony, a na pewnym etapie musi prowadzić innych. Bez hierarchii zapanuje anarchia, która prowadzi do bratobójczej wojny. Jezus odwołuje się do więzi łączącej Go z Ojcem. To jest wzór jedności i zależności, które nie niszczą tożsamości jednostki. Przeciwnie, Syn jest sobą dzięki Ojcu i vice versa. Naszą tożsamość określają nasze relacje z ludźmi – więzy, w których jest wzajemna troska o siebie.

Niedziela 3 maja 2020

Totus Tuus JM! Niedziela Dobrego Pasterza. Iść za Chrystusem, słuchać Jego głosu to gwarancja tego, że nie zbłądzę. Jest Ktoś , kto chce mnie prowadzić  do Jezusa – to Maryja, Matka Dobrego Pasterza i moja Matka. Dzisiaj na Jasnej Górze dokonuje się kolejny akt zawierzenia Matce Najświętszej naszego życia osobistego i wspólnotowego. Potrzebujemy Maryjo Twojej obecności i Twego prowadzenia. Bądź z nami w każdy czas.

Jak dobrze, że przy ołtarzu jest już nas więcej. Jak dobrze, że potrafimy znaleźć drogę do spowiedzi św. . Módlmy się o rychłe ustanie pandemii oraz o to, abyśmy jak najszybciej wszyscy znaleźli się przy ołtarzu na Mszy św.

komentarz

IV niedziela wielkanocna zwana jest niedzielą Dobrego Pasterza. Jednak ewangelia, którą dzisiaj czytamy, nie mówi nam o troskliwym pasterzu, który szuka zagubionej owcy, tylko zwraca uwagę na konieczność odróżnienia pasterza autentycznego od tych, którzy jedynie za niego się podają. Być może więc trafniej byłoby dzisiejszą niedzielę nazwać niedzielą „Prawdziwego Pasterza”?

Jezus, tak jak zazwyczaj, rozpoczyna od przypowieści, w której przedstawia dwie postawy: pasterza, wchodzącego do owczarni przez bramę oraz tych, którzy próbują się wedrzeć inną drogą. Ten, który wchodzi przez bramę, jest prawdziwym pasterzem i za nim podążają owce – ponieważ rozpoznają jego głos. Ci, którzy wchodzą inną drogą – to rozbójnicy, mający na celu nie dobro owiec, lecz własne. I od tych owce uciekają.

Przypowieści tej, jak wielu innych, słuchacze Jezusa nie pojęli. Jezus więc wyjaśnia ją bardzo konkretnie: to On sam jest bramą. Ci zaś, którzy usiłują tę bramę ominąć – są szkodnikami. Nie ma innej drogi zbawienia, jak tylko ta wiodąca przez osobę Jezusa. Św. Piotr w swym liście dodaje, że Jezus jest nie tylko bramą, ale i Pasterzem. Owce pozbawione pasterza łatwo mogą zabłądzić, odłączyć się od stada i paść łupem drapieżników. Bezpieczeństwo i życie owiec zależy od tego, czy podążają za swoim pasterzem.

Ten naturalny obraz pasterzowania odnosi się do wszystkiego, co określamy mianem duszpasterstwa. Dobro naszej duszy zależy od tego, czy podążamy za prawdziwym pasterzem, czy też damy się zwieść tym, którzy wchodzą do owczarni, udając pasterzy. Nasza relacja z Chrystusem, umiejętność rozpoznania Jego głosu, jest kluczowa w życiu duchowym. Nie mogą jej zastąpić żadne, choćby najlepsze środki czy metody duszpasterskie. Czas epidemii, w którym zostaliśmy odcięci od wielu duszpasterskich praktyk, wskazuje na tę prawdę w sposób szczególnie dobitny. Ze wszystkich stron słyszymy rozmaite opinie na tematy związane z wiarą, z internetu płyną do nas różne proroctwa, objawienia, przekonywania – jak w tym wszystkim odróżnić to, co autentyczne od tego, co jest tylko podróbką? Odpowiedź jest tylko jedna: trzymajmy się Chrystusa i trzymajmy się Jego Kościoła. Wtedy na pewno nie pobłądzimy. A „trzymać się Chrystusa i Kościoła” znaczy „trzymać się stale”. Tak jak w codziennym życiu – wystarczy chwila nieuwagi, by się zgubić, tak też jest w życiu duchowym. Gdy choć raz pozwolimy sobie na chwilę duchowej nieuwagi i pójdziemy za fałszywym nauczycielem, ryzykujemy zabłądzeniem i zejściem na duchowe manowce.

Sobota 2 maja 2020

Totus TUUS JM! Liturgiczna Uroczystość N.M. P Królowej Polski. Cały Twój Maryjo! z całą moją niedoskonałością. Chcę z Tobą wsłuchiwać się w Jezusa, aby  “przynosić wodę na przemienienie”. Uczyń mnie narzędziem swoim dla niesienia Jezusa – Jego Słowa i Jego miłości ludziom. Ty Maryjo, któraś stała wierna do końca pod krzyżem Jezusa ucz mnie wierności i wytrwałości.

Wczoraj widziałem dużo ludzi na spacerach. To dobrze, że już mogą wychodzić. Sobie myślę : może zajrzą do kościoła, może wejdą do świątyni, aby paść na kolana, aby wyśpiewać Litanię Loretańską na majowym nabożeństwie.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Maryja, ojczyzna, krzyż

1. Choć dziś 2 maja, ale liturgicznie 3 maja. W starszym pokoleniu Uroczystość Maryi Królowej Polski budzi wiele emocji. Może nie tylko w starszym. W to święto jest wpisany patos, duma, poczucie przynależności do narodowej wspólnoty. Uczucia patriotyczne splatają się z pobożnością maryjną, z religijną żarliwością. Zwolennicy modernizacji i europeizacji Polski wmawiają nam, że tak nie wolno. Że miłość do Boga, do Maryi i miłość do Polski nie mogą się łączyć w całość. Że musi nastąpić rozdział spraw państwowych i religijnych. Że prezydent nie może się publicznie modlić. Że krzyż czy obraz Maryi nie może pojawiać się w pobliżu herbu i flagi. Nie powinniśmy ulegać tej presji. Polska i wiara katolicka są ze sobą związane. Tak po prostu jest. Taka jest nasza historia, która ukształtowała naszą narodową tożsamość. I ta historia nie jest przeciwko tym, którzy katolikami nie są lub nie czują. Polacy kochający Boga i kochający swoją ojczyznę modlą się dziś do Maryi jako Królowej Polski. Jej zawierzają Polskę w trudnym momencie dziejów.
2. Idziemy po ścieżkach wydeptanych przez poprzednie pokolenia. 350 lat temu król Jan Kazimierz podczas szwedzkiego potopu ogłosił w katedrze lwowskiej, że Maryja jest Królową Polski. Choć tytuł Królowej Polski był obecny w pobożności Polaków znacznie wcześniej, to jednak właśnie potop i obrona Jasnej Góry wyniosły Maryję na duchowy tron w sposób oficjalny i uroczysty. W latach zaborów Jasna Góra stała się religijną stolicą Polski. Maryja – Królowa Polski była dla zniewolonego narodu znakiem nadziei i wewnętrznej wolności. W roku 1920, kiedy wojska sowieckie stały u bram odrodzonej II Rzeczpospolitej, biskupi ponowili wybór Maryi na Królową. Episkopat zwrócił się do Stolicy Apostolskiej o ustanowienie specjalnego święta. W 1923 roku papież Pius XI, który jeszcze jako nuncjusz Polski bywał w Częstochowie, ustanowił dzień 3 maja świętem Królowej Korony Polskiej. Maryjną drogą prowadził nas Prymas Tysiąclecia w długiej nocy komunizmu.
3. Królowanie Maryi umacniało się zwłaszcza w czasach trudnych dla Polski. Potop, zabory, wojna z Rosją w 1920 roku, niewola PRL-u – te ciemne okresy historii kierowały Polaków w stronę Maryi. Być może dlatego w dzień Królowej Polski czytamy Ewangelię o Maryi stojącej pod krzyżem. Jezusowy testament spełniał się w dziejach Polski. Ilekroć Polacy doświadczali krzyża wojny, niewoli, ucisku, tylekroć słyszeli wyraźniej słowa: „Oto Matka twoja”. I naśladując św. Jana, „brali Maryję do siebie”.
4. Czego uczy nas Maryja stojąca pod krzyżem? Uczy wierności do końca, zwłaszcza w obliczu próby. Jest tam, gdzie powinna być kochająca matka. Czasem nie da się już nic zrobić, ale można być. Obecność jest ważna. Maryja nie dała się złamać przez cierpienie i niesprawiedliwość. Uczy nas męstwa w obliczu cierpienia i zła. Ona boleje, cierpi, ale nie rozpacza, nie lamentuje, nie obwinia, trwa wierna do końca mimo, że niekoniecznie rozumie. Cierpliwa wytrwałość. Tej cnoty zabrakło wszystkim apostołom oprócz Jana. Cierpienie jest zawsze próbą miłości i wierności. Królowo Polski, pomóż nam przetrwać kolejną próbę.

Piątek 1 maja 2020 r

Totus Tuus JM! Rozpoczynamy nowy miesiąc, który wypełnia się modlitwą i śpiewem Litanii Loretańskiej. “Chwalcie łąki umajone, góry doliny zielone, chwalcie z nami Panią świata”.   Maryjo, nasza najlepsza Matko, bądź z nami, wspieraj nas w tym trudnym czasie pandemii i suszy. Dzisiaj również wspominamy św. Józefa Robotnika, przede wszystkim oblubieńca Maryi i opiekuna Jezusa oraz patrona Kościoła Świętego. św. Józefie patronie nasz, módl się razem z nami i wypraszaj nam łaskę nawrócenia. Dzisiaj postacią pierwszoplanową Dziejów Apostolskich  jest Szaweł spieszący do Damaszku, aby prześladować uczniów Chrystusa. Pod Damaszkiem Szaweł przeżył swoje kluczowe spotkanie z Chrystusem, który zapytał go : “”Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?» «Kto jesteś, Panie?» – powiedział. A On: «Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić”. W tym momencie rozpoczęła się wielka droga Apostoła pogan. Został uzdrowiony, ochrzczony, napełniony Duchem Świętym i otrzymał misję zaniesienia Ewangelii po krańce ziemi.

Wejdźmy z Maryją i Józefem i św. Pawłem w ten niezwykły miesiąc. Niech wzrasta nasza wiara i miłość do Boga i ludzi.

 

Komentarz ks. Tomasz Jaklewicz

Piękna katastrofa pod Damaszkiem

1. Słyszymy w pierwszym czytaniu historię nawrócenia Szawła, który „siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich”. A potem jako Paweł stał się największym misjonarzem w dziejach, który sam położył głowę pod topór i oddał życie dla Chrystusa. Zmiana o 180 stopni. Trzeba w tej przemianie widzieć najpierw potęgę Bożej łaski, która potrafi tak niezwykle zmienić człowieka. We wszystkich listach Pawła wybrzmiewa ten właśnie temat: łaska Boga, która nas zbawia. Słowo „łaska” nie jest dziś bardzo popularne. Nie lubimy czegoś „z łaski”. A jednak trzy wielkie dary Boga, czyli stworzenie, objawienie i zbawienie to właśnie trzy aspekty wymiary Jego łaskawości dla nas. On patrzy na nas łaskawie i dzięki temu spojrzeniu jesteśmy i co więcej, mamy szanse na życie wieczne. Nasza rola polega na tym, żeby stanąć w tym świetle, przyjąć dar, pozwolić Bogu, by mnie przemienił i dać się poprowadzić.
2. Łaska czasem działa delikatnie i stopniowo. A czasem przychodzi w sposób potężny i zaskakujący. To był właśnie przypadek Pawła pod Damaszkiem. Po kilku latach Apostoł napisze: „Bóg może swoją mocą uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy” (Ef 3,20). Nie wiemy, czy spadł z konia czy z wielbłąda. Na pewno upadł na ziemię. To obraz człowieka, który stracił panowanie nad sobą, nie potrafi już iść dalej o własnych siłach, nie jest w stanie kierować swoim życiem. Paweł spotyka Jezusa zmartwychwstałego, który zwraca się do niego osobiście, bezpośrednio, po imieniu. Ambitny „zbawiciel” świata odkrywa w Jezusie siłę większą niż wszystko: pokorną miłość Boga, miłość gotową na wszystko, miłość ukrzyżowaną, pokonującą zło dobrem. Imię Jezus, które wydawało mu się przekleństwem, staje się błogosławieństwem. Paweł uznaje swoją porażkę, podpisuje bezwarunkową kapitulację. Nie chce już sam zbawiać świata. Chce być tylko sługą i świadkiem Jezusa Chrystusa.
3. Jak to odnieść do naszego życia? Nikt nie lubi przegrywać. Presja na sukces, na zwycięstwo jest wszechobecna. Przenosimy te oczekiwania na życie religijne. Potrzebujemy Boga, aby pomógł nam zwyciężać, szukamy miękkiej poduszki pod głowę. A przecież w centrum naszej wiary jest krzyż, który uczy, że chwile po ludzku przeklęte mogą okazać się błogosławione. Życiowe katastrofy mogą stać się naszym Damaszkiem. Mogą być tym momentem, w którym Bóg łamie naszą pychę, wytrąca z ręki busolę samowystarczalności. To może być piękna katastrofa, jeśli tylko pogodzę się z tym, że trzeba stracić swoje życie, aby je odzyskać, jeśli zgodzę się na to, że Bóg wie lepiej i nie muszę mieć wszystkiego pod kontrolą. Cierpienie, strata, upadek na twarz – to nie są rzeczy miłe, wręcz wydają się prowadzić na granicę rozpaczy. Ale nieraz to jedyny skuteczny sposób na nawrócenie, na zaufanie nadziei większej niż podpowiada zdrowy rozsądek. Chrystus jest na dnie każdego ludzkiego piekła. Jest blisko każdego, kto został tam wrzucony. On przemienia ciemności w światło. Daje nowe oczy wiary.

Czwartek 30 kwietnia 20202 r

Totus Tuus JM! Uczeń Chrystusa jest do dyspozycji Ewangelii . Ta zaś wzywa do zaangażowania apostolskiego. Trzeba być Filipem z Dziejów Apostolskich, iść do tych którzy są pociągani przez łaskę Boga, by tłumaczyć im Słowo Boże. W takiej sytuacji znalazł się dworzanin królowej etiopskiej Kandaki. Spotkanie z Apostołem Filipem zakończyło się dla niego chrztem i początkiem nowej radosnej drogi. Czego nam potrzeba ? – Ducha Świętego i otwartości i zaangażowania w sprawy Boże. Jezus w Ewangelii  mówi o tym co jest mi potrzebne abym miał Jego życie w sobie: “Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata”. Tęsknijmy za Eucharystią !

 

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Bóg pociągający

1. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał”. Bóg jest zawsze pierwszy. Zanim my wybierzemy Jego, On wybrał już nas. Bóg pociąga ku sobie. Nie zmusza, nie narzuca niczego, ale właśnie pociąga. Mówimy nieraz o kobiecie lub mężczyźnie, że jest pociągający. Jakoś tak właśnie działa Bóg. Piękno budzi upodobanie. Dobro jest przedmiotem pragnienia woli. Prawda pociąga umysł. Bóg jest pięknem, dobrem, prawdą w najwyższym stopniu. Chrystus jako wcielony Bóg jest pięknem, dobrem, prawdą, wychodzącym nam na spotkanie. Dać się Jemu pociągnąć. To jest to! Więc dlaczego ulegamy tak łatwo tandetnym podróbkom, namiastkom piękna, dobra, prawdy?
2. „Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne”. Ostatecznie chodzi o życie. Większe i silniejsze niż śmierć. Życie prawdziwe, dobre, piękne. Eucharystia jest pokarmem dającym takie życie. Czy z powodu kwarantanny nie przyzwyczajamy się za bardzo do telewizyjnych i internetowych transmisji Mszy świętej? Czy największa tajemnica wiary serwowana na ekranach między często banalnymi programami nie zostaje jakoś odarta z sacrum? Czy nie grozi nam wygodnictwo? Nie można zaspokoić głodu oglądając telewizyjne programy o jedzeniu lub czytając książkę kucharską. Nie można zastąpić spotkania z ukochaną osobą rozmową na skypie. Oczywiście, że w sytuacji niemożności spotkania na żywo transmisja liturgii ma pewną wartość, ale istnieje ryzyko postawienia znaku równości między Mszą w kościele, a Mszą na ekranie. Tego robić nie wolno. Warto wytrwale rozbudzać w sobie tęsknotę za Mszą przeżywaną we wspólnocie wiary.

Środa 29 kwietnia 2020 r

Totus Tuus JM! Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii są prawdziwą pociechą. Jednak są też i wyzwaniem. “Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. To przyjdźcie do mnie  jest takie ważne, przyjdźcie  z całą prawdą swego życia, z całym bólem i z wszystkim co się w moim życiu dzieje – również z moim grzechem. św. Jan dodaje:  “Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki”. Jest czas spowiedzi św. wielkanocnej, którą trzeba dobrze przygotować i dobrze ją przeprowadzić, tak aby dokonało się nasze nawrócenie i nowy początek.

 

Komentarz
ks. Tomasz Jaklewicz

Wiara dziecka, odwaga proroka

1. „Wysławiam Cię, Ojcze…”. To modlitwa Jezusa, w której uwielbia Boga Ojca. Uczy nas w ten sposób nie tylko modlitwy, ale i postawy uwielbienia. Człowiek ma bowiem żyć ku chwale Boga. To jest cel naszego życia. Chodzi więc o to, by żyć w stałym odniesieniu do Boga, zamieniać w modlitwę chwile odkryć, olśnień, natchnień, radości. Święci mistycy tacy jak św. Katarzyna ze Sieny przypominają nam o tym. Ona już od dziecka żyła pragnieniem modlitwy i wielbienia Boga. Jej krótkie, ale intensywne życie było jednym wielkim aktem strzelistym ku chwale Najwyższego.
2. „Zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi”. Mądrość i roztropność to nie wady, lecz cnoty. Okazuje się jednak, że można być zbyt mądrym albo zbyt roztropnym. Nadmiar rozumu może wbijać w pychę i zamykać na Boga. Faryzeusze sporo wiedzieli o Bożych sprawach jakby za dużo. Chcieli wtłoczyć Boga w swój schemat, dlatego pozostali zamknięci na światło, które przyniósł Jezus. Z kolei nadmiar roztropności może zamieniać się w lęk przed decyzją, przed opinią ludzi. A przecież w wierze jest także ryzyko. „Dusza, która boi się ludzi, nigdy niczego nie osiągnie” – pisała św. Katarzyna.
3. „Objawiłeś prostaczkom”. Czyli komu? Słowo „prostaczek” (gr. nepios) można tłumaczyć dosłownie jako „małe dziecko” lub „niemowlę”. Biblia Ekumeniczna tłumaczy: „tym, którzy są jak małe dzieci”. Święty Paweł pisze, że przemawiał do Koryntian, jak do „niemowląt w Chrystusie” (1 Kor 3,1). Dzieci są proste. U korzenia wiary leży prostota, ufne, hojne powierzenie się Bogu, bez wyrachowania. Ksiądz Tischner pisał, że to nie wiara jest złożona, a my prości, ale przeciwnie, to my jesteśmy powikłani, a wiara prosta.
4. Święta Katarzyna żyła zaledwie 33 lata. Kochała Boga z prostotą dziecka. Była mistyczką, ale nie skupiała się tylko na swoich mistycznych przeżyciach, choć miała ich sporo. Z tą samą intensywnością co Chrystusa, kochała Jego Kościół. „Pragnę oddać za Kościół życie, krew i całe ciało, aż do szpiku kości, mimo że nie jestem tego godna” – wyznawała. Przemawiała z mocą do księży, biskupów i papieży, ogłaszając się publicznie posłanką samego Chrystusa. Walczyła z zapałem o odnowę Kościoła niszczonego przez podziały, intrygi, nepotyzm, symonię itd. W Awinionie osobiście nakłaniała Grzegorza XI do powrotu do Rzymu. W listach zwracała się do niego poufale: „Bądź mężczyzną, Ojczulku”. Jej życie jest dowodem działania Ducha Świętego, który posyła Kościołowi swoich proroków.
5. Wysławiam Cię Ojcze za św. Katarzynę ze Sieny! Posyłaj i dziś, Panie, swojemu Kościołowi ludzi z wiarą dziecka i odwagą proroka. Twój Kościół dziś także potrzebuje odnowy. Za dużo w nim nazbyt mądrych i nazbyt roztropnych, a za mało świętych, którzy wierzą z prostotą dziecka.

Wtorek 28 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! św. Szczepan, bohater dzisiejszej liturgii Słowa Bożego z wielkim przekonaniem głosi Chrystusa, którego jego współziomkowie odrzucili. ” Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu…wy zdradziliście Go ( Jezusa Chrystusa ) teraz i zamordowaliście”. Szczepan został ukamienowany na oczach Szawła, który stanie się w przyszłości Pawłem, po osobistym spotkaniu z Jezusem Zmartwychwstałym. Chciałbym umierać tak jak św. Szczepan, z taką wiarą i z takim zaufaniem wobec Boga i z takimi słowami na ustach:   «Panie Jezu, przyjmij ducha mego!» . Do tego jest mi potrzebny pokarm o którym mówi Jezus w Ewangelii  : «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie». Dziękuję Panie za to że mnie nieustanne karmisz Chlebem życia.

 

ks. Tomasz Jaklewicz
Ja jestem manną z nieba
1. „Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba”. W żydowskiej tradycji, biblijnej i pozabiblijnej, manna miała spore znaczenie. To, że Bóg zesłał z nieba cudowny chleb, było szczególnym znakiem Bożej opieki. Manna była także przedsmakiem ziemi obiecanej. Rabini nauczali ponadto, że manna istniała wcześniej zanim została podarowana Żydom na pustyni. Wierzyli, że manna była darem Boga powstałym już przed upadkiem Adama i Ewy. Manna nie była więc tylko cudem związanym z wyjściem z Egiptu, ale stanowiła coś w rodzaju powrotu do raju. Inna tradycja głosiła, że manna była przechowywana w niebie, we wnętrzu Świątyni Boga. Z tym wiąże się trzeci nurt tradycji. Otóż Żydzi oczekiwali Mesjasza jako nowego Mojżesza, co łączyło się z nadzieją na ponowne zesłanie manny z nieba w czasie przyjścia Mesjasza na ziemię. Jeden z apokryfów Starego Testamentu powiada tak: „I stanie się w tym czasie, że bogactwo manny znowu zstąpi na ziemię z wysoka, i będą z niego spożywali w tych latach, ponieważ są to, ci, którzy nadejdą przy wypełnieniu czasów”. Wiedząc o tym wszystkim lepiej rozumiemy tzw. mowę eucharystyczną Jezusa z 6 .rozdziału Ewangelii św. Jana.
2. Jezus podejmuje tradycję żydowskiej manny. Wskazuje, że On sam jest nową manną z nieba. Cudowne rozmnożenie chleba było nie tylko zaspokojeniem głodu słuchaczy. To był znak mesjański, znak rozpoznawczy, że oto tu jest Mesjasz, nowy Mojżesz. Całe kazanie Jezusa o Chebie Życia, jest wytłumaczeniem tego znaku i przygotowaniem słuchaczy na cud Eucharystii.
3. „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”. Eucharystia jest nową manną z nieba. Jesteśmy wciąż pielgrzymami w drodze do Ziemi Obiecanej. Bóg daje nam Eucharystyczny Chleb Życia jako przedsmak nieba, znak nadziei, że idziemy w dobrym kierunku. Mały opłatek, kawałek chleba staje się „nośnikiem” rzeczywistości nadprzyrodzonej i największej, bo chodzi o samego wcielonego Boga. Jest ogromny kontrast między kruchością, niepozornością tego znaku a wielkością Tego, Kogo oznacza. Oprawiamy ten chleb z nieba w złote monstrancje, budujemy tabernakula i ołtarze. Ale ostatecznie wszystkie te ozdoby są tylko dodatkiem do małej Hostii. Warto się nad tym zatrzymać, porozmyślać, zadumać. Jak wielka jest pokora Boga. On wciąż na nas czeka ukryty w małej hostii. Chce byśmy Go pragnęli bardziej niż zwykłego chleba. Czy po dniach „eucharystycznej rozłąki” z powodu zarazy zapragniemy Go bardziej? Czy przyzwyczaimy się do Mszy z ekranu?

Poniedziałek 27 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! Błogosławieni słuchający Pana. Przeżyliśmy wczoraj Niedzielę Biblijną. Odkryliśmy raz jeszcze jak ważną rzeczą jest znać Słowo Boże, słuchać Słowa Bożego, rozumieć Słowo Boże i żyć Słowem Bożym. Wciąż zdarza nam się taka ucieczka ze Świętego Miasta, wciąż zdarza nam się duchowe zaciemnienie, takie pogubienie, a nawet zwątpienie. Tymczasem wystarczy podnieść głowę, zobaczyć kto z nami idzie, że jest z nami Chrystus z łaską umocnienia. To nam wystarczy. Św. Szczepan z dzisiejszego pierwszego czytania z Dziejów Apostolskich jest dla nas wzorem ucznia Chrystusa, który we wszystkim upodobnił się do Mistrza: ” A wszyscy, którzy zasiadali w Sanhedrynie, przyglądali się mu uważnie i zobaczyli twarz jego, podobną do oblicza anioła”. I jeszcze dzisiejsza Ewangelia : “Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”. Chleb Słowa Bożego i Chleb Bożego Ciała – to nasz pokarm.

Wczoraj już nas było więcej na Mszy św. ! To wielka radość “karmić głodnych”

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Jakiego chleba szukamy?

1. „Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta”. Jaka jest motywacja ludzi szukających Jezusa? Jedli chleb, który dał im Jezus. Zaspokoili swój doczesny głód. Chrystus chce zwrócić im uwagę, że On przynosi inny pokarm, który może zaspokoić inny głód. Chodzi o głód wieczności, o pragnienie pełni życia, które wykracza poza ten świat. Chodzi o głód miłości trwałej, wiecznej. Chodzi o głód prawdy, które nadaje sens wszystkiemu. Czego ja oczekuję od Boga? O co się modlę? O zdrowie, o pracę, o pokonanie trudności życiowych? To są dobre intencje. Ale po Bogu można i trzeba spodziewać się więcej. Modlić się o żywą wiarę, o sens życia, o miłość, która nie przeminie, o niebo.
2. Potężna machina reklamowo-medialna napędza dziś głód doczesnej konsumpcji. Chodzi o to, żeby tanio i szybko osiągnąć szczęście, satysfakcję, spełnienie. Tego rodzaju konsumpcyjne myślenie wnosimy także do Kościoła. Oczekujemy od Boga, od Kościoła, że będzie „rozmnażał chleb”, czyli zaangażuje się w zaspakajanie doczesnego głodu, likwidowanie nierówności, walkę z epidemiami, szerzenie edukacji itd. Słowem… naprawianie świata. A jak już naprawimy świat, to wtedy pomyślimy o Bogu. Przed tego typu błędem przestrzegał wytrwale Benedykt XVI akcentując prymat Boga. Oczywiście, że uczynki miłosierdzia są ważne. Ale nie można zredukować wiary do humanitaryzmu, do działań na rzecz sprawiedliwości, pokoju i ochrony środowiska. W Kościele chodzi o Boga. Bez Niego nic nie jest dobre.
3. „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?” – pytają słuchacze Jezusa. To bardzo dobre pytanie. Każdy z nas powinien je sobie stawiać, każdego dnia. Co jest wolą Boga? Co jest działaniem, które powinienem podjąć, aby oddać Bogu chwałę?
4. „Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał” – odpowiada Pan. Czyli pierwsza jest wiara, potem jest działanie. Aby wypełnić Bożą wolę, trzeba przyjąć Jezusa, Jego łaskę. Bez spotkania i zjednoczenia z Nim, bez Jego pomocy, obecności w życiu, nie dam rady żyć po Bożemu, czyli w sposób udany, piękny, etyczny. Wiara nie jest jakąś czystą teorią jest decyzją, która angażuje całą egzystencję, jest sposobem życia, podążaniem za Tym, który obiecuje mi pełnię życia.

Niedziela 26 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj w III Niedzielę Wielkanocną przeżywamy Niedzielę Biblijną, która inauguruje Tydzień Biblijny. Ewangelia dzisiejsza ukazuje nam Jezusa Zmartwychwstałego, który przyłącza się do uczniów idących do Emaus, uczniów zupełnie rozbitych po wydarzeniach Wielkiego Piątku. Jezus wyjaśnia uczniom sens tego wszystkiego co się stało w Jerozolimie z Synem Człowieczym. Wyjaśnia całą historię zbawienia. To jest dla nas lekcja. Jezus idzie z nami i wyjaśnia nam Pisma, wyjaśnia nam Słowo Boga po to, aby z nami zasiąść do stołu , aby nas nakarmić swoim Ciałem i napoić swoją Krwią. Czy idziemy do Emaus ? czy my chcemy słuchać Słowo Boże, poznawać Słowo Boże, przyjmować Sławo Boże ? Wszystko po to, aby nasycić się Bogiem i mieć siłę do życia chrześcijańskiego. Dzisiaj mamy propozycję, abyśmy przeczytali jeden rozdział z Ewangelii św. Mateusza i jeden rozdział z Księgi Mądrości Syracha.

Zachęcam do przeczytania Listu do Parafian ( pierwszego listu podczas trwającej pandemii i izolacji )

komentarz : Jesteśmy pielgrzymami do Emaus

Ewangelia o uczniach idących do Emaus w sposób symboliczny pokazuje, jak daleko można dojść, gdy w swych ludzkich kalkulacjach, oczekiwaniach i wyobrażeniach o świecie zamkniemy się na głos Boga. Sześćdziesiąt stadiów, czyli około 11 km dzielących Jerozolimę od Emaus to spory szmat drogi. Pokonujący ją uczniowie dyskutowali o kwestiach religijnych, próbując zrozumieć to, co wydarzyło się w „tych dniach” w Jerozolimie. Ich rozmowę zdominował smutek i przerażenie. To sprawiło, że ich serca i umysły zamknęły się tak bardzo, że nie rozpoznali spotkanego w drodze Jezusa, bo ich „oczy były jakby przesłonięte”.

Cóż tak bardzo przesłoniło oczy uczniów Jezusa, że nie byli w stanie Go poznać? Co może dzisiaj przesłaniać nasze oczy, oddzielając nas od rzeczywistej osoby Jezusa, stawiając w Jego miejsce nasze własne wyobrażenia o Nim? Bardzo często są to nasze błędne koncepcje religijne, niewłaściwe lub niepełne zrozumienie nauki Chrystusa. Wybieramy z niej elementy pasujące do naszego światopoglądu i życiowych oczekiwań, odrzucamy natomiast to, co nam nie pasuje. Uważamy się za uczniów Chrystusa, a jednak trudno nam przyjąć prawdę o tym, że do chwały zmartwychwstania prowadzi droga przez cierpienie. Być może trudno nam zaakceptować naukę Jezusa na temat miłości nieprzyjaciół albo Jego słowa zakazujące nam osądzać innych: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Wielu osobom trud sprawiają przypowieści o talentach i minach – pokazujące na konieczność stałej współpracy z łaską Bożą. A może nasze rozumienie Dobrej Nowiny jest zbyt intelektualne? Nie umiemy przyjąć Bożego działania przejawiającego się w znakach i cudach – budzi w nas ono przerażenie, tak jak w uczniach słowa niewiast, mówiących, że miały widzenie aniołów.

Cokolwiek nie przysłaniałoby nam osoby Jezusa – czy to zacięcie się w gniewie, nieprzebaczeniu, czy niechęć do systematycznego wysiłku duchowego, czy nadmierny racjonalizm – dopóki ta zasłona nie spadnie z naszych oczu, będziemy jak uczniowie w drodze do Emaus. Nasze serca będą pogrążone w smutku, poczuciu porażki. Być może będziemy to próbować nadrabiać uczonymi dyskusjami religijnymi, przerzucając się argumentami ze zwolennikami takich czy innych koncepcji teologicznych. Dopóki jednak nie przyjmiemy tego, co daje nam sam Jezus, wszystkie nasze religijne dociekania, spory i wysiłki będą jałowe. A tym, co dał Jezus uczniom w Emaus – i co daje nam dzisiaj, jest On sam. Jego ciało w Eucharystii. Nie koncepcje i poglądy, ale żywa osoba Jezusa.

Czy pozwolę, aby dziś Chrystus nakarmił mnie sobą samym? Aby dotknął mojego życia w tym miejscu, gdzie właśnie się zatrzymałem? Być może jestem teraz daleko od Jerozolimy – w jakiejś duchowej dziurze, w swoim własnym „Emaus”, do którego próbuję uciec przed problemami. I właśnie tu czeka na mnie Jezus, pragnąc otworzyć mi oczy, abym mógł dostrzec, że to On sam jest rozwiązaniem moich problemów, o ile pozwolę Mu, by skierował mnie na drogę ku mojej duchowej „Jerozolimie”.

Sobota 25 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! św. Piotr w pierwszych dniach po zmartwychwstaniu Jezusa, a jeszcze bardziej po Zesłaniu Ducha Świętego był najbardziej aktywnym Apostołem. Niebawem dołączy do niego św. Paweł. Ale to jeszcze jakiś czas potrwa.  św. Piotr mówi nam dzisiaj o największej z cnót: o pokorze. Pokora jest królową cnót, najbardziej otwarta na Prawdę. Cała ludzka bieda zaczęła się od rajskiej pychy. “Bóg pysznym się sprzeciwia a pokornym łaskę daje”. Maryja, pokorna służebnica Pańska przychodzi nam z pomocą. św. Piotr mówi: “Wszyscy wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje. Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was”. Pokora pomaga nam kochać bardziej Boga i bliźnich swoich.

(przygotujmy się dobrze do jutrzejszej niedzieli. Zapewne wiemy,  że może nas już być dużo więcej na mszy św. – w katedrze 114 , u św. Małgorzata 28 na jednej Mszy św. Ponadto jutro jest Niedziela Biblijna – czytamy Ewangelie św. Matusza i Księgę Syracha – spróbujmy przeczytać)

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Między pokorą a pychą

1. „Bóg pysznym się sprzeciwia, pokornym zaś daje łaskę”. Pokora to absolutny fundament wiary. Zaś pycha to grzech, który jest matką wszystkich grzechów. Demaskowanie pychy to stałe zadanie w życiu wiary. Pycha jest jak wirus, który mutuje w przeróżne formy, atakuje nas w różnych punktach życia. Wszyscy z nią mamy problem niezależnie od tego, czy jesteśmy osobami lubiącymi błyszczeć czy raczej typem szarej myszki. Pycha jest zdegenerowaną formą słusznego poczucia swoje wartości. Jest jakimś rodzajem kłamstwa o sobie samym, które człowiek wytwarza, aby iść przez życie (albo przeszacowuję swoje siły, albo ich nie doceniam). Pokora to prawda o sobie samym. To uczenie się widzenia siebie takim, jakim widzi mnie Bóg. Mocna ręka Boga uczy nas nieraz pokory. Czas pandemii to wielka lekcja pokory dla świata. Dla mnie.
2. „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was”. Ależ piękne zdanie! Pamiętacie Martę zapracowaną i zatroskaną o wszystko. Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele… Jezus zna nasze troski, niepokoje, lęki. Jednak pycha podpowiada, że jak ja się tym nie zajmę, to kto. Przecież beze mnie to się wszystko zawali (firma, rodzina, parafia). To ciekawe, że czasem jesteśmy tak bardzo przywiązani do naszych trosk, że one wręcz określają naszą tożsamość. A Bóg mówi mi dzisiaj: „oddaj mi wszystkie swoje troski”. To nie chodzi o to, że On wszystko za mnie zrobi. Nie. On mi pomoże. Doda sił. Albo uświadomi, że sporo moich trosk mogę odpuścić, bo pewne rzeczy są ponad moje siły. Powraca temat pychy i pokory.
3. „Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć”.
Modna dziś jest pacyfistyczna wersja chrześcijaństwa. Zero walki, tylko miłość i zgoda z wszystkimi, mniejsza o poglądy, o prawdę. Przestańmy się kłócić i pojednajmy się wszyscy… To są hasła, które pozornie tylko brzmią po chrześcijańsku! Diabeł chce nas pożreć, pisze św. Piotr. Trudno o dosadniejszy obraz duchowych zmagań. Pacyfistyczne naiwne mrzonki kuszą i usypiają naszą czujność. Zło jest aktywne. Toksyczna kultura zatruwa nasze serca i umysły. Wiara wcale nie zapewnia jakiegoś psychicznego dobrostanu. Wiara bywa często zmaganiem. Nie chodzi o wymachiwanie szablą, ale o to, że wierność prawdzie ma swoją cenę. Pokoju nie daje paktowanie z diabłem, wchodzenie w układy z kłamstwem, rozmywanie zasad w imię powszechnej zgody i tolerancji. Kto wierzy Bogu, ten żyje w świetle. Więc książę ciemności będzie go atakował. Zwykle tam, gdzie jest nasz najsłabszy punkt, jakiś rodzaj kompromisu ze złem. Czuwajcie! Pokora to nie jest naiwność.

Piątek 24 kwietnia 2020

Totus Tuus JM!  Czy jest w nas radość i entuzjazm wiary wielkanocnej? Czy warunki zewnętrzne mnie paraliżują? Tymczasem św. Łukasz w Dziejach Apostolskich mówi z jaką radością i z jakim przekonaniem Apostołowie głoszą Chrystusa Zmartwychwstałego, gotowi dla Niego cierpieć, nawet iść do więzienia i życie oddać. “A przywoławszy apostołów, kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa.Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie”. To ważne!  – wciąż dziękować i wielbić Jezusa obecnego wśród nas i dzielić się tą wiarą z innymi.

ps. módlmy się również o deszcz!

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Mądrość Gamaliela

1. Zatrzymajmy się dziś przy pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich. Wypowiedź Gamaliela na zebraniu Sanhedrynu jest przede wszystkim głosem rozsądku. „Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć, i oby się nie okazało, że walczycie z Bogiem”. Warto przypomnieć, że uczniem Gamaliela był inny znany faryzeusz, a mianowicie Szaweł. Prawda słów nauczyciela sprawdziła się na nim. Szaweł z gorliwości o czystość judaizmu wojował z Kościołem, ale pod Damaszkiem usłyszał od Jezusa „Dlaczego Mnie prześladujesz?”. Szaweł zrozumiał, że walcząc z chrześcijanami walczy z samym Chrystusem, czyli ostatecznie z Bogiem. Dlatego zmienił front o 180 stopni. Został wojownikiem w służbie Boga. Umarł stary Szaweł, narodził się nowy Paweł. Kościół trwa, choć się zmienia. Pewne ludzkie pomysły upadają, ale Boże dzieła wydają owoce. Właśnie jako Kościół przechodzimy kolejną dziejową próbę. Coś upadnie, coś się zmieni, coś nowego się pojawi. Ale bramy piekielne go nie przemogą.
2. Mądrość Gamaliela można odnieść do wszystkich sytuacji, w którym władza duchowa ma wątpliwość czy dana sprawa jest od Boga, czy od ludzi. Po owocach ich poznacie. Nieraz potrzeba cierpliwie czekać, aby móc dobrze rozeznać jakaś sprawę. Tak bywa z tzw. objawieniami prywatnymi np. Kościół wciąż czeka z wydaniem ostatecznej decyzji w sprawie Medjugorie. Wartością w Kościele jest wierność tradycji, ale wartością jest także nowość . Bywają jednak martwe tradycje i bywają zwodnicze nowości. Władza duchowa potrzebuje cierpliwości, pokory i mądrości, aby dobrze ocenić co jest od Boga, a co tylko od ludzi. Módlmy się o to, by mądrość Gamaliela towarzyszyła decyzjom naszych pasterzy.
3. Zasada Gamaliela zwraca uwagę na to, jak ważny jest zdrowy rozsądek. Również w obszarze wiary i religijności. Rozum i wiara nie wykluczają się wzajemnie, ale dopełniają. Rozeznawanie trudnych sytuacji jest pracą umysłu oświeconego wiarą.

Czwartek 23 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj Uroczystość św. Wojciecha. Jednego z głównych patronów Polski. Miał tylko jedno pragnienie: żyć dla Jezusa, żyć dla Ewangelii, przynosić Jezusa i Ewangelię  tym którzy Go nie znają. Znał słowa św. Pawła:   “Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk”. Cokolwiek dzisiaj będziemy robić, spróbujmy w ten sam sposób: dla mnie żyć to Chrystus. Jezus mówi: “a kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną” .

 

Komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Prawo ziarna, czyli prawo paschy

1. Ziarno musi obumrzeć, aby wydać plon. Jezus potwierdził prawdę tych słów przez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Został zabity, złożony do grobu jak ziarno wrzucone w ziemię. I przyniósł obfity plon zmartwychwstania. Takie jest prawo paschy. Trzeba dać życie, aby je zyskać. Przy czym dajemy życie na tym świecie, a zyskujemy życie wieczne. Nie jest łatwo się z tym zgodzić. Jesteśmy tak bardzo przywiązani do życia na tym świecie. Życie wieczne, to brzmi dla nas abstrakcyjnie, jako coś odległego, trudnego do wyobrażenia. To obietnica, w której realność często wątpimy. Dlatego tak kurczowo trzymamy się życia, które znamy, tego doczesnego, kruchego, podatnego na choroby i śmierć, ale jedynego, które tu mamy.
2. A jednak to nie jest tak, że chodzi o rzeczywistości zupełnie rozłączne. Między życiem na tym świecie, a życiem wiecznym istnieje łączność. Podobnie jak między ziarnem a rośliną, która z niego wyrośnie. W ziarnie jest ukryte przyszłe życie rośliny, jest potencjał życia, które przekracza rozmiary małego ziarenka. W naszym doczesnym życiu kryje się ziarno wieczności. Jestem powołany do czegoś większego. Za progiem śmierci zaczyna się nowe życie. Jest tu jakaś ciągłość i zarazem nowość.
3. Przedsmakiem wieczność jest miłość. A miłość oznacza właśnie dawanie siebie drugiemu, czyli gotowość do tracenia swojego życia. Mam stać się darem dla kogoś. Nie mogę trzymać swojego życia kurczowo w swoich rękach i żyć w lęku, że ktoś mi je odbierze. Mam się zgodzić, że aby żyć siebie samego trzeba dać. Nie koniecznie od razu w całości, najczęściej po kawałku, dzień po dniu.
4. Męczennicy ukazują zasadę obumierania ziarna. Ich życie pozornie przegrane przynosi plon nie tylko w tym sensie, że oni trafiają do nieba. Ofiara ich życia przynosi obfity plon także w życiu Kościoła nieraz przez długie wieki. Jeśli prześledzimy życiorys św. Wojciecha, to po ludzku sądząc niewiele w życiu mu się udało. Właściwie nic. Został młodo biskupem Pragi, ale na skutek intryg musiał dwukrotnie opuszczać swoje miasto. Postanowił zostać misjonarzem, ale jego wyprawa misyjna do Prusów skończyła się po tygodniu… męczeńską śmiercią. Nawet jego relikwiom nie dawano spokoju. Ciągle ktoś je wykradał z Gniezna. A jednak to pozornie nieudane życie św. Wojciecha stało się dla młodego Kościoła na polskiej ziemi czymś ogromnie cennym. Na wagę złota. Jego życie wydało plon obfity. Dzięki jego męczeńskiej śmierci młody Kościół w Polsce stał się Kościołem dojrzałym, samodzielnym. Jego postać wciąż uczy nas, że warto narażać życie dla Chrystusa.

Środa 22 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! Z rozmowy  Jezusa z Nikodemem dowiaduję się, że Bóg mnie kocha w sposób nieskończony. Bóg posyła na świat swego Syna, aby mnie zbawił. Jezus jest darem Boga Ojca . Bóg nie che mnie potępić ale zbawić. Teraz wszystko zależy od tego, czy ja uwierzę w tę miłość, czy przyjmę Jezusa do swego życia. “Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”. Dzisiejsza Ewangelia obwieszcza wielki zamysł Boga wobec nas, ale też mówi o tym, że ludzie bardziej umiłowali ciemność. Każdego dnia muszę wybierać na nowo życie albo śmierć, światło albo ciemność, życie z Bogiem albo bez  Boga. Panie chroń mnie – jestem cały Twój.

 

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Akcja ratunkowa

1. J 3,16 jest jak Ewangelia w pigułce, jak streszczenie całej Dobrej Nowiny. Wybrzmiewają tu podstawowe elementy tzw. kerygmatu, czyli podstawowej treści ewangelizacji. Mowa jest o Bożej miłości, o posłannictwie Jezusa, o naszej grzeszności (nie wprost, ale przez sugestię, że możemy zginąć) i o tym, że konieczna jest wiara, aby przyjąć Boży ratunek, czyli zbawienie.
2. Jezus wypowiada te słowa w rozmowie z Nikodemem, który przyszedł nocą, aby u Nauczyciela z Nazaretu szukać światła. Jest więc w słowach Pana nuta bardzo osobista. Bóg kocha świat, a ta odwieczna miłość obejmuje również Nikodema. Ta miłość dotyczy także mnie. W miejsce słowa „świat” można wstawić swoje imię. Tak Bóg umiłował mnie, że Syna swego dał, abym ja nie zginął, ale miał życie. Bogu zależy na mnie.
3. Bóg wyznał nam miłość, posyłając swojego Syna. Kiedy ktoś mówi nam, że nas kocha, to zwykle pojawia się radość, ale i niepokój. Czy to prawda? Czy chcę przyjąć tę miłość? Czy chcę się wiązać? Jesteśmy nieufni wobec miłości, bo nie wierzymy, że może istnieć całkowicie bezwarunkowa miłość, czujemy się sami niegodni miłości. Albo obawiamy się, że ta miłość ograniczy naszą wolność. Ktoś może mieć za sobą historię zranionej miłości. Możemy więc mieć problem z zaufaniem. Wiara nie jest tylko zestawem prawd do wierzenia. Wiara jest najpierw zaufaniem osobie. Jest ryzykiem powierzenia się Bożej miłości. Bogu warto uwierzyć. Uwierzyć na słowo. Na Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało między nami.
4. Bóg nie posłał Syna, aby świat potępić, ale zbawić. Biblia Paulistów tak tłumaczy interesujące nas zdanie: „Bóg przecież nie posłał swego Syna na świat, aby go sądził, lecz aby go zbawił. Ten, kto w Niego wierzy, nie podlega sądowi, ten jednak, kto nie wierzy, już został osądzony, ponieważ nie uwierzył w to, kim jest Jednorodzony Syn Boży”. To tłumaczenie wydaje się bardziej wierne oryginałowi. Tym bardziej że kolejne zdanie (J 3,19) zaczyna się od słów: „A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat…”. Przyjście Jezusa na świat nie jest Sądem Ostatecznym, na to przyjdzie czas (Paruzja). Misja Jezusa jest misją ratunkową. Ale nikt nie może zostać uratowany na siłę. Bo ratunkiem jest miłość, a ta zakłada wolny wybór. Jeśli więc ktoś to zapalone światło w ludzkich ciemnościach odrzuca, gasi lub ucieka od niego, to sam skazuje się na zgubę. W tym znaczeniu opowiedzenie się za lub przeciwko Jezusowi ma w sobie coś ostatecznego. Dopóki żyjemy na tej ziemi, możemy powiedzieć tej miłości TAK.

Wtorek 21 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! św. Łukasz w Dziejach Apostolskich opisuje fenomen pierwotnego Kościoła. Nie tylko trwali w nauce Apostołów, w łamaniu Chleba i w modlitwie, ale dodaje: “Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na wszystkich.Nikt z nich nie cierpiał niedostatku “. Jak czytamy ten opis życia pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej to często jesteśmy zawstydzeni. Nie potrafimy tak żyć. Teraz rozumiemy, że musimy się nawrócić. Żywa apostolska wiara, Eucharystia, modlitwa, troska o potrzeby bliźniego i świadczenie z mocą o zmartwychwstaniu Jezusa.

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Narodzenie, czyli umieranie dla siebie

1. Słuchamy dziś w dalszym ciągu nocnej rozmowy Jezusa z Nikodemem. Szukamy oczywiście światła dla naszej własnej nocy. Jezus pogłębia temat nowego narodzenia. Nikodem jakby nie chciał rozumieć, o co chodzi. A przecież w jego własnej żydowskiej tradycji, której był znawcą i nauczycielem, obecne było pojęcie nowego narodzenia. „Kiedy prozelita przyjmował judaizm, to znaczy stawał się Żydem pochodząc z innej religii, przyjmowano go do społeczności judaizmu przez modlitwę, złożenie ofiary i chrzest, i mówiono o odrodzeniu. «Prozelita przyjmujący judaizm jest jak nowo narodzone dziecko» mawiali rabini. Grzechy popełnione przed tym aktem nie liczyły się, gdyż teraz stał się już inną osobą” (W. Barclay). Bywa tak, że człowiek dokładnie wie, o co chodzi, ale robi z siebie głupka, ażeby uniknąć decyzji. Boimy się zmiany. Wolimy dywagować, kwestionować, roztrząsać za i przeciw. A sprawa jest prosta. Trzeba tylko skoczyć na głęboką wodę.
2. „Wiatr (gr. pneuma) wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha (gr. pneuma)”. Greckie słowo „pneuma” (podobnie jak hebrajskie „ruah”) oznacza zarówno wiatr jak i ducha. Jezus wykorzystuje tę grę słów, aby pokazać Nikodemowi, że nie trzeba wszystkiego rozumieć, aby narodzić się na nowo. Widzimy działanie wiatru, ale nie potrafimy nad nim zapanować. Chodzi o to, aby poddać się jego sile. Ustawić właściwie żagle w swojej łodzi i wykorzystać siłę wiatru, by dopłynąć do portu. Nie trzeba do tego pogłębionej refleksji, czym jest wiatr. Działanie Ducha Świętego ma sobie coś tajemniczego, nieuchwytnego, ale można je zaobserwować w życiu ludzi. Znamy ludzi, którzy zmienili swoje życie, zaczęli je jakby na nowo. Historia świętych to historie ludzi na nowo narodzonych, prowadzonych przez Ducha Bożego. Pytanie, czy ja też tak chcę. Można hamletyzować jak Nikodem i powtarzać „Jakżeż to się może stać?”. Pytanie brzmi: czy dam się poprowadzić, czy poddam swoje życie tchnieniu Bożego Wiatru? Czy będę sam dmuchał w żagle licząc, że moja łódka dopłynie w ten sposób gdziekolwiek?
3. „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”. Jezus zapowiada tutaj swoją śmierć na krzyżu, którą nazywa „wywyższeniem”. Nawiązanie do historii Mojżesza musiało być czytelne dla Nikodema. Mojżesz umieścił na palu węża miedzianego z polecenia Boga. Był to „leczący symbol” dla Izraelitów kąsanych przez węże. Kto spojrzał na miedzianego węża, ten zostawał przy życiu. Jesteśmy wszyscy kąsani przez śmierć. Zwłaszcza teraz, w czasie epidemii, dociera do nas lepiej prawda o naszej śmiertelności. Spojrzenie na śmierć Jezusa na krzyżu ratuje od śmierci. Śmierć dająca życie. Śmierć jako antidotum na śmierć. To dopowiedzenie do tematu nowych narodzin. Odrodzenie człowieka dokonuje się poprzez krzyż Chrystusa. Kto z wiarą chwyci się go, ten zostanie uratowany. Nikodem pojawi się przy pogrzebie Jezusa z ostatnią posługą. To znak, że ta nocna rozmowa wydała owoc.

Poniedziałek 20 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! Jesteśmy po Niedizlei Miłosierdzia Bożego. Czy zwróciliśmy się do Jezusa Miłosiernego oz prośbą o uzdrowienie dla nas i naszych bliskich? Nic nigdy się nie kończy u naszego Pana – wystarczy przyjść do Niego ze swoją biedą. dzisiaj śpiewamy: “Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu”. W Ewangelii spotkanie Nikodema z Jezusem. Nikodem chciał spotkać Jezusa , chciał z Nim rozmawiać, chciał wyjaśnić sobie kilka ważnych spraw. Usłyszał Nikodem od Jezusa:  «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego». Wciąż się musimy rodzić na nowo, wciąż odnawiać swoją wiarę i zaufanie i miłość – spróbujmy razem.

 

komentarz: ks. Tomasz Jaklewicz
Światło pośrodku nocy
1. Kim był Nikodem? Był faryzeuszem, ale, co ważniejsze, był poszukiwaczem prawdy. Miał odwagę wyjść poza swoje środowisko, które narzucało mu obowiązkową krytykę Jezusa i negowanie Jego misji. Postanowił sprawdzić u źródła. Chciał porozmawiać z Jezusem. Sam na sam. Noc jest tu symbolem jego pytań, wątpliwości. Jezus zachwiał światem jego wiary, tradycji, religijności. Wywołał niepokój. Więc szuka u Niego światła pośrodku nocy . Może przegadali ze sobą całą noc. Nie wiemy. W każdym razie, Nikodem może być dla nas inspiracją. Aby w moim życiu zaczęła się prawdziwa przygoda z Bogiem, nie mogę się chować za parawanem tradycji, zastanej religijności, środowiska. Muszę przyjść sam do Jezusa. Z moim religijnym niepokojem. Przegadać z Nim całą noc. Odprawić choć raz w życiu porządne rekolekcje. Zadać Mu te pytania, które mnie nurtują, których może boję się zadać. Pokazać Jezusowi swoją ciemność. Kultura Zachodu nie sprzyja dziś wierze. Kwestionuje prawdę o Jezusie. By ją odkryć trzeba dziś coraz więcej odwagi, nonkonformizmu, zgody na życie w kontrze do obowiązujących mód i opinii. Na dłuższą metę nie da się wierzyć z drugiej ręki, trzeba odkryć Ewangelię samemu.
2. Trzeba się narodzić powtórnie. Tak formułuje to wezwanie Jezus. Nikodem bierze to początkowo dosłownie. Zgrywa się czy naprawdę nie rozumie tej metafory? Jezus precyzuje, że chodzi o narodziny duchowe. Chodzi o przebudzenie do życia, które jest natchnione przez Ducha Świętego. W większości przyjęliśmy chrzest jako dzieci. Pytanie, czy to nowe narodzenie z wody i Ducha Świętego, którym jest chrzest, dokonało się na poziomie naszej dorosłej świadomości. Potrzebujemy jako dojrzali ludzie przeżyć chrzest na nowo. Nie chodzi o powtórzenie sakramentu, ale o jego obudzenie w nas. O uruchomienie potencjału życia, które Bóg dla nas zamierzył. Wiele lat temu Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki diagnozował, że u wielu katolików w Polsce chrzest pozostaje nierozwiniętym ziarnem. Niezrealizowany chrzest woła o spotkanie z Chrystusem zmartwychwstałym. O spotkanie, które mnie zrodzi na nowo jako chrześcijanina żyjącego pełnią wiary, sakramentów, oddychającego Słowem Bożym, odważnego świadka.
3. Jezus czeka na mnie. Chce pogadać ze mną. Nigdy nie jest za późno, by zacząć naprawdę żyć.

Niedziela Bożego Miłosierdzia 19 kwietnia 20202 r

Totus Tuus JM! Dziękuję Ci panie za Sakrament Miłosierdzia Twego. Wszystko po to, aby nas nieustannie dźwigać, podnosić ,  abyśmy nie ustali w drodze do DOMU. Św. Faustyna w swym dzienniczku zapisała słowa Jezusa : „Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z moim miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego serca” . „Wiedz, córko moja, że serce moje jest miłosierdziem samym. Z tego morza miłosierdzia rozlewają się łaski na świat cały. Żadna dusza, która się do mnie zbliżyła, nie odeszła bez pociech. Wszelka nędza tonie [w] moim miłosierdziu, a wszelka łaska tryska z tego źródła – zbawcza i uświęcająca”. ..  „Jak bardzo pragnę zbawienia dusz. Moja najmilsza sekretarko, napisz, że pragnę przelewać swe Boskie życie w dusze ludzkie i uświęcać je, byle one zechciały przyjąć moją łaskę. Najwięksi grzesznicy dochodziliby do wielkiej świętości, gdyby tylko zaufali mojemu miłosierdziu.

Dzisiaj przeżyjmy Mszę św.  bardzo skupieni. O godz. 15.oo może uda nam się być razem ,by odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego (transmisja z katedry) . Od jutra już będziemy mogli korzystać w większej ilości osób z nabożeństw w kościele św. Małgorzaty 28 osób, w katedrze 114 osób – z zachwianiem przepisów : maseczka i odległość 2 metrów

 

sobota 18 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! “bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy”. Widać wyraźnie to co zrozumieli Apostołowie po zmartwychwstaniu Jezusa, po licznych spotkaniach ze Zmartwychwstałym Panem. Zrozumieli, że muszą dać temu świadectwo, muszą o tym mówić , muszą w Imię Jezusa dokonywać uzdrowień duszy i ciała.  W Ewangelii jest odnotowany nakaz ewangelizacyjny: I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!» Przed nami Niedziela Miłosierdzia Bożego. Siostra Faustyna, która otrzymała od Jezusa orędzie o Bożym miłosierdziu, otrzymała nakaz szerzenia tej wyzwalającej i ozdrawiającej ludzkie dusze prawdy. Odmawiajmy koronkę do Miłosierdzia Bożego. Ale mobilizujmy się do budowania duchowej wspólnoty.

Od poniedziałku 20 kwietnia – będzie można już uczestniczyć w większej liczbie we mszy św. codziennej : w kościele św. Małgorzaty 26 osób, oraz w katedrze 111 osób – wykorzystajmy tę możliwość zachowując wszystkie zasady: maseczki i odległości.

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Wyrzucał im brak wiary

1. To, co najbardziej uderza w tym fragmencie, to brak wiary uczniów. Ewangelista w jakimś sensie streszcza opisy ukazywania się Jezusa zmartwychwstałego. I jak refren powtarza się: „nie dali temu wiary”, „im też nie uwierzyli”, „wyrzucał im brak wiary”. To pocieszające dla nas, słabej wiary. Skoro sami Apostołowie mieli problemy z wiarą, więc my też mamy prawo je mieć. Krzyż rozumiemy lepiej, bo mamy doświadczenie bólu, niesprawiedliwości, samotności. Śmierci wokół nas też nie brakuje. Ale wstawanie z grobu nie mieści się nam w głowie. W tych dniach wciąż podawane są statystyki: tylu i tylu zainfekowanych, tylu i tylu zmarło, tylu i tylu wyleczonych. Ktoś dopisał do tych liczb: jeden zmartwychwstały. Póki co jeden, ale przecież kiedyś ta liczba ulegnie pomnożeniu. Ten Jeden jest naszą nadzieją. Póki co wciąż wyrzuca nam wiary i upór w tym niedowiarstwie. Panie, nie ustawaj w tych wyrzutach. Bez wiary nie możemy się Tobie podobać.
2. „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”. To polecenie daje Jezus tym, którym dopiero co wyrzucał brak wiary. Misja Kościoła opiera się na czymś trwalszym niż ludzka wiara. Głoszenie Ewangelii dokonuje się mocą Ducha Świętego. Uczniowie zaczną głosić Dobrą Nowinę dopiero po Pięćdziesiątnicy. A jednak świadkami Jezusa są ludzie, którzy sami są słabi w wierze. To dotyczy Apostołów. I tym bardziej nas. Mamy nieść Ewangelię nie czekając aż sami wszystko pojmiemy, uwierzymy na sto procent. Może zawsze nasza wiara będzie w jakiejś mierze przemieszana ze znakami zapytania. Nie szkodzi. Mamy zapalać światło w ciemności nie oczekując od siebie perfekcyjnej wiary. Ogień daje Bóg, a świeca bywa lepsza lub gorsza, byle pozwalała ogniowi płonąć. Ogień nie jest od nas, jest z nieba.

Piątek 17 kwietnia 2020 r

Totus Tuus JM! Wciąż przeżywamy Oktawę Zmartwychwstania Pańskiego. Jesteśmy w pewnym duchowym uniesieniu. Łatwo nam wielbić Boga za wszystko co dla nas uczynił, a zwłaszcza za to, że dał nam Jezusa, który odkupił nas aktem najwyższej miłości składając z siebie ofiarę żywą za zbawienie nasze. Jak widzimy w Dziejach Apostolskich – św. Piotr po zmartwychwstaniu, po swoim nawróceniu jest mocny i gotowy do głoszenia Ewangelii zbawienia. Nikogo się nie lęka , staje przed sądem, by mówić w czyje imię przemawia i w czyje imię uzdrawia chorych : ” niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że dzięki Niemu ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni”.

My, którzy uwierzyliśmy w Boga i Bogu Jezusa Chrystusa, my którzy przyjęliśmy chrzest zanurzający nas w tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa możemy i musimy czynić to samo co św. Piotr.  – z żywą wiarą głosić Ewangelię i Chrystusie i w Jego imię realizować wielkie dzieła miłości .  Jezu ufam Tobie!

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Dzieci, posilcie się

1. Historia zatoczyła krąg. Apostołowie są w miejscu, gdzie zaczęła się ich przygoda z Jezusem. Nie wiedzą za bardzo, co mają dalej robić. Wrócić do rybołówstwa? Próba łowienia ryb kończy się niepowodzeniem. Tak samo było, gdy Pan Jezus powoływał Piotra. Wtedy też nic nie złowili. I historia się powtarza. Jezus znowu zaprasza Piotra i jego towarzyszy na połów. I znowu połów jest obfity, choć tym razem sieć się już nie rozerwała. To jakby opis kolejnego powołania. Można to odnieść do naszego życia. Jest pierwsze powołanie, pierwsza decyzja, pierwsza miłość. Ale potem jest doświadczenie życia, w kapłaństwie, w małżeństwie. Wiele pięknych chwil, ale też proza życia, krzyż, rozczarowania, zdrady. I przychodzi moment jakby powołania w powołaniu. Jezus jeszcze raz, po jakimś krzyżującym doświadczeniu, wzywa do zaufania Mu, do wybrania Go w pewnym sensie na nowo. Może mamy ochotę rzucić się w morze, aby zmyć brud, którym zarosło moje kapłaństwo czy małżeństwo. Jego miłość jest niezmienna. On ze spokojem szykuje mi śniadanie. A za chwilę zapyta, czy nadal Go kocham.
2. „To jest Pan”. Podpowiada Piotrowi Jan. On znowu jest pierwszy w wierze. Tak jak wtedy, gdy biegli obydwaj do pustego grobu. Wtedy też pierwszy uwierzył Jan, umiłowany uczeń. Obok nas są ludzie, którzy głębiej kochają Jezusa niż my. Ich wiara pomaga naszej wierze. Ktoś obok mnie mówi mi „To jest Pan”. Dziękujmy Bogu za takich świadków.
3. Jezus przygotowuje uczniom śniadanie. Zwraca się do nich „dzieci”. „Chodźcie, posilcie się!”. Uczniowie wciąż są w szoku. A Pan troszczy się o nich w tak zwyczajny sposób. Jakby im chciał powiedzieć, musicie jeść chłopcy, bo macie sporo do zrobienia. Żeby karmić innych, trzeba wpierw karmić siebie. Miłość Jezusa wyraziła się najmocniej na krzyżu. A teraz wyraża się w takim drobiazgu, jak przygotowanie posiłku. Uczy nas Bóg w ten sposób, że miłość czasem wymaga heroizmu, a czasem zwyczajnej troski, podania kubka wody, upieczenia ryby, założenia maseczki czy wykonania telefonu do samotnej sąsiadki. Kiedy nie wiemy, co ze sobą zrobić, dobrze jest rozejrzeć się wokół i poszukać prostego dobrego uczynku. W ten sposób uczymy się heroizmu, który może kiedyś będzie musiał wyrazić się w jakimś wielkim czynie miłości.

Czwartek 16 kwietnia 20202

Totus Tuus JM! “Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem… w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego”. Mesjasz nasz Zbawiciel Zmartwychwstały Pan przychodzi do nas ze śladami męki. Popatrzcie na moje ręce i nogi. Przeżywamy Tydzień Wielkanocny. Trwa Nowenna do Miłosierdzia Bożego – spoglądajmy na Obraz przekazany przez św. Faustynę – podpisany najkrótszą modlitwą: Jezu ufam Tobie. Tylko w Nim jest możliwe nasze ocalenie – tylko On sam jeden może nam odpuścić grzechy i napełnić swoim życiem.

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Dary Zmartwychwstałego

1. „Pokój wam!”. Pierwsze słowa Jezusa Zmartwychwstałego to coś więcej niż konwencjonalne pozdrowienie. To pokój pochodzący z nieba, owoc Paschy Chrystusa. Pokój jako owoc zwycięskiej bitwy, którą Jezus stoczył w naszym imieniu ze śmiercią. Pokój, który ma w sobie coś ze spoczynku pierwszego szabatu, owego „odpoczynku” Boga. To pierwszy dar, który przynosi zmartwychwstanie. Jakże bardzo tego pokoju teraz potrzebujemy.
2. „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?” – pyta Jezus. Chciałoby się powiedzieć, Panie Jezu, nie dziw się. Widok człowieka, który właśnie wyszedł z grobu, może szokować, budzić zmieszanie i wątpliwości. Czy i my sami nie jesteśmy pełni wątpliwości? Jak to możliwe, pytamy. Apostołom wydaje się, że widzą ducha, zjawę. Jak w wielu innych opisach spotkań ze Zmartwychwstałym, tak i w tym przypadku prawda o żywym Jezusie dociera z trudem do wybranych świadków. Konieczny jest czas. Dokonuje się stopniowe dojrzewanie paschalnej wiary. „Oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia…”. Piękne zdanie. Strach już ustępuje radości, ale wciąż nurtuje pytanie „jak to jest możliwe?”.
3. Jezus przybywa do Wieczernika nie jako duch, ale w ciele. Zmartwychwstanie oznacza nowy rodzaj cielesności, która nie podlega już prawom fizyki. Dlatego Pan zaprasza, by Go dotknąć, pokazuje poranione ręce i nogi, je z nimi posiłek. Ciało także zostanie zbawione. Ciało mężczyzny i kobiety nie jest mało ważną powłoką dla ducha. Ciało przynależy do istoty człowieczeństwa. I ono jest wezwane do wieczności, zostanie poddane przetwarzającej mocy Bożej miłości. To jeszcze jeden argument na rzecz godności ludzkiego ciała.
4. Kiedy Apostołowie uspokoili już swoje emocje, Jezus daje im kolejny dar. To jest dar głębokiego rozumienia Pisma. Zmartwychwstanie jest kluczem do zrozumienia Biblii. Stary Testament był w istocie oczekiwaniem na decydującą interwencję Boga w historię. I to się właśnie dokonało. Żyjemy w epoce po Chrystusie. Nie tylko w tym sensie, że chronologicznie jesteśmy po jego czasie życia. Żyjemy po Jego zmartwychwstaniu. To sprawia, że historia mojego życia jest objęta mocą zmartwychwstania. Przez swój Kościół (a w nim sakramenty i Słowo Boże) Jezus daje mi swój pokój, daje przebaczenie grzechów i wreszcie dar głębszego rozumienia siebie i świata w świetle Słowa. Zmartwychwstanie jest nie tylko nadzieją na przyszłość. Jest także kluczem do czytania przeszłości. To decydujący wektor dziejów. Ten, który jest Alfa będzie także Omega. Początek i Koniec w Nim. On jest Panem.

Środa 15 kwietnia 2020 r

Totus Tuus JM! Dzisiaj jest Ewangelia o uczniach idących do Emaus. Niezwykła droga ludzi pogrążonych w smutku i cierpieniu po starcie kogoś bliskiego, z kim wiązali pewne nadzieje. Być może byli rozczarowani tym wszystkim co się stało w Jerozolimie z ich Mistrzem, jak okazał się słaby ten który czynił tak wielkie cuda. ” a myśmy się spodziewali.” Dopiero spotkanie z “Nieznajomym” , który przypomniał wszystkie proroctwa mówiące o tym, że  Mesjasz będzie cierpiał i w ten sposób wejdzie do chwały ,otworzyło im umysł , oczy i serce. I spotkanie z NIM przy stole w Emaus , kiedy błogosławił chleb , łamał i dawał im do spożycia pozwoliło im zawołać  «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Zostań z Nami Jezu Zmartwychwstały. Przypominaj nam  całą  historię zbawienia i umacniaj naszą wiarę.

 

komentarz :ks. Tomasz Jaklewicz

Droga leczenia ran

1. Znamy drogę krzyżową Jezusa. Drogę do Emaus można by nazwać drogą po-krzyżową. Pokazuje ona Jezusa leczącego nasze rany mocą swojego zmartwychwstania. W dwóch uczniach przybitych przez dramat krzyża można zobaczyć uniwersalny obraz ludzi dotkniętych przez cierpienie, złamanych na duchu, przeżywających stratę. Ich świat się zawalił. Idą przytłoczeni. Nie widzą przyszłości. Jezus to wszystko zmienia. Jak to robi? Prześledźmy najważniejsze etapy tej uzdrawiającej terapii.
2. „Przybliżył się i szedł z nimi”. Jezus zbliża się do nich. Wchodzi delikatnie w ich świat cierpienia, rozczarowania. Nic nie tłumaczy, nie mówi. Po prostu jest. Idzie z nimi, czyli dzieli z nimi ich drogę pełną bólu. Miłująca obecność. To jest pierwsze.
3. Potem Jezus stawia pytanie, które wyzwala opowieść. Uczniowie opowiadają o swoich przeżyciach. Jezus wiedział przecież najlepiej, o co chodzi. To Jego ukrzyżowano. A jednak słucha ich cierpliwie. Pozwala, aby wypowiedzieli swój ból. To ciekawe, że uczniowie znają doskonale historię Jezusa, wiedzą już nawet o pustym grobie. Ale nie mają klucza do całości. Nie widzą sensu. Z ich opowieści nie wynika, że Jezus jest ich zbawcą, ale raczej wielkim rozczarowaniem. Ich serce jest zablokowane. Wiele wiedzą, mało rozumieją. Właściwie nic.
4. Potem dopiero zabiera głos Jezus. Pojawia się moment pouczenia. „O nierozumni” to brzmi twardo. Ale człowiek pogrążony w smutku nie myśli logicznie. Jest cały zanurzony we własnym bólu. Skupia się tylko na nim. Jezus pokazuje im, że cierpienie jest częścią Bożego planu. Krzyż jest etapem, nie kresem. Oni jednak nadal pozostają zamknięci.
5. „Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej”. Jezus się nie narzuca. Zostawia przestrzeń dla ich decyzji. Czeka, aż obudzi się w uczniach wola życia, wola spotkania. Wiara wymaga decyzji nawet gdy jeszcze do końca nie wiemy, o co chodzi. Człowiek musi zrobić krok, choćby mały, w stronę Boga. Powiedzieć „zostań Panie” i zaprosić Go do swojego domu, do swojego życia i cierpienia. Wiara zawsze rodzi się z wolności.
6. Łamanie chleba przy stole w Emaus, to oczywiście Eucharystia. Ten znak odblokowuje uczniów, otwiera im oczy. Rozpoznają Jezusa. Sakramenty pełnią tę samą rolę. One budzą serca do wierzenia. Dopiero wtedy, kiedy serce płonie, w umyśle wszystko zaczyna się składać w całość.
7. Zniknął im sprzed oczu. Ale oni są już inni. Ich serca są napełnione żarem. Wracają do Jerozolimy pełni zapału, gotowi dzielić się swoją wiarą. Są świadkami zmartwychwstania.
8. Jezus przybliża się do mnie i do ciebie. Właśnie teraz, gdy jesteśmy tak zagubieni z powodu pandemii. Leczy nasze rany. Zostań Panie z nami!

Wtorek 14.04.2020 r

Totus Tuus JM! Oktawa Zmartwychwstania Pańskiego.  Dusza nasza śpiewa – “Pełna jest ziemia łaskawości Pana” – odkupił nas Chrystus Pan nasz i nadzieja. Maria Magdalena pełna miłości szuka ciała Jezusa – che je namaścić . Tymczasem Jezus Zmartwychwstały mówi do niej KOGO SZUKASZ – nie pyta czego szukasz  ale kogo szukasz. To duża różnica: czego my szukamy, a raczej kogo my szukamy w naszym życiu? Jeśli Jezusa jesteśmy ocaleni.  Magdalena gdy zrozumiała, że martwego ciała Jezusa już nie ma ale że jest On Sam prawdziwie Zmartwychwstały zaczęła mówić:  “Widziałam Pana i to mi powiedział” . Jezu mój Panie, bądź ze mną , proszę chroń moich bliskich od niebezpieczeństw duszy i ciała.

 

komentarz – ks. Tomasz Jaklewicz

Woła ciebie

1. Prawda o zmartwychwstaniu dociera do człowieka z trudem. Jesteśmy zamknięci w naszych doczesnych horyzontach. Próbujemy ograniczać Boga. On jednak jest większy. I stopniowo otwiera nam oczy na rzeczywistość, która nam się w głowie nie chce pomieścić. Otwiera nam najpierw serce, potem umysł.
2. Czemu płaczesz? To pytanie pada dwa razy w tekście. Jezus pozwala człowiekowi wypowiedzieć swój ból. Nazwać cierpienie. Nie mówi „nie płacz”, ale pyta delikatnie „dlaczego płaczesz?”. To ważne, aby się wypłakać, wyżalić. Żałoba musi wybrzmieć. Co mnie boli? Co jest największym moim cierpieniem? Co wyciska mi łzy z oczu?
3. „Zabrano Pana mego” – mówi Magdalena. Nie dość, że Go zabito, to jeszcze teraz zniknęło Jego ciało. Zauważmy, że Maria nie mówi „ciało”, „zwłoki”, ale mów „zabrano Pana mego”. Ona ciągle kocha Jezusa, choć umarł. Ona ciągle Go szuka, chce być blisko. Jej serce kocha. I ta miłość prowadzi ją na spotkanie, którego się nie spodziewała.
4. W pierwszej chwili nie rozpoznaje Jezusa. Bierze Go za ogrodnika. Dopiero gdy słyszy swoje imię „Mario!”, jej oczy zalane łzami zaczynają widzieć. Tak, to Jezus. On żyje. W Wielkanoc Pan woła każdego z nas. Jeśli Go szukamy, jeśli jak Maria nie ustajemy w miłości, to usłyszymy, jak zwraca się do nas po imieniu. Kochające serce rozpoznaje obecność Miłości. Słyszy jej głos.
5. „Nie zatrzymuj Mnie”. Nie da się ogarnąć tajemnicy Boga, tajemnicy życia sięgającego poza śmierć. Jezus zmartwychwstały jest ten sam, ale jednak inny. Przynależy już do rzeczywistości wykraczającej poza ten świat. Maria jakby na moment zapomniała o krzyżu; chciała, by było jak dawniej. Teraz jednak jest inaczej. My, żyjący wciąż na tym świecie, możemy dotknąć Jezusa tylko przez wiarę. Szukając Go, tęskniąc, pragnąc i podążając w Jego stronę.

II Dzień Świat Wielkanocnych – Poniedziałek 13 kwietnia 2020 r

Totus Tuus JM! Chrystus Zmartwychwstał! Zmartwychwstał prawdziwie. Alleluja. Oktawa Zmartwychwstania jest jednym wielkim dniem radości paschalnej. Jezus Zmartwychwstały mówi niewiastom przy pustym grobie: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą». Galilea – miejsce szczególne. Tam Jezus ich (uczniów swoich) powołał z pośrodku ich życia. Tam też jako Zmartwychwstały chce się z uczniami spotkać. Jezus chce być z nami – w naszej Galilei, chce z nami rozmawiać, wspomagać nas , łowić z nami ryby. Chce nas karmić do syta pokarmem, który daje życie wieczne.

 

komentarz ks. Tomasza Jaklewicza
Światło kontra ciemności
1. W liturgii Wigilii Paschalnej ogromną rolę odgrywa symbolika ciemności i światła. Poświęciliśmy Paschał – świecę symbolizującą Zmartwychwstałego Pana. Wnieśliśmy ją do ciemnej świątyni. W normalnych warunkach (poza pandemią) odpalamy potem nasze świece. I w kościele stopniowo staje się jaśniej. Ciemność ustępuje światłu. Prawda o zmartwychwstaniu jest światełkiem wniesionym w ciemności śmierci. Ta prawda jest przekazywana przez łańcuch świadków. To światło wydaje się początkowo słabe, ale im więcej ludzi zabiera na drogę to światło, tym w całym świecie staje się jaśniej.
2. W dzisiejszej ewangelii też widzimy to zmaganie światła i ciemności. Są dwie grupy osób, które niosą wieść o zmartwychwstaniu. Pierwsza grupa próbuje je podać dalej, przekazać innym. Druga grupa próbuje zagasić to światło. Pierwsza grupa to kobiety. One są pierwszymi świadkami zmartwychwstania. „Idźcie i oznajmijcie moim braciom” słyszą polecenie Zmartwychwstałego. Zaczyna się rozprzestrzenianie się światła, które trwa do dziś w Kościele. Kto uwierzył, ten otrzymuje to samo polecenie „Idźcie i oznajmijcie moim braciom”. Czyli dawajcie świadectwo prawdzie, bo ona dotyczy wszystkich.
3. Druga grupa to żołnierze: „powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło”. W oryginale jest tam czasownik „oznajmili”. Prawda o pustym grobie dociera do religijnych elit Izraela tych, które mają ostatnią szanse się nawrócić. Jest tu pewien paralelizm, żołnierze zostają także posłani. Tyle, że do głoszenia kłamstwa. I to za pieniądze. To ciekawe, bo przecież, gdyby arcykapłani i starsi byli przekonani, że ciało zostało wykradzione powinni dać żołnierzom pieniądze za szukanie i znalezienie ciała. Oni jednak woleli dać im kasę za szerzenie kłamstwa. I to kłamstwo trwa aż do tej pory, pisze Ewangelista.
4. Tak jest do dziś. Są świadkowie prawdy, którzy dzielą się wiarą. Odpalają innym świece od swojej. I są potężne pieniądze wydawane po to, aby szerzyć kłamstwo. Raz po raz pojawiają się naukowcy, którzy odkrywają „prawdę” o Jezusie na podstawie jakiegoś odkrycia czy papirusu, co potem okazuje się fałszywką. Zmaganie światła i ciemności trwa. Jest ewangelia i anty-ewangelia. Warto zauważyć, że Bóg wybiera raczej skromne środki. Jezus nie ukazał się przed Sanhedrynem, arcykapłanami czy Piłatem. On ukazuje się tym, którzy wierzą i kochają Go.
5. „Tajemnica Boga polega na tym, że działa On bez rozgłosu. W wielkiej historii ludzkości stopniowo tylko buduje swoją historię. Staje się człowiekiem, tak jednak, że przez współczesnych sobie, przez miarodajne siły historii, może pozostać niezauważony. Cierpi i umiera, jako Zmartwychwstały chce przyjść do ludzkości tylko przez wiarę swoich, którym się ukazuje. Nie przestaje lekko pukać do drzwi naszych serc i jeśli je otworzymy, powoli czyni nas widzącymi” (Benedykt XVI).

12.04.2020 r

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

Jezus Zmartwychwstał! Zmartwychwstał prawdziwie. Alleluja

Totus Tuus JM! Wielka Niedziela. Po Wielkiej Nocy Wielka Niedziela. Wzruszający był moment, gdy ks. Arcybiskup Stanisław Gądecki po zakończanej liturgii paschalnej, w skróconej procesji rezurekcyjnej wyszedł przed katedrę i udzielił błogosławieństwa Najświętszym Ssakramentem Archidiecezji i miastu Poznań. Dojmujący widok! Czy tęsknimy już za Eucharystią, za Jezusem, za Sakramentami świętymi. Czy tęsknimy za wspólnotą modlitwy i wspólnotą sióstr i barci, za Kościołem Świętym? Przed nami czas z Chrystusem Zmartwychwstałym, który poprowadzić chce nas do naszych Sióstr i Barci. Podążajmy z Nim razem. Podążajmy za Słowem Bożym.

 

Maciej Górnicki

Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa były faktami, które całkowicie przemieniły nasze spojrzenie na Boga, a w pewnym sensie – także spojrzenie Boga na świat. Religijność, będąca częścią ludzkiej natury, każe nam szukać Boga, starać się nawiązać z Nim kontakt, składać Mu ofiary, aby uzyskać Jego przychylność. Te ludzkie wysiłki, choć słuszne, nie są jednak w stanie odbudować relacji z Bogiem zerwanej przez grzech. Żadna ludzka ofiara nie była w stanie wynagrodzić Bogu za grzechy świata ani naprawić zła spowodowanego przez grzech. Dlatego potrzebna była ofiara Chrystusa, który z miłości, w pełnym posłuszeństwie Ojcu, zechciał przyjąć na siebie cały grzech świata i odkupić go poprzez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Od tego momentu Bóg patrzy na nas zawsze przez pryzmat tej paschalnej ofiary – nasze grzechy zostały odkupione, wybaczone, a On sam oczekuje nas jak ojciec na syna marnotrawnego – z otwartymi ramionami.

Uznanie tego faktu, dostrzeżenie jego fundamentalnego znaczenia w naszej relacji do Boga, jest podstawą wiary. Wiara to coś więcej niż naturalna religijność, poszukująca Boga niejako oddolnie. To przyjęcie dłoni Boga wyciągniętej ku nam w Chrystusie. Dlatego Apostoł Piotr z taką odwagą może powiedzieć, że „każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów”. Słowa Piotra nie są częścią traktatu teologicznego, ale żywego kerygmatu. Kerygmat zaś jest głoszeniem wiary, która nie jest teologiczną teorią, ale życiowym doświadczeniem. Św. Jan, „ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu”, „ujrzał i uwierzył”. Dlatego później będzie mógł pisać: „To wam oznajmiamy co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne” (1J 1,1-2).

Jaka jest moja relacja z Bogiem? Czy fakt śmierci i zmartwychwstania Jezusa jest tym, na czym opiera się moja wiara? Czy potrafię z odwagą, tak jak apostołowie Piotr i Jan, głosić innym radosną nowinę o Tym, którego przemieniającego działania sam doświadczam w życiu? Czy moje chrześcijaństwo jest „chrześcijaństwem paschalnym”, które na trudy i cierpienia tego życia patrzy zawsze w świetle nadziei zmartwychwstania, czy też jest „chrześcijaństwem zamkniętych drzwi”, które izoluje się od świata, jak apostołowie w Wieczerniku, zanim doświadczyli przemieniającej mocy Zmartwychwstania Chrystusa?

 

11.04.2020 r

Totus Tuus JM! Wielka Sobota. Nasz Pan został pochowany w Grobie. Wielka Sobota – dzień pełen liturgicznej ciszy. Jednak ten dzień może stać się dniem adoracji, modlitwy, czuwania. Dzień pełen tęsknoty za Panem, aby wyszedł z Grobu, by nas napełnić nowym życiem, życiem Bożym, życiem które nie umiera. Tą, która w Wielką Sobotę zachowała wiarę była Maryja. Więc będę Maryjo z Tobą na czuwaniu i adoracji. Ucz mnie wiary żywej, która przetrwa największą próbę . Maryjo ! razem z Tobą będę oczekiwał poranka Zmartwychwstania Jezusa. Totus Tuus!

Wykorzystajmy wszystkie biblijne teksty poniżej podane  – to nasza Woda Życia ! Na końcu podane są modlitwy do liturgii domowej oraz modlitwy  ojca lub matki do pobłogosławienia pokarmów wielkanocnych Również

Rozważanie ks. Tomasza Jaklewicza na Wielka Sobotę. 

1. Wielka Sobota to dzień wielkiej ciszy. Stajemy nad grobem wcielonego Boga. W zadumie i z nadzieją. W naszych kościołach zwykle ta grobowa cisza bywa nieco zakłócona gwarem tych, którzy przynoszą w koszyczkach potrawy do poświęcenia. W tym roku nasze kościoły pozostaną wyciszone. Potrawy pobłogosławimy w naszych domach przed niedzielnym śniadaniem.
2. Wielka Sobota jest dniem milczenia Boga. To milczenie jest bardzo wymowne. Ono uczy nas pokory wobec majestatu śmierci. Przywraca szacunek wobec tajemnicy śmierci, której zaznał sam wcielony Bóg. Wielka Sobota jest dniem powagi, skupienia, oczekiwania. Milczenie Bożego Grobu skrywa jednak tajemnicę rodzenia się nowego życia. Ziarno obumarło, nie widać jeszcze by kiełkowało, ale już zapuszcza korzenie. Lada moment pojawią się zielone pędy.
3. Grobem Boga może być także ludzkie serce. To serce, w którym umarła wiara, nadzieja, miłość. Z różnych powodów. Wielu ateistów ogłaszało, że Bóg umarł. Możemy im spokojnie odpowiedzieć: tak, umarł w Wielki Piątek. Ale to nie koniec. Tam, gdzie wszystko wydaje się skończone, tam wszystko się zaczyna. Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Grób Jezusa stał się miejscem zmartwychwstania. Nadzieja zrodziła się w miejscu największej ciemności. Największy grzesznik czy ateista, może stać się świętym. Każdy z nas może wyjść z tego, co w jego życiu jest grobem.
4. Wielka Sobota wyraża liturgicznie prawdę, którą wyznajemy w credo: „zstąpił do piekieł”. Co to właściwie znaczy? Słowo: „piekła” (liczba mnoga) jest określeniem krainy umarłych, zwanej inaczej otchłanią, Szeolem lub Hadesem. Jezus jest solidarny z wszystkimi umierającymi. Wchodzi w samotność śmierci. Idzie do krainy umarłych, by ogłosić im zbawienie. Dociera aż do Adama i Ewy, pierwszych buntowników przeciwko Bogu. Budzi ich ze snu śmierci i zaprasza do komnat przygotowanych w niebie.
5. Wieczorna liturgia Wigilii Paschalnej to już początek Święta Zmartwychwstania. W tym roku z powodu epidemii nie będą one zewnętrznie tak piękne jak zwykle. Ale Chrystus jest wciąż ten sam. Silniejszy niż wszelkie zło! Czytelnikom OPOKI życzę siły i nadziei płynących od Grobu Chrystusa!

 

Wigilia Paschalna w domu

Wieczorem, po zachodzie słońca, rozpoczynają się w kościele

celebracje Wigilii Paschalnej, czyli najważniejszej nocy w całym

roku liturgicznym. Przed zapadnięciem zmroku sprzątnij ze stołu krzyż. Możesz już

nakryć go obrusem, postawić kwiaty, możesz nakryć do wielkanocnego

śniadania. Jeśli nie będziecie oglądać transmisji, możecie przeżyć tę

noc na liturgii rodzinnej – czytając czytania z liturgii słowa,

przeżywając obrzęd odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych, przyjmując

komunię św. duchową. Czytania na liturgię słowa znajdziesz w sobotę na stronie

Jednym z najważniejszych elementów liturgii paschalnej

jest odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Jeśli spędzacie

ten czas w rodzinie, porozmawiajcie o swoich chrztach: o tym,

co dorosłym opowiadali ich rodzice, o rodzicach chrzestnych,

o tym, jak wyglądał chrzest dzieci, co kierowało nimi przy wyborze

chrzestnych, dlaczego dali dzieciom takie, a nie inne imiona.

Jeśli nie wiecie, możecie poszukać w książce czy internecie,

kim są wasi święci patronowie.  Zapalcie świecę.

Opowiedzcie dzieciom, co oznacza chrzest i dlaczego jest tak

ważny w życiu chrześcijanina.  Odmówcie Litanię do wszystkich świętych,

Wyznanie wiary

i odnówcie przyrzeczenia chrzcielne.

Odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych można dokonać również

indywidualnie – łącząc to z modlitwą za swoich rodziców

i chrzestnych, za kapłana udzielającego chrztu.

Ryt odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych

(w miejscu K – Kapłana liturgię prowadzi ojciec rodziny,

a gdy go nie ma – inna dorosła osoba)

K: Wpatrzeni w światło Chrystusa, odnówcie teraz przymierze

chrztu św., w którym niegdyś przyrzekaliście służyć Bogu

w świętym Kościele. A zatem pytam każdego z was:

K: Czy wyrzekasz się grzechu, aby żyć w wolności dzieci Bożych?

W: Wyrzekam się.

K: Czy wyrzekasz się wszystkiego, co prowadzi do zła, aby cię

grzech nie opanował?

W: Wyrzekam się.

K: Czy wyrzekasz się szatana, który jest głównym sprawcą

grzechu?

W: Wyrzekam się.

K: Czy wierzysz w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela

nieba i ziemi?

W: Wierzę.

K: Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa, Jego Syna jedynego,

Pana naszego, narodzonego z Maryi Dziewicy, umęczonego

i pogrzebanego, który powstał z martwych i zasiada po prawicy

Ojca?

W: Wierzę.

K: Czy wierzysz w Ducha Świętego, święty Kościół

powszechny, obcowanie świętych, odpuszczenie grzechów,

zmartwychwstanie ciała i życie wieczne?

W: Wierzę.

K: Wyznajcie teraz, że chcecie praktykować przymierze

chrzcielne w waszym codziennym życiu. Pytam zatem każdego

z was:

K: Czy przyrzekasz z całych sił dążyć do świętości, do której

zostałeś powołany łaską chrztu świętego?

W: Przyrzekam.

K: Czy przyrzekasz z pomocą łaski Bożej zachowywać wiernie

przykazania Boskie i kościelne, i pogłębiać swoją wiarę?

W: Przyrzekam.

K: Czy przyrzekasz wiernie wypełniać wolę Bożą na drodze

życiowego powołania – kapłańskiego, małżeńskiego, na drodze

rad ewangelicznych – które wyrasta z sakramentu chrztu?

W: Przyrzekam.

K: Czy przyrzekasz dawać godne świadectwo wiary w swoim

otoczeniu?

W: Przyrzekam.

K: Taka jest nasza wiara. Taka jest wiara Kościoła, której

wyznawanie jest naszą chlubą w Chrystusie Jezusie, Panu

naszym.

W: Amen.

W tym momencie powinniśmy zrobić znak krzyża – jeśli to możliwe

i mamy w domu – maczając palce w wodzie święconej.

Modlitwa błogosławieństwa pokarmów

Śniadanie wielkanocne przeżywamy jak zwykle, w domu. Jeśli mieszkacie w bloku, zainteresujcie się sąsiadami. Nie możemy wyjść i się spotkać, ale nawet krótka wymiana zdań przez uchylone drzwi i złożenie życzeń może komuś poprawić nastrój. Wykorzystajmy okna, wykorzystajmy balkony, rozmawiajmy ze sobą. Są święta, Jezus zmartwychwstał! Nawet w trudnych warunkach izolacji nikt nie musi być do końca sam!

Przed rozpoczęciem śniadania wielkanocnego – w związku z tym, że nie mogliśmy zanieść pokarmów do poświęcenia do kościoła – modlitwę błogosławieństwa należy odmówić w domu.
Na stole ustawiamy świecę.

Osoba dorosła: – Chrystus zmartwychwstał, alleluja!
Odpowiadamy: – Prawdziwie zmartwychwstał, alleluja!
Czytanie z Listu do Tesaloniczan: „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W Każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was”.
Osoba dorosła: – Módlmy się. Z radością wysławiamy Ciebie, Panie Jezu Chryste, który po swoim zmartwychwstaniu ukazałeś się uczniom przy łamaniu chleba. Bądź z nami, kiedy z wdzięcznością spożywać będziemy te dary, i jak dzisiaj w braciach przyjmujemy Ciebie w gościnę, przyjmij nas jako biesiadników w Twoim królestwie. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków.
Odpowiadamy: – Amen.

Żeby pobłogosławić pokarmy, możesz odmówić własną modlitwę, dziękując Bogu za Jego dary i za życie, które dzięki Jego zmartwychwstaniu dostaliśmy na wieczność.

Przygotowanie święconki

 Nie możemy iść do kościoła poświęcić pokarmów, ale jeśli masz

możliwość i potrzebne produkty, możesz przygotować koszyczek

– zwłaszcza jeśli w domu są dzieci, którym brakować będzie tego

zwyczaju.

Wykorzystaj ten czas, żeby przy okazji „oczyścić” go z tego, co

w nim zbędne i pozbawione symboliki. Umieść w koszyku to, co

naprawdę ma znaczenie. Wytłumacz dzieciom, co oznaczają poszczególne

potrawy.

Baranek (z masła, cukru albo ciasta): symbol Jezusa Zmartwychwstałego,

Baranka Bożego, który odkupił nas swoją krwią.

Jajko: symbol nowego życia, zwycięstwa życia nad śmiercią.

Dawniej nie jedzono jaj przez cały Wielki Post, dopiero w Wielkanoc

wracały one na stoły.

Chleb: Jezus mówił o sobie, że jest Chlebem Życia. To również

przypomnienie Eucharystii. W tym roku mamy czas, więc łatwo

można upiec z dziećmi minichlebki, gotowe do włożenia

do koszyka. Wędlina: to symbol baranka, którego Izraelici zabijali na Paschę.

Chrzan: symbol goryczy Męki Pańskiej.

Ciasto (najlepiej domowe, babka albo mazurek): symbol słodyczy,

która jest nagrodą dla wytrwałych i zapowiedzią królestwa

niebieskiego.

Sól: przypomnienie, że chrześcijanie mają być „solą świata”.

W niektórych regionach w koszyku umieszcza się również ser,

pieprz, naczynie z wodą, symbolizujące Ducha Świętego, zajączka

albo kurczaczka.

Pamiętaj: święcenie potraw jest pobożnym obyczajem, ale nie

jest ani sakramentem, ani prawdą wiary. Nic się nie stanie, jeśli

w tym roku wyjątkowo koszyczka nie będzie albo będzie uboższy.

Nie biegaj po sklepach tylko po to, żeby zdobyć niezbędne

produkty! W tym roku świętować będziemy przy tym, co mamy

w domu – na tradycyjne dania możemy poczekać jeszcze rok.

Koszyczek ze święconką przygotowujemy i odstawiamy

w chłodne miejsce, żeby czekał na nasze wielkanocne śniadanie.

Jeśli nie masz niezbędnych produktów do przygotowania

święconki, zaproponuj dzieciom, żeby przygotowały plakat, na

którym narysują albo zrobią wyklejankę koszyczka swoich marzeń.

W sobotnie przedpołudnie możecie również więcej czasu

niż zwykle poświęcić na zdobienie pisanek. Można to robić

w taki sposób, w jaki robiliście to dotychczas – ale warto wykorzy-58 59

stać czas i poszukać w internecie nowych sposobów. Może odkryjecie

nowe talenty – a dzieci będą miały zajęcie na pół dnia?

Wielka Sobota jest w Kościele dniem ciszy. Jeśli to możliwe, postaraj

się nie włączać jeszcze telewizora czy muzyki. Stół nadal

niech pozostaje bez nakrycia i ozdób. Jeśli położyłeś na nim krzyż

– niech nadal tam pozostaje

10.04.2020 r

Totus Tuus JM! Wielki Piątek. Znak Krzyża. + W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Moje wyznanie wiary. Spoglądam na krzyż i widzę Jezus cierpiącego, składającego kapłańską ofiarę  zbawienia z Ciała i Krwi swojej, Bogu Ojca – za mnie i dla mnie. Czy się Panu odpłacę za wszystko co mi wyświadczył. Wielki Piątek to dzień adoracji Krzyża Chrystusa. Choć nie możemy tego uczynić w kościołach, spróbujmy zrobić to w domach. Wziąć do ręki krzyż albo uklęknąć przy nim. I wsłuchać się w to, co on nam mówi w tym dramatycznym momencie historii. Z krzyża naszego Pana płynie nadzieja dla świata. Krzyż mówi nam: „Ja JESTEM. Ja JESTEM z wami. Biorę na siebie wasz ból, waszą samotność, wasz grzech i waszą śmierć, aby was przeprowadzić przez ciemną dolinę śmierci”. Adorując krzyż adorujemy miłość mocniejszą niż śmierć.

www.swietawdomu.pl

o godz.17.3o – gdy ks. Arcybiskup w Katedrze  odprawiać będzie liturgię Męki Pańskiej. Celebrujmy tę Liturgie razem. Nasze przygotowanie: stół, biały obrus, krzyż, świeca, Pismo święte , odświętny ubiór – wyciszenie całego domu. Poniżej mamy do dyspozycji Liturgię Słowa Bożego. O godz. 14.3o ( szczegóły strona internetowa naszej parafii na żywo : Droga Krzyżowa i Koronka do Miłosierdzia Bożego, a wieczorem również na żywo: 20.3o Różaniec przy Grobie Pańskim i Koronka do Miłosierdzia Bożego

 

9.04.2020 r

Totus Tuus JM! Wielki Czwartek.Moje myśli biegną do Wieczernika i ogrania mnie wzruszenie. Wszystko co Panie Jezu powiedziałeś i uczyniłeś w Wieczerniku jest tak wielkie i przejmujące i przeobrażające, że pozostaje mi tylko jedno: dziękować i wielbić Cię. Od Mowy Eucharystycznej i umycia nóg uczniom swoim, od przykazania miłości, które nam dałeś do ustanowienia Sakramentu   Eucharystii i kapłaństwa – to wszystko podczas tej Ostatniej Wieczerzy stało się punktem wyjścia do tego co uczynisz w Wielki Piątek na Krzyżu  i  w Noc Paschalną wychodząc z grobu.

W pustej katedrze, odprawiając Msze św. Wieczerzy Pańskiej razem z ks. Arcybiskupem  będę się wieczorem modlił razem z ks. Przemkiem za Was moi kochani Parafinie, z Wami wszystkimi, którzy przychodzicie, aby w katedrze i w kościele św. Małgorzaty przeżywać święte, sakramentalne spotkanie  z Jezusem. Tak bardzo chciałbym, aby ołtarz był otoczony Wami wszystkimi – również dziećmi i młodzieżą.  Doprawdy, przychodzi na nas wszystkich próba, próba  wiary i miłości. Czy my sobie zdajemy sprawę z tego:  czym jest Eucharystia, jakim wielkim darem jest Eucharystia, która  uobecnia tajemnicę Wieczernika, tajemnicę tej Miłości, która służy i  Karmi ?. „ Umiłowawszy swoich do końca ich umiłował. ” Słońce mogłoby nie świecić ale Eucharystii nie może nam zabraknąć. To jest pokarm uczniów Chrystusa. To jest pokarm na życie wieczne. To jest recepta na pełne życie  w Bogu. Jezus nauczył nas służyć sobie wzajemni, umył nogi uczniom swoim i powiedział: „ Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”. My nie możemy żyć bez Eucharystii. Dlatego wołamy Panie miej miłosierdzie dla nas, zlituj się nad nami , abyśmy najszybciej mogli odnaleźć się przy Ołtarzu.

Tęsknię za Wami Siostry i Bracia moi. Tymczasem zróbcie wszystko co Jezus nam każe. Przygotujmy w swoim domu Wieczerzę. Niech będzie stół nakryty białym obrusem, niech na nim znajdzie się krzyż i świeca i co bardzo ważne Pismo Święte , znajdźmy w nim opis  Paschy Żydowskiej:  Księga Wyjścia – 12, 1-14 i relacje św. Pawła: z Listu do Koryntian – 11,23-26 oraz Ewangelię św. Jana – 13,1-15  – skorzystajmy z transmisji telewizyjnej o g.17.3o TV 3 – z Katedry Poznańskiej – wykorzystajmy wcześniej to co mamy na stronie: www.swietawdomu.pl

Wzbudźmy doskonały żal za grzechy, postanówmy w najbliższym jak to będzie   możliwe czasie pójść do spowiedzi św. i zaprośmy do swego życia Jezusa Chrystusa naszego Pana i Boga, który zbawił nas prze to co uczynił w Wieczerniku i na Krzyżu i w Noc paschalną.  Może po raz pierwszy z pomocą łaski Bożej bardzo osobiście podziękuję Jezusowi  za to to wszystko co mi dał i nieustannie daje.

Liturgia Słowa Bożego na Wielki Czwartek

Czytanie z Księgi Wyjścia: 12,1-15

Pan powiedział do Mojżesza i Aarona w ziemi egipskiej: «Miesiąc ten będzie dla was początkiem miesięcy, będzie pierwszym miesiącem roku! Powiedzcie całemu zgromadzeniu Izraela tak:  „Dziesiątego dnia tego miesiąca niech się każdy postara o baranka dla rodziny, o baranka dla domu. Jeśliby zaś rodzina była za mała do spożycia baranka, to niech się postara o niego razem ze swym sąsiadem, który mieszka najbliżej jego domu, aby była odpowiednia liczba osób. Liczyć je zaś będziecie dla spożycia baranka według tego, co każdy może spożyć. Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; wziąć możecie jagnię albo koźlę. Będziecie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu. I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać. I tej samej nocy spożyją mięso pieczone w ogniu, i chleby przaśne będą spożywali z gorzkimi ziołami.
Tak zaś spożywać go będziecie: biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pośpiesznie, gdyż jest to Pascha na cześć Pana.

Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej, od człowieka aż po bydło, i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu – Ja, Pan. Krew posłuży wam do oznaczenia domów, w których będziecie przebywać. Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską.

Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym i obchodzić go będziecie jako święto dla uczczenia Pana. Po wszystkie pokolenia – na zawsze w tym dniu będziecie obchodzić święto”».

Psalm responsoryjny

Ps 116 Kielich Przymierza to Krew Zbawiciela

Czym się Panu odpłacę *
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia *
i wezwę imienia Pana.

Kielich Przymierza to Krew Zbawiciela

Cenna jest w oczach Pana *
śmierć Jego wyznawców.
Jestem Twym sługą, synem Twojej służebnicy, *
Ty rozerwałeś moje kajdany.

Kielich Przymierza to Krew Zbawiciela

Tobie złożę ofiarę pochwalną *
i wezwę imienia Pana.
Wypełnię me śluby dla Pana *
przed całym Jego ludem.

Kielich Przymierza to Krew Zbawiciela

Drugie czytanie

1 Kor 11, 23-26

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Bracia:

Ja otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy, połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę!» Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: «Kielich ten jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę!»

Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

J 13, 34

Chwała Tobie, Królu wieków

Daję wam przykazanie nowe,
abyście się wzajemnie miłowali,
tak jak Ja was umiłowałem.

Chwała Tobie, Królu wieków

Ewangelia

J 13, 1-15

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.

W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydał, Jezus, wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.

Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale poznasz to później». Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał».

Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!»

Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści».

A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem”, i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem».

Oto Słowo Pańskie

8.04.2020 r

Totus Tuus JM! Wielka Środa. Prorok Izajasz w proroctwie o cierpiącym Słudze Jahwe ukazuje całkowitą gotowość Sługi Jahwe do wypełnienia woli Boga ale też ukazuje Boga, który swego Sługę podtrzymuje w wiernym wypełnieniu posłannictwa. W Ewangelii dzisiejszego dnia widzimy Judasza zdecydowanego zdradzić Jezusa. Judasz otrzymał propozycję zapłaty 30 srebrników  za zdradę. Smutna historia zagubionego człowieka, która doprowadzi go do nieszczęścia. Jezus powiedział: “Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”.  Ciarki po plecach przechodzą gdy się słyszy: lepiej gdyby się nie narodził. Jak można swoje życie zmarnować narażając je na wieczne potępienie.  Jednak dzisiejsza Ewangelia to jeszcze inne zadanie – “Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedźcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski, u Ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami. Uczniowie uczynili tak  jak im polecił Jezus”. Mamy więc ostatnie godziny. Przygotujmy się do Paschy –  z naszą rodziną, czy w samotności swego mieszkania, zjednoczeni z Kościołem, absolutnie otwarci inaczej jak dotąd na przeżywanie Mszy św. Wieczerzy Pańskiej za pomocą transmisji TVP z Poznańskiej Katedry : w Wielki czwartek –  o godz. 17.3o . To nie będzie to samo i tak samo – jednak będzie to tyle ile mogę dla duchowego swego pożytku uczynić w tych szczególnych ogarnieniach czasu pandemii. … korzystajcie ze strony: www.swietawdomu.pl

7.04.2020 r

Totus Tuus JM! Jest Wielki Wtorek. Ewangelia prowadzi nas do Wieczernika. Jezus mówi: “Jeden z was mnie zdradzi”. O kogo chodzi? – zapewne o Judasza. Jezus zna nasze życie, nasze dobre i słabe punkty. Jeszcze nie wszystko stracone. Wciąż mogę się nawrócić. I jeszcze jedno z dzisiejszej Ewangelii – zapewnienie Piotra: “Życie moje oddam za Ciebie.  Odpowiedział Jezus: Życie swoje oddasz za mnie ? Zaprawdę , zaprawdę powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz”. Sam nie dam rady – staję z pokorą przed Tobą Panie i proszę: daj mi siły i łaskę swoją, abym pozostał zawsze przy Tobie. Maryjo Matko moja prowadź mnie do Jezusa.

6.04.2020 rok

Totus Tuus JM! Wielki Poniedziałek. Jezus przybywa do Betanii na sześć dni przed Paschą, przybywa do swych przyjaciół: Łazarza, Marii i Marty.  Co czyni Maria? namaszcza drogocennym olejkiem nogi Jezusowi. Co ja mogę dzisiaj zrobić ? zaprosić Jezusa do Betanii  swego serca, mogę namaścić Jezusowi nogi. Już niebawem zostaną przybite do krzyża. Mogę “namaścić nogi” komuś kto przeżywa lek, znajduje się w potrzebie egzystencjalnej. Jezu otwórz mi oczy i serce i daj odwagę moim nogom, aby nie lękały się iść.

patrzmy : www.swietawdomu.pl        / wysłuchajmy naukę rekolekcyjną

5.04.2020 r

Totus Tuus JM! ” św. Paweł “Dla nas Chrystus stał się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Dlatego Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię” Jest Niedziela Palmowa. Rozpoczyna się Wielki Tydzień. Chcemy wyjść na spotkanie w Jezusem przybywającym do świętego miasta, aby zrealizować swe zbawcze posłannictwo. Chcemy podążać za Jezusem wsłuchując się  opis Jego Męki . Tak bardzo chciałbym razem z Jezusem dotrzeć na Kalwarię i być w tej “piątce”  pod Krzyżem razem z Maryją i Janem po to,  aby wielbić niepojętą miłość Boga do mnie oraz aby usłyszeć testament z Ołtarza Krwawej Ofiary.

+. Warto wykorzystać materiał przygotowany przez kapłanów i świeckich na Wielki Tydzień i święta Zmartwychwstania Pańskiego. Poniżej podajemy adres strony: www.swietawdomu.pl 

4.04.2020 r

Totus Tuus JM. “Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy  i uczyńcie sobie nowe serce i nowego ducha” woła prorok Ezechiel. Jest sobota poprzedzająca Niedzielę Palmową. Czy mam przygotowane palmy? czy wyjdę na spotkanie Jezusa, aby Go pozdrowić. Z czym wyjdę ?Przecież przybywa, aby mnie zbawić. On Jeden, za lud cały, złoży ofiarę odkupienia. Hasanna Synowi Bożemu!

3.04.2020 r

Totus Tuus JM! Wierność swemu powołaniu kosztuje. Spojrzymy dzisiaj na Krzyż, a zobaczymy ile kosztuje wierność powołaniu – “nie moja lecz Twoja wola niech się stanie”. Jak dobrze, że możemy modlić się Psalmami. Psalmy  wyrastają z doświadczenia ludzi zanurzonych w Bogu.

Ps 18 (17), 2-3a. 3b-4. 5-6. 7 (R.: por. 7)

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Miłuję Cię, Panie, *
Mocy moja,
Panie, Opoko moja i Twierdzo, *
mój Wybawicielu.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Boże, Skało moja, na którą się chronię, *
Tarczo moja, Mocy zbawienia mego i moja Obrono.
Wzywam Pana, godnego chwały, *
i wyzwolony będę od moich nieprzyjaciół.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Ogarnęły mnie fale śmierci *
i zatrwożyły odmęty niosące zagładę.
Oplątały mnie pęta otchłani, *
schwyciły mnie sidła śmierci.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Wzywałem Pana w moim utrapieniu, *
wołałem do mojego Boga
i głos mój usłyszał ze swojej świątyni, *
dotarł mój krzyk do Jego uszu.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

2.04.2020 r

Totus Tuus JM. Z Ewangelii św.Jana : “Jezus powiedział do Żydów: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ktoś zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki”. Jezus mówi jasno i oczekuje od nas przyjęcia Jego Słowa, Jego nauki i pójścia za NIM. Z Nim nie umrzemy na wieki. Z Nim nie będziemy bezdomni. On nas prowadzi do ziemi obiecanej do Domu Ojca. Ważne, abym był wierny przymierzu, które z Nim zawarłem podczas chrztu św. Jestem Jego. Uwielbiam Cię.

Kard. Dziwisz zachęca, by w dzisiaj – w czwartek, 2 kwietnia, o 21.37 zjednoczyć się we wspólnej modlitwie za wstawiennictwem św. Jana Pawła II i prosić o ustanie pandemii koronawirusa. Kardynał  proponuje, by odmówić wtedy Akt zawierzenia Bożemu Miłosierdziu, który sam niedawno złożył w łagiewnickim sanktuarium:

„Wszechmogący Boże, w obliczu pandemii, która dotknęła ludzkość, z nową gorliwością odnawiamy akt zawierzenia Twemu miłosierdziu, dokonany przez św. Jana Pawła II. Tobie, miłosierny Ojcze, zawierzamy losy świata i każdego człowieka. Do Ciebie z pokorą wołamy.Błogosław wszystkim, którzy trudzą się, aby chorzy byli leczeni, a zdrowi chronieni przed zakażeniem. Przywróć zdrowie dotkniętym chorobą, dodaj cierpliwości przeżywającym kwarantannę, a zmarłych przyjmij do swego domu. Umocnij w ludziach zdrowych poczucie odpowiedzialności za siebie i innych, aby przestrzegali koniecznych ograniczeń, a potrzebującym nieśli pomoc.Odnów naszą wiarę, abyśmy trudne chwile przeżywali z Chrystusem, Twoim Synem, który dla nas stał się człowiekiem i jest z nami każdego dnia. Wylej swego Ducha na nasz naród i na cały świat, aby ci, których zjednoczyła walka z chorobą, zjednoczyli się także w uwielbieniu Ciebie, Stwórcy wszechświata i gorliwie walczyli również z wirusem grzechu, który niszczy ludzkie serca. Ojcze przedwieczny, dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.Maryjo, Matko Miłosierdzia, módl się za nami. Św. Janie Pawle II, św. Faustyno i wszyscy święci, módlcie się za nami”.

1.04.2020 r

Totus Tuus JM. Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi: „ Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie  prawdzie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli…. i dodaje Jezus :  Zaprawdę powiadam wam: Każdy , kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu”. Wszystko zależy od tego jednego: czy ja wierzę w Jezusa Chrystusa – Pana i Boga oraz czy jestem Jego uczniem. Tylko On może mnie wyzwolić z grzechu i tylko On może dać mi wolność. Historia opowiadana przez proroka Daniela o mężach pełnych wiary, wrzuconych do ognistego pieca mówi, że ostatecznie musimy być gotowi na każdą próbę . To co najważniejsze to ocalić swoją wiarę, swoją przynależność do Chrystusa. Pokładam w Panu ufność swą, zawsze ufam Jego Słowu.

ks. Tomasz Jaklewicz

Wierzyć, znaczy przechadzać się pośród ognia

Można śmiało powiedzieć, że świat został dziś wrzucony do rozpalonego pieca. Ludzkość przechodzi przez czas niezwykłej próby. Czas próby wiary, charakteru, wierności, człowieczeństwa. Ogień w Biblii jest symbolem wieloznacznym. Z jednej strony oznacza Bożą obecność (patrz płonący krzew), ale jest także obrazem cierpienia, kary za grzechy, sądu Bożego. W tym drugim znaczeniu ogień pełni rolę oczyszczającą i przetwarzającą tych, którzy zostali poddani jego działaniu.
Opowieść z Księgi Daniela o trzech młodzieńcach wrzuconych do rozpalonego pieca zawiera w sobie jakoś wszystkie te wymiary. Wiara Szadraka, Meszaka i Abed-Nega została poddana ostatecznej próbie. Cierpią z powodu swojej wierności Bogu. Są gotowi oddać za nią życie. Nie chcą kłaniać się złotemu posągowi, chcą kłaniać się tylko Bogu, któremu służą. Nie oczekują wcale od Boga, aby ich wybawił. Królowi Nabuchodonozorowi odpowiadają, że owszem, Bóg może ich wybawić, ale… jeśli zechce. Nie ma w nich żadnej pychy. Jest pokorna ufność wobec Stwórcy.
I co się okazuje? „Widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia, i nie dzieje się im nic złego; czwarty wyglądem przypomina anioła Bożego”. Niezwykły obraz. Ogień nie wyrządza szkody tym, którzy ufają Bogu. Co więcej, właśnie w tym ogniu próby doświadczają Bożej obecności, której manifestacją jest anioł. Przechadzają się pośród ognia. Są rozwiązani, czyli wolni.
Można w tych młodzieńcach zobaczyć obraz Kościoła, który poddany próbie trwa w wierności Bogu. Kościół nie może oddawać czci ani pokłonu innemu bogu poza Bogiem prawdziwym. Często szukamy jakichś ziemskich podpórek dla wiary, dodatkowych zabezpieczeń (finansowych, politycznych, medialnych itd.). W chwili próby to wszystko płonie w ogniu. Zostaliśmy dziś pozbawieni nawet tych dobrych rzeczy, które pomagają nam wierzyć. Nie możemy się gromadzić w kościołach, brakuje nam wspólnoty, sakramentów, Eucharystii. Zostaje tylko „naga” wiara, bezbronna ufność. Jeśli Bóg chce, może nas uratować.
„Niech będzie błogosławiony Bóg Szadraka, Meszaka i Abed-Nega” – mówi król, który jeszcze przed chwilą sam uważał się za boga i domagał się boskiej czci. Świadectwo ma ogromną siłę. Każde cierpienie jest wyjątkową szansą na danie świadectwa. Wierzyć to znaczy przechadzać się pośród ognia. Nawet w rozpalonym piecu Bóg nas nie opuści. Przeprowadzi nas ku czemuś większemu. Przez ogień.

31.03.2020 r

Ps.102 –   “Wysłuchaj, Panie, mojego wołania”. Jesteśmy uwięzieni. Wyprowadź nas  Panie z naszej niewoli. Jesteśmy trochę podobni do Ludu izraelskiego poddanego próbie jadowitych wężów. Ratunkiem dla nich było uznanie swej niewierności i spojrzenie na  wywyższanego  przez Mojżesza, wykonanego z brązu węża.  Jezus w Ewangelii mówi o wywyższeniu Syna Człowieczego. Trzeba, abyśmy spojrzeli na krzyż i jeszcze więcej , abyśmy spojrzeli na wywyższonego na krzyżu Syna Człowieczego. To On – To Bóg. Spojrzeć z pokorą i z wiarą i ze skruchą. W Nim jest moje życie , w Nim jest moje ocalenie.

BÓG wysłał nas na pustynię, byśmy zrozumieli to, co Najważniejsze.

 30.03.2020

„Nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie”. Ewangelia dzisiejsza opowiadająca historię kobiety pochwyconej na cudzołóstwie, przyprowadzonej przez Żydów do Jezusa, aby ją potępił i skazał na śmierć przez ukamienowanie. I to pytanie, które uczy nas życia w prawdzie, uczy na pokory: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. Wszyscy odeszli. Pozostał Jezus i kobieta stojąca na środku i słowa Jezusa: „ Nikt cię nie potępił? I Ja ciebie nie potępiam, – Idź, a od tej chwili już nie grzesz”. Skruszony grzesznik przy Jezusie zyskuje przebaczenie i nowy początek. Chodzi o to, abyśmy nie sądzili innych, abyśmy ich nie kamienowali lecz sami się nawracali i żyli w prawdzie.

29.03.2020 r

Liturgia Słowa V Niedzieli Wielkiego Postu jest pełna nadziei. Oto Jezus przychodzi do Betani , do swych przyjaciół, by dokonać wielkiego cudu wskrzeszenia Łazarza. Wszystko co się dokonało w Betani,  miało swój ciężar gatunkowy, ponieważ miało objawić wielkie dzieło Boga, którego ludzkość będzie świadkiem w dniach męki Jezusa Chrystusa i podczas Nocy Paschalnej. Pan Jezus ma tylko jedno pragnienie – zbawić nas, ocalić nas, obmyć własną krwią i przeprowadzić do pełni życia. ” Ojcze , za nimi proszę, za tymi których mi dałeś , aby nikt nie zginął ale aby wszyscy mieli życie wieczne . A to jest żcyie wieczne : aby znali Ciebie, jedynego prawdizwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa “. Te słowa wypowiada Jezus przeddzień swej męki na krzyżu. Jezus ma tylko jedno pragnienie: ocalić nas. Bądź uwielbiony Panie.

 

28.03.2020 r

” Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego, każdy kto w Niego wierzy, ma życie wieczne”. Te słowa Jezusa komunikują nam fundamentalny przekaz: do życia wiecznego prowadzi droga jedynie przez JEZUSA. Odwrócić się od Jezusa znaczy tyle co skazać się na śmierć wieczną. Panie! Ty masz Słowa Życia Wiecznego , Ty sam jesteś Słowem.   Tymczasem dzisiaj prorok  Jeremiasz w pierwszym czytaniu ukazuje plan złych ludzi, którzy mówią :   «Zniszczmy drzewo w pełni jego sił, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina!» Panie przebacz nam – raz jeszcze wyznaję “Ty jesteś Zbawicielem świata” . Módlmy się hymnem z dzisiejszego dnia:

Przed Tobą, Ojcze, stajemy skruszeni
I obciążeni winami,
A niosąc w sobie bezsilną samotność,

Szukamy Twojej pomocy.

Bo przecież jesteś troskliwym pasterzem
I nie chcesz śmierci grzesznika,
Lecz by się zwrócił do Ciebie w pokorze,

A przez to życie otrzymał.

W tym świętym czasie powrotu do Ciebie,
Gdy dajesz łaskę pokuty,
O miłosierdzie błagamy z nadzieją

I zło naprawić pragniemy.

Potężne światło, jaśniejsze od słońca,
Którego tarcza już wschodzi,
Wielbimy Ciebie, nasz Boże i Panie,
W Najświętszej Trójcy Jedyny. Amen.

Zapraszam do transmisji : nasza strona internetowa: Na żywo. Bieżące wiadomości w ogłoszeniach parafialnych.

 

27.03.2020

Panie,  Ty masz Słowa Życia wiecznego. To apostolskie wyznanie wiary. Wciąż odkrywać na nowo Boga i Jego wolę. W Nim jest Światło Życie. Ty masz Słowa Życia wiecznego. Jezus w dzisiejszej Ewangelii wyraźnie nam mówi: skąd i od Kogo przychodzi.” … lecz prawdziwy jest tylko Ten , który Mnie posłał… Ja Go znam… On Mnie posłał…” Tak – pełnić wolę Ojca – oto przychodzę. Jakże znamienne jest dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Mądrości: “bezbożni mówili sobie: «Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad karności. Głosi, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmy, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zgonie. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z rąk przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony»” Czyż słowa te nie odzwierciedlają jakże  częstej postawy współczesnego człowieka, który nieustanne mówi ”  «Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad ”

Dzisiaj piątek – z katedry transmisja Drogi Krzyżowej oraz Różańca. W niedzielę wszystkie transmisje mszy św. na naszej stronie internetowej ( Na Żywo )

Dzisiaj o g.18.oo Ojciec Świty Franciszek pobłogosławi świat Najświętszym Sakramentem.

 

26.03.2020 r

Totus Tuus JM!  “Przebacz o Panie swojemu ludowi”. To wołanie z głębi kapłańskiego serca i to wezwanie z proroka Ezechiela: “odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i utwórzcie sobie nowe serca i nowego ducha”. Tyle łask otrzymujemy od Jezusa, lecz tego nie widzimy, wciąż tego nie doceniamy. Przechodzimy obok. Żyjemy własnym życiem, według własnego upodobania. Wciąż budujemy sobie cielce, bożki na własny użytek. Przebacz Panie mnie i swojemu ludowi za brak wiary i wierności. Dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Wyjścia ukazuje potęgę modlitwy wstawienniczej. Modlić się ma kapłan, matka i ojciec, modlić się ma każdy kto niesie odpowiedzialność za życie drugiego człowieka. Jak wielka jest potęga modlitwy wstawienniczej – modlitwy  za powierzony nam lud. Modlitwa  za mocnych i słabych, za tych co blisko i co daleko od Boga. Zmiłuj się nad nami Panie.

25.03.2020

Zwiastowanie Pańskie. Prorok Izajasz mówi:  „Pan sam da wam znak”. Tym znakiem jest Maryja mówiąca Bogu „Tak” – „niech mi się stanie według słowa Twego”. Co mamy czynić? Zaufaj Panu już dziś . Nie ma innej drogi przez życie jak kierować się wolą Bożą. „Przychodzę Boże pełnić Twoją wolę”. To dzięki otwartości Maryi na Boży plan i działanie Ducha Świętego Bóg stał się nam tak bliski : „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas”.  Bądź pozdrowiona Maryjo!  Znalazłaś łaskę u Pana. Urodzisz  dla nas Zbawiciela.  Bądź wola Twoja, Panie, cokolwiek się nie stanie.

Dzisiaj w południe o g.12.oo – zjednoczeni na modlitwie z Ojcem Świętym Franciszkiem i naszymi Biskupami, chrześcijanie całego świata wzniosą modlitwę do Boga o ustanie epidemii niszczącej świat. Ks. Arcybiskup Stanisław Gądecki w swoim oświadczeniu napisał: “Powierzając po raz kolejny Panu Bogu naszą Ojczyznę i wszystkich Polaków w kraju i za granicą, poprosiłem kardynała Manuela José Macário do Nascimento Clemente przewodniczącego Konferencji Episkopatu Portugalii, aby włączył również Kościół w Polsce w akt zawierzenia, którego ma dokonać w Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie dnia 25 marca 2020 roku”.

Cały Twój ! Jezu i Maryjo!

24.03.2020 r

Totus Tuus – cały Twój Jezu i cały Twój Maryjo ! wielu z naszej parafialnej wspólnoty dzisiaj wieczorem zawierzy raz jeszcze  swoje życie Jezusowi przez Maryję. Iść razem z Maryją przez życie to iść najkrótszą drogą do Serca Jezusa. Jakże krzepiący jest tekst proroka Ezechiela z dzisiejszej liturgii Słowa Bożego, mówiący o wodzie wypływającej spod Ołtarza Świątyni, która zamienia się  w rwący potok i wszystko co po drodze napotyka ożywia. Bóg nam daje strumienie łaski i swego błogosławieństwa. Jego pragnieniem jest napełniać nas swoim życiem – życiem , które nie umiera.  Ołtarz spod którego płynie “Woda żywa” – to Krzyż, to Ołtarz w naszej świątyni. Bogu niech będą dzięki za Jego łaskawość.

– Ojciec Święty Franciszek prosi o wspólną modlitwę w środę 25 marca w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego o g.12.oo. ks. Arcybiskup Stanisław Gądecki prosi abyśmy odmówili następujące modlitwy:  Anioł Pański, Ojcze nasz i trzy razy Zdrowaś Maryjo oraz następującą modlitwę :

“Boże Ojcze, Stwórco świata, wszechmogący i miłosierny, który z miłości do nas posłałeś na świat swojego Syna jako lekarza dusz i ciał, spójrz na swoje dzieci, które w tym trudnym momencie niepewności i lęku w wielu regionach Europy i świata, zwracają się do Ciebie, szukając siły, zbawienia i pocieszenia. Uwolnij nas od chorób i strachu, ulecz naszych chorych, pociesz ich rodziny, daj mądrość rządzącym, energię i siłę lekarzom, pielęgniarkom i wolontariuszom, życie wieczne zmarłym. Nie opuszczaj nas w chwili próby, ale uwolnij nas od wszelkiego zła. O to Cię prosimy, który z Synem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz na wieki. Amen. Maryjo, Uzdrowicielko Chorych i Matko Nadziei, módl się za nami!”.

ks. Arcybiskup Stanisław Gądecki o g.12.oo modlić się będzie w Poznańskiej Katedrze. Bądźmy zjednoczeni we wspólnym wołaniu do Boga – zmiłuj się nad nami.

23.03.2020 r

Jezus ufam Tobie! Doprawdy – nie ma Wielkiego Postu, nie ma piękna Wielkiej Nocy i nie ma prawdziwego zmartwychwstania człowieka wraz z Jezusem, jeśli serce nie otworzy się na Boga. Wielkiego Postu nie można przeczekać, trzeba go codziennie przeżywać. Modlitwa pełna wiary i uczynki miłosierdzia. To wszystko jest możliwe w moim życiu. Wczoraj Jezus otworzył oczy niewidomemu. Pozwólmy sobie otworzyć oczy … a odkryjemy, że jest Bóg i że jest obok mnie drugi człowiek.

22.03.2020 r

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Niech to będzie miejsce naszego spotkania z Jezusem poprzez stronę internetową naszej  parafii. Jezus dzisiaj w IV Niedzielę Wielkiego Postu mówi: “Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.”  Niewidomy, cudownie uzdrowiony przez Jezusa z dzisiejszej Ewangelii jest obrazem wszystkich, którzy przez sakrament chrztu świętego i pokuty odrodzili się do nowego życia w Chrystusie. Spójrzmy na siebie wzajemnie oczami Jezusa, pełnymi miłości i miłosierdzia.

Strona stworzona przez Piotr Wolski.com Piotr Wolski