Katedra Poznańska

Parafia Archikatedralna pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła
Archidiecezja Poznańska

Codzienne spotkanie

środa 2 grudnia

Totus Tuus JM! Dwie rzeczy – przychodzimy do Jezusa, aby nas nakarmił, ale też przynosimy do Jezusa naszych chorych . Tylu ich mamy ! Przychodzimy wszyscy aby nas nakarmił i uzdrowił .

Pierwsze czytanie

Iz 25, 6-10a
Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, zdejmie hańbę ze swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł.

I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność; cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.

Psalm responsoryjny

Ps 23 (22), 1b-3a. 3b-4. 5. 6 (R.: por. 6cd)
Po wieczne czasy zamieszkam u Pana

Pan jest moim pasterzem, †
niczego mi nie braknie, *
pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach.
Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, *
orzeźwia moją duszę.

Po wieczne czasy zamieszkam u Pana

Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach *
przez wzgląd na swoją chwałę.
Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, †
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. *
Kij Twój i laska pasterska są moją pociechą.

Po wieczne czasy zamieszkam u Pana

Stół dla mnie zastawiasz *
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem, *
kielich mój pełny po brzegi.

Po wieczne czasy zamieszkam u Pana

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną *
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana *
po najdłuższe czasy.

Po wieczne czasy zamieszkam u Pana

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Alleluja, alleluja, alleluja

Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić,
błogosławieni, którzy są gotowi wyjść Mu na spotkanie.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 15, 29-37
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u Jego stóp, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się, widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. i wielbiły Boga Izraela.

Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają, co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby ktoś nie zasłabł w drodze». Na to rzekli Mu uczniowie: «Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić tak wielki tłum?» Jezus zapytał ich: «ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem i parę rybek».

A gdy polecił tłumowi usiąść na ziemi, wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.

ks. Janusz Chyła
Boży Pokarm

Obecność Jezusa Chrystusa działa na ludzi jak magnes. Wśród tłumów, które do Niego przychodzą są chromi, ułomni, niewidomi, niemi i inni nękani różnymi chorobami. Niektórzy zapewne nie mają sił, aby przyjść samodzielnie. Znajdują jednak przyjaciół, którzy pomagają im spotkać się z Jezusem i doświadczyć Jego mocy.

Każde autentyczne spotkanie z Jezusem budzi zachwyt i radość w sercu. Jego skutkiem jest zdumienie i uwielbienie Boga. Człowiek pragnie, aby to spotkanie nigdy się nie skończyło. Nie bez przyczyny przysłowie mówi, że szczęśliwi czasu nie mierzą. Tłumy z dzisiejszej Ewangelii, która otaczają Jezusa zdają się tracić rachubę czasu. Ewangelista Mateusz utrwalił słowa Mistrza skierowane do uczniów: „Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze”. Pytanie uczniów: „Skąd tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem?” ujawnia bezsilność człowieka, który nie jest źródłem obfitości, także obfitości chleba. Tym źródłem jest Bóg.

Przyniesienie chleba do Jezusa nie zubaża człowieka, lecz pomnaża ten dar tak obficie, że pokarmu starcza dla wielu. Postawa dziękczynienia pomnaża chleb. Jezus „wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom”. Rozmnożeniu chleba i ryb towarzyszą gesty – dziękczynienie, łamanie, rozdawanie – znane nam z Mszy świętej. Cudowne nakarmienie tłumów zapowiadało Wieczernik i ustanowienie Eucharystii.

Od wydarzeń opisanych przez św. Mateusza minęły wieki, a Jezus wciąż dostrzega potrzeby ludzi. Widzi On dalej i głębiej niż my. Sam bowiem stał się Pokarmem, aby zaspokoić nasz głód miłości. Adwent jest czasem rozbudzania tęsknoty za Panem, który przyjdzie u kresu czasów, a jednocześnie radością spotkania z Nim w liturgii i w człowieku potrzebującym pomocy. Uczestniczymy zatem – w miarę możliwości w Mszach świętych roratnich – aby karmiąc się Słowem Bożym i eucharystycznym Pokarmem pośredniczyć w przekazaniu chleba powszedniego i dającego życie wieczne naszym bliźnim.

wtorek 1 grudnia

Totus Tuus JM!

Pierwsze czytanie

Iz 11, 1-10

Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej.

Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ani wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi.

Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą pospołu i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą z sobą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na gnieździe kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani działać na zgubę po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze.

Owego dnia to się stanie: Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. do niego ludy przyjdą po radę, i sławne będzie miejsce jego spoczynku.

Psalm responsoryjny

Ps 72 (71), 1b-2. 7-8. 12-13. 17 (R.: por. 7)

Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Boże, przekaż Twój sąd królowi, *
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie *
i ubogimi według prawa.

Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Za dni jego zakwitnie sprawiedliwość *
i wielki pokój, zanim księżyc zgaśnie.
Będzie panował od morza do morza, *
od Rzeki aż po krańce ziemi.

Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Wyzwoli bowiem biedaka, który go wzywa, *
i ubogiego, który nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim, *
nędzarza ocali od śmierci.

Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Niech jego imię trwa na wieki, *
jak długo świeci słońce, niech trwa jego imię.
Niech jego imieniem wzajemnie się błogosławią, *
niech wszystkie narody życzą mu szczęścia.

Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Alleluja, alleluja, alleluja

Oto nasz Pan przyjdzie z mocą
i oświeci oczy sług swoich.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Łk 10, 21-24

Słowa Ewangelii według świętego Łukasza

Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko ojciec; ani kim jest ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».

Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».

ks. Arkadiusz Nocoń

Pochwała prostoty

Święty Łukasz był najbardziej spośród czterech Ewangelistów „wyczulony” na modlitwę Jezusa. Najczęściej o niej pisał, rzadko kiedy jednak podawał jak Jezus się modlił, jakimi słowami. Dzisiaj jeden z tych nielicznych przypadków, gdy opisując nam radość Jezusa w Duchu przytacza zarazem słowa Jego modlitwy do Ojca. Najpierw jednak, co wywołało tę radość Jezusa? Cofając się do wcześniejszych rozdziałów słyszeliśmy przecież jak mieszkańcy Nazaretu, rodzinnej miejscowości, chcieli Go strącić w przepaść, a faryzeusze i uczeni w Piśmie nazwali bluźniercą i zastanawiali się jak Go zgładzić. Misja Jezusa w tym momencie wydawała się więc porażką i niewiele było powodów do radości. Na szczęście właśnie wtedy, gdy odchodzą od Niego wielcy i mądrzy tamtego świata, zaczynają się do Niego garnąć mali i prości. Dodatkowo, z wyprawy misyjnej wracają akurat Jego uczniowi: opowiadają, że na Jego imię nawet złe duchy były im posłuszne (por. Łk 10,17). Wtedy rzekł do nich Jezus: «Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Ileż bolesnych obrazów z błyskawicą w tle widzieliśmy w ostatnim czasie na naszych ulicach. Pytanie: czy ci, którzy malują i noszą ten symbol zdają sobie sprawę kogo Jezus w nim widział? Dla Niego był to wówczas początek końca królestwa ciemności i zapowiedź nadejścia Jego królestwa. To wtedy właśnie rozradował się w Duchu Świętym i zaczął wysławiać swego Ojca, że prawdę o Zbawcy zakrył przed mądrymi i roztropnymi, a objawił ją prostaczkom. Cóż takiego jest w prostaczkach – możemy zapytać – że widzą dalej i więcej, niż mądrzy i roztropni? Z pewnością poczucie ich własnej niedoskonałości i niewystarczalności, które otwiera ich na Boga. Mądrzy i wielcy, przeciwnie, są jak naczynia wypełnione po brzegi (samym sobą najczęściej), niezdolni przyjąć żadnej łaski, żadnego daru, żadnego życia.

poniedziałek 30 listopada 2020

Totus Tuus JM!

Panie, przyjdź,  nie zwlekaj – przyjdź, aby nas zbawić .  Rozpoczęła się nasza adwentowa droga – roraty – rekolekcje”oddanie333″. Ponadto normalna prac – służba moim najbliższym. Codzienność przeniknięta Bogiem. św Andrzej   Apostoł, gdy spotkał Jezusa zapragnął innych do Niego przyprowadzać. Możemy czynić tak samo.

Pierwsze czytanie

Iz 49, 1-6

Czytanie z Księgi proroka Izajasza

Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: «Tyś Sługą moim, w tobie się rozsławię».

Ja zaś mówiłem: «Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą».

A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela.

I rzekł mi: «To zbyt mało, iż jesteś mi sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela. Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi».

Psalm responsoryjny

Ps 19, 2-3. 4-5ab (R.: 5a)

Po całej ziemi ich głos się rozchodzi

Niebiosa głoszą chwałę Boga, *
dzieło rąk Jego obwieszcza nieboskłon.
Dzień opowiada dniowi, *
noc nocy przekazuje wiadomość.

Po całej ziemi ich głos się rozchodzi

Nie są to słowa ani nie jest to mowa, *
których by dźwięku nie usłyszano:
Ich głos się rozchodzi po całej ziemi, *
ich słowa aż po krańce ziemi.

Po całej ziemi ich głos się rozchodzi

Drugie czytanie

Rz 10, 9-18

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Jeżeli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych, osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami do zbawienia.

Wszak mówi Pismo: «Żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony».

Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. «Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony».

Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: «Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę».

Ale nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Izajasz bowiem mówi: «Panie, któż uwierzył temu, co od nas posłyszał?» Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa.

Pytam więc: Czy może nie słyszeli? Ależ tak: «Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa».

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

J 14, 6b i 9c

Alleluja, alleluja, alleluja

Ja jestem drogą, prawdą i życiem;
Filipie, kto mnie widzi, widzi i Ojca.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 4,18-22

Gdy Jezus przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami.

I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi».

Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.

A gdy poszedł stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci, Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał.

A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim.

Ks. Mirosław Matuszny

Temat: Powołani od poczęcia

Gdzie jesteś, Boże, pytamy nie raz, kiedy wydarzy się tragedia. Nawet niewierzący pytają wówczas, gdzie był Bóg czy to w tonie oskarżycielskim, czy też próbując usprawiedliwić swoją negacje Boga. Oto dożyliśmy czasów, kiedy świat nie tylko pełen jest ludzi zapominających o Bogu, kwestionujących istnienie Boga, walczących z Bogiem, ale także tych, którzy uważając się za wierzących patrzą na świat okiem deisty. Jest Bóg, ale cóż z tego, kiedy ten świat stał się padołem ludzkiego grzechu. Miejscem wojen, nienawiści, kataklizmów, które dzieją się gdzieś na uboczy Bożej obecności
„Powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię.” W Bożych planach każdy z nas odnajduje niezgłębioną tajemnicę powołania nas dopełni szczęścia. Powołanie każdego z apostołów, w tym apostoła Andrzeja było wezwaniem po imieniu, pełnym ej miłości i dobroci. Bóg bowiem ma plan dla każdego z nas. Jego nieprzenikniony zamysł obejmuje całe nasze jestestwo. Dokładnie tak, jak napisał prorok. Jesteśmy powołani od poczęcia. Wezwani po imieniu wcześniej, zanim to imię nadali nam nasi rodzice.
Owo wezwanie jest o tyle istotne, że imię podkreśla tożsamość człowieka. W czasach Starego Testamentu poznać czyjeś imię to wejść w szczególną zażyłość z człowiekiem . Jeśli zatem Bóg objawił człowiekowi Swoje imię, to oznacza że wyszedł ku nam tak daleko, jak tylko pozwala na to nasza ludzka natura. Wyszedł do nas i po nas, aby nas przyprowadzić do krainy szczęśliwości. Czas adwentu, który rozpoczęliśmy to właśnie nam uświadamia. Świąt Narodzenia Pańskiego odkrywamy na samym początku tę głęboką tajemnicę naszego powołania do szczęścia. Bóg nie pozostawia nas na pastwę losu. Schodzi do nas jako bezbronne dziecię, aby przemówić d nas ludzkim językiem, aby pociągnąć nas ludzkimi więzami, aby powołując nas przebyć z nami tę drogę, jaką przebył z apostołami wszystko im wyjaśniając i towarzysząc w ich dorastaniu do wiary.

SŁOWO BOŻE W PRAKTYCE
My też jesteśmy powołani. Wezwani od łona naszej matki. Nasze imiona są zapisane w niebie i nikt z ludzi nie pojawia się na świecie przypadkiem. Nasze istnienie, nawet krótkie i naznaczone cierpieniem jest umiłowane przez Boga i stanowi zaproszenie do spędzenia wieczności z Nim samym. Warto, abyśmy jakom ludzie wierzący o tym pamiętali, zwłaszcza w czasach, kiedy retoryka wroga życiu udziela się także wielu z tych, co uważają siebie za wierzących.

PTANIE DLA ODWAŻNYCH
Czy pamiętam, że Bóg powołał mnie już od początku mego istnienia i nadał mi imię, zanim nazwali mnie rodzice?

niedziela 29 listopada

Totus Tuus JM! Ruszamy w drogę do Betlejem. Ruszamy razem z brzemienną Maryją. Ona poprowadzi nas do Jezusa. Rozpoczynamy Rekolekcje “oddanie33” – nie lękajmy się! idźmy razem ku odnowieniu nasze wiary i miłości

sobota 28 listopada

Totus Tuus JM! Jutro zaczynamy adwentowe rekolekcje ” oddanie33″, które mają nas doprowadzić do zawierzenia swego życia Jezusowi i Maryi. Pokusą byłoby powiedzieć, że ja już to raz uczyniłem.  Jerzy Libert mówi: “uczyniwszy na wieki wybór w każdej chwili wybierać muszę”. Potrzeba mobilizacji, aby Pan nasz Jezus Chrystus gdy przyjdzie po raz wtóry na ziemię zastał nas czuwających.” Alleluja, alleluja, alleluja .Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym.

piątek 27 listopada

Totus Tuus JM! Przedostatni dzień roku liturgicznego. Słowo Boże nie che nas przygniatać, ale podnosić i zapraszać do życia zgodnego z wolą Bożą. “Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.Alleluja, alleluja, alleluja”

 

Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą».

ks. Michał Kwitliński
WBREW POZOROM, ZBLIŻA SIĘ LATO
Pan Jezus, po przedstawieniu wstrząsających zdarzeń poprzedzających Jego ponowne przyjście, używa zaskakującego porównania. Owe kataklizmy są jak pąki na drzewach, zwiastujące lato. Trudno wyobrazić sobie obraz mniej budzący grozę niż pąki na drzewach. To raczej symbol życia, nadziei. Wygląda jakby Jezus chciał złagodzić groźny ton swojego proroctwa. Owszem, ostrzega wyraźnie, że zepsucie świata skończy się katastrofą. Po prostu nie jest możliwe, aby zło współistniało z dobrem, gdy On będzie powracał. Bolesne oczyszczenie musi nastąpić wcześniej. Ale zapowiada ono życie.
W swojej mowie o zburzeniu świątyni, Pan Jezus mówi równocześnie o trzech zdarzeniach. Zapowiada zniszczenie Jerozolimy po upadku powstania żydowskiego w roku 70. Dla chrześcijan, w większości Żydów, był to kataklizm, a równocześnie potwierdzenie, że skończyły się instytucje Starego Przymierza i zaczęło się Nowe Przymierze. Drugim zdarzeniem jest ponowne przyjście Pana Jezusa, przy końcu czasów. Trzecie zdarzenie, a raczej zdarzenia, dzieją się nieustannie. I metafora pąków na drzewach również do nich się odnosi.
Różne kataklizmy dotykają całych narodów i cywilizacji. Dotykają też każdego z nas. I w naszym życiu może się zdarzyć, albo już parę razy zdarzyło, że ktoś spalił naszą stolicę, zburzył naszą świątynię. Jeden mój przyjaciel powiedział po tragicznej śmierci brata: „To tak jakby zawalił się filar w mojej katedrze”. I w tych sytuacjach, jeśli zachowamy wiarę, która oznacza całkowite zaufanie Jezusowi, zobaczymy pąki na drzewach, zapowiadające lato. Cierpienie nie zniknie, ale zaczniemy dostrzegać jego sens. A wtedy znajdziemy siłę, żeby stawić mu czoła.
Niebo i ziemia przeminą, ale Moje słowa nie przeminą. Słowo Boga to coś nieskończenie więcej niż uporządkowane dźwięki, które przekazują jakąś myśl. To jest sama Boska myśl, która stwarza świat i podtrzymuje go w istnieniu. Przeminie postać świata, ale sam świat, jako dzieło Boga, nie przeminie. Przybierze kształt ostateczny, jakiego pragnie Bóg. To będzie nowa ziemia i nowe niebo.
Obecny kryzys Kościoła może oznaczać, że przeminie lub ulegnie zmianie wiele elementów jego doczesnej struktury. To jest bolesny proces. Może się zdarzyć, że lekarze, a czasem samozwańczy znachorzy, zamiast leczyć pogłębią chorobę. Niestety, mamy tego przykłady w historii i to niedawnej.
Ostatecznie jednak, Kościół jest żywym ciałem Chrystusa. Jest zbudowany na Jego słowie, na Jego woli, która nie przeminie. Nie przeminą sakramenty, nie przeminie Prawda, którą przekazuje. Kto chciałby usunąć z Kościoła Eucharystię czy kapłaństwo, kto podważa prawdy wiary i zasady moralne, które zawarte są w Objawieniu, ten jest lekarzem-szarlatanem. I również przeminie. My zaś, szukając zjednoczenia z Chrystusem w Jego Kościele, nie boimy się bolesnego oczyszczenia. Pąki już są na gałęziach, zbliża się lato.

czwartek 26 listopada

Totus Tuus JM! Trwoga i nadzieja. Słowo Boże jest Słowem życia. Nawet wtedy gdy obwieszcza czas próby, a nawet cierpienia. “Nabierzcie ducha i podnieście głowy,
ponieważ zbliża się wasze odkupienie”. Zawsze jest wyciągnięta ręka Boga do człowieka stworzonego na Jego obraz i podobieństwo. Ufam Tobie mój Boże.

 

środa 25 listopada

Totus Tuus JM! Jakże poruszające są słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii: “Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa”. Zawsze i wszędzie – cokolwiek by się działo, będzie to dla nas sposobność do złożenia świadectwa. Sprawa Chrystusa nigdy nie przeminie, zawsze będzie miała swoje dziś w którym ty i ja żyjemy. “Bądź wierny aż do śmierci,a dam ci wieniec życia.Alleluja, alleluja, alleluja”

 

wtorek 24 listopada

Totus Tuus JM! Dbać o świątynię swego ciała, która jest świątynią Boga. Za tę świątynię Jezus przelał swoją krew. ” Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci wieniec życia”.

 

poniedziałek 23 listopada

Totus Tuus JM! Jestem przez Boga opieczętowany łaską chrztu świętego. To co istotne, aby to życie Boże we mnie przynosiło owoc obfity. Każdego dnia: Oto jestem, idę do winnicy Pana “Czuwajcie i bądźcie gotowi,bo o godzinie, której się nie domyślacie,Syn Człowieczy przyjdzie.”

 

niedziela 22 listopada

Totus Tuus JM! Chrystusa Króla Wszechświata. Jezu mój Królu – pragnę Ci służyć całym swoim życiem. Proszę o łaskę wierności i pokoju, o łaskę życia w miłości do Ciebie, który ukryty jesteś w braciach i siostrach moich. Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie.

sobota 21 listopada 2020

Totus Tuus JM!

Apokalipsa mówi nam o wielkiej walce, która się toczy pomiędzy dobrem, a złem, pomiędzy Bogiem, a szatanem. Ta walka niesie ze sobą ofiary. Cierpią też sprawiedliwi. A czyż nie cierpiał najwięcej Ten, który za nas przelał swoją krew zbawienia!  Wytrwać do końca w ucisku, wytrwać do końca przy Panu.

piątek 20 listopada 2020

Totus Tuus JM!„Mój dom będzie domem modlitwy” . Musimy docenić wartość świątyni, tego szczególnego miejsca nie tylko obecności Boga ale miejsca na spotkanie z Bogiem, które nam jest tak bardzo potrzebne dla duchowej równowagi.

czwartek 19 listopada 2020

Totus Tuus JM! św. Łukasz w swej Ewangelii pisze: Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: «O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami.” Jezus zapłakał i płacze nad nami wszystkimi, którzy nie dość święte życie prowadzimy. Wciąż mamy szansę nawrócenia:   Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

 

środa 2020

Totus Tuus JM! z Apokalipsy św. Jana: «Godzien jesteś, Panie i Boże nasz, odebrać chwałę i cześć, i moc, bo Ty stworzyłeś wszystko, a z woli Twojej istniało to i zostało stworzone». Chciałbym, aby moje życie już tu na ziemi włączyło się  w wieczne uwielbieniu Boga za Jego dzieło zbawienia .

 

wtorek 17 listopada 2020

Totus Tuus JM! Koniecznie chcę zobaczyć Jezusa! W tym zamęcie, w tych rozterkach, w tych pokusach, które nas atakują, w tych lękach o przyszłość: zrzuć ciężary na Jezusa, On kocha nas, zrzuć ciężary … Ty się tym zajmij.

 

poniedziałek 16 listopada 2020

Totus Tuus JM!

Z Apokalipsy s.w Jana : “Ale mam przeciw tobie to, że odstąpiłeś od twej pierwotnej miłości. Pamiętaj więc, skąd spadłeś, i nawróć się, i poprzednie czyny podejmij!” Wciąż od nowa trzeba rozpalać ogień wiary i miłości.  Nie poddawajmy się.

 

niedziela 15 listopada 2020

Totus Tuus JM! Ewangelia o talentach mówi wyraźnie : nie wolno nam przegrać życia. Trzeba się zaangażować w wielkie dzieło Boga, któremu na imię : Królestwo Boże. ”   Szczęśliwy człowiek, który służy Panu”

sobota 14 listopada 2020 Totus Tuus JM!

“Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”  Nurtuje mnie to pytanie Jezusa – kiedy widzę jak wielu chrześcijan nie pielęgnuje swojej wiary, a nawet pogrąża się w jakiś duchowych ciemnościach.  Zwycięstwem naszym jest nasza wiara – wiara żywa, wiara która góry przenosi.  Wierzę w Ciebie Boże Żywy w Trójcy Jedyny Prawdziwy.

piątek 13 listopada 2020

Totus Tuus JM! św. Jan dzisiaj pisze :” proszę cię, Pani, abyśmy się wzajemnie miłowali. A pisząc to – nie głoszę nowego przykazania, lecz to, które mieliśmy od początku. Miłość zaś polega na tym, abyśmy postępowali według Jego przykazań.” św. Jan najczęściej ze wszystkich przypomina nam przykazanie miłości wzajemnej, której miarą jest miłość Jezusa Chrystusa względem nas – On oddał za nas swoje życie.

 

ks. Michał Kwitliński
DZIEŃ PAŃSKI TO NIE KATASTROFA
W obliczu wydarzeń ostatnich sześciu miesięcy, słowa dzisiejszej Ewangelii brzmią bardzo aktualnie. Duża część ludzkości, a na pewno większość mieszkańców Europy, żyła w przekonaniu, że przynajmniej w kwestii zdrowia i warunków życia materialnego wszystko jest w miarę przewidywalne. Będzie jak jest, a może lepiej. I oto przyszedł kryzys, który wygląda jak scenariusz filmu katastroficznego lub gry symulacyjnej dla służb państwowych.
Czy to znaczy, że nadchodzi Dzień Pański? Pamiętajmy, że Pan Jezus wyraźnie podkreśla, iż czas Jego drugiego przyjścia zna tylko Bóg. Nie jest to pierwsza, ani nie największa katastrofa, która dotknęła ludzkość w ciągu ostatnich 2000 lat, a proroków wieszczących, że „teraz to już na pewno” było mnóstwo.
Tym niemniej, dzisiejsza Ewangelia jest aktualna, a wydarzenia tylko to podkreślają. Słowa Pana Jezusa rzeczywiście odnoszą się do końca czasów, ale równocześnie odnoszą się do życia każdego człowieka, w każdym czasie. Kiedy zbytnio przywiązujemy się do dóbr materialnych, zdrowia, bezpieczeństwa, gdy zbytnio polegamy na innych ludziach, na państwie czy na własnych możliwościach, możemy stracić świadomość, że podstawą naszego istnienia jest Bóg. Tylko On nadaje mu sens. I gdy żyjemy całkowicie skupieni na teraźniejszości, nie zastanawiając się nad sensem swego istnienia, może wydarzyć się coś, co wywraca nasz świat do góry nogami. To nie musi być kryzys światowy. Wystarczy choroba, utrata pracy, załamanie się relacji z bliskimi osobami. Wreszcie śmierć, która nie pojawiła się na świecie w marcu 2020, ale jest rzeczywistością dotykającą każdego człowieka, od Adama i Ewy. To nie oznacza, że mamy nie mamy zajmować się codziennymi sprawami. Przeciwnie, tym bardziej powinniśmy angażować się w to życie, bo ono jest nam dane przez Boga. Ale Pan Jezus przypomina nam, że ma ono sens tylko w odniesieniu do Niego. Jeśli o tym pamiętamy, nie obawiamy się, że nasz świat może się zawalić. To Chrystus jest sensem mojego życia i „On jeden ma słowa życia, tak, życia wiecznego” (św. Jan Paweł II, homilia na początek pontyfikatu). Dzień Pański nie jest katastrofą. Katastrofą jest żyć, tak jakby Boga nie było, zapominając, że On nas do siebie wzywa.

czwartek 12 listopada 2020

Totus Tuus JM! Syn Człowieczy przyjdzie jak błyskawica, by zakończyć dzieje ludzi i świata.  To tylko dla nas wskazówka, abyśmy żyli chwilą obecną i wypełniali tę chwilę swoim: wierzę w Ciebie Boże żywy , ufam Tobie boś Ty wierny i miłosierny, Boże choć Cię nie pojmuję,  jednak nad wszystko miłuję.

środa 11 listopada 2020

Totus Tuus JM! św. Marcin patron dnia dzisiejszego uczy nas życia dla Boga i drugiego człowieka. Równocześnie przeżywamy dziś Święto Niepodległości – święto naszej ziemskiej matki Ojczyzny, w której dziejach toczy się nasze codzienne życie. Jesteśmy za nią odpowiedzialni, aby była wspólnym domem dla wszystkich jej obywateli. To jest wyzwanie dla wszystkich. Nikt z nas nie może żyć dla siebie.

 

wtorek 10 listopada 2020

Totus Tuus JM! Słowo Boże nieustannie nas dyscyplinuje – jak mamy żyć : ludzie wszystkich stanów,młodzi i starzy, mężczyźni i kobiety.  “Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego.”

poniedziałek 9 listopada 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj w rocznicę poświęcenia Bazyliki Lateraneńskiej w Rzymie, która jest Matką wszystkich kościołów, przypominamy sobie, że Bóg uczynił święte miejsce dla swej obecności, na którym udziela swych łask człowiekowi. Od chwili Chrztu świętego  jesteśmy świątynią Boga w której On chce mieszkać.   «Gorliwość o dom Twój pożera Mnie».

niedziela 8 listopada 2020

Totus Tuus JM! św. Paweł mówi wyraźnie:  ” Nie chcemy, bracia, byście trwali w niewiedzy co do tych, którzy umierają, abyście się nie smucili jak wszyscy ci, którzy nie mają nadziei. Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim.” Jesteśmy powołani do życia w Bogu – obyśmy nie zmarnowali tej szansy

sobota 7 listopada 2020

Totus Tuus JM! I sobota miesiaca. Jest inspiracja do odnowienia swego zawierzenia Najświętszemu Sercu Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi. Jak mogę wynagrodzić wszystkie moje oziębłości i grzechy ? tylko życiem w łasce uświęcającej.  Słowo Boże mówi o koniecznym oderwaniu od tego co nas wiąże na ziemi, aby się skierować w stronę Boga.  “Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!” Musimy wybrać.

 

piątek 6 listopada 2020

Totus Tuus JM! Wciąż przypominamy sobie, w którą stronę powinniśmy mieć zwrócony swój wzrok : ” Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana Jezusa Chrystusa” . Modlimy się za naszych zmarłych, bo wierzymy w życie, które nie umiera. “Trwajcie mocno w Panu, umiłowani!”

czwartek 5 listopada 2020

Totus Tuus JM! Jesteśmy zanurzeni przez chrzest w Bogu i to jest fundament naszego życia. Modlę się o nawrócenie dla wszystkich, którzy się pogubili w swym duchowym i moralnym życiu. W gruncie rzeczy o to chodzi, abyśmy się wszyscy odnaleźli w Bogu.  “Tak samo, powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca».”

środa 4 listopada 2020

Totus Tuus JM! Szukam Słów Życia i znajduję je w obfitości każdego dnia zaglądając do Liturgii Słowa . Słysze dzisiaj: ” Błogosławieni jesteście, jeżeli złorzeczą wam z powodu imienia Chrystusa, albowiem Duch Boży na was spoczywa… Trzymajcie się mocno Słowa Życia, abym mógł być dumny w dniu Chrystusa”

wtorek 3 listopada 2020

Totus Tuus JM! Jesteśmy przez Jezusa zaproszeni na Ucztę. Ta uczta jest zastawiona pokarmem boskim.  Bierzcie i jedźcie, bierzcie i pijcie…, abyśmy mogli mocą tego Pokarmu dojść  na Górę Przemienienia. Jakże często zdarza się, że nie korzystamy z tego zaproszenia i nie uczestniczymy w Uczcie, którą nam przygotował Jezus

poniedziałek 2 listopada 2020

Totus Tuus JM! To co jest ważne – abyśmy dzisiaj przede wszystkim wspomagali swoja modlitwą serdeczną naszych zmarłych, którzy są w czyśćcu, by mogli najszybciej znaleźć się w ramionach Boga. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci – niech odpoczywają w Bogu.

niedziela 1 listopada 2020

Totus Tuus JM! myśl św. Jana od Krzyża – “Przy końcu życia będziemy sądzeni z miłości“. Jedynym pytaniem będzie: “Czy kochałeś Boga i bliźniego swego?” Czy Twoja miłość była czynna i konkretna, czy twoja wiara była żywa i gotowa do złożenia świadectwa,  czy twoje życie było ukształtowane według ośmiu błogosławieństw – w których mowa o błogosławionych ubogich w duchu, łaknących sprawiedliwości, miłosiernych i czystego serca, wprowadzających pokój i cierpiących prześladowanie dla sprawiedliwości. 

sobota 31 października 2020

Totus Tuus JM! Wielki Apostoł Paweł wyznaje:  “Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. ” i dodaje : “pozostanę nadal dla was wszystkich, dla waszego postępu i radości w wierze,” Jesteśmy by trwać i składać świadectwo naszej przynależności do Chrystusa.

piątek 30 października 2020

Totus Tuus JM! Modlę się za Was, którzy przyjęliście chrzest, abyście mieli odwagę stanąć do obrony wiary i wolności Kościoła. Naszym orężem jest modlitwa, jest otwarcie na Ducha Świętego i powierzenie się Maryi. Totus TUUS JEZU TOTUS TUUS MARYJO!

środa 28 października 2020

Totus Tuus JM! Jezus nas potrzebuje. Wybrał nas do misji budowania nowego świata opartego na fundamentach Ewangelii. Nie będzie łatwo, nigdy nie było łatwo – jest czas próby. Czy pójdziemy za Nim?

 

wtorek 27 października 2020

Totus Tuus JM! Bardzo ważny tekst św. Pawła dotyczący małżeństwa, które ma być wspólnotą życia i miłości, wspólnotą w której ciężary nosi się razem. Doprawdy – to jest tajemnica wielka w odniesieniu do Chrystusa i Kościoła.

poniedziałek 26 października 2020

Totus Tuus JM! “Bądźcie więc naśladowcami Boga, jako dzieci umiłowane, i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na woń miłą Bogu.” Nie ma innej drogi.

niedziela 25 października 2020

Totus Tuus JM!

«„Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach zawisło całe Prawo i Prorocy».
Kochaj i rób co chcesz

Sobota 24 października 2020

Totus Tuus JM! Nam się wydaje, kiedy przeżywamy pandemię korona wirusa, że Ktoś o nas zapomniał, że Komuś na nas nie zależy: tymczasem u Ezechiela czytamy: ” Nie chcę śmierci grzesznika, lecz pragnę, aby się nawrócił i miał życie.” To mówi Bóg. Tak – jesteśmy grzesznikami i potrzebujemy nawrócenia. ”

piątek 23 października 2020

Totus Tuus JM! Wystarczy żyć swoim powołaniem mówi św. Paweł do Efezjan: “Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, do jakiego zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości.” Każdy z nas został przez Boga powołany nie tylko do życia – ale życia dla KOGOŚ.

czwartek 22 października 2020

Totus Tuus JM! “«Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.” Słowa Pana Jezusa z dzisiejszej Ewangelii zdaje się dobrze pasują do sylwetki patrona dnia dzisiejszego św. Jana Pawła II. Ten Wielki Papież, miał w sercu to Chrystusowe pragnienie i wszystko czynił, aby zanieść światło chrześcijańskiej wiary po krańce ziemi. To również i moje zadanie!

 

środa 21 października 2020

Totus Tuus JM!”Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.” Te słowa Jezusa mają swój ciężar gatunkowy bez względu na okoliczności. Nie można w życiu sobie odpuszczać. Trzeba wciąż na nowo rozpalać ogień wiary i miłości. To jest nasze czuwanie na przyjście Pana. Marana tha – przyjdź Jezu Panie. A jednak serdecznie prosimy : wyzwól świat z pandemii korona wirusa, ale też wylecz świat z braku wiary i miłości prawdziwej

wtorek 20 października 2020

Totus Tuus JM! Przez Jezusa staliśmy się bliscy Bogu i sobie. Jezus przychodzi nas scalić, zjednoczyć. Jezus przychodzi zbudować nową  ludzkość żyjącą w pokoju. Źródłem pokoju jest sam Chrystus. On naszym pokojem.

 

poniedziałek 19 października 2020

Totus Tuus JM! Jesteśmy zbawieni , to nas napełnia pokojem i to nas zobowiązuje. “A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia – łaską bowiem jesteście zbawieni.”  Być bogatym u Boga – gromadzić skarby, które mają wartość przed Bogiem, zrodzone z wiary i miłości.

Niedziela 18 października 2020

Totus Tuus JM! Wszystkim narodom głoście Ewangelię! Niedziela misyjna przypomina nam:  że jesteśmy uczniami i misjonarzami. Dzisiaj w katedrze zostanie otwarty uroczyście proces beatyfikacyjny dr Wandy Błeńskiej – świeckiej misjonarki. Swoim życiem pokazała, że miłość jest podarowaniem siebie, na wzór Jezusa Chrystusa.

sobota 17 października 2020

Totus Tuus JM! Patron dnia dzisiejszego św. Ignacy Antiocheński uczy nas wielkiej miłości do Chrystusa gotowej na męczeństwo. Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi: “«Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych.” To ważne, aby nasza wiara była mocna, gotowa do złożenia świadectwa w każdej chwili i w każdych okolicznościach.  A czasy są trudne, wielu idzie na łatwiznę, wielu zasłania się pandemią. Trzeba wiernie stać przy Chrystusie Panu naszym.

 

piątek 16 października 2020

Totus Tuus JM! św. Paweł tłumaczy Efezjanom, że przyjęty chrzest i nasza przynależność do Chrystusa  sprawia, że jesteśmy własnością Boga i że nasze istnienie ma być “ku chwale Jego majestatu”. Jakże dobitnie swym życiem głosił to nam św. Jan Paweł II, którego kolejną rocznicę wyboru na Stolicę Piotrową dzisiaj obchodzimy.

czwartek 15 października 2020

Totus Tuus JM! św. Teresa od Jezusa – wielka mistyczka, patronka dnia dzisiejszego  przypomina nam ze modlitwa jest bramą do przyjaźni z Bogiem. Bóg “wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów poprzez Jezusa Chrystusa”

 

środa 14 października 2020

Totus Tuus JM! św. Paweł wyraźnie nas wzywa, abyśmy otworzyli się na Ducha Świętego.  Pozwolić, aby nas prowadził. Ciało ma swoja godność, ale musi być pod kontrolą. Ciało nie poddane duchowi prowadzi człowieka na manowce. “A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy.”

Przyjdź, Duchu Święty, gdy dzień się zaczyna,
Bo Tyś jest światłem serca człowieczego,
Ojcze ubogich dający pociechę

I pokrzepienie.

Jesteś spoczynkiem w znużeniu i pracy,
Ochłodą w skwarze, słodkim gościem duszy,
Darem i Dawcą świętości i prawdy

Nauczycielem.

Z brudu nas obmyj i ulecz zranionych,
Oziębłość duszy rozpal swoim ogniem,
Nawróć opornych i ukaż zbłąkanym

Bezpieczną drogę.

Sam jesteś dobrem i dobrem napełniasz,
Gdy Ciebie nie ma, pustka nas ogarnia;
Przyjdź więc, Płomieniu, i ogrzej miłością

Wystygłe serca.

Ojcu, Synowi i Tobie, Najświętszy,
Niech będzie chwała teraz i na wieki;
Niebo i ziemia niech pieśnią poranną
Wysławia Boga. Amen.

 

wtorek 13 października 2020

Totus Tuus JM! To co w Ewangelii jest zawarte dzisiaj i to co mówi św. Paweł wzywa nas, abyśmy byli ludzi ducha, wiary żywej, która działa przez miłość. Niczego nie można czynić dla pozorów. Trzeba żyć w prawdzie – a prawda nas wyzwoli.    Ku wolności wyswobodził nas Chrystus.

 

poniedziałek 12 października 2020

Totus Tuus JM! św. Paweł pisze do Galatów : ” Ku wolności wyswobodził nas Chrystus.” Ale nie oznacza to wcale , abyśmy hołdowali naszym zmysłom,naszej pożądliwości – lecz przeciwnie,  abyśmy swoją wolność przeżywali jak JEZUS w posłuszeństwie wobec Boga Ojca i w miłości  wobec Boga i ludzi. JEZUS, który jest Drogą, Prawdą i Życiem jest dla nas Ikoną wolności. św. Jan Beyzym patron dnia dzisiejszego swoją wolność rozumiał jako służbę odrzuconym (trędowatym).  “Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych,lecz słuchajcie głosu Pańskiego.”

 

niedziela 11 października 2020

Totus Tuus JM! Uczta Eucharystyczna – boski pokarm dla człowieka. Nie przyjąć zaproszenia na ucztę znaczy pozbawić się pokarmu, który daje Życie wieczne. Dzisiaj wszyscy widzimy się przy ołtarzu, uczestniczymy w Liturgii Słowa Bożego i Najświętszej Ofiary Chrystusa, który nas nakarmi swoim Ciałem.

UCZTA U PANA BOGA – DAR I ZOBOWIĄZANIE

W niebie będzie pięknie i radośnie. Bo będzie to miejsce przygotowane przez dobrego Boga. Dlatego już od czasów Starego Testamentu przebywanie w niebie przedstawiano jako wykwintną ucztę: „ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win” (Iz 25, 6), o czym przypomniało dzisiejsze pierwsze czytanie. W Nowym Testamencie zapowiedzią uczty eschatologicznej jest Eucharystia. Na ucztę tę zaprasza sam Pan Jezus: „przyjdźcie do mnie wszyscy…”; „bierzcie i jedzcie…”; „bierzcie i pijcie…”. Czyni to ustami duszpasterzy, ogłaszających niedzielne Msze święte w kościołach. Samo zaproszenie jest łaską. Bo przecież nie brak na świecie miejsc, gdzie dostęp do Eucharystii jest niezwykle utrudniony. Niestety niejeden człowiek lekceważy to zaproszenie. Czasem ważniejsze jest – jak dzisiejszej przypowieści – pójście „na swoje pole” (Mt 22, 5), czyli coś co dziś nazywa się niekonieczną pracą w niedzielę kosztem Mszy świętej, innym razem ważniejsze jest „kupiectwo” (Mt 22, 5), które dziś przybiera kształt zakupów robionych w Dzień Pański. Możliwość odrzucenia zaproszenia pokazuje, że Pan Bóg szanuje ludzką wolność.
Boże zaproszenie na ucztę jest powszechne. Zaproszeni są na nią ludzie „i dobrzy i źli”, a dokładnie, czytając przypowieść „i źli i dobrze” (Mt 22, 10). Widać w jak bardzo prowokacyjnej kolejności formułowane jest zaproszenie. Duszpasterze nie są od tego, by sądzić ludzi i by czynić z liturgii zebranie elity. Zresztą żaden z dojrzałych duszpasterzy nie ma elitarnego myślenia o Mszy świętej. Duszpasterze kierują zaproszenie do wszystkich. To zaproszenie na Eucharystię „wszystkich” dokonuje się między innymi podczas wypracowanego przez polską tradycję chodzenia „po kolędzie” od drzwi do drzwi, a nie przybywaniem jedynie w miejsca, gdzie się jest specjalnie zaproszonym. To właśnie w trudniejszych duszpastersko domach zaproszenie na niedzielną Mszę świętą winno szczególnie mocno wybrzmiewać. Polska tradycja chodzenia po kolędzie jest bezpośrednią realizacją słów z dzisiejszej Ewangelii: „idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych”. Nawet jeśli w tym roku epidemia utrudni, a może nawet w niektórych miejscach uniemożliwi, tradycyjną kolędę, to jednak jej modelu należy strzec jako wielkiego skarbu.
Z uczty, o której opowiada dzisiejsza przypowieść został wyproszony ktoś, kto nie miał „stroju weselnego” (Mt 22, 11). Przybycie na Eucharystię, czyli pozytywna odpowiedź na zaproszenie, jest wejściem w przestrzeń oddziaływania łaski Bożej. Jednak łaska nigdy nie działa automatycznie. Ona zawsze stanowi wezwanie dla ludzkiej wolności. Wzywa do wysiłku moralnego, wyrażającego się w trudzie nawrócenia. Do Komunii świętej, będącej pełnym uczestnictwem w uczcie, mogą przystąpić ci, którzy nie mają grzechu ciężkiego. Niektórzy stawiają zarzut wobec tego typu myślenia, twierdząc, że w ten sposób Komunia staje się nagrodą za dobre życie i że – jakoby – o zbawieniu decyduje nie łaska, ale zasługi i dobre uczynki. To właśnie dzisiejsza przypowieść jest odpowiedzią na ten typ zarzutów. Jezus dziś w Ewangelii przypomina, że pierwszym warunkiem zbawienia jest Boża łaska, wyrażająca się w zaproszeniu wszystkich na ucztę, zaś drugim– jest odpowiedź człowieka, wyrażająca się w dobrowolnym przyjęciu zaproszenia, czyli łaski oraz podejmowany w mocy tejże łaski – trud nawrócenia, którego owocem jest czyste sumienie, czego symbolem jest w Ewangelii odpowiedni strój.
I jeszcze jedno: O ile pokazane w dzisiejszej Ewangelii zaproszenie wszystkich na ucztę jest źródłem radości i napawa wielkim optymizmem, o tyle konsekwencje nieprzyjęcia zaproszenia i złego potraktowania tych, którzy zapraszali (miasto zaproszonych zostało spalone; por. Mt 22,7) oraz konsekwencje braku nawrócenia (wyproszonego gościa spotkała ciężka kara; Mt 22,13) jest czymś, co rodzi bardzo poważny niepokój. Bo o ile prawda o tym, że Bóg ma wolę doprowadzenia do zbawienia wszystkich ludzi, rodzi nadzieję, gdyż jest znakiem Bożej miłości, o tyle konsekwencje dobrowolnego odrzucenia łaski winny rodzić bojaźń, prowadzącą do większej troski o własne i bliźnich zbawienie. Konsekwencje te pokazują, że zbawienie jest sprawą ważną i poważną.

sobota 10 października 2020

Totus Tuus JM!św. Paweł konsekwentnie tłumaczy Galatom, że dzięki łasce wiary otrzymali nową tożsamość – teraz w pełni należą do Chrystusa. ” Wszyscy bowiem przez wiarę jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa”. Jezus w Ewangelii raz jeszcze przypomni, że błogosławieni są ci którzy słuchają Słowa Bożego i nim żyją.

„Błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają” (Łk 11,28)
Spontaniczna reakcja nieznanej kobiety nastąpiła po dłuższej wypowiedzi Jezusa dotyczącej różnych tematów. Najpierw Zbawiciel mówił o skuteczności modlitwy, zachęcając swoich słuchaczy do tego, aby prosili, a będzie im dane. Później, wyrzucając złego ducha z człowieka niemego, musiał bronić się przed oskarżeniami, wedle których działał mocą Belzebuba. Wreszcie wyraził swój radykalizm w słowach: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza” (Łk 11,23).
Można przypuszczać, że wspomniana niewiasta słuchała tych wszystkich wyjaśnień i była pod ich wrażeniem, bo wcześniej nikt nie mówił tak jak Pan Jezus. Szczerze wypowiedziała słowa pochwały i zdumienia: „Błogosławione łono, które cię nosiło, i piersi, które ssałeś” (Łk 11,27); jest rzeczą zastanawiającą, że bardziej odnoszą się one do Matki Jezusa niż do Niego samego. Niewiasta wyraziła swoją kobiecą naturę i spojrzała na Jezusa w sposób bardzo matczyny, mówiąc o łonie i piersiach. Być może sama była matką i dobrze wiedziała jak macierzyńska miłość łączy się z radością, ale też i z wieloma trudnościami. Zdawała sobie sprawę z tego, że ziemska historia tego Nauczyciela toczyła się w sposób typowy dla każdego człowieka, ale przeczuwała też, że chodzi tu o Kogoś szczególnego, okazując odczucie, które jest właściwe jedynie dla matki. To zdanie z Ewangelii zachęca nas, aby wyrazić Bogu wdzięczność za naszą ziemską matkę, która nas nosiła w swoim łonie i karmiła mlekiem swoich piersi, z nadzieją patrząc na naszą przyszłość.
Odpowiedź Jezusa nawiązuje, ale tylko w pewnej części, do słów kobiety: „Tak, błogosławieni są raczej ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają” (Łk 11,28). Chrystus nie zaprzecza słowom kobiety, ale podnosi rozmowę na wyższy poziom, wskazując na to, że w życiu ludzkim wszystkie inne relacje, nawet z najbliższymi, mają służyć tej jedynej, tej najbardziej istotnej dla naszego życia, czyli z samym Bogiem. Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu – mówił św. Augustyn – wszystko inne jest na miejscu właściwym.
Ta myśl biskupa Hippony nabiera w czasach dzisiejszych szczególnego znaczenia, bo współczesny człowiek często chce swoimi słowami zastąpić słowo Boże; a nawet chce zastąpić Boga i umieścić samego siebie na pierwszym miejscu. Warto więc dzisiaj, w świetle słów czytanej Ewangelii, zastanowić się, czy i my nie czynimy podobnie w naszym sposobie myślenia i działania.

piątek 9 października 2020

Totus Tuus JM!”Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie”. Jest piątek – warto sobie przypominać nieustannie dzieło dokonane przez Jezusa na Krzyżu. Jezus swoimi rozwartymi ramionami nas wszystkich chce pociągnąć do siebie. Tego czego nam potrzeba – to żywej wiary i uczynków miłosierdzia. I jeszcze jedno – z szatanem nie można pertraktować.

czwartek 8 października 2020

Totus Tuus JM!”Otwórz, Panie, nasze serca, abyśmy uważnie słuchali słów Syna Twojego”. O to chodzi: abyśmy uważnie słuchali słów Syna Bożego. Jezus w dzisiejszej Ewangelii podpowiada nam, abyśmy wytrwale się modlili, a przede wszystkim modlili się o Ducha Świętego.  Duch Święty przynosi nam obecność Boga i Jego życie i gwarancje, że się nie pogubimy jak Galaci do których pisze św. Paweł . Duchu Święty żyjący w Maryi przyjdź i prowadź.

Środa 7 października 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj przypada wspomnienie Matki Bożej Różańcowej. Maryja sama staje się dla nas taką “Liną – dźwignią” do Nieba. Różaniec pomaga nam znaleźć się w przestrzeni Boga, pomaga nam kontemplować i rozważać wielkie tajemnice naszego zbawienia i wielbić miłość Boga. Maryja chce, abyśmy stali przed Bogiem razem z Nią i wsłuchiwali się w Jego  pragnienia.  TOTUS TUUS JM!

wtorek 6 października 2020

Totus Tuus JM! Ewangelia o Marii i Marcie uczy nas tego, by nie zaniedbywać spraw duchowych pośród codziennych spraw. W istocie owo wznoszenie duszy do Boga i kontemplowanie Bożego Oblicza nadaje treść wszystkiemu co czynimy dobrego na tej ziemi. Wczoraj, podczas  naszej Nowenny (w oczekiwaniu na Nawiedzenie Maryi)  odkryliśmy, że Maryja wpatrzona i wsłuchana w Boga – żyje Jego Słowem. “Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je wiernie.”

 

poniedziałek 5 października 2020

Totus Tuus JM! Tak łatwo jest nam słuchać ludzi świata, a tak trudno słuchać Boga i żyć zgodnie z Jego nauką.  św. Paweł daje temu wyraz w Liście do Galatów: “Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową”. Dzisiaj mamy piękną orędowniczkę przed Bogeim – św. Faustynę, która całym swoim życiem opowiada nam o miłosierdziu Boga i miłosierdziu człowieka. Tak jak Jezus w dzisiejszej Ewangelii, gdy mówi o miłosiernym Samarytaninie

 

niedziela 4 października 2020

Totus Tuus JM!

Jesteśmy “winnicą Pana”. Oczekuje od nas nie byle jakich owoców życia pełnego wiary i miłości. Fundamentem jest : Jezusa Chytrusa obecność pośród nas. On nas naprawdę kocha, On o nas dba, wciąż glebę naszego życia zrasza swoją łaską. “Ja was wybrałem,abyście szli i owoc przynosili.”Uwielbiajmy Go!

 

sobota 3 października 2020

Totus Tuus JM! „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli” „Cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”. Doprawdy – szczęśliwe nasze oczy, kiedy widzą Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie, zwłaszcza teraz gdy odmawiamy wspólnie Różaniec . Szczęśliwe nasze uszy, gdy słyszą Jezusa głoszącego Ewangelie.

piątek 2 października 2020

Totus Tuus JM! “Aniołom kazał, aby strzegli ciebie” . Pan Bóg nas wspomaga posyłając Aniołów, aby nas wspierali w walce z przeciwnościami.  Przez Twoich Aniołów Panie mów do nas, chroń nas i lecz nasze choroby. Ewangelia zaś wychwala pokorę, małość i dziecięctwo Boże :” Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.”

czwartek 1 października 2020 roku

Totus TUUS JM! Dzisiaj patronuje nam św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Wielkie świadectwo życia pełnego dziecięcej miłości w Bogu. Każdego dnia, w każdej chwili utrzymywać bliskość z Jezusem.  I mała droga – pełna najdrobniejszych uczynków pełnionych z miłości do Jezusa i człowieka.   św. Teresa na koniec życia bardzo cierpiała i zapewne mówiła jak biblijny Hiob ” Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje  i jako ostatni stanie na ziemi. Potem me szczątki skórą przyodzieje, i ciałem swym Boga zobaczę. To właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty».”

 

 

środa 30 września 2020

Totus Tuus JM! św. Hieronim – patron dnia dzisiejszego całe swoje życie poznawał i zgłębiał Słowo Boże, tłumacząc Biblię na język łaciński. Znalazł grotę w miejscu narodzin Jezusa i tam się modlił  i kontemplował Słowo, które Ciałem się stało i zamieszkało między nami. św. Hieronimie wstawiaj się u Boga za nami, abyśmy mieli w sercu wielka miłość do Pisma Świętego i żyli każdym Słowem pochodzącym do Boga.

 

wtorek 29 września 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj wielcy Archaniołowie : Michał, Gabriel i Rafał mówią nam o tym, że mamy w niebie sprzymierzeńców duchowych: Michała -pogromcę złych duchów, Gabriela – zwiastuna dobrej nowiny i Rafała – który leczy. Wciąż musimy walczyć ze złym duchem, wciąż nasłuchiwać poselstwa z nieba i dbać o swoje i barci zdrowie duszy i ciała.

poniedziałek 28 września 2020

Totus Tuus JM! Bez wiary nie zrozumiemy cierpienia niewinnego człowieka. Wciąż jesteśmy poddawani próbie. Wciąż na nowo pośród różnych przeciwności i zaskakujących zdarzeń musimy potwierdzać naszą przynależność do Boga. Tak jak biblijny Hiob : “Pan dał, Pan wziął . Niech będzie Imię Pańskie błogosławione.”

 

niedziela 27 września 2020

Totus Tuus JM! Porusza mnie św. Paweł mówiący o uniżeniu i wywyższeniu Jezusa. Eucharystia jest miejscem uniżenia i wywyższenia  Tego, który przyszedł nas zbawić. A dla nas Jezus jest wzorem, abyśmy mieli na oku nie tylko swoje sprawy ale i drugich.

sobota 26 września 2020

Totus Tuus JM! Ewangelią dzisiejszego dnia niech będą słowa z wersetu alleluja-tycznego : “Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię.” Niech to światło nas prowadzi do pełni życia w Bogu.

piątek 25 września 2020

Totus Tuus JM! Piątek to dzień szczególny, kiedy objawiła się na Krzyżu miłość do końca – miłość Boga do człowieka. Jezus mówi dzisiaj :  «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». W tym , że zostanie zabity i że zmartwychwstanie objawi się największe dzieło : dzieło zbawienia. Bądź uwielbiony Panie za ten wielki dar z Siebie.

Czwartek 24 września

Totus Tuus JM! To prawda, że w wymiarze ziemskim wszystko jest marnością. I to co jest istotne , to właśnie to, abyśmy się przedostali tam gdzie jest Miłość, która nie umiera – do wnętrza Trójcy Świętej.  Próba naszej wiary wciąż trwa.

 

środa 23 września 2020 Totus Tuus JM!

“nie dawaj mi bogactwa ni nędzy, żyw mnie chlebem niezbędnym, bym syty, nie stał się niewierny”. Pokorna prośba, abym niczego w życiu nie pragnął dla siebie, abym niczego więcej nie gromadził niż to co jest mi potrzebne. św. Ojciec Pio – patron dnia dzisiejszego uczy mnie ubóstwa, które jest bogactwem i czerpania ze źródeł najpożywniejszych: Bożego miłosierdzia i Eucharystii .

 

wtorek 22 września 2020

Totus Tuus JM! Z Ewangelii św. Łukasza: «Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je». Chcę należeć do rodziny Jezusa. To proste, wystarczy przyjąć Słowo Boże i Nim żyć.  Maryja jest dla nas Mistrzynią w zasłuchaniu i przyjmowaniu Słowa Bożego. Duchu Święty żyjący w Maryi przyjdź i pomóż mi usłyszeć i rozważyć Słowo Boże.

Rodzina Jezusa
W dzisiejszej Ewangelii Jezus zwraca uwagę słuchaczy na więzi duchowe, jakie powstają przez słuchanie i zachowywanie słowa Bożego. W Ewangelii św. Marka (Mk 3, 34) czytamy, że gdy mówił o Swojej matce i rodzeństwie to spoglądał na siedzących dokoła Niego, a u św. Mateusza czytamy (Mt 12, 49), że mówił te słowa „wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom”.
Na podstawie samych słów Jezusa może się wydawać, że odsuwa się On od swej Matki. Jednak to inne i nowe macierzyństwo czy rodzicielstwo, o jakim nauczał Jezus, w sposób najszczególniejszy odnosi się właśnie do Jego Matki. Czyż Maryja nie jest pierwszą pośród tych, „którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je”? Czyż nie do Niej odnoszą się słowa nieznanej kobiety do Jezusa: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś” (Łk 11,27)? Niewątpliwie Maryja jest godna błogosławieństwa dlatego, że stała się dla swego Syna Matką wedle ciała – ale nade wszystko dlatego, że już przy zwiastowaniu przyjęła słowo Boże, że słowu temu uwierzyła, że była Bogu posłuszna, ponieważ słowo to „zachowywała” i „rozważała w sercu” i całym swoim życiem wypełniała.
W świetle nauki Jezusa widzimy, że więzy rodzinne, chociaż ważne, nie mają charakteru absolutnego. Dziecko wzrastając staje się coraz bardziej dojrzałe oraz samodzielne w sprawach ludzkich i duchowych, ale także rozwija się i umacnia jego szczególne powołanie, które pochodzi od Boga. Zostać uczniem Chrystusa oznacza przyjąć zaproszenie do przynależenia do Jego rodziny, do życia zgodnego z Jego wskazówkami: \”Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką\” (Mt 12, 50).
„Rodzice powinni uszanować i przyjąć z radością oraz wdzięcznością skierowane do któregoś z dzieci wezwanie Pana do pójścia za Nim w dziewictwie dla Królestwa niebieskiego, w życiu konsekrowanym lub w posłudze kapłańskiej” (KKK 2233). Powinni ułatwić im odpowiedź na powołanie. Ułatwić oznacza dawać im dobry przykład i modlić się o to, aby wybrali zgodnie z wolą Bożą. Mogą doradzać, a czasami stawiać niewielkie przeszkody, aby umocnić i wypróbować wybór swych dzieci.
Zdarza się, że wierzący rodzice nie akceptują powołania własnych dzieci choć powinni z miłością i cierpliwością pamiętać o tym, czego uczy Kościół „pierwszym powołaniem chrześcijanina jest pójście za Jezusem” Zwykle, z czasem i łaską Bożą, przeciwności zostają przezwyciężone. Gdy rodzice widzą, że ich dzieci są szczęśliwe i wierni na drodze, jaką wybrali i do której Bóg ich wezwał, to w końcu przyjmują to z radością.

poniedziałek 21 września 2020

Totus Tuus JM! św. Paweł: “Zachęcam was ja, więzień w Panu, abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości”. To by wystarczyło, aby dzisiaj pójść do pracy i w swoje obowiązki. Jezus nieustannie nas wzywa, abyśmy pozostawili wszystkie nieuczciwe zajęcia (tak jak to było u celnika Mateusza, patrona dnia dzisiejszego) i poszli za Nim.

 

niedziela 20 września 2020

Totus Tuus JM! św. Paweł : “Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. Jeśli zaś żyć w ciele – to dla mnie owocna praca, cóż mam wybrać? Nie umiem powiedzieć.”  Jedno jest pewne – dopóki żyjemy zawsze możemy rozpoczynać od nowa by choćby przez tą ostatnią godzinę zapracować na “ewangelicznego denara”. Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu.

Ks. Antoni Bartoszek
ŁASKA BOŻA I LUDZKA Z NIĄ WSPÓŁPRACA
Dlaczego jestem chrześcijaninem? Na to pytanie wielu z nas odpowiedziałoby, że jesteśmy chrześcijanami dlatego, że urodziliśmy się w chrześcijańskich rodzinach i w niemowlęctwie nas ochrzczono. I w ustach wielu z nas byłaby to odpowiedź prawdziwa, jednak nie do końca precyzyjna. A na pewno nie byłaby to odpowiedź uniwersalna. Takiej bowiem odpowiedzi nie mogliby udzielić ci, którzy przyjęli chrzest w wieku dorosłym. Bycie chrześcijaninem dla kogoś pochodzącego z chrześcijańskiego domu wydaje się być sprawą oczywistą. Ochrzczono mnie, wychowano po katolicku, chodzę do kościoła – to wszystko jest oczywiste i tak ma być. I może człowiek nie zauważyć, że bycie chrześcijaninem jest w pierwszym rzędzie sprawą łaski Bożej. To, że nim jestem, wynika przede wszystkim z faktu, że Bóg mnie wybrał u początku życia i znakiem tego był mój własny chrzest. To, że miałem rodziców chrześcijan, którzy mnie przynieśli do chrztu – to także była Boża łaska. Tak wcale nie musiało być. Zostałem wybrany do pracy winnicy Pańskiej u początku życia, niczym tamci robotnicy u progu dnia. Moim zadaniem jest całe życie współpracować z łaską Bożą poprzez modlitwę, życie sakramentalne i przestrzeganie Bożych przykazań. Jeśli ostatecznie osiągnę życie wieczne, to stanie się to mocą Bożej łaski, z którą starałem się współpracować. Jednak to nie tyle moje praktyki religijne dadzą mi zbawienie, ile łaska Boża i stała z nią moja współpraca. Brak tej współpracy może doprowadzić mnie do zamknięcia się łaskę i do jej zmarnowania.
Są także osoby, którzy dopiero w dorosłości przyjmują chrzest. Ich życie potoczyło się inaczej niż tych, którzy zostali ochrzczeni w dzieciństwie. Łaska Boża szuka człowieka cały czas. Moment otwarcia się człowieka na tę łaskę może dokonać się na różnych etapach życia, a nawet może nastąpić dopiero pod koniec życia. Tak było w życiu pewnego człowieka, który przyjął chrzest w hospicjum. Wiele osób, którzy kiedyś byli świadkami uroczystości chrztu osoby dorosłej, zaczyna bardziej dostrzegać chrzest jako Bożą łaskę, a nie jako pewien oczywisty rytuał w życiu chrześcijańskiej rodziny. To tych, którzy przyjęli łaskę w dorosłości, bądź dopiero przed śmiercią, symbolizują ci z dzisiejszej Ewangelii, którzy zostali powołani do pracy w winnicy w kolejnych godzinach dnia. Oni także, podobnie jak ci, którzy są chrześcijanami od początku życia, mają szansę osiągnąć życie wieczne. Wszystko będzie zależeć od tego, czy z łaską Bożą przez resztę życia będą współpracować.
Czy przypowieść z dzisiejszej Ewangelii jest zachętą do opóźniania swojego chrztu czy też chrztu własnego dziecka? Mogłaby się bowiem zrodzić pokusa: po co „znosić ciężar dnia i upału”, po co się męczyć przez całe życie praktykami religijnymi, jeśli można osiągnąć zbawienie, przyjmując łaskę dopiero pod koniec życia? Łotr wiszący na krzyżu obok Jezusa rzeczywiście w ostatniej chwili swego życia, w momencie, gdy okazał żal i otwarł się na łaskę, usłyszał obietnicę zbawienia. Myślenie o opóźnianiu chrztu znane było już w starożytnym chrześcijaństwie. Jednak należy przestrzec przed takim rozumowaniem (wtedy też przestrzegano). Rodzi się bowiem niepokojące pytanie: czy człowiek zdąży przed śmiercią się nawrócić? Czy człowiek zdąży otworzyć się na Bożą łaskę? Przecież tam na krzyżu po drugiej stronie wisiał drugi łotr, który nie usłyszał obietnicy zbawienia. Oczywiście, nie mamy pewności, czy jeszcze później, czyli w chwili samej agonii, nie było mu dane otworzyć się na łaskę Chrystusa. Nie możemy jednak mieć pewności, że zdążymy przed śmiercią. Kapelani szpitalni, gdy przychodzą do chorego z propozycją udzielenia sakramentów świętych, czasem słyszą od niektórych: „jeszcze mam czas”, a na drugi dzień przychodzą do ego samego łózka szpitalnego i okazuje się, że tamta osoba właśnie umarła.
Łaska i praca. Dzisiejsza przypowieść jest o Bożej łasce i ludzkiej z nią współpracy. Jesteśmy wezwani, by na łaskę Bożą odpowiedzieć, bez względu, o której godzinie dnia naszego życia przyjdzie. Jesteśmy też wezwani do wytrwałego życia chrześcijańskiego, będącego znakiem naszej współpracy z łaską Bożą.

sobota 19 września 2020

Totus Tuus JM!”Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości”. Cała troską Jezusa skierowana jest właśnie na to abyśmy nie tylko słuchali Słowa Bożego, ale je przyjmowali i aby mogło w nas owocować – przynosić owoc obfity. Maryjo – ucz mnie przyjmować  Słowo Boże i Nim żyć.

piątek 18 września 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj patronuje nam św. Stanisław Kostka, który uczy nas żywej wiary i konsekwencji w realizacji swego powołania. Nikt i nic nie mogło go zatrzymać w realizacji najgłębszego pragnienia oddania życia Jezusowi i Maryi.   św. Stanisław jak Jezus odnaleziony w świątyni mówi rodzicom: “Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?”

 

ks. Michał Kwitliński
MIŁOŚĆ RODZICIELSKA WYMAGA CIĄGŁEGO OCZYSZCZENIA
Historia powołania św. Stanisława jest dramatyczna. Odpowiedź na dar powołania często wiąże się z wyrzeczeniem i cierpieniem. Stanisław doświadczył go od osoby najbliższej, własnego ojca. Odkrywa powołanie do Towarzystwa Jezusowego, ucząc się w szkole prowadzonej przez jezuitów we Wiedniu. Jego ojciec, Jan, kasztelan zakroczymski, nie chce się zgodzić. Widzi dla syna karierę polityczną, a co najmniej kościelną. Jego wpływy są takie, że wiedeńscy jezuici obawiają się starcia z porywczym magnatem potężnej wówczas Rzeczpospolitej. Dlatego Stanisław ucieka z internatu, prawdopodobnie za cichą zgodą życzliwych mu przełożonych, aby poprosić o przyjęcie do zakonu w innym miejscu.
Paradoksalnie, ojciec jest \”współodpowiedzialny\” za powołanie Stanisława. Wraz żoną dobrze wychowali swego syna, nauczyli go pokory, pobożności i szacunku wobec bliźnich . Ale Jan nie potrafił dać swemu dziecku wolności. Chciał mu zaplanować życie, myśląc o jego dobru, nie rozumiejąc, że największym dobrem dla każdego człowieka jest odkryć i przyjąć wolę Boga. Ten błąd popełnia wielu rodziców, którzy chcą zaplanować życie swoim dzieciom. Owszem, ich pomysły i rady mogą być trafne. Ale wchodząc w dorosłość dziecko musi samo przyjąć odpowiedzialność za swój los. W szczególności w sprawie tak osobistej, jak odpowiedź na powołanie.
Nie przypadkiem, w dzisiejsze święto Kościół proponuje wysłuchanie Ewangelii o znalezieniu Pana Jezusa w świątyni. Rodzice zostawili Jezusowi dużą swobodę. Ufają Mu. Ale prawdopodobnie spokojne lata w Nazarecie sprawiły, że Józef i Maryja trochę \”zapomnieli\” kim jest ich Syn. Dlatego potrzebują mocnego znaku, przypomnienia, kim jest powierzone im Dziecko.
Maryja, choć wolna od grzechu, nie ma boskiej wszechwiedzy. Być może instynkt macierzyński przesłonił jej prawdę, którą już znała, ale której jeszcze w pełni nie mogła pojąć. Św. Józef, człowiek mądry i pełen wiary, miał prawo być zdenerwowany. Bóg powierzył mu opiekę nad Jezusem, więc boi się, że nie dopełnił swego obowiązku. A przede wszystkim, kocha swego przybranego syna.
Nawet oni początkowo nie zrozumieli. Przyjęli jednak wolę Boga, choć ich to kosztowało. Maryja „chowa te sprawy w swoim sercu” czyli rozmawia o nich z Bogiem, dzięki czemu rozumie coraz lepiej powierzoną jej Tajemnicę. Miłość rodzicielska wymaga ciągłego oczyszczenia, aby była włączona w ojcowską miłość Boga, którą darzy On każdego człowieka. Najlepszym sposobem jest modlitwa.
Na koniec warto wspomnieć, że ojciec i brat św. Stanisława, choć późno, nawrócili się i żałowali, że chcieli mu przeszkodzić w dążeniu drogą powołania.

czwartek 17 września 2020

Totus Tuus JM! św. Paweł pisząc o głoszonej Ewangelii mówi: “przez nią również będziecie zbawieni, jeżeli ją zachowacie tak, jak wam głosiłem.” I daje świadectwo tych którzy spotkali Chrystusa  Zmartwychwstałego. I jeszcze jedno z dzisiejszej Ewangelii – kto z wiarą, z miłością i ze skruchą  przyjdzie do Jezusa  choćby był wielkim grzesznikiem dozna usprawiedliwienia. Jezus wskazując na grzeszną kobietę mówi do Szymona:   “Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała.”

środa 16 września 2020

Totus Tuus JM! Wczoraj w kościele św. Małgorzaty odbyła się wielka uroczystość : Akt zawierzenia życia Jezusowi i Maryi przez 59 wiernych. Z pokorą – ze świadomością osobistej słabości i kruchości, w odpowiedzi na to przyjmujące wołanie Jezusa z Krzyża : PRAGNĘ oddaliśmy się na własność Maryi już jako Jej córki i synowie. Totus Tuus! jestem! chodź ze mną do moich zajęć. Prowadź mnie z moimi bliskimi do JEZUSA.       A św. Paweł dzisiaj mówi : starajcie się o większe dary – i wskazuje na miłość cierpliwą i łaskawą… tego oczekuje od nas Bóg

 

wtorek 15 września 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj we wspomnienie liturgiczne Matki Boskiej Bolesnej wielu odda swe życie w zupełne posiadanie Maryi. Maryjo ! oddaję Tobie moje serce a Ty daj mi swoje przeczyste pełne Boga SERCE. Z Ewangelii św. Jana:  ”  Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”. Totus Tuus JM!

Pierwsze czytanie

Hbr 5, 7-9

Czytanie z Listu do Hebrajczyków

Chrystus podczas swojego życia doczesnego z głośnym wołaniem i płaczem zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości.

A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają.

Psalm responsoryjny

Ps 31

Ps 31 (30), 2-3b. 3c-4. 5-6. 15-16. 20 (R.: por. 17b)

Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim.

Panie, do Ciebie się uciekam: †
niech nigdy nie doznam zawodu, *
wybaw mnie w sprawiedliwości Twojej.
Nakłoń ku mnie Twe ucho, *
pośpiesz, aby mnie ocalić.

Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim.

Bądź dla mnie skałą schronienia, *
warownią, która ocala.
Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą, *
kieruj mną i prowadź przez wzgląd na swe imię.

Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim.

Wydobądź z sieci zastawionej na mnie, *
bo Ty jesteś moją ucieczką.
W ręce Twoje powierzam ducha mego: *
Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże.

Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim.

Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie, *
i mówię: «Ty jesteś moim Bogiem».
W Twoim ręku są moje losy, *
wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców.

Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim.

Jakże jest wielka dobroć Twoja, Panie, *
którą zachowałeś dla bogobojnych.
Okazujesz ją tym, którzy uciekają się do Ciebie *
na oczach ludzi.

Wybaw mnie, Panie, w miłosierdziu swoim.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Alleluja, alleluja, alleluja

Błogosławiona jesteś, Panno Maryjo,
która bez śmierci wysłużyłaś palmę męczeństwa
pod krzyżem Chrystusa.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

J 19, 25-27

Słowa Ewangelii według świętego Jana

Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.

Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

[lub do wyboru: Łk 2, 33-35]

Stefan Moszoro-Dąbrowski
Oto Matka twoja
Sobór Watykański II stwierdza, że „nie bez postanowienia Bożego” Maryja stała przy Krzyżu Jezusa. Dodaje: „najgłębiej ze swym Jednorodzonym współcierpiała i z ofiarą Jego złączyła się matczynym duchem, z miłością godząc się na to, aby doznała ofiarniczego wyniszczenia żertwa z Niej narodzona” (Lumen gentium, 58). Stojąc u stóp Krzyża, Maryja jest świadkiem całkowitego, po ludzku biorąc, zaprzeczenia obietnicy danej przez Anioła przy zwiastowaniu. Jej Syn kona, jako skazaniec. „Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, wzgardzony tak, iż miano Go za nic, zdruzgotany” (por. Iz 53, 3-5). Jakże wielkie, jak heroiczne jest wówczas posłuszeństwo wiary, które Maryja okazuje wobec niezbadanych wyroków Boga!
Przez wiarę Matka uczestniczy w śmierci Syna. W przeciwieństwie do wiary uczniów, którzy uciekli, była to wiara pełna światła. Jezus z Nazaretu poprzez Krzyż na Golgocie potwierdził w sposób definitywny, że jest owym „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą”, wedle słów Symeona. Równocześnie zaś spełniły się tam słowa skierowane do Maryi: „A Twoją duszę miecz przeniknie”. Dlatego Sobór nie waha się nazywać Maryi Matką Chrystusa i Matką ludzi. To nowe macierzyństwo Maryi, zrodzone przez wiarę, jest owocem „nowej” miłości, która ostatecznie dojrzała w Niej u stóp Krzyża, poprzez uczestnictwo w odkupieńczej miłości Syna.
Można też powiedzieć, że nasze synostwo wobec Maryi dojrzewa u stóp Krzyża. Tego Krzyża, który czasami jest tak niepozorny, że nie zwracamy na niego uwagi i dlatego go nie podejmujemy. Niekiedy Krzyża tak trudnego, że uciekamy od niego pełni lęku. A jeżeli nie możemy uciec, buntujemy się wobec woli Bożej. Dlatego, gdy Krzyż się pojawia, pamiętajmy, że nie jesteśmy z nim samotni, towarzyszy nam nie tylko Jezus, ale też nasza Matka Maryja.
Jezus na Krzyżu mógł tylko oczyma wskazać na Jana: „Oto syn Twój”. Podobnym gestem wskazał Janowi: „oto Matka Twoja”. Odkryjmy i poczujmy to spojrzenie Jezusa skierowane i na nas. Posłuchajmy jak Jezus mówi o nas do swej Matki: „oto syn Twój”. Również możemy wgłębić się w serce Matki Bolesnej, jest matką dwojga dzieci stojących obok siebie: Jego i każdego z nas. Śmierć Jezusa oznacza nasze zbawienie. Maryja musi dokonać wyboru, jakie to bolesne dla Niej! „I ty któraś współcierpiała, Matko Bolesna przyczyń się za nami”.
Takie i podobne refleksje, nie są sentymentalną słabością, wręcz przeciwnie – umacniają nas abyśmy wiernie stali z Maryją przy Krzyżu Jezusa szczerze spełniając aż do końca wolę Ojca niebieskiego.

poniedziałek 14 września 2020

Totus Tuus JM! AVE CRUX. Krzyżu Chrystusa bądźże pozdrowiony. W  Krzyżu jedyna nadzieja. “A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”.    Modlitwa dnia: Wszechmogący Boże, Syn Twój posłuszny Twojej woli poniósł śmierć na krzyżu, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni, spraw, abyśmy poznawszy na ziemi tajemnicę odkupienia, * mogli otrzymać jej owoce w niebie. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

 

ks. Mirosław Matuszny

Temat: Wywyższony na krzyżu

Krzyż był za czasów Zbawiciela miejscem straceń. Na krzyżu wykonywano egzekucję i każdy człowiek nie tylko bał się krzyża, ale także postrzegał krzyż jako hańbę. Wszak nawet Apostoł Narodów przypomina, iż napisane było: „przeklęty każdy, kogo powieszono na drzewie.” Zatem kiedy i w jaki sposób krzyż z przekleństwa stał się błogosławieństwem?
Patrząc na całą historię zbawienia zdajemy sobie sprawę z tego, że śmierć wzięła początek na drzewie krzyża i na drzewie krzyża została pokonana. Oto Jezus daje się zaliczyć po ludzku w poczet przestępców, aby orędować za przestępcami. Zawisł pomiędzy skazanymi za pospolite przestępstwa, aby każdy grzesznik, bez względu na ciężar grzechów mógł mieć przystęp do Niego. Nie dało się patrząc po ludzku bardziej poniżyć Zbawiciela, nie było bardziej okrutnej i zadającej ból egzekucji. Pan „odepchnięty i wzgardzony przez ludzi staje się owym Sługą Pańskim przepowiedzianym przez Izajasza, Który „oswojony z cierpieniem” jest traktowany przez swoich oprawców z pogardą i poniżeniem.
On jednak wydaje się za nasze grzechy, za nas zostaje skazany na śmierć, gdyż nasze grzechy sprowadzały na nas wyrok potępienia. Ów wyrok przyjmuje Pan Jezus biorąc krzyż na swoje ramiona. Idąc drogą krzyżową dodatkowo wystawiony zostaje na wzgardę i pohańbienie. Bity i upokarzany za winy nas wszystkich. Zatem krzyż jest odzwierciedleniem kary, na jaką zasługujemy my grzesznicy, a którą to przyjął Zbawiciel. Zatem dla nas krzyż staje się wybawieniem, uwolnieniem od straszliwego losu, jaki sprowadzamy na siebie grzesząc. Czyż więc Jezus dając się przybić do krzyża nie przybił do niego naszych win i nieprawości? Czyż nie sprawił, że krzyżując najbardziej niewinnego z niewinnych ukrzyżowane zostały nasze grzechy in odtąd największy nawet grzesznik będzie mógł w krzyżu upatrywać swego ratunku i ocalenia?

SŁOWO BOŻE W PRAKTYCE
Krzyż dziś stał się zgodnie ze słowami św. Pawła zgorszeniem dla Żydów i głupstwem dla pogan. Publiczni gorszyciele starają się dziś usuwać krzyż z przestrzeni publicznej. Profanują krzyże, gardzą krzyżem i starają się wmówić całej reszcie społeczeństwa, że to w imię tzw. tolerancji i szacunku dla niewierzących. Nie zapominajmy, że dzień, w którym uwierzylibyśmy w tę szaloną retorykę, byłby dla nas dniem triumfu śmierci w naszym życiu. Krzyż jest bowiem dziś dla nas nie tylko znakiem, symbolem. Jest kluczem do nieba. Wszak każdy z nas ma jakiś swój życiowy krzyż, który dopiero połączony z krzyżem Zbawiciela staje się dla nas zbawczy. Oddzieleni od Zwycięstwa na krzyżu, od Chrystusowego wywyższenia sami skazujemy się na klęskę i pozostanie sam na sam z naszymi grzechami.

PYTANIE DLA ODWAŻNYCH
Czy mam odwagę upominać się o miejsce krzyża w życiu publicznym?

niedziela 13 września 2020

Totus Tuus JM!

Przebaczenie. Ile razy – zawsze. Nasza Jałmużna mówi św. Augustyn to dawać i przebaczać.  Tego uczy nas swoim życiem Jezus.

Ks. Antoni Bartoszek
CZY PRZEBACZANIE OZNACZA TOLEROWANIE ZŁA?
Jeśli Pan Jezus wzywa, by przebaczyć siedemdziesiąt siedem razy, czyli de facto , by przebaczać stale, to w żaden sposób nie zachęca do tolerowania niewłaściwego postępowania bliźniego. Słowa o przebaczaniu pojawiają się zresztą krótko po tym, jak Jezus mobilizował, by umieć bliźniego upomnieć, gdy źle postępuje. Zresztą punktem wyjścia do udzielenia przebaczenia jest właściwie rozróżnienie dobra od zła w życiu własnym i bliźniego. Dobro akceptujemy, zła nie akceptujemy. Jednak brak akceptacji wobec zła nie oznacza odrzucenia bliźniego. Gdy bliźni uczynił coś złego, to mamy kilka możliwości; wszystkie z miłości do niego, zależne od okoliczności.
Po pierwsze, możemy go napomnieć, do czego zachęcał Pan Jezus i o czym była mowa w ubiegłą niedzielę.
Po drugie, powinniśmy przebaczyć, gdy bliźni żałuje i pragnie poprawy. Co prawda w dzisiejszej Ewangelii nie ma wprost mowy o żalu jako warunku przebaczenia, ale w szerszej wypowiedzi naszego Pana ten warunek jest obecny. Bo czymże jest błaganie dłużnika o czas na oddanie długu, jak nie uznaniem własnej winy i deklaracją zadośćuczynienia. W Ewangelii wg św. Łukasza jest wyraźniej mowa o skrusze jako warunku przebaczenia: „jeśli siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwrócił się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu”. Prośba bliźniego o przebaczenie winna być przyjęta. Przeprosiny powinny być przyjęte. O tym mówi dziś Pan Jezus, ukazując w przedstawionej przypowieści o królu i dłużnikach, niezwykłą motywację postawy przebaczenia, a mianowicie fakt, że to Bóg wcześniej nam już tak wiele darował.
Po trzecie, możemy wybaczyć bliźniemu nawet, gdy bezpośrednio nie żałuje. Tak na przykład może się dziać w relacjach wychowawczych: rodzic-dziecko, nauczyciel-uczeń. Wychowujący jest bowiem wezwany do stałego przebaczania swojemu wychowankowi jego drobnych słabości, nawet jeśli nie za każdy razem wyraża żal. Matka dziecku naprawdę często przebacza i ewangeliczna liczba „siedemdziesiąt siedem” wcale nie musi być tylko symboliczna. Ciągłe przebaczanie nie ma oczywiście oznaczać pobłażania wychowankowi, ani tym bardziej nie powinno być przejawem wychowania bezstresowego. W to stałe przebaczanie winno wpisywać się cierpliwe wychowanie moralne, które z jednej strony uczy młodego człowieka rozróżniania dobra od zła, a z drugiej – wychowuje do postawy nawrócenia i skruchy. Bóg Ojciec też stale nam przebacza, co jednak nie oznacza, że nam pobłaża. Jego miłosierdzie nie niweluje Jego sprawiedliwości. Ciągłe wybaczanie (nawet nie związane za każdym razem z przeprosinami) potrzebne jest też w codziennych relacjach małżeńskich. Jest ono formą zrozumienia dla zwykłych słabości drugiego, wynikających z charakteru i psychiki danej osoby. Może o takich codziennych relacjach myślał Pan Jezus i dlatego w swojej dzisiejszej wypowiedzi pominął skruchę jako warunek przebaczenia.
A jak postąpić w sytuacji, gdy bliźni nie przyjmuje żadnej formy napomnienia, nie wyraża w najmniejszym stopniu skruchy i trwa uparcie w złym postępowaniu? Na pewno jego zło nie może w naszych sercach rodzić nienawiści i chęci odwetu. Potrzebna jest tu wielka modlitwa o nawrócenie jego serca i o miłosierdzie Boże dla niego. W konkretnych, szczególnie poważnych, przypadkach potrzebne jest też wyraźne zdystansowanie się wobec zła bliźniego. Przykładem tu może być zdrada małżeńska, szczególnie zdrada powtarzająca się. W tradycji chrześcijańskiej wypracowano wobec tej ciężkiej winy dwie postawy. Możliwe jest na pewno pojednanie małżonków zbudowane na żalu i postanowieniu poprawy ze strony małżonka winnego i na przebaczeniu ze strony małżonka zdradzonego. Jednak, szczególnie w przypadku powtarzającej się zdrady, potrzebna jest jakaś forma separacji jako wyraz sprzeciwu wobec zła. Słowa Pana Jezusa z dzisiejszej Ewangelii na pewno nie stanowią zobowiązania do przymykania oka, ani tym bardziej nie nakazują akceptacji zdrady. Separacja, napomnienie i modlitwa będą wyrazem trudnej miłości wobec grzesznego współmałżonka.

Podziel się Słowem Bożym z innymi:

33.6k Shares
facebook sharing button
twitter sharing button
whatsapp sharing button
messenger sharing button

sobota 12 września 2020

Totus Tuus JM! “Czemu to wzywacie Mnie: „Panie, Panie!”, a nie czynicie tego, co mówię? Ta uwaga odnosi się do nas. Często tak bywa, że żyjemy po swojemu, według własnych miar i zachcianek. Jezus oczekuje z naszej strony prostolinijności, oczekuje życia według Jego miar.

piątek 11 września 2020

Totus Tuus JM!św. Paweł:” Biada mi bowiem, gdybym nie głosił Ewangelii! ” Ile trzeba mieć pokory, aby głosić Ewangelię Chrystusową o zbawieniu, ile trzeba mieć pokory, by zawracać ludzi z drogi zatracenia. Sami jesteśmy słabi. To nas jednak nie zwalnia z pracy nad własnym u święceniem i głoszeniem Ewangelii

Czwartek 10 września 2020

Totus Tuus JM! św. Paweł : “dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy”. W świecie w którym żyjemy, tak bardzo zapatrzonym w siebie, dbającym o swój dobrostan – przypominanie sobie codziennie, że jednego mamy Pana i Boga którego objawia nam  Duch Święty w Jezusie Chrystusie jest życiodajną postawą.  W Bogu, który jest miłością znajdujemy motywy, by kochać wszystkich w tym nieprzyjaciół.

 

środa 9 września 2020

Totus Tuus JM! “Mówię wam, bracia, czas jest krótki”. Nic nam nie może zabrać radości życia gdy jesteśmy z Jezusem. Wtedy nic nie znaczą niedostatki życia codziennego. Ważne, że nie żyjemy dla siebie. Pięknie to ukazuje swoim życiem patronka dna dzisiejszego bł. Aniela Salawa

wtorek 8 września 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj są urodziny Matki Jezusa i naszej Matki Maryi. Jestem szczęśliwy i pełen wdzięczności wobec Boga, że dał nam Maryję.  Maryja jest IKONĄ najpiękniejszego człowieka stworzonego na obraz Boga. Mam nie tylko na Nią patrzeć ale i mam Ja naśladować, naśladować w Jej otwarciu na Boga i ludzi. .

poniedziałek 7 września 2020

Totus Tuus JM! Nowy tydzień -wypełnić dobrem. Prowadź mnie, Panie, w swej sprawiedliwości

 

Niedziela 6 września 2020

Totus Tuus JM! Miłość wyraża się też w trosce o zbawienie drugiego człowieka. Niewątpliwie trudną jest rzeczą upominanie bliźniego gdy czyni zło i wchodzi na drogę zatracenia. Jezus mówi:  ” Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy “. Tu chodzi o ocalenie drugiego człowieka. Upominać można z wielką miłością.  św. Paweł dodaje : “Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością”.

sobota 5 września

Totus Tuus JM! Pierwsza sobota miesiaca. Dzień w sposób szczególny poświęcony Niepokalanemu Sercu Maryi. Przygotowujemy się do oddania swego życia w sposób liturgiczny Maryi, by stać się  Jej współpracownikami w tym wielkim dziele zbawienia – przyprowadzania zbłąkanych dusz do Jezusa. św. Paweł mówi o niełatwym losie apostoła: “staliśmy się bowiem widowiskiem dla świata, aniołów i ludzi; my głupi dla Chrystusa, wy mądrzy w Chrystusie, my niemocni, wy mocni; wy doznajecie szacunku, a my wzgardy”.  To nic – w naszym sercu jest Skarb.

piątek 4 września 2020

Totus TUUS JM! “Niech uważają nas ludzie za sługi Chrystusa i za szafarzy tajemnic Bożych. A od szafarzy już tutaj się żąda, aby każdy z nich był wierny”. Święty Paweł przypomina mi, kim mam być ?  sługą i wiernym szafarzem tajemnic Bożych – zawsze wierny Chrystusowi. Mam przed oczami Wieczernik i scenę umywania nóg przez Jezusa Apostołom oraz eucharystyczne zobowiązanie: ” to czyńcie na moją pamiątkę.” Pójdę dzisiaj do chorych, usiądę w konfesjonale, odprawię Msze św. i pobłogosławię małżonków – jest I piątek miesiąca, uczczę Najświętsze Serce Jezusa.  .Ks. Michał Kwitliński

Pan Jezus był jednym z wielu wędrownych nauczycieli, mających swoją, również wędrowną, szkołę. Wiemy, że Nauczyciel był wyjątkowy i ludzie widzieli to od początku. Ale i Jego uczniowie też odróżniali się od innych. Nie praktykują postu, co budzi zgorszenie faryzeuszów. Tymczasem Pan Jezus usprawiedliwia uczniów, choć nie neguje sensu poszczenia.
Jak rozumieć postawę Pana Jezusa? Post ma przede wszystkim wymiar pokutny. Czy uczniowie nie mieli za co pokutować, nie mieli powodu do żalu za grzechy? Nawet lektura Ewangelii wskazuje, że powodów mieli wystarczająco dużo… Ale Pan Jezus nie chce, żeby praktykowali posty, które w tamtym czasie na ogół wiązały się z zewnętrznym okazywaniem smutku. Bowiem owocem bezpośredniego kontaktu z Jezusem jest radość. I On chce, żeby była widoczna. Również i my, gdy jesteśmy blisko Pana Jezusa, odczuwamy radość, chociaż nie zawsze przejawia się ona w wesołości i nie wyklucza odczuwania cierpienia.
Czy to jednak znaczy, że Pan Jezus jest rewolucjonistą, który odrzuca tradycję i instytucje? Jakimś starożytnym hippisem? Zaraz po rozmowie z faryzeuszami Pan Jezus opowiada przypowieści o bukłakach i winie oraz o ubraniu i łacie. Wydawać by się mogło, że Pan Jezus z jednej strony chce całkowitej przemiany religii mojżeszowej, ale z drugiej sugeruje tym, którzy nie są na to gotowi, aby zostali przy swoim. Albo wszystko nowe albo wszystko stare. Niektórzy teologowie wysnuwają nawet z tego wniosek, że nie należy nawracać na chrześcijaństwo. Mówią: niech każdy zostanie przy swoich wierzeniach, byleby był konsekwentny. To jednak błędna interpretacja. Jezusa wszak boli, że wielu Jego rodaków nie chce przyjąć Jego nauki. A przy jednej okazji mówi o wydobywaniu ze skarbca Objawienia „rzeczy nowych i starych”.
W przypowieści o winie i bukłakach Jezus wskazuje raczej na konieczności wewnętrznej odnowy, aby móc przyjąć nowość Ewangelii. Nie da się jej po prostu nałożyć na swoje dotychczasowe życie, jak „łatki” (!) na zainstalowaną już aplikację. To nie zwykła korekta, potrzebujemy przemiany. To prawda, że odmienia nas sam Chrystus. Ale my musimy chcieć, On oczekuje naszej współpracy.
Jeśli chcę przemiany, to podejmuję odpowiednie środki. Resztę zrobi On. Dlatego ważne jest, abyśmy kształtowali naszą osobowość, nabywając to, co nazywamy cnotami. Na przykład osoba nie potrafiąca panować nad swoimi namiętnościami, z trudem albo wcale nie zrozumie nauczania Pana Jezusa odnośnie szóstego przykazania. Natomiast jeśli spróbuje podjąć walkę, być może poruszona pięknem Ewangelii lub innym szlachetnym impulsem, wówczas jest w stanie zrozumieć sens autentycznej miłości małżeńskiej czy celibatu. Zrozumieć, przyjąć całym sercem i starać się żyć zgodnie ze swą godnością dziecka Bożego.

czwartek 3 września 2020

Totus Tuus JM!«Wypłyń na głębię i zarzućcie sieci na połów!» Jezus to mówi do każdego z nas – wypłyń na głębię, zanurz się w Bożej mądrości która przychodzi wraz z Jego Słowem. Ważne jest posłuszeństwo Słowu Boga – wtedy przychodzi obfitość łaski i darów

środa 2 września 2020

Totus Tuus JM!” św. Paweł ma świadomość jak wiele trudu wymaga głoszenie ewangelii, jak wiele czasu potrzeba aby człowiek rozsmakował się  w Bożym Słowie i zaczął według niego żyć. Potrzeba cierpliwości i wytrwałości w ewangelizacyjnej pracy. Wzrost duchowy dokonuje się dzięki Bożej łasce. To On sam daje wzrost.

wtorek 1 września 2020

Totus Tuus JM! Jezus z Nazaretu idzie do Kafarnaum. Będzie nauczał w Synagodze i nad jeziorem i na  pustkowiu, będzie przemawiał z mocą tak, że nawet duchy nieczyste będą mu posłuszne. Jego słowo ma moc nad naszym grzechem, nad złym duchem, który krąży by nas pożreć. Jezu – mów do mnie i uzdrawiaj i chroń od złego.

poniedziałek 31 sierpnia 2020

Totus Tuus JM!«Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski Pana». Cała rzecz w tym, czy uznaję w Jezusie Tego który miał przyjść ?. W Nazarecie ziomkowie Jezusa nie przyjęli, omal Go nie zabili. Czekali na Mesjasza według własnych wyobrażeń. Tak więc – nie moje wizje się tu liczą, ale Wola Boża. Trzeba iść z własnym krzyżem za Jezusem.

niedziela 30 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Uwiodłeś mnie Panie, a dałem się uwieść. Każda chwila jest dla mnie wielkim szczęściem, kiedy jestem z Tobą.

Ks. Antoni Bartoszek
KRZYŻ W ŻYCIU CHRZEŚCIJANINA: ANI TRIUMFALIZM, ANI CIERPIĘTNICTWO; WIĘC CO?
Jezus powiedział do uczniów: „jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech weźmie krzyż swój”. Uczeń ma zatem „swój krzyż”. Czym on jest? A może najpierw: czym nie jest?
Życie chrześcijanina nie powinno ani być triumfalizmem, ani dążeniem do władzy. Słowa o krzyżu padają po wyjątkowo ostrym napomnieniu Piotra przez Jezusa: „zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Piotr wcześniej sprzeciwił się słowom Jezusa, zapowiadającym mękę i śmierć. A dlatego się przeciwstawił Jezusowi, bo jeszcze wcześniej wyznając wiarę w Jezusa jako Mesjasza, Syna Bożego (czytaliśmy o tym w Ewangelii tydzień temu), pojmował mesjańską misję docześnie, politycznie, po ludzku. W piotrowej wizji Mesjasza nie było miejsca dla cierpienia i śmierci, a było myślenie o władzy i triumfie. Zresztą podobnie sprawę pojmowali Jakub i Jan, którzy chcieli w królestwie Bożym zasiadać na najlepszych miejscach.
Życie chrześcijanina nie jest też cierpiętnictwem, ani poszukiwaniem cierpienia dla samego cierpienia. Zresztą Jezus zapowiadając mękę i śmierć, równocześnie mówi o swoim zmartwychwstaniu, a na końcu dzisiejszej perykopy zapowiada powtórne przyjście „w chwale Ojca swego razem z aniołami”. Szacunek wobec krzyża nie oznacza, że chrześcijanin powinien chcieć cierpieć. Zadaniem głęboko chrześcijańskim jest pokonywanie cierpienia poprzez przezwyciężanie ludzkich krzywd, poprzez leczenie chorych i znajdowanie lekarstw na nowe choroby.
Krzyż chrześcijanina, tak jak krzyż Jezusa, nie jest celem, lecz drogą prowadzą do celu, a celem jest pełnia życia, czyli zbawienie. Tylko pozorna jest sprzeczność w słowach Jezusa „kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je”; bo z jednej strony jest mowa o gotowości do straty życia, a z drugiej – Jezus zapewnia, że poprzez stracenie życia z „Jego powodu”, znajduje się życie. Z tych słów wynika, że ostatecznie chodzi o życie: pełne, wieczne, szczęśliwe.
Wziąć krzyż swój, zaprzeć się samego siebie, stracić życie ze względu na Jezusa. Co to wszystko zatem znaczy? Oto kilka możliwych odpowiedzi:
– nie myśleć przede wszystkim o sobie, ale pamiętać o Jezusie w niebie i o Jezusie żyjącym w bliźnich;
– nie myśleć o otaczającym na świecie jako celu naszej drogi, ale pamiętać, że pełnia życia jest w niebie;
– nie myśleć, że życie, czy to małżeńskie, czy to kapłańskie, czy też osoby samotnej w świecie, to same przyjemności i sukcesy, ale pamiętać, że życie jest czasem wręcz drogą poświęceń, wyrzeczeń i ofiary, z której nie wolno uciekać przez rozwód, przez kapłańską dezercję, czy też przez szukanie łatwiejszych i przyjemniejszych rozwiązań;
– nie myśleć o trudach swego życia (np. tych związanych z pracą zawodową) jako o przeszkodach, ale jako o szansach dla własnego rozwoju, prowadzącego ostatecznie nie do samo-doskonałości, czy samo-spełnienia, ale do zbawienia, czyli do pełni życia wiecznego w Chrystusie;
– troszczyć się o zdrowie, a w chorobie podejmować leczenie i równocześnie w łączności z krzyżem Chrystusa próbować nieść krzyż swojego cierpienia i ofiarować go za zbawienie siebie i świata;
– być gotowym przyjąć cierpienia związane z obroną wiary, Kościoła i chrześcijańskich zasad moralnych.

sobota 29 sierpnia 2020 r

Totus Tuus JM!”Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości,
albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”. Dzisiejsze wspomnienie męczeńskiej śmierci Jana Chrzciciela mówi nam o tym że musimy być gotowi do zapłacenia najwyższej ceny za za wierność  Chrystusowi , za wierność Ewangelii. Gdy patrzy się na  historie proroków to wyraźnie widać, że nie da się inaczej. Prorok Jeremiasz słyszy zapewnienie :  “Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię zwyciężyć, gdyż Ja jestem z tobą – mówi Pan – by cię ochraniać”.

czwartek 27 sierpnia 2020

Totus Tuus JM!”Czuwajcie i bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. Dzisiejszy dzień może być ostatni. To dlatego mam wykorzystać chwilę obecną napełniając ją miłością Boga i bliźniego. I jeszcze jedno : Patronka dnia dzisiejszego św. Monika, matka św. Augustyna. To ona swoją wiarą, swoim życiem chrześcijańskim pomogła Augustynowi odkryć Chrystusa. My również mamy swoim życiem  ukazać bliskim JEZUSA.

środa 26 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Matki Boskiej Częstochowskiej. Czarna Madonno. Matko moja ze smutną twarzą, a może bardziej zatroskaną twarzą. Zatroskaną o moje zbawienie, zatroskaną o moje  z Bogiem życie. Prowadź mnie do Jezusa i używaj mnie jako swego mizernego współpracownika do zanoszenia Ewangelii ludziom.

Pierwsze czytanie

Prz 8,22-35

Czytanie z Księgi Przysłów

To mówi Mądrość Boża:

«Pan mnie stworzył, swe arcydzieło, przed swymi czynami, od dawna, od wieków jestem stworzona, od początku, nim ziemia powstała.

Jestem zrodzona, gdy jeszcze bezmiar wód nie istniał ani źródła, co wodą tryskają, i zanim góry stanęły. Poczęta jestem przed pagórkami, nim ziemię i pola uczynił, początek pyłu na ziemi.

Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód, gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej otchłani umacniał, gdy morzu stawiał granice, by wody z brzegów nie wyszły, gdy kreślił fundamenty pod ziemię. Ja byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim, igrając na okręgu ziemi, znajdując radość przy synach ludzkich.

Więc teraz, synowie, słuchajcie mnie, szczęśliwi, co dróg moich strzegą. Przyjmijcie naukę i stańcie się mądrzy, pouczeń mych nie odrzucajcie. Błogosławiony ten, kto mnie słucha, kto co dzień u drzwi moich czeka, by czuwać u progu mej bramy, bo kto mnie znajdzie, ten znajdzie życie i uzyska łaskę u Pana».

[lub do wyboru: Iz 2, 2-5]

Psalm responsoryjny

Ps 48

Ps 48 (47), 2-3ab. 9. 10–11. 13-15 (R.: Jdt 15, 9d)

Tyś wielką chlubą naszego narodu.

Wielki jest Pan i godzien wielkiej chwały *
w mieście naszego Boga.
Święta Jego góra, wspaniałe wzniesienie, *
radością jest całej ziemi.

Tyś wielką chlubą naszego narodu.

Cośmy słyszeli, to zobaczyliśmy *
w mieście Pana Zastępów,
w mieście naszego Boga; *
Bóg je umacnia na wieki.

Tyś wielką chlubą naszego narodu.

Rozważamy, Boże, Twoją łaskawość *
we wnętrzu Twojej świątyni.
Jak imię Twe, Boże, tak i chwała Twoja †
sięga po krańce ziemi. *
Prawica Twoja pełna jest sprawiedliwości.

Tyś wielką chlubą naszego narodu.

Obejdźcie dokoła Syjon, *
policzcie jego wieże.
By powiedzieć przyszłym pokoleniom, *
że Bóg jest naszym Bogiem na wieki.

Tyś wielką chlubą naszego narodu.

Drugie czytanie

Ga 4,4-7

Czytanie z Listu świętego Pawła Apostoła do Galatów

Bracia:

Gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze”. A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Łk 1, 28

Alleluja, Alleluja, Alleluja

Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą,
błogosławionaś Ty między niewiastami.

Alleluja, Alleluja, Alleluja

Ewangelia

J 2,1-11

Słowa Ewangelii według świętego Jana

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów.

A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.

Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli.

A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”.

Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Ks. Stefan Czermiński

CZY TO PRZEZ CIEBIE CZARNA MADONNA PŁACZE ?

Dziś – Uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej. Kim jest dla Ciebie Czarna Madonna?
Pytanie to z pewnością wywołuje w nas wspomnienie pierwszego spotkania z Jasną Górą, gdyśmy zajrzeli do Cudownej Kaplicy i tam, w lekkim półmroku, zobaczyli ciemną twarz Matki Bożej, z dwiema bliznami. Zawsze wydawało mi się, że oczy Maryi są pełne łez. I wtedy przychodziło pytanie: Dlaczego jesteś taka smutna? Czy tak Cię martwi świat pełen zła i cierpienia? A może to ja jestem przyczyną tych łez?

W dzisiejszej Ewangelii widzimy Matkę Bożą na weselu w Kanie Galilejskiej. Prosi Ona Swojego Syna o pomoc, bo zaczyna brakować wina, i może dojść do kompromitacji. „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie!” – mówi Maryja z naciskiem do sług. Chce ich otworzyć na Jezusa!
Ciekawe. Na jasnogórskiej ikonie Najświętsza Panna także wskazuje ręką na Syna, jakby chciała przypomnieć pielgrzymom tamtą scenę: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie!”

Czy dociera do nas Jej prośba? A może to nasza obojętność jest najczęstszym grzechem, który wyciska Jej łzy? Ile cudów nie wydarzyło się z powodu ludzkiej obojętności? Cudów nie ma, jeśli nie ma wiary. To dlatego Bóg posyła najpierw Maryję, tak jak w Kanie, aby budziła nasze serca.

100 lat temu Maryja nas obudziła. Modlili się prawie wszyscy. Błonia pod murami Jasnej Góry były pełne ludzi leżących krzyżem i błagających Boga o ratunek przed bolszewicką nawałą.
Obudziła nas także 75 lat temu, gdy w styczniu 45 roku, Sowieci zbliżali się do Częstochowy. Bardzo tajemniczą sytuację przeżył wtedy sowiecki marszałek Iwan Koniew, który postanowił zatrzymać Armię Czerwoną pod Częstochową, aby przegrupować siły. Jakież było jego zdziwienie, gdy nagle, do jego gabinetu, weszła ubrana na czarno kobieta i zwróciła się do niego po rosyjsku: „Natychmiast rozpocznij atak na Częstochowę!” Po tych słowach wyszła. Zdumiony marszałek wybiegł z pokoju i pytał o nią wartowników, lecz ci nikogo nie zauważyli. Nic nie rozumiejąc, Iwan Koniew posłuchał tego polecenia i wydał rozkaz natychmiastowego ataku na Częstochowę. To dlatego zupełnie zaskoczeni Niemcy nie zdążyli wysadzić w powietrze ani klasztoru, ani cudownej kaplicy! Ani miasta!
24 stycznia marszałek Koniew wkroczył ze swoimi oficerami do Cudownej Kaplicy. Spojrzawszy na obraz Czarnej Madonny powiedział: „To Ona była wtedy u mnie!” Zdjął czapkę, pokłonił się nisko i wyszedł.

Maryja daje nam znaki. Chce budzić nasze serca i otwierać na Chrystusa. Czy w skali narodu jest dużo ludzi ufających Jezusowi? Raczej nie. To dlatego Maryja ma oczy pełne łez… Może właśnie dzisiaj weźmy do ręki obrazek Czarnej Madonny i przyjrzyjmy się bardziej uważnie Jej łzom i bliznom. Czyż nie mówią nam one wyraźnie: „Choćbyście Mnie ranili, Ja Was nigdy nie opuszczę, bo Was kocham! Ale zacznijcie wszyscy słuchać Mego Syna!” Jaka będzie Twoja odpowiedź?

wtorek 25 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Tak – dbać o czystość swojej duszy, to znaczy też życia w prawdzie. Nasz Pan che w nas mieć świątynie – w nas zamieszkiwać, nas wypełnia swoim Słowem i Życiem. Nie okłamujmy siebie samych.

 

poniedziałek 24 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Ty znasz mnie Panie. Wszystko przed Tobą jest odkryte. Potrzebuję Twego miłosierdzia. Tymczasem nowy tydzień. Pobłogosław Panie.

 

Niedziela 23 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». jak Piotr musimy dorastać do pełnego wyznania wiary – do tej gotowości oddania życia za wiarę. Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham.

Ks. Antoni Bartoszek
KOŚCIELE, BĄDŹ TYM, CZYM JESTEŚ
Dzisiejszy fragment Ewangelii jest unikatowy. Oczywiście, każde w miejsce w Ewangelii jest niezwykłe. Jednak unikatowość dzisiejszego tekstu wynika z tego, że jest to jeden z dwóch tekstów we wszystkich czterech ewangeliach, w których pojawia się słowo „Kościół”, a jedyny, w którym słowo to ma znaczenie uniwersalne. Nie można zatem nie pochylić się nad prawdą o Kościele, która wyłania się z tego miejsca Ewangelii.
1. Jezus mówi: „Kościół mój”. A zatem Kościół jest Chrystusowy. Przez Jezusa jest bowiem założony i do Jezusa należy. Kościół nie jest własnością żadnego człowieka: ani świeckiego, ani proboszcza, ani biskupa, ani papieża. Kościół nie jest też własnością żadnej ludzkiej organizacji, ani krajowego episkopatu, ani żadnego państwa.
2. Jeśli Kościół jest Chrystusowy, to znaczy od sposobu patrzenia na Jezusa będzie zależało to, jak się patrzy na Kościół. A dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że Jezus był przez ludzi różnie rozumiany. Również w historii i współcześnie osoba Jezusa była i jest pojmowana w najróżniejszy sposób; widzi się w Nim proroka, nauczyciela, działacza społecznego, rewolucjonistę, buddystę, a nawet zwykłego oszusta i zwodziciela ludzi. Podobnie w zróżnicowany sposób patrzy się na Kościół, który dla jednych jest społecznością wyznającą określoną doktrynę, dla innych – organizacją pozarządową, ekologiczną czy charytatywną, dla jeszcze innych – zbieraniną osób o wątpliwej reputacji, którzy w dodatku próbują zwodzić ludzi.
3. Piotr wyznaje: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Jezus jest kimś więcej niż mistrzem, nauczycielem czy prorokiem. Jezus jest Zbawicielem wszystkich ludzi, jest Zbawicielem świata. A zatem Kościół jest wspólnotą prowadzącą ludzi do zbawienia. To jest najważniejszy cel i misja Kościoła. Jeśli Kościół podejmuje bardziej szczegółowe zadania, na przykład misję nauczania, czy też charytatywną posługę miłości, to czyni to dlatego, by ostatecznie doprowadzić ludzi do zbawienia.
4. Jezus mówi do Szymona: „Ty jesteś Piotr, czyli Opoka i na tej opoce zbuduję Kościół mój”. Z woli Jezusa Kościół nie jest wspólnotą czysto duchową, lecz jest zbudowany na fundamencie konkretnych ludzi, przede wszystkim na fundamencie Piotra jako pierwszego z apostołów, jako reprezentującego pozostałych apostołów. Ludzką podstawą Kościoła jest zatem Piotr wraz ze wszystkimi apostołami. A ponieważ apostołowie byli zwykłymi, śmiertelnymi ludźmi, więc misję w Kościele po ich śmierci przejęli następcy, czyli papież i biskupi. To oni są dziś ludzkim fundamentem Kościoła.
5. Jezus mówi dalej o Kościele: „bramy piekielne go nie przemogą”. Słowa te zapowiadają ataki na Kościół ze strony złego ducha. I rzeczywiście próby zniszczenia lub przynajmniej osłabienia mają miejsce w całej historii Kościoła. Dokonują się zarówno „z zewnątrz”, gdy szatan chce przemóc Kościół poprzez ludzi nie przynależących do niego, jak i „od wewnątrz”, gdy doprowadza do grzechu ludzi związanych z Kościołem, by w ten sposób Kościół osłabić. Słowa Jezusa rodzą jednak nadzieję, że ostatecznie Kościół nie będzie zniszczony.
6. Jezus przekazuje Piotrowi i jego następcą władzę. Świadczą o tym słowa Jezusa do Piotra: „tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. Skutki decyzji Piotra i jego następców sięgają nieba. To oznacza, że władza, którą Jezus przekazał ludziom Kościoła, ma znaczenie jedynie duchowe, a nie polityczne, czy finansowe. Jest to władza rozstrzygania, które nauczanie jest prawdziwe oraz władza, dotycząca dyscypliny moralno-duchowej, wyrażającej się m.in. w możliwości udzielania bądź nieudzielania rozgrzeszenia w sakramencie pokuty i pojednania.
Pozostaje modlić się za Kościół, by był taki, jakim go założył Pan Jezus, by ludzie przynależący do Kościoła kształtowali go według ewangelicznego modelu.

sobota 22 sierpnia 2020

Totus Tuus JM!”Największy z was niech będzie waszym sługą”. W tym ukryta jest nasza wielkość – w pokornej służbie. Dziś przypada wspomnienie Maryi Królowej. Jej wywyższenie pochodzi z Jej uniżenia – Bóg pokornym laskę daje.

piątek 21 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! “Chwalmy na wieki miłosierdzie Pana” i miłujmy. Jezus wyraźnie mówi dzisiaj w Ewangelii: będziesz miłował. Całe nasze istnienie ma być życiem dla innych.    „Żyję po to, by kochać Boga”. To najważniejsza sprawa mojego życia.

Przykazanie i obietnica

1. „Będziesz miłował Pana Boga swego…” To przykazanie brzmi jak obietnica. „Będziesz miłował”. Może kiedyś wreszcie pokocham Boga w sposób pełny. Bo teraz… bywa z tym kiepsko. „Nie mglistym uczuciem, ale stanowczym wyborem kocham Ciebie, mój Boże” – wyznawał święty Augustyn. Pobożni żydzi powtarzają przykazanie miłości rano i wieczorem jak modlitwę. Te słowa umieszczają przy drzwiach każdego domu w tak zwanej mezuzie. Wszystko po to, by pamiętać: „Żyję po to, by kochać Boga”. To najważniejsza sprawa mojego życia. Warto w porannym pacierzu powtarzać sobie: „Będziesz miłował…”.
2. „Całym sercem, całą duszą, całym umysłem”. Sercem, duszą, umysłem… Miłość ma przenikać wszystkie wymiary życia, człowieczeństwa. „Całym…” – miłość Boga domaga się wszystkiego. Może rodzi się sprzeciw. Jak to, mam oddać Bogu wszystko? Mam być cały tylko dla Niego? Pamiętajmy, że Bóg pierwszy nas kocha. To z Jego miłości jestem cały (!) z moim sercem, duszą, umysłem. Moja miłość jest odpowiedzią na Jego miłość. Oczywiście nie potrafimy adekwatnie odpowiedzieć na miłość Boga. Właśnie z tego powodu cierpimy, miotamy się między różnymi namiętnościami, próbujemy zachować jakąś cząstkę siebie „na własny użytek”. I dlatego nasze wnętrze jest tak rozbite, podzielone, targane sprzecznymi pragnieniami. Potrzebujemy czynnika, który nas integruje, spaja, nadaje całościowy sens – to właśnie pragnienie służenia Bogu, kochania Go, oddawania Mu chwały. To pragnienie jest wpisane w naszą naturę. Trzeba pokornie zgodzić się z niedoskonałością naszej miłości do Boga, ale jednocześnie nie rezygnować z codziennej decyzji: „Chcę kochać bardziej”.
3. „Będziesz miłował bliźniego”. Może wydawać się to niekonsekwentne. No bo skoro całym sercem mam kochać Boga, to gdzie jeszcze miejsce na bliźniego? Benedykt XVI wyjaśnia, że miłość bliźniego polega na tym, że „kocham w Bogu i z Bogiem również innego człowieka”. Istnieje głębokie powiązanie miłości do Boga i do człowieka. Jedna karmi drugą, jedna jest niemożliwa bez drugiej. „Jedynie moja gotowość do wyjścia naprzeciw bliźniemu, do okazania mu miłości, czyni mnie wrażliwym również na Boga. Jedynie służba bliźniemu otwiera mi oczy na to, co Bóg czyni dla mnie, i na to, jak mnie kocha” (Benedykt XVI).
4. Przykazanie miłości mówi o jeszcze jednej ważnej osobie. To ja sam. Będziesz miłował siebie samego! Tak, to także jest przykazane. Nie chodzi o egoizm, który jest deformacją zdrowej miłości do siebie. Miłość polega na poznaniu, szacunku, trosce, odpowiedzialności. Dokładnie to samo trzeba odnieść do siebie: poznać siebie, szanować, troszczyć się, czuć się odpowiedzialnym za siebie. „Człowiek, który nie kocha swojego życia, nie potrafi być bezinteresowny” (o. Józef Augustyn). Warto przemyśleć i ten aspekt przykazania miłości.

czwartek 20 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Bóg chce nas odnowić. “I dam wam serca nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, zabiorę wam serca kamienne, a dam wam serca z ciała. Ducha mojego chcę tchnąć w was i sprawić, byście żyli według mych nakazów i przestrzegali przykazań, i według nich postępowali”.  Tej odnowy potrzebujemy wszyscy – tej czystości serca i postępowania według  Bożych nakazów.

Środa 19 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Komukolwiek z nas została powierzona troska o parafian czy troska o rodzinę, czy troska  o tych z którymi żyje na chodzeń – spoczywa wielka odpowiedzialność.  Nikt  z nas nie może żyć dla siebie. To dlatego dzisiaj prorok Ezechiel w imieniu Boga kieruje ostrzeżenie do pasterzy, którzy nie troszczą się o powierzoną im owczarnię. Panie uczyń serce me według serca Twego.

wtorek 18 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! “Bo gdzie jest twój skarb tam serce twoje”.

Mienie a zbawienie

Pismo Święte wiele razy gani bogatych, zaś Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii przestrzega, że łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego. Słowa te mogą wywoływać niepokój: czy zamożność jest czymś złym? Czy bogaty może się zbawić? Przykład wielu świętych, którzy nie byli ubodzy napawa jednak otuchą: bogactwo nie zawsze deprawuje człowieka. Kościół nie potępia więc zamożności, zwraca jedynie uwagę na właściwe nastawienie do rzeczy materialnych. Niebezpieczeństwo, że zawładną one sercem człowieka dotyczy bowiem tak bogatych, jak i biednych. Przykład? Piotr, emigrant w Wiecznym Mieście, często zmieniał miejsce zamieszkania, pracę, ukrywał się przed policją: – „Czy nie lepiej wrócić Panu do kraju”? – zapytałem. – „Nie, jeszcze nie teraz, wrócę, gdy będę miał taką „furę” (samochód), że ludziom w mojej wiosce poopadają szczęki”. Był biedny, bardzo biedny, ale jego serce nie było przez to szlachetniejsze. O wszystkim decyduje więc nastawienie serca. Zwracał już na to uwagę w V wieku św. Jan Kasjan, pisząc, że wielu mnichów, mimo, że wcześniej wyrzekli się bogactw tego świata: złota, srebra, wspaniałych włości, potrafiło później obrażać się na braci z powodu błahostek: kubka, noża, pióra. Wyrzekli się wprawdzie bogactw, mówił Kasjan, ale nie osiągnęli czystości serca. Samo więc opuszczenie domu, braci, sióstr, ojca, matki, dzieci i pól – o niczym jeszcze nie przesądza, przypomina nam dzisiaj Pan Jezus, może się bowiem zdarzyć, że opuścimy wszystko, a na drodze do nieba wyprzedzi nas wdowa wrzucająca grosik do świątynnej skarbonki: i tak pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi.

 

Poniedziałek 17 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Codziennie winniśmy przychodzić do Jezusa i pytać : co mam czynić,  aby osiągnąć życie wieczne ? Ocalić swoje życie można tylko szukając woli Bożej. Odpowiedź Jezusa jest wymagająca. Potrzeba zaangażowania i odwagi w podejmowaniu wyznaczonej przez Niego drogi.  «Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!»

 

16 sierpnia 2020

Totus TUUS JM! Czy się spotkamy podczas Mszy św. . Otworzymy się na Słowo Boże które kierowane jest do wszystkich ludzi dobrej woli. Nikt nie jest wyłączony z tej wspólnoty życia z Bogiem.  Niech wszystkie ludy sławią Ciebie, Boże!

 

sobota 15 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Ciągle marzę o twym Niebie gdzie mnie czeka miłość Twa ,chcę na zawsze posiąść Ciebie szczęście które wiecznie trwa

piątek 14 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Wielką uroczystość Wniebowzięcia N.M.Panny poprzedza wspomnienie wielkiego Jej czciciela św. Maksymiliana Marii Kolbego. Jest w Nim miłość do Boga i Matki Najświętszej – jest w nim miłość do człowiek za którego oddał życie.

 

czwartek 13 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Przebaczenie. Zapytano ks. Jana Twardowskiego na łożu śmierci aby podarował jeszcze jedno ważne słowo – i powiedział: przebaczenie. Jakie ważne jakie trudne, bez przebaczenia nie można postępować na drodze ku doskonałości. Nas Bóg przebacza.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Ps 119 (118), 135

Alleluja, alleluja, alleluja

Okaż Twemu słudze światłość swego oblicza
i naucz mnie Twoich ustaw.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 18, 21 – 19, 1

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?»

Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.

Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać.

Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował.

Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.

Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło.

Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu.

Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

Gdy Jezus dokończył tych mów, opuścił Galileę i przeniósł się w granice Judei za Jordan.

Ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski
Nasz Bóg przebacza
Wydarzyło się na lotnisku w Astanie. Czekanie na samolot się wydłużyło. Polski biskup znający biegle język rosyjski podejmuje rozmowę z sympatycznym staruszkiem. Rozmowa szybko schodzi na religię. Rozmówca mówi o Allahu i o jego wielkości. W pewnym momencie wskazując na biskupi krzyż zadaje pytanie, pewno retoryczne: – kto to jest ten człowiek wiszący na krzyżu? Na co biskup odpowiada: – To Jezus, to Bóg! Na co muzułmanin: – Nasz Bóg, nie dałby się ukrzyżować! Na co biskup: – A nasz Bóg przebacza!
Opowiadając to wydarzenie biskup przyznawał, że sam był zdziwiony głębią i szybkością swojej odpowiedzi. Odczytywał, że to Duch Święty go natchnął, aby tak zawrzeć istotną różnicę między chrześcijaństwem, a islamem. Wiele wieków wcześniej św. Teresa z Avili zadawała sobie pytanie, dlaczego w „Ojcze Nasz” Pan Jezus uzależnił przebaczanie naszych win, od „przebaczania naszym winowajcom”. Dlaczego Jezus na przykład nie podał jakichś innych argumentów dla których należałoby nam się Boże przebaczenie? Święta z Avili odpowiadała sobie na to pytanie, że Jezus tak nam kazał się modlić, bo prawdziwie przebaczać jest rzeczą niezmiernie trudną. Chciał, abyśmy dobrze o tym pamiętali, stawiając ten temat w centrum naszej relacji z Bogiem i bliźnimi.
Wiedząc jak trudno nam przychodzi wybaczać, rozumiemy dobrze Piotra, który z hojnością stawia granicę: «Panie, ile razy mam przebaczyć? Czy aż siedem razy?». W odpowiedzi Jezus opowiada przypowieść w której na pierwszym miejscu rzuca się w oczy wielkość długu zaciągniętego przez niemiłosiernego dłużnika: „dziesięć tysięcy talentów”. Była to niewyobrażalnie wielka suma, która została, tak od ręki, anulowana. Jednak doświadczenie radości nie kruszy serca tego człowieka. Nie schodzi on ze ścieżki domagania się zwrotu tego, co do niego należy, nie zmienia swego sposobu rozumowania względem innych.
Przypowieść mówi nam, że sprawiedliwość nie jest ostatecznym celem, że ponad nią jest miłosierdzie. A to dlatego, że wszyscy jesteśmy dłużnikami Boga. Ale uwaga! nie byle jakimi dłużnikami, lecz wielkimi, bardzo wielkimi dłużnikami. Obraza majestatu Boga przez grzech jest tak wielka, że długu zaciągniętego wobec Boga, człowiek nie może spłacić w żaden sposób. Pod tym względem islam ma rację, Bóg jest wielki, obraza jego majestatu jest czymś potwornym!
Jednak Jezus wziął na siebie ten dług i spłacił go za nas. Jezus oczekuje od nas prawdziwej skruchy, która prowadzi do stałej gotowości przebaczania naszym braciom, tak jak On nam przebacza.

środa 12 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Upomnienie brata. Jakie to trudne, ponieważ sam jestem słaby i grzeszny. A jednak nie możemy być obojętni na to jak żyjemy. Jezus wzywa nas:  “Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy”… rzecz dotyczy przede wszystkim naszych barci w wierze. Jesteśmy za siebie odpowiedzialni. Jednak samo upomnienie musi być przekazane z miłością, z uszanowaniem godności drugiego człowieka. Ostatecznie chodzi o to aby Jezus był między nami.

Pierwsze czytanie

Ez 9,1-7;10.18-22

Czytanie z Księgi proroka Ezechiela

Pan wołał donośnie, tak że ja słyszałem: «Zbliżcie się, straże miasta, każdy z niszczycielską bronią w ręku!» I oto przybyło sześciu mężów drogą od górnej bramy, położonej po stronie północy, każdy z własną niszczycielską bronią w ręku. Wśród nich znajdował się pewien mąż, odziany w lnianą szatę, z kałamarzem pisarskim u boku. Weszli i zatrzymali się przed ołtarzem z brązu.

A chwała Boga Izraela uniosła się znad cherubów, na których się znajdowała, do progu świątyni. Następnie, zawoławszy męża odzianego w szatę lnianą, który miał kałamarz u boku, Pan rzekł do niego: «Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy, i nakreśl ten znak Taw na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi».

Do innych zaś rzekł, tak iż słyszałem: «Idźcie za nim po mieście i zabijajcie! Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości! Starców, młodzieńców, panny, niemowlęta i kobiety wybijcie do szczętu! Nie dotykajcie jednak żadnego męża, na którym będzie ów znak. Zacznijcie od mojej świątyni!»

I tak zaczęli od owych starców, którzy stali przed świątynią. Następnie rzekł do nich: «Zbezcześćcie również świątynię, dziedzińce napełnijcie trupami!» Wyszli oni i zabijali w mieście.

A chwała Pańska odeszła od progu świątyni i zatrzymała się nad cherubami. Cheruby rozwinęły skrzydła i uchodząc, uniosły się z ziemi na moich oczach, a koła z nimi. Zatrzymały się w wejściu do wschodniej bramy świątyni Pańskiej, a chwała Boga Izraela spoczywała nad nimi, u góry. Była to ta sama Istota żyjąca, którą oglądałem pod Bogiem Izraela nad rzeką Kebar, i poznałem, że były to cheruby. Każdy miał po cztery oblicza i cztery skrzydła, a pod skrzydłami coś w rodzaju rąk ludzkich. Wygląd ich twarzy był podobny do tych samych twarzy, które widziałem nad rzeką Kebar. Każdy poruszał się prosto przed siebie.

Psalm responsoryjny

Ps 113

Ps 113 (112), 1-2. 3-4. 5-6 (R.: por. 4b)

Ponad niebiosa sięga chwała Pana.
lub Alleluja.

Chwalcie, słudzy Pańscy, *
chwalcie imię Pana.
Niech imię Pana będzie błogosławione, *
teraz i na wieki.

Ponad niebiosa sięga chwała Pana.
lub Alleluja.

Od wschodu do zachodu słońca, *
niech będzie pochwalone imię Pana.
Pan jest wywyższony nad wszystkie ludy, *
ponad niebiosa sięga Jego chwała.

Ponad niebiosa sięga chwała Pana.
lub Alleluja.

Kto jest jak nasz Pan Bóg, *
co ma siedzibę w górze,
i w dół spogląda *
na niebo i na ziemię?

Ponad niebiosa sięga chwała Pana.
lub Alleluja.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

2 Kor 5, 19
Alleluja, alleluja, allelujaW Chrystusie Bóg pojednał świat z sobą,
nam zaś przekazał słowo jednania.Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 18,15-20

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.

Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».

wtorek 11 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Ty Panie dajesz mi Słowo życia, mówisz wprost: abym był mały, abym szanował to co małe, abym był na służbie małych. “Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim”. twoja twarz Panie jest twarzą dobrego pasterza, który martwi się i troszczy się o wszystkie powierzone mu owce.   Dziękuję Panie za Twoją troskę. ” Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło nawet jedno z tych małych”.

 

poniedziałek 10 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga. Ale co to znaczy sprawiedliwy ? to znaczy żyjący nie dla siebie, to znaczy oddający wszystkim co się im należy – i Bogu i ludziom. Jakże mi daleko do tego bym był sprawiedliwy i bym całkowicie w najbezpieczniejszych ramionach Boga. “Mąż sprawiedliwy obdarza ubogich”

 

niedziela 9 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Daj mi Jezusa o Matko moja. Jest niedziela: pójdziemy do Domu Pana, by umocnić naszą wiarę. Nasza wiara wciąż potrzebuje wzmocnienia, wciąż w codzienności wychodzą jej niedostatki. Doświadczył tego Piotr, który zaczął tonąć w obliczu próby: na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?» Panie daj mi nieustannie chodzić Tobą. Pokładam nadzieję w Panu,ufam Jego słowu.

sobota 8 sierpnia 2020

Totus Tuus JM!św. Paweł Pisze do Tymoteusza: “Nasz Zbawiciel, Jezus Chrystus, śmierć zwyciężył, a na życie rzucił światło przez Ewangelię”. Wystarczy – idziemy za Jezusem, żyjemy Ewangelią – Słowem Życia.

Ewangelia

Mt 17, 14-20

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i padając przed Nim na kolana, prosił: «Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić».

Na to Jezus odrzekł: «O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was znosić? Przyprowadźcie Mi go tutaj!» Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie.

Wtedy uczniowie podeszli do Jezusa na osobności i zapytali: «Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?»

On zaś im rzekł: «Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: „Przesuń się stąd tam!”, a przesunie się. I nic nie będzie dla was niemożliwego».

ks. Waldemar Turek

„Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy…” (Mt 14,20)

Wielkie jest cierpienie dziecka, także dorosłego, które widząc rozwijającą się chorobę swoich rodziców i ich cierpienie, nie jest w stanie im pomóc. Jeszcze większy jest jednak ból rodziców, którzy mają chore dziecko; jeżdżą z nim od szpitala do szpitala, próbują różnych metod leczniczych, a jednak ich ukochana pociecha jest wciąż ciężko chora. A przecież wiązali z nią tak wielkie nadzieje…
Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o pewnym człowieku, który „zbliżył się do Jezusa i padając przed Nim na kolana, prosił: «Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, ale nie mogli go uzdrowić»” (Mt 17,14-16).
Było to wielkie cierpienie, rodzaj opętania, trwającego z pewnością od wielu lat i bez nadziei wyleczenia. Ojciec dowiedział się o cudach dokonanych przez Jezusa i postanowił spróbować. Najpierw poprosił o pomoc Jego uczniów, a gdy oni byli bezradni, przyszedł do Jezusa. Zbawiciel najpierw wyraża zdziwienie postawą uczniów i kieruje pod ich adresem bardzo surowe słowa: „O plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was znosić?” (Mt 17,17). Po czym każe przyprowadzić chorego, którego natychmiast uwalnia od złego.
Słowa wypowiedziane przez Jezusa nie dały spokoju apostołom. Czuli się nieswojo, zastanawiali się, rozmawiali, wreszcie postanowili zapytać Jezusa: „Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić?” (Mt 17,19). Myśleli – być może – że popełniają jakieś błędy formalne, że nie znają jakiejś magicznej formuły, że o czymś zapominają… Odpowiedź Chrystusa jest bardzo jasna i znacząca: „Z powodu małej wiary waszej” (17,20).
Uczniom zabrakło wiary. Trochę nas to pociesza, bo przecież chodziło o wybranych, którzy na własne oczy widzieli cudowne znaki, zwłaszcza uzdrowienia, a jednak to im nie wystarczyło. Ale z drugiej strony i nas ten brak wiary zastanawia i niepokoi, bo odnosimy wrażenie, że jesteśmy ciągle na początku drogi… Tyle wspaniałych rzeczy moglibyśmy dokonać, gdybyśmy mieli wiarę choćby tylko taką jak ziarnko gorczycy, nawet góry moglibyśmy przesuwać (por Mt 17,20).
Panie, przymnóż nam wiary, bo także w nas to ziarnko gorczycy kryje w sobie wielkie możliwości, jeśli będziemy w stanie pokornie otworzyć się na Twoje łaski, a nie liczyć na własne siły i możliwości.

piątek 7 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” . Wziąć swój Krzyż i iść za Jezusem naśladując Go. Cała filozofia i cała trudność. Potrzeba radykalizmu – idę!

Jeśli chcesz…

1. „Jeśli ktoś chce pójść za Mną…”. Jeśli chcesz… Jezus do niczego nie zmusza. Zaprasza, wzywa, pociąga. Naśladowanie Jezusa jest aktem wolności człowieka. Mimowolnie naśladujemy tylu ludzi. Powtarzamy zasłyszane opinie, ulegamy presji medialnych guru. Dajemy się często wodzić za nos byle komu. Czy nie lepiej pójść za Jezusem, aby w najszlachetniejszy sposób przeżywać swoją wolność? Wolność jest po to, aby dać się poprowadzić w dobrą stronę. By wybrać drogę (czyli ograniczenie) i na tej drodze wzrastać ku swojej pełni.
2. „..niech się zaprze samego siebie…”. Zanegować siebie? Zrezygnować z własnych ambicji czy planów? O co tu chodzi? Do naszego „ja” przyklejonych jest wiele spraw, tak wiele pożądań, pragnień, które ciągną nas w różne strony. Im bardziej ulegamy zachciankom naszego nienasyconego „ja”, tym większy czujemy głód. Karmimy duszę fastfoodami i dlatego czujemy niedosyt. Trzeba w jakimś sensie zanegować siebie, aby siebie odnaleźć. Trzeba uwolnić się od prymitywnego narcyzmu, od lęku o siebie. Trzeba zobaczyć, że centrum mojego życia leży poza mną. Jest w innych, w Innym. Ja przekreślone jest wolne, aby kochać.
3. „…niech weźmie krzyż swój…”. Każdy z nas ma swój krzyż. Czyli swoje powołanie, swoją miłość. Swój ciężar do uniesienia, swoją cenę do zapłacenia za wierność. Niepowtarzalną drogę miłości, która wymaga dania życia. Po kawałku, dzień po dniu, krok po kroku. Aż po dar całkowity z siebie. Celem krzyża nie jest cierpienie, ale miłość. Owszem miłość, które czasem boli.
4. …niech Mnie naśladuje”. Wszystkie poprzednie kroki zmierzają do tego. Do naśladowania Jezusa. Kochać tak jak On. Wiernie, do końca, po krzyż. Rzecz w tym, aby zgodzić się roztrwonić swoje życie dla Niego. Kochać innych ze względu na Niego. W Nim odnajdywać miarę miłości. Z Nim stracić życie, aby je odnaleźć.
5. Czy tak chcesz?

Czwartek 6 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Święto Przemienienia Pańskiego. To musiała być przepiękna chwila. Mistyczne doświadczenie Boga. Nic więcej już nie było trzeba jak tylko tam pozostać na zawsze. A jednak trzeba iść dalej z tym doświadczeniem Boga – aż na krzyż, by złożyć ofiarę z miłości za nas i za innych. Być z Bogiem i iść do ludzi.

Pierwsze czytanie

Dn 7, 9-10. 13-14

Czytanie z Księgi proroka Daniela

Patrzałem, aż postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce. Szata Jego była biała jak śnieg, a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny. Tron Jego był z ognistych płomieni, jego koła — płonący ogień. Strumień ognia się rozlewał i wypływał sprzed Niego. Tysiąc tysięcy służyło Mu, a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy stało przed Nim. Sąd zasiadł i otwarto księgi.

Patrzałem w nocnych widzeniach, a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy. Podchodzi do Przedwiecznego i wprowadzają Go przed Niego. Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

Psalm responsoryjny

Ps 97, 1-2. 5-6. 9 (R.: por. 1a i 9a)

Pan wywyższony króluje nad ziemią

Pan króluje, wesel się, ziemio, *
radujcie się, liczne wyspy!
Obłok i ciemność wokół Niego, *
prawo i sprawiedliwość podstawą Jego tronu.

Pan wywyższony króluje nad ziemią

Góry jak wosk topnieją przed obliczem Pana, *
przed obliczem władcy całej ziemi.
Jego sprawiedliwość rozgłaszają niebiosa, *
a wszystkie ludy widzą Jego chwałę.

Pan wywyższony króluje nad ziemią

Ponad całą ziemię *
Tyś bowiem wywyższony
i nieskończenie wyższy *
ponad wszystkich bogów.

Pan wywyższony króluje nad ziemią

Drugie czytanie

2 P 1, 16-19

Czytanie z Drugiego listu świętego Piotra Apostoła

Najmilsi:

Nie za wymyślonymi mitami postępowaliśmy wtedy, gdy daliśmy wam poznać moc i przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale nauczaliśmy jako naoczni świadkowie Jego wielkości.

Otrzymał bowiem od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie». I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej.

Mamy jednak mocniejszą, prorocką mowę, a dobrze zrobicie, jeżeli będziecie przy niej trwali jak przy lampie, która świeci w ciemnym miejscu, aż dzień zaświta, a gwiazda poranna wzejdzie w waszych sercach.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

Mt 17, 5c

Alleluja, alleluja, alleluja

To jest mój Syn umiłowany,
w którym mam upodobanie,
Jego słuchajcie.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 17, 1-9

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego, Jana, zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło.

A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: «Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza».

Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie».

Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli.

A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: «Wstańcie, nie lękajcie się». Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa.

A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie».

Przemienił się wobec nich
Ikona chrześcijańskiej kontemplacji
„Ewangeliczną scenę przemienienia Chrystusa, w której trzej apostołowie, Piotr, Jakub i Jan, zdają się jakby porwani pięknem Odkupiciela, – pisał św. Jan Paweł II – można przyjąć za ikonę chrześcijańskiej kontemplacji. Utkwić wzrok w Chrystusowym obliczu, rozpoznać Jego tajemnicę w zwyczajnej, bolesnej drodze Jego człowieczeństwa, aż ujrzy się Boski blask, objawiony ostatecznie w Zmartwychwstałym, zasiadającym w chwale po prawicy Ojca, to zadanie każdego ucznia Chrystusa, a zatem i nasze zadanie. Kontemplując to oblicze, otwieramy się na przyjęcie tajemnicy życia Trójcy Przenajświętszej, by doznawać wciąż na nowo miłości Ojca i cieszyć się radością Ducha Świętego”.
Gdy nadeszła pełnia czasów, Bóg przemówił do nas w sposób najbardziej dla nas zrozumiały – w Jezusie Chrystusie. W obecnym kontekście kulturowym nie jest trudno pozytywnie przyjmować wydarzenia z życia Jezusa z Nazaretu. Jego wzrastanie i nauka w małej mieścinie, Jego zanurzenie w życiu rodziny i kulturze swojego narodu, Jego życie pełne pracy i trudu. Potem Jego serdeczne wychodzenie naprzeciw potrzebom ludzi oraz nauczanie przekraczające ramy czasu. W końcu, Jego konsekwentna miłość aż do całkowitego oddania na Krzyżu i przebaczenie swoim oprawcom.
Jezus z Nazaretu pozyskuje sympatię również tych którzy czują mocną potrzebę angażowania się w sprawy społeczne. Troska o wykluczonych, umiarkowany i surowy styl życia przyciąga nonkonformistów każdych pokoleń. Spory z establishmentem: zadufanymi w sobie uczonymi, sumiennymi do bólu faryzeuszami , znienawidzoną obcą rzymską władzą przybliżają Jezusa do wszystkich o wojowniczym i buntowniczym usposobieniu. Harmonią nauczania Rabbi z Nazaretu zjednywa tych o duszy wrażliwej na piękno.
Wiara nie sprowadza się jednak do życzliwego patrzenia na Jezusa z Nazaretu. Dla wierzącego, On nie jest tylko szlachetnym człowiekiem, nawet nie jest tylko doskonałym człowiekiem, jest prawdziwym Bogiem, który poprzez swe ludzkie czyny wprowadza nas do tajemnicy Trójcy Świętej. Wydarzenie z Góry Tabor uświadamia, że jego Najświętsze Człowieczeństwo objawia Jego Boską Osobę. Modlitwa Psalmu 27 „Szukam, o Panie, Twego oblicza” realizuje się w pełni w życiu Jezusa. Szukając tego Oblicza, rozważając wydarzenia z życia Jezusa z Nazaretu, wchodzimy w dialog z Bogiem, i możemy słuchać Jego Syna. To słuchanie, nie sprowadza się do przyjęcia pewnej doktryny, wymaga naśladowania Go do tego stopnia, że „już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20).

Środa 5 sierpnia 20202

Totus Tuus JM! Mamy nowy dzień ku chwale Boga i pożytkowi naszemu. Zatrwożyłem się, czytając dzisiaj oświadczenie matki  po nagłej utracie syna, że straciła wiarę w Boga. Modlę się o to, by zauważyła, że Bóg Ojciec też “stracił” Syna, który został zabity na krzyżu. Cokolwiek, matka swój ból musi przepracować. Trzeba przy niej być. Każdego dnia z pokorą idziemy umierając w życie.

Alleluja, alleluja, alleluja

Wielki prorok powstał między nami
i Bóg nawiedził lud swój.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia

Mt 15, 21-28

Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.

Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami».

Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».

A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi».

On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom».

A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów».

Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.

poniedziałek 3 sierpnia 2020

Totus Tuus JM! Jestem. Jestem przed Tobą Panie. Pragnę być  z Tobą jak Maryja.”Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”.

wtorek 30 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Ostatni dzień miesiąca Najświętszego Serca Jezusowego. Serca z którego nieustannie wypływają strumienie łaski, miłosierdzia i życia Bożego. To nam wystarczy. Dziękuję Bogu za życie, szczególnie za chrzest święty przez który otwarły się sakramenty podtrzymujące mnie w drodze do nieba .

Ratunek jest w łodzi

Spotkać możemy ich dzisiaj wszędzie – ludzi, którzy zrazili się do Kościoła. Rozpowiadając o jego nadużyciach, wadach i grzechach, sięgają czasem głęboko w historię szukając potwierdzenia swojej decyzji odejścia.
W czym pomogłeś Kościołowi? Zadaję im niekiedy pytanie. W czym go naprawiłeś, dodając do zła, które jest (bo gdzie jest powiedziane, że w ludzkim wymiarze Kościoła nie ma grzechu), twoje odejście i twoją zdradę. Tak zdradę. Wsiadając do łodzi, której jedynym właścicielem i kapitanem jest Jezus Chrystus nie obiecywał nam przecież bezchmurnego nieba i spokojnej tafli wody, a jedynie to, że Jego łódź nigdy nie zatonie. I słowa dotrzymuje, choć od dwóch tysięcy lat słychać nawoływania z innych łódek, że nasza idzie na dno, na zderzenie z górą, na mieliznę… W czym więc pomogłeś Kościołowi uciekając z jego pokładu? I w czym pomogłeś sobie?
Ratunek jest przecież w łodzi, nawet tej miotanej czasem falami, tej z przerażonymi apostołami, tej zalewanej niekiedy wodą. To nic, najważniejszy w niej jest przecież Chrystus. Za chwilę wstanie, podniesie rękę, rozkaże wichrom i groźnym bałwanom. Nastanie cisza, a na niebie ukaże się tęcza.
I tylko do nas, zgorszonych Jego snem podczas burzy, zwróci się z wyrzutem: – „Ludzie małej wiary”. Zgorszenie mówi czasem wszystko o wierze zgorszonego.
Dlatego – mieć taką wiarę, uprosić taką wiarę, o które pisał kiedyś poeta: „Wiara? Zasypiam, gdy zbliża się burza”.

Poniedziałek 29 czerwca 2020

Totus Tuus JM!Uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Ogień wiary i miłości. św. Pawła “Dla mnie żyć to Chrystus” i św. Piotra “Ty wiesz że Cię kocham” to wyraz życiodajnej bliskości Apostołów z Jezusem.

 

Niedziela 28 czerwca 2020 r

Totus Tuus JM! Dzień Święty.Eucharystia – Słowo Boże i Komunia św.. Po południ Nieszpory z Uroczystości św. Apostołów Piotra i Pawła z posłaniem misyjnym.”Na wieki będę sławił łaski Pana”. św. Paweł przypomina mi moją kondycję człowieka odkupionego : “zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my postępowali w nowym życiu – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca”.

 

Sobota 27 czerwca 2020 r

Totus Tuus JM! Sobota pełna wydarzeń. Spotkanie Akcji Katolickiej, promocja lektorów, ślub i chrzty święte. Nasze duszpasterskie życie. Niech nas dzisiaj umacnia wiara Setnika z Ewangelii który z pokora prosi Jezusa o uzdrowienie swego sługi “Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie”. Panie proszę za tymi których mi dałeś, proszę dla nich o laskę wiary nadziei i miłości.

 

ks. Waldemar Turek
„Panie, nie jestem godzien” (Mt 8,8)
Rzymski setnik przeszedł do historii dzięki jednemu spotkaniu z Chrystusem. W sumie niewiele o nim wiemy; był poganinem i przedstawicielem okupującego wojska. Z dzisiejszej Ewangelii dowiadujemy się, że miał sparaliżowanego i bardzo cierpiącego sługę i dlatego poprosił Chrystusa o pomoc. Jako że znalazł się w szczególnej potrzebie i słysząc o cudownych znakach dokonywanych przez Jezusa, odważył się poprosić o Jego interwencję, ale nie chciał zbytnio trudzić i narażać Mistrza. Wypowiedział zatem słowa, które powtarzamy w każdej Mszy św.: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie” (Mt 8,8).
Jezus chwali setnika: „Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” (Mt 8,10). Trochę zaskakuje nas prośba setnika, jeszcze bardziej zaskakuje pochwała Jezusa. Niemal spontanicznie pytamy samych siebie, na czym polegała wielkość setnika.
Z niewielu wypowiedzianych przez setnika słów można przypuszczać, że był człowiekiem szczerym, dobrze znającym i wypełniającym wojskowe obowiązki. Ale to za mało na taką pochwałę. Setnik znał wyrzeczenia codziennego życia i potrafił współcierpieć z innymi. Choroba sługi zasmucała go i martwiła; najprawdopodobniej chodziło o kogoś mu bliskiego, zasłużonego, potrzebnego, bez którego trudno było setnikowi wyobrazić sobie dalsze życie. Czego się nie robi, aby pomóc komuś bliskiemu? I oto on, oficer najpotężniejszego wojska w ówczesnym świecie, pokornie zwraca się do przedstawiciela podbitego narodu i mówi do niego: Panie.
I przez Tego samego Pana jest chwalony, przede wszystkim za wiarę, której brakowało tak wielu członkom narodu wybranego. To wiara w możliwości Jezusa pomogła mu przełamać pewne bariery, poprosić o pomoc dla cierpiącego sługi i „zasłużyć” na boską interwencję.
Ewangelista nie opisał nam jak setnik zareagował, gdy dowiedział się, że jego sługa został uzdrowiony. Możemy przypuszczać, biorąc pod uwagę jego styl życia, że wrócił do Jezusa, albo przynajmniej starał się o to, żeby jakoś podziękować Mu za wyświadczone dobro.
W różnych sytuacjach życiowych możemy odczuwać takie czy inne trudności: samotność, lęk o stan zdrowia naszego i bliskich. Obyśmy, zwłaszcza w takich chwilach, nie tracili wiary i mieli odwagę prosić o pomoc Zbawiciela. Może nie będzie ona natychmiastowa, jak w przypadku setnika i jego chorego sługi, ale z pewnością nie mniej owocna dla nas i naszych bliskich.

 

Piątek 26 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Kończy się Biały Tydzień dla dzieci, które przystąpiły w tym roku do I komunii św.. Najważniejszy czas dla duchowej formacji chrześcijanina to czas przygotowań do I spowiedzi św. i do I komunii św.. Zaprzyjaźnić się z Chrystusem, który w swoim Słowie i Chlebie Żywym daje nam się cały. Trzeba dzieciom towarzyszyć w tym czasie, aby nawiązały osobowy kontakt z Jezusem.

Czwartek 25 czerwca 2020 r

Totus Tuus JM! Jestem! to ważne mieć świadomość jaką misję od Boga ma się do spełnienia na tej ziemi. To jest pytanie o to : czego oczekuje odemnie Bóg. Jestem kapłanem – Bóg oczekuje służby i życia dla Niego i ludzi. Z dzisiejszej Ewangelii ; ” Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie”. W życiu nie wystarczą deklaracje.

Środa 24 czerwca 2020 r

Totus Tuus JM! Według św.  Jana Chrzciciela trzeba , aby On wzrastał a ja się umniejszał. Jezus ma ciągle wzrastać w nas – poprzez naszą wiarę, poprzez nasze zaufanie do Niego,poprzez naśladowanie Go. św. Jan był człowiekiem po myśli Bożej i wypełniał Bożą wolę.

Ks. Stefan Czermiński

CZY WIESZ, PO CO OTRZYMAŁEŚ DAR MOWY ?

„Chodzi mi o to, aby język giętki, powiedział wszystko, co pomyśli głowa!” Ta słynna fraza ułożona przez Słowackiego, jest chyba każdemu z nas dość bliska. Któż z nas nie podziwia ludzi, mających dar słowa. Może czasem nawet zdarza się nam pozazdrościć tej umiejętności, zwłaszcza gdy o coś walczymy, albo gdy chcemy coś ważnego komuś wytłumaczyć? Jakiego sposobu się wówczas chwytamy? Czy tylko dolewamy sosu emocji, które – choć czasem pomogą – to częściej wszystko popsują?
Czy nie powinniśmy wtenczas prosić o pomoc jednego z największych świętych, Jana Chrzciciela?

Ciekawe, że czczony dzisiaj Jan Chrzciciel jest patronem wielu zawodów i społeczności; m.in.: mnichów, pasterzy, samotnych matek, kuśnierzy, skazańców, abstynentów; natomiast nigdzie nie znalazłem wzmianki o tym, że opiekuje się kaznodziejami i mówcami, czyli – mówiąc piękniej – sługami słowa, choć ze wszech miar powinien! Wszak „ściągały do niego tłumy, aby go słuchać”. W dodatku sam tak siebie określa: „Jam jest głos wołający na puszczy, gotujcie drogę Panu!”

Dzisiejsza Ewangelia również zwraca uwagę na czekającą proroka Służbę Słowu, podkreślając niezwykle symboliczny kontekst narodzin malutkiego Jasia. Oto dowiadujemy się, że na jego ojca Zachariasza spadła kara Boska, za grzech zwątpienia, jakiego dopuścił się w trakcie spotkania z Archaniołem Gabrielem w najświętszym miejscu świątyni jerozolimskiej, gdy ten przekazał mu radosną wieść o poczęciu przez Elżbietę (w starszym już wieku) wyczekiwanego synka. Kara polegała na odebraniu Zachariaszowi mowy, ale wnioskując, że odtąd rozmawiano z nim tylko poprzez znaki, można sądzić, że Zachariasz stał się aż głuchoniemy!

Ciekawe jest to boskie zablokowanie Zachariasza i jego uczestnictwa w rodzinnych rozmowach w tak ważnym okresie ich życia… Może Bóg zlitował się nad Elżbietą, chcąc ochronić jej błogosławiony czas 9 miesięcy przed gderaniem starego i zgorzkniałego męża, który wszystko wie i któremu nic się nie podoba, łącznie z Bogiem; czego efektem są tak skwaśniałe humory, że nawet na wspólną modlitwę nikt już nie ma ochoty…

A może my właśnie jesteśmy na takim etapie?
Czy jesteśmy wdzięczni Bogu za dar mówienia? Po co właściwie otrzymaliśmy ten dar? Czy nie dlatego, aby przekazywać naszym bliskim nadzieję?

Kiedy milczącemu Zachariaszowi podsunięto tabliczkę, aby potwierdził prośbę Elżbiety, żeby niemowlęciu nadać imię Jan, co znaczy: „Bóg jest dobrotliwy”; „Bóg jest łaskawy”; ten – napisawszy owo piękne imię, którego nie było jeszcze w ich rodzie – ku zdumieniu wszystkich, odzyskał głos i słuch! Uwierzył – i przemówił!
Teraz jednak już nie narzekał! Zaczął natomiast z zapałem wielbić Boga, który go nie zawiódł! Który pamiętał o swoich obietnicach! Imię Zachariasz znaczy: „Bóg pamięta!” I tak powstał biblijny hymn: „Benedictus”, zaczynający się od słów: „Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził swój lud i odkupił!” Hymn ten odmawiany jest codziennie przez kapłanów – o poranku.

Warto zatem dzisiaj, w Uroczystość Narodzin Jana Chrzciciela, zadać sobie kilka pytań:
Czy dobrze wykorzystujemy dar mowy?
Czy dar ten wykorzystujemy wyłącznie po to, aby się porozumiewać? A może tylko – kłócić?
Po co nam język, którym nigdy nie powiedzielibyśmy Bogu: – Kocham Cię!
Po co nam język, którym nigdy nie zawołalibyśmy: Bóg jest dobry! Otwórzcie serca na Jego Miłość!
Prośmy Jana Chrzciciela, aby pomógł nam nie zmarnować daru mowy!

Wtorek 23 czerwca 2020 r

Totus Tuus JM! Nowy dzień niech należy do Ciebie Panie jak każdy inny. Wczoraj wieczorem młodzież przywitała ks. Łukasza, który przyjdzie do naszej parafii. To ważne, aby czuł się potrzebny. Wiedzieć dla kogo żyję to wiedzieć naprawdę dużo. Nikt z nas nie żyje dla siebie. Z dzisiejszej Ewangelii:  “Wchodźcie przez ciasną bramę”.

 

ks. Arkadiusz Nocoń

Demontaż bramy

Czas epidemii wywołał w naszym kraju zupełnie niepotrzebną i przykrą dyskusję: jak przyjmować Komunię świętą? Doszło do tego, że właśnie ten moment Mszy świętej, który ma wyrażać naszą największą jedność (communio, to po łacinie wspólnota), stał się źródłem podziałów: ci, którzy przyjmują Komunię świętą na rękę, obrażają się na tych, którzy przyjmują ją do ust, a ci, którzy przyjmują ją do ust, mają za złe Kościołowi, że zezwala przyjmować ją na rękę. W niektórych naszych świątyniach doszło nawet do gorszących scen, dyskusji księży z wiernymi w czasie rozdzielania Komunii świętej, jawnego manifestowania przez wiernych swego sprzeciwu wobec takiego czy innego sposobu udzielania Komunii świętej, itp. Pomijając jakie były i są wskazania Biskupów w tym zakresie na czas pandemii (zalecają przyjmowanie Komunii świętej na rękę), oraz to, że nie zabronili oni jednak przyjmowania Komunii świętej do ust, dyskusja ta raz jeszcze pokazała, że większą wagę przywiązujemy czasem do zewnętrznych gestów i higieny ciała (nikt nie kwestionuje ich ważności!), aniżeli do czystości ludzkiego serca.

Słowa dzisiejszej Ewangelii: Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swych pereł przed świnie, powinny więc być dla nas wszystkich otrzeźwieniem! Przypominają nam bowiem, co w kulcie eucharystycznym (i w ogóle w kulcie Bożym) jest najważniejsze i co w nas samych powinno przede wszystkim lśnić czystością na przyjęcie tej najdrogocenniejszej Perły! Troska o czystość duszy jakoś jednak w tych naszych dyskusjach nie wybrzmiewa, ba, w wielu częściach Kościołach (na szczęście jeszcze nie w Polsce) można zaobserwować swoisty wyścig na „rozszerzanie bramy” – kto ją otworzy więcej! Skutkuje to nie tylko usuwaniem konfesjonałów z kościołów, ale i opuszczaniem aktu pokuty na początku mszy świętej: wszystkie nasze grzechy zostały już przecież dawno zgładzone, więc po co o nich przypominać Bogu i „zaprzątać” Mu głowę. Doszło do tego, że gdy jeden z księży przeczytał nieśmiało swoim wiernym słowa Katechizmu Kościoła Katolickiego o niemożności przystępowania do Komunii świętej w stanie grzechu ciężkiego i o konieczności spowiedzi, został następnego dnia upomniany przez kurię za … nieroztropność.
Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, musi nam więc dzisiaj przypomnieć Pan Jezus. Zresztą i samo życie uczy nas, że we wszystkich tych kościołach, w których „zdemontowano” bramy, by przygarnąć rzesze wiernych… hula dzisiaj jedynie wiatr.

Poniedziałek 22 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Ostatni tydzień czerwca. Wpatrzeni w Serce Najświętsze,  w serce Jezusa pełne miłości miłosiernej uczymy się kochać wytrwale i do końca. Nie udźwignę problemów bez oddania ich wszystkich przez ręce Maryi  memu Panu i Bogu Jezusowi.  Nawrócenia potrzebuję najpierw ja sam: “Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata”.

Niedziela 21 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj kolejne dzieci przystąpią w katedrze do I Komunii św. To naprawdę piękny dzień dla dzieci pierwszokomunijnych, również piękny dla rodziców i kapłanów. Jezus w Ewangelii wzywa nas, abyśmy ufali Bogu. Bóg się o nas troszczy nieustannie. I końcowe wezwanie: Kto się przyzna do mnie przed ludźmi do tego i ja przyznam się przed moim Ojcem który jest w niebie.

ks. Antoni Bartoszek

BYĆ – JAK JEZUS – CZYTELNYM, PRZEJRZYSTYM I SZCZERYM, BEZ GRY I UDAWANIA

Jezus miał trzy formy komunikowania się z ludźmi. Przemawiał do tłumów: na przykład, gdy głosił kazanie na górze lub gdy wygłaszał mowę z łodzi nad brzegiem jeziora. Kierował swoje słowa do mniejszych grup: najczęściej do uczniów, ale także do faryzeuszów i uczonych w Piśmie. Wreszcie rozmawiał indywidualnie, na przykład z Piotrem nad jeziorem, z bogatym młodzieńcem, czy też z Samarytanką w Sychar.

Dla jednych miał słowa pociechy, dla innych słowa przestrogi, jeszcze innym dawał wskazówki na życie. Jednak wszystkie Jego słowa, rozmowy, przemowy, pouczenia sprowadzały się ostatecznie do przekazaniu człowiekowi prawdy o zbawieniu, o życiu wiecznym. Bo to jest prawda dla człowieka najważniejsza. I dlatego też nie skrywał niczego przed innymi. Co prawda jest pewien szczegół w Jego działalności, który wydawał się być sekretem. Czasem mianowicie prosił, by świadkowie jakiegoś cudu nie opowiadali o tym, co widzieli. Czynił to z dwóch powodów: po pierwsze nigdy nie szukał poklasku, nie był celebrytą, a po drugie – nie chciał, by jego działalność była traktowana politycznie, nie chciał być postrzegany ani jako przywódca, ani jako działacz społeczny. Jezus był skoncentrowany na jednym: na zbawieniu pojedynczego człowieka oraz wszystkich ludzi. Gdy przed śmiercią był przesłuchiwany, to wówczas zapewnił, że nie nauczał potajemnie. Jezus nigdy nie knuł podstępów, nie spiskował: ani przeciw władzy religijnej ani przeciw władzy politycznej. Nie prowadził rozmów za plecami innych, nie musiał ściszać głosu w obawie, że ktoś niepożądany Go usłyszy. Można powiedzieć dzisiejszym językiem, że nie bał się, iż ktoś go nagra, sfotografuje. Był przejrzysty, czytelny i transparentny.

I do takiej postawy wzywa dziś Jezus każdego z nas: „Nie bójcie się ludzi! Nie bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by nie miano się dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach”. Jezus pragnął, by prawda o zbawieniu, którą On przynosi, rozszerzała się po całym świecie. Dlatego zachęca do odważnego świadectwa o Nim w każdym środowisku, także w środowisku nieprzychylnym: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą”. Takim środowiskiem, w którym mamy przyznać się do Jezusa może być uczelnia, firma, zakład pracy, grupa na portalu społecznościowym. „Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem”.

Sobota 20 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Wczoraj Najświętsze Serce Jezusa czci najgodniejsze. Dzisiaj Niepokalane Serce Maryi godne największej czci. Ale co to wszystko znaczy dla nas?  dla mnie? Uczyń serce me według serca Twego i Serca Twej Matki Maryi – serce zdolne do miłowania, zdolne do przyjmowania i dawania.

 

Ks. Waldemar Turek
„Z bólem serca szukaliśmy Ciebie”
Dzisiaj czcimy Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny. Ewangelia ukazuje nam Matkę Bożą, która wraz z Józefem i Jezusem udała się do Jeruzalem na Święto Paschy; po skończonych uroczystościach Jezus został w mieście, czego nie zauważyli Jego Rodzice. Możemy sobie wyobrażać, co przeżywali Józef i Maryja w ciągu tych długich trzech dni poszukiwań i jak bolały ich serca.
Serce Maryi zaczęło bić jeszcze mocniej, gdy wreszcie zobaczyła Jezusa, który zadawał pytania zdumionym Jego mądrością nauczycielom. W jej sercu radość z odnalezienia Jezusa łączyła się ze zdziwieniem. W postawionym wtedy przez Maryję pytaniu: „Synu, czemu nam to uczyniłeś? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie?” (Łk 2,48) wyczuwa się delikatny wyrzut. Krótkie i wymowne sformułowanie „ból serca” można z pewnością odnieść do wszystkich sytuacji z życia Jezusa i Maryi, w których Jego Matka, zatroskana o Jego dobro, nie mogła w pełni zrozumieć Jego postępowania.
W nieco innym kontekście mówi się o sercu Maryi także pod koniec dzisiejszej Ewangelii. Św. Łukasz podaje, że odnaleziony Jezus „poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany. A Matka Jego chowała wiernie wszystkie te sprawy w swym sercu” (Łk 2,51). Wydarzenie w Jerozolimie utkwiło mocno w pamięci i w sercu Matki Bożej. Od tego momentu przyglądała Mu się z jeszcze większą wiarą i czułością, uważnie wsłuchiwała się w Jego słowa, ciągle Go odkrywała i wszystko chowała wiernie w sercu.
Z pewnością zdarzyło się nam w życiu zagubić Jezusa. Warto dzisiaj przypomnieć sobie szczegóły tego wydarzenia albo ciągu wydarzeń. Warto przeanalizować jak wtedy się zachowywaliśmy i jak próbowaliśmy Go odnaleźć? Co odczuwaliśmy w naszym sercu? A może teraz przeżywamy jakiś szczególnie trudny moment w określonej dziedzinie życia, z którą nie możemy sobie poradzić. Oto sposobna chwila, aby rozpocząć poszukiwanie Jezusa z Maryją jako przewodniczką. Zapatrzeni w Jej piękno i dobroć Jej serca, dostrzeżemy obecność Jezusa, który i nam odpowie na trudne pytania.

Piątek 19 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Czcimy dzisiaj Najświętsze Serca Jezusa. Aby nie było wątpliwości że należy do wszystkich to zostało przebite i otwarte. Płynie życie Boże. Woda i Krew to chrzest i Eucharystia. Życie. Miłosierdzie. św. Jan pisze: “W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu”.

ks. Tomasz Jaklewicz

Serca nasze według Serca Twego

1. „Wysławiam Cię, Ojcze…” Serce Jezusa jest pełne uwielbienia Ojca. Prosimy często „uczyń serca nasze według serca Twego”. Czyli naucz nas uwielbiać Boga. Człowiek ma żyć ku chwale Boga. To jest cel naszego życia. Żyć w stałym odniesieniu do Boga, zamieniać w modlitwę chwile odkryć, olśnień, natchnień, radości, także cierpień. Moje serce ma bić dla Boga.
2. „Zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi”. Mądrość i roztropność to nie wady, lecz szlachetne cnoty. Okazuje się jednak, że można być zbyt mądrym lub zbyt roztropnym. Przerost rozumu może wbijać w pychę i znieczulać serce. Faryzeusze wiedzieli dużo o Bożych sprawach, ale mieli zimne serca. Chcieli wtłoczyć Boga w swój schemat, dlatego pozostali zamknięci na Jezusa. Wiara zaczyna się od serca. Ono musi zapłonąć. Ten ogień potem obejmuje także rozum. Czyni go prawdziwie mądrym.
3. „Objawiłeś prostaczkom”. Czyli komu? Słowo „prostaczek” (gr. nepios) można tłumaczyć dosłownie jako „małe dziecko” lub „niemowlę”. Biblia Ekumeniczna tłumaczy: „tym, którzy są jak małe dzieci”. Święty Paweł pisze, że przemawiał do Koryntian, jak do „niemowląt w Chrystusie” (1 Kor 3,1). Dzieci są proste. U korzenia wiary leży prostota, ufne powierzenie się Bogu bez kombinowania. Dzieci mają czyste, ufne serca. Stać się bożym prostaczkiem, to obudzić w sobie takie dziecięce serce.
4. „Wszystko przekazał mi Ojciec mój”. To zdanie jest jakby „opisem” miłości dziejącej się we wnętrzu Boga. Ojciec daje Synowi wszystko. Syn robi to samo. Daje wszystko Ojcu, daje i nam. Dawanie i przyjmowanie. Jak rytmiczne bicie serca. Serce nie może przestać napełniać się krwią i posyłać ją po najdalsze komórki ciała. Na krzyżu Jezus wydał siebie samego, bo umiłował nas do końca, aż po otwarte serce. Miłość nie zatrzymuje niczego dla siebie.
5. „Utrudzeni i obciążeni”. Któż z nas nie czuje się utrudzony i obciążony? Jaki kamień spoczywa na moim sercu? Pan Jezus obiecuje pokrzepienie. Ale jako lekarstwo na umęczenie proponuje, byśmy wzięli Jego jarzmo. Jest ono wprawdzie słodkie i lekkie, ale pozostaje brzemieniem. Czym jest owo jarzmo? „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych”. Ukojenia nie przynosi uwolnienie od ciążących nam spraw. Pokój przynosi mądra zgoda na to, co nieuniknione (starość, samotność, przemijanie, śmierć). Chodzi o to, aby dźwigać ciężar życia, wpatrując się w Jezusa, w Jego miłość, łagodność, pokorę, zaufanie do Ojca. Nasze serca potrzebują Bożego rozrusznika, który zrówna puls naszej krwi z pulsem krwi Jezusa.

Czwartek 18 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj zakończenie oktawy Bożego Ciała. To była szczególna oktawa Bożego Ciała. Ten czas pokazał ludzi zanurzonych w Eucharystii. Zastanawia i smuci fakt nieobecności wielu. Jezus zaprasza, otwiera to co zamknięte i napełnia łaską Bożego życia. Jezus w Ewangelii uczy nas cudownej modlitwy: Ojcze nasz.

 

Ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski

Siedem próśb

Tekst św. Mateusza z dzisiejszej Ewangelii został przyjęty przez tradycję liturgiczną Kościoła jako podstawowa modlitwa chrześcijańska. Zawiera on siedem próśb. Ewangelia św. Łukasza natomiast podaje tylko pięć próśb. Posiadamy świadectwa z początku trzeciego wieku, w których ta modlitwa jest nazwana „streszczeniem całej Ewangelii”. Autor pisze: „Gdy Pan przekazał nam tę formułę modlitwy, dodał: «Proście, a będzie wam dane» (Łk 11, 9). Każdy może więc kierować ku niebu różne modlitwy według swoich potrzeb, ale zaczynając zawsze od Modlitwy Pańskiej, która pozostaje modlitwą podstawową” (Tertulian 155-220).
W Hiszpanii początku ubiegłego stulecia, aby kogoś pochwalić, że jest prawdziwym chrześcijaninem, mówiło się o nim, że „żyje nie tylko drugą częścią Ojcze Nasz, ale przede wszystkim pierwszą”. Podobnie jak u nas, po polsku, że nie tylko „jak trwoga, to do Boga”, ale, że autentycznie czuje się dzieckiem Boga, spełnia Jego wolę i żyje dla Jego chwały. Pierwsza seria próśb prowadzi nas do Ojca, by być dla Niego: „Twoje” imię, „Twoje” Królestwo, „Twoja” wola! Właściwą cechą miłości jest przede wszystkim pamięć o Tym, którego kochamy. Druga seria próśb jest ofiarowaniem naszych oczekiwań i przyciąga spojrzenie Ojca miłosierdzia. Wznosi się od nas i dotyczy nas w tej chwili, na tym świecie: „Daj nam… odpuść nam… nie wódź nas… zbaw nas”. Wzajemne relacje tych dwóch rodzajów próśb można zestawić z relacjami dwóch tablic Dekalogu. Najpierw prymat Boga, a za tym w naturalny sposób idzie troska o człowieka.
Benedykt XVI w długim komentarzu do modlitwy „Ojcze Nasz” w swym trzy- tomowym „Jezusie z Nazaretu” cytuje opowiadanie o pewnym starcu z Kościoła wschodniego, który miał ogromną ochotę „zaczynać Ojcze nasz od ostatnich słów. Chciał stać się godnym zakończyć tę modlitwę jej pierwszymi słowami – Ojcze nasz. W ten sposób – starzec wyjaśniał – kroczy się drogą paschalną: „zaczyna się na pustyni od pokus, wraca się do Egiptu, następuje potem Exodus, mierzone etapami Bożego przebaczenia i manny, a wreszcie dociera się za wolą Bożą do Ziemi Obiecanej, do królestwa Bożego, gdzie Bóg odsłania nam tajemnicę swego imienia: ‘nasz Ojciec’ ”.
Obydwie drogi, wznosząca i zstępująca, powinny nam przypominać, że „Ojcze nasz” jest zawsze modlitwą Jezusa i że jej sens objawia nam wspólnotę z Nim. Nasze potrzeby fizyczne czy duchowe powinny nas jeszcze bardziej z Nim łączyć. Od Niego się uczymy jak zawsze odpowiadać „fiat” – niech się stanie Twoja wola.

Środa 17 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Patronem dnia dzisiejszego jest św. Brat Albert Chmielowski, który mówi do nas słynne: “trzeba być dobrym jak chleb”. Trzeba dać się Bogu i ludziom, a zwłaszcza zagubionym.

 

Ks. Stefan Czermiński

„CUDÓW NIE MA!” – ALE DLACZEGO ?

Czy zdarzyło nam się kiedyś dokonać jakiegoś cudu?
Może nigdy nie zadaliśmy sobie takiego pytania, bo też prawdopodobnie nie mieliśmy takich ambicji. Jednakże, gdy przy czytaniu Ewangelii co chwilę napotykamy opisy cudów dokonanych przez Jezusa; albo w Dziejach Apostolskich – przez Apostołów, to powyższe pytanie może zaświtać w naszych logicznych umysłach. Wszak upodobnienie się do Chrystusa to nasze najważniejsze zadanie! Dlaczego więc to, co miało miejsce w życiu Chrystusa i Apostołów, nie zdarza się w naszym życiu?
Odpowiedź przynosi nam dzisiejsza Ewangelia, w której Jezus przestrzega nas przed czymś nad wyraz niebezpiecznym, co może zniweczyć najwspanialsze zamiary i zepsuć najpotrzebniejsze działania. Tym czymś jest miłość własna. Innymi słowy – pycha.

Warto wiedzieć, że na dnie naszych serc ukrywają się dwie miłości. Jest to miłość do Boga, która często przyjmuje oblicze miłości do piękna, do dobra, do prawdy, a przede wszystkim do miłości. Któż nie nosi w sobie miłości do miłości? Czy serce, stworzone przez Boga, który jest Miłością, potrafi nie tęsknić za miłością?!!
Ale uwaga: oprócz miłości do Boga czai się także w naszych sercach miłość własna, którą obudził w nas szatan. „Będziecie jako bogowie!” – wyszeptał kiedyś w raju, i odtąd wspomnienie tego złowieszczego szeptu towarzyszy nam do dzisiaj, budząc miłość własnej wielkości i rozniecając pragnienie własnej chwały. Paradoksalnie, najbardziej niszczące działanie tej pokusy ujawnia się wtedy, gdy angażujemy się w służbę Bożą. I o tym właśnie jest dzisiejsza Ewangelia.

Ewangelia wymienia trzy formy służby Bożej: modlitwę, post i jałmużnę. Można to wyrazić bardziej współcześnie, jako liturgię, pokutę i dobroczynność. Trzy ważne działania, istotne dla życia duchowego. Trzy sposoby oddawania chwały Bogu, niosące w sobie mistyczne piękno. Gdyby szukać tu jakichś odniesień, to można by wymienić trzy postacie: św. Jana Pawła II, świętego Franciszka i czczonego akurat dzisiaj – świętego Brata Alberta, słynnego opiekuna bezdomnych. Choć wspomniane praktyki były im trzem bliskie, to w niektórych zabłysnęli szczególnie. W dziedzinie modlitwy rangę wysokiego specjalisty przyznamy łatwo Papieżowi z Polski; wielkiego pokutnika zobaczymy niewątpliwie w Biedaczynie z Asyżu; a za wyjątkowego specjalistę w dziedzinie dobroczynności uznamy świętego Alberta Chmielowskiego. Jeśliby oni przestali szukać chwały Bożej, a zaczęli po faryzejsku szukać własnej chwały, to byłby to początek końca. Ich dokonania nie nabrałyby żadnego rozmachu. Nikt też nie zorientowałby się, jak wielką stratę poniosła ludzkość.
Faryzeizm jest jak korona wirus, niewidoczny, często bezobjawowy, ale bardzo groźny, bo odrywając nas od Boga, tłumi talenty, gasi niepostrzeżenie prawdziwą radość i odbiera siły.

Czy nie jest to właściwa odpowiedź, na pytanie, dlaczego tak mało cudów dzieje się wśród nas? Czy jednak Bóg może dać nam zabawkę, która mogłaby nas zabić? Czy mógłby zgodzić się na nasz rozgłos, widząc, że go sobie natychmiast przywłaszczymy i odwrócimy się od Stwórcy?
Faryzeizm rzeczywiście grozi potępieniem. Dlatego codziennie powinniśmy się modlić o pokorę.

Wtorek 16 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Panie codziennie poddajesz mnie próbie. Świat podczas pandemii się bardzo zmienił.W progu dnia oddaję Ci Panie każdą chwilę, każde spotkanie z człowiekiem i każdą pracę którą będę wykonywał . Miej miłosierdzie dla nas. To co jest ważne, to kochać. Panie dajesz nam dzisiaj nowe przykazanie i przykazanie miłości wszystkich, nawet naszych wrogów. Daj siłę i moc …

 

ks. Arkadiusz Nocoń

Bądźcie doskonali!

Słyszymy w dzisiejszej Ewangelii. I wydaję się, że już to robimy. Świat w którym żyjemy stara się nam tę doskonałość zapewnić: restauracje oferują doskonałą kuchnię, fitness kluby doskonałą formę, a salony kosmetyczne doskonały wygląd. Nie o takiej doskonałości mówi nam jednak dzisiaj Chrystus.
Jak chrześcijanie mamy bowiem być doskonali na wzór naszego Ojca, którego słońce wschodzi nad złymi i dobrymi, i który zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.
Nasza doskonałość polegałaby więc na tym, że podobnie jak nasz Ojciec w niebie nie jesteśmy zdolni do czynienia komukolwiek zła, taką, po prostu, mamy naturę! Od momentu chrztu świętego włączeni w życie Trójcy Świętej nie potrafimy nikogo nienawidzić, nawet nieprzyjaciół. Nie wiemy nawet jak to się robi.

„Czy Polska jako kraj katolicki powinna zatem rozwiązać swoją armię, aby w ten sposób umiłować wrogów, którzy uświęcą nasz naród wyrzynając go w pień” – napisał ktoś prześmiewczo w internecie pod tekstem dzisiejszej Ewangelii, nie rozumiejąc zupełnie, że Słowo Boże musimy zawsze interpretować w kontekście całego Pisma Świętego, nigdy wyrywkowo, skupiając się na jednym tylko zdaniu. „Polska jako kraj katolicki”, by użyć sformułowania internauty, ma więc prawo do obrony, a więc również do posiadania własnej armii, aby chronić swoich obywateli. Nawet w miłości panuje bowiem porządek (ordo caritatis), który miłość najbliższych (rodziców, dzieci, współwyznawców i współobywateli), stawia wyżej niż miłość nieprzyjaciół: Dopóki mamy czas – pisał św. Paweł – czyńmy dobrze wszystkim, a zwłaszcza naszym braciom w wierze (Ga 6, 10). Czynienie dobra „braciom w wierze” Apostoł Narodów stawiał więc przed czynieniem dobra „wszystkim”, w tym nieprzyjaciołom. Każde państwo może więc, a nawet powinno, chronić swoich obywateli, tak jak rodzice powinni chronić swoje dzieci; zanim więc odstąpią płaszcz temu, kto chce się z nimi prawować i zabrać im szatę (por. Mt 5, 40), powinni najpierw zastanowić się czy będę mieli czym w nocy swoje dzieci przykryć.

Poniedziałek 15 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Wzruszający był wczorajszy dzień I Komunii św.. Daj mi Jezusa o Matko moja – śpiewamy w jednej z pieśni. Daj mi Jezusa to wołanie dzieci  otwartych na Boga. Patronką dzieci pierwszokomunijnych powinna być św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Jej pragnienie Eucharystii, prowadziło ją do całkowitego zjednoczenia z Jezusem. Osobowa więź i żywa obecność TY i ja – prawdziwe zjednoczenie.

Niedziela 14 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj w naszej parafii jest I Komunia św. Przeżywam to jako jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu wspólnoty parafialnej. Na pewno jest to wydarzenie fundamentalne dla życia dziecka, przez które to wydarzenie wkracza w najbardziej intymną relację z Jezusem. W Komunii św. Jezus daje się cały. Wzorem relacji komunijnej jest św. Teresa od Dzieciątka Jezus “Jezu!- byleś wtedy  tylko Ty i ja. To był mój najpiękniejszy dzień – będę Twoim tabernakulum”.

Sobota 13 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj spowiedź święta dzieci, które jutro przystąpią do I Komunii św.. Daj im Panie łaskę pokornej szczerej spowiedzi św.. To ważne, aby doznały łaski wyzwalającej miłosiernej miłości. Niech radują się Jezu tylko Tobą. W liturgii Słowa Bożego widzimy jak wielki prorok Eliasz przekazuje u kresu swego życia misję prorocką Elizeuszowi. Trzeba tę misje nieustannie podejmować, aby Bóg mógł objawiać swoją moc i wole. OTO IDĘ!

 

ks. Waldemar Turek
„A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie” (Mt 5,34)
Aż czterokrotnie w dzisiejszej Ewangelii pojawia się słowo: przysięga – przysięgać. Co więcej, jest ono tyleż razy wypowiadane przez samego Jezusa, który rozpoczyna część swojej mowy od słów; „Słyszeliście również, że powiedziano przodkom” (Mt 5,3), a następnie zachęca: „A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie” (Mt 5,34).
Słownik języka polskiego definiuje „przysięgę” jako uroczyste zapewnienie o prawdziwości tego, co się mówi, wypowiadane zwykle w słowach ustalonych zwyczajowo. Zaś czasownik „przysięgać” znaczy zobowiązać się do czegoś, złożyć ślub, uroczyście coś stwierdzić.
Przed czym Pan Jezus przestrzega swoich uczniów i nas wszystkich w dzisiejszej Ewangelii? Niewątpliwie w wypowiedzi Chrystusa chodzi o aspekty duchowe przysięgi, które wyjaśnia nam szczegółowo św. Augustyn w jednej ze swoich mów. Najpierw ukazuje on, że w Piśmie świętym mówi się o Bogu, który przysięgał. Wystarczy wspomnieć Jego słowa skierowane do Abrahama: „Przysięgam na siebie samego, mówi Pan, że ponieważ posłuchałeś głosu Mego, (…) będę ci zawsze błogosławił” (Rdz 22,16-17). Biskup Hippony pyta: „Skoro więc Pan przysiągł, to dlaczego Chrystus Pan swoim [uczniom] zabronił przysięgać? (…) Niech cię nie obchodzi to, że Pan przysiągł; gdyż być może oprócz Boga nikt inny nie powinien przysięgać. Ty bowiem, gdy przysięgasz, co robisz? Wzywasz Boga na świadka. Ty [wzywasz na świadka] Jego, a On – siebie samego. (…) O ileż lepszy jest ten, kto słucha Chrystusa Pana i nie przysięga” (Mowa 307, 3,4).
Jest w słowie „przysięgam” pewien aspekt, który w życiu duchowym nas przerasta; przede wszystkim wtedy, kiedy chcemy pokazać, że w gruncie rzeczy jesteśmy mocni i stać nas na zdecydowaną zmianę naszego postępowania. Od dzisiaj będzie inaczej, to mi się już więcej nie zdarzy…
Jezus i, na podstawie Jego słów, św. Augustyn przestrzegają nas przed tego typu myśleniem, bo z punktu widzenia duchowego sami nic uczynić nie możemy. Może zatem byłoby lepiej zamiast postawy wyrażonej słowami „przysięgam” przyjąć postawę wyrażoną słowami „Panie, pragnę aby…”. Jeśli pragnienie będzie łączyć się ze szczerym spojrzeniem na siebie i na otaczający nas świat, jeśli nasza mowa będzie: tak, tak; nie, nie, możemy być spokojni, że bez zuchwałego przysięgania, zawierzamy nasze pragnienia Komuś, kto wszystko może. Przestajemy wtedy liczyć tylko na swoje siły i otwieramy się na Tego, który nas umacnia. Wtedy naprawdę może zacząć się coś nowego w naszym życiu…

Piątek 12 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Jak dobrze, że wczoraj mogliśmy pomimo panującej pandemii zarazy koronawirusa wyjść z procesją Bożego Ciała na ulice naszego miasta i oddać publiczną cześć Jezusowi ukrytemu w Najświętszym Sakramencie. W wersecie przed Ewangelią słyszymy słowa Apostoła Pawła: “jawicie się jako źródło światła w świecie, trzymając się mocno Słowa Życia”. Tak! to jest ważne, aby trwać przy Słowie Życia, przy Jezusie. On jest jedynym Światłem dla nas i świata.

 

ks. Tomasz Jaklewicz
Prorok w kryzysie
1. Eliasz był potężnym prorokiem. Ale miał też swój kryzys. To pocieszające. Gdzież nam do odwagi Eliasza? Wszystkich dopadają kryzysy. One są częścią życia. Kiedy pojawiają się sprawy, które nas przerastają, szukamy miejsca schronienia i ucieczki. Jakiejś groty, w której można by się ukryć, przeczekać. Ale nie da się w tej grocie pozostać na całe życie. Bóg wzywa: „Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana”. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Kryzysu nie da się rozwiązać ucieczką, chowaniem się, zamykaniem oczu na prawdę. Trzeba stanąć przed Bogiem z całą swoją biedą. Co jest moją grotą, w której się chowam, gdy jest mi trudno? Gdzie szukam snu, znieczulenia, ucieczki? Trzeba wyjść z tej groty.
2. „Co ty tu robisz, Eliaszu?” – pyta Bóg. Przed kim uciekasz, co się z tobą dzieje? To jakby echo wołania Boga w raju: „Adamie, gdzie jesteś?”. Bóg nas szuka i odnajduje w naszych miejscach ucieczki. Nie rezygnuje z nas. Eliasz dokonał już sporo. Można by uznać, że się „zawodowo” wypalił i dać mu święty spokój. Zrobił swoje, dziękujemy, do widzenia. Tak często traktuje się ludzi. Również w Kościele, niestety. Ale Pan Bóg nie daje Eliaszowi spokoju. Choć przychodzi w szmerze łagodnego wiatru. Co ja tutaj robię? Czasem zadajemy sobie to pytanie. Bo mamy słuszne przeczucie, że Bóg wciąż jednak czegoś od nas chce. Liczy na nas i zaprasza do współpracy.
3. „Żarliwością zapłonąłem o Pana, Boga Zastępów…” – Eliasz wspomina ogień, który płonął w jego sercu. A jednak w całej jego wypowiedzi wybrzmiewa poczucie klęski. Jakby chciał powiedzieć: „i co mi z tego przyszło…”. Tak bywa również z nami, przyznajmy. Nieraz po dokonaniu jakiegoś wielkiego dobra przychodzi zwątpienie, czy to miało sens. A może ten wysiłek był daremny, może dzieło mojego życia zostanie zaprzepaszczone.
4. Bóg mówi mu: „idź, wracaj swoją drogą…”. Bóg wciąż potrzebuje Eliasza. Pomaga mu się pozbierać i wykonać kolejną misję. Co to oznacza dla mnie? Gdzie mam powrócić? Co podjąć? Ilu ludzi, tyle historii. Ale ta sama miłość Boża, która pomaga nam wyjść z kryzysu, mocniejszym i pokorniejszym. „Oczekuj Pana, bądź mężny, nabierz odwagi i oczekuj Pana” – śpiewamy w Psalmie. Dokładnie tak.

Czwartek 11 czerwca 2020

Totus Tuus JM! “Twoja cześć chwała, nasz wieczny Panie po wszystkie czasy niech nie ustanie”. To jedno dzisiaj chcę – dziękować za dar Obecności Boga między nami w Najświętszym Sakramencie, za pokarm dający życie wieczne. “Dziękując wielce Twej wielmożności , za ten dar zacny, Twej wszechmocności.  Żeś się darował nam nic niegodnym , w tym Sakramencie nam tu przytomnym. Raczyłeś zostać, w takiej postaci, nie szczędząc Siebie dla nas, swych braci. Tobie my, Boże teraz śpiewamy  ,przed Twą światłością kornie padamy”.

Ożywić eucharystyczne zdumienie
W Eucharystii Jezus Chrystus przekazał Kościołowi nieustanne uobecnianie tajemnicy paschalnej. W tym Darze ustanowił tajemniczą równoczesność między „godziną odkupienia świata” i wszystkimi późniejszymi, przemijającymi wiekami. Wydarzenie paschalne i Eucharystia, która je uobecnia przez wieki, obejmują niejako całą historię, ku której skierowana jest łaska Odkupienia. „Myśli te powinny rodzić w nas uczucia wielkiego i wdzięcznego zdumienia. To zdumienie winno zawsze odżywać w Kościele zgromadzonym na sprawowaniu Eucharystii”. Tak się wyrażał św. Jan Paweł II w swojej ostatniej encyklice, będącej niczym testament, Eclessia de Eucharistia vivit – Kościół żyje dzięki Eucharystii. Co można dobitniej wyrazić, że bez Eucharystii umieramy.
To „wdzięczne zdumienie” człowiek łatwo traci. Przyzwyczajamy się do boskich darów i tracimy podziw wobec cudu otaczającego nas świata. Nie dziwi nas, że ziarno pszenicy, obumierając w ziemi, rośnie i daje plony pod wpływem słońca i wody; że z zebranych plonów można zrobić mąkę, a potem dzięki zaczynowi i działaniu ognia wypiec z niej chleb, który utrzyma człowieka przy życiu. Dla człowieka pewnego siebie, pewnego swojej wiedzy i władzy to wszystko już jest całkiem oczywiste… Bóg zechciał, by w darze życia nadprzyrodzonego, też ziarno obumarło, i by to życie docierało do nas przez Chleb, którym jest sam Chrystus.
Z drugiej strony tajemnica Eucharystii poniekąd staje się zrozumiała, gdy odzyskuje się to „zdumienie” wobec świata i Bożej dobroci. To, czego nie da się ogarnąć rozumem, można pojąc sercem: Ten, kto umiłował nas aż do końca, znalazł sposób, aby pozostać wśród nas jako „chleb żywy, który zstąpił z nieba”. I „jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”, bo Chleb, który on nam daje to Jego „Ciało, wydane za życie świata”.
Oktawa uroczystości Bożego Ciała jest okazją do ożywienia „eucharystycznego zdumienia” Warto naśladować kobietę z Betanii i poświęcić całą energię, aby zmaterializować naszą adorację wobec daru Eucharystii. „Chleb łamany na naszych ołtarzach, ofiarowany nam, jako pielgrzymom wędrującym po drogach świata, jest panis angelorum, chlebem aniołów, do którego nie można się zbliżać bez pokory setnika z Ewangelii: « Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój»” (św. Jan Paweł II).
Procesje, kadzidło, kwiaty, śpiewy… cóż to jest wobec tego daru! Nawiedzania Przenajświętszego Sakramentu stają się potrzebą serca, a nie tylko zwykłą praktyką pobożnościową. Gesty szacunku, świąteczne ubranie podczas liturgii, punktualność są zabezpieczeniem, aby „tajemnica naszej wiary” nie spowszedniała.

Środa 10 czerwca 2020

Totus Tuus! Dzień przygotowań do Uroczystości Bożego Ciała. Rozpoczyna się piękny czas wielbienia Boga za dar Eucharystii, za dar Jego obecności miedzy nami w Najświętszym Sakramencie. Wielki Prorok Eliasz uczy nas żywej wiary i zaufania Bogu.

 ks. Stefan Czermiński

CO JEST ŁATWIEJSZE: ZAUFAĆ PRAWU CZY ZAUFAĆ MIŁOŚCI ?

1. Chyba każdy z nas odkrywa w sobie, ukryte głęboko w sercu, dwa nieodparte odczucia: pragnienie bycia idealnym oraz niejasną intuicję, że to może być niemożliwe! Im uważniej badamy swoje zachowanie, im częściej zdarzają nam się niespodziewane upadki, tym bardziej rośnie w nas dręczący niepokój… Spodziewaliśmy się, że będzie coraz lepiej, a tu jest coraz gorzej! Czy stojąc przed Bogiem, mamy jeszcze jakąś szansę?

2. Z takim właśnie niepokojem patrzyli na Jezusa jego słuchacze, gdy mówił owe tajemnicze słowa, które słyszymy w dzisiejszej Ewangelii: \”Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić!” Czy słuchający rozumieli wtedy Chrystusa?
Na pewno mniej, niż my. Słuchacze Jezusa nie znali bowiem przyszłości. My natomiast ją znamy i wiemy, co spotkało Jezusa. Dlatego patrząc z naszej perspektywy, możemy rozwinąć wypowiedź Jezusa i ująć ją tak: „Rozumiem was, kochani, że patrząc na moją radość i na cuda, których dokonałem, spodziewacie się, że dokonam rewolucji! Że wprowadzę jakąś nową religię, która odejdzie od rodzącego smutek Prawa i od znanych nam dobrze 10 przykazań, które trzeba przestrzegać pod groźbą kary i potępienia. Po co nam to poczucie winy! Ja jednak nie mam zamiaru niczego zmieniać w Prawie, ani na jotę! Wszak Ono jest święte – wyszło z ręki Najwyższego! Natomiast co do waszych marnych szans na doskonałość, to mogę Was pocieszyć: Jest wyjście! Tym wyjściem jestem Ja sam. Jako Syn Boży specjalnie przyszedłem na ziemię, aby zapłacić swoją męką za wasze niewierności i wypełnić Prawo w waszym imieniu. Odtąd Boże Prawo nie będzie się wam już kojarzyć z lękiem, żeby go nie złamać, ale z czymś o wiele większym, choć dla was łatwiejszym. Macie prawo zaufać mojej Miłości. Macie prawo do powrotu i przebaczenia – po każdym grzechu.

3. Czy można takiemu Bogu nie zaufać? W tak cudownego Boga – zwątpić? Można. I o tym jest pierwsze czytanie, opisujące starcie 450 proroków bożka Baala, na górze Karmel, z samotnym, jedynym prawdziwym prorokiem Jedynego Boga Izraela, Eliaszem. To fascynujący opis kompromitacji fałszywych proroków, których bożki nie słuchają (bo ich po prostu nie ma!), oraz manifestacji Boga Izraela, który wysłuchuje Eliasza i przyjmuje jego ofiarę, co potwierdza znakiem ognia z nieba. Ta krwawa i ognista scena na górze Karmel zapowiada zarówno Golgotę, razem z setkami krwawych ran Jezusa, jak i górę Syjon z wieczernikiem i z językami ognia nad każdym z Apostołów. To ogień Miłości Bożej, który tak przemienił serca Apostołów, że stali się już nie tylko Eliaszami pełnymi wiary, ale i Barankami, gotowymi jak Chrystus, poświęcić własne życie, aby przekonać ludzi, że Bogu trzeba zaufać do końca i wyznawać Mu swoje grzechy. Tylko wtedy może On wziąć je na Siebie.

4. I jeszcze jedno: To nie przypadek, że dziś na górze Karmel jest Sanktuarium Matki Boskiej Szkaplerznej. Maryja zaprasza nas tu pod swój płaszcz, Szkaplerz, aby uczyć nas, jak ufać Bogu do końca – tak jak Ona!

Wtorek 9 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Słowo Boże na dzień dzisiejszy wzywa nas, abyśmy zaufali Panu.Pan Jezus w Ewangelii wręcz mówi o tym czym winniśmy być dla świata: solą ziemi i światłem świata. Wciąż jest pokusa zamknięcia się i wycofania, wciąż  jest pokusa życia dla siebie. Tymczasem : ” Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”. Wszystko co czynimy,czyńmy dla Pana i ze względu na naszego Pana Jezusa Chrystusa.

ks. Arkadiusz Nocoń

Więcej soli!

Mogę sobie wyobrazić oburzenie (słuszne!) lekarzy i dietetyków czytających ten tytuł, wszak od lat biją oni na alarm, że spożycie soli jest stanowczo za duże (prawie trzy razy przekracza zalecenia WHO), i tendencja ta z roku na rok rośnie, mimo że nadmiar soli może skutkować licznymi chorobami i redukcja jej spożycia powinna być naszym celem.

Współcześni Jezusowi nie patrzyli na sól aż tak krytycznie, ba, uważali nawet, że na świecie nie ma nad nią (i nad światło słońca), nic bardziej użytecznego. To zresztą zrozumiałe, że w czasach, gdy nie było lodówek ludzie doceniali bardziej jej wielorakie i dobroczynne znaczenie. Nie należy się więc dziwić, że w dzisiejszej Ewangelii Jezus nazywał swoich uczniów solą.

Sól nadaje smak. I nie trzeba jej wcale dużo, czasem wystarczy szczypta, by to co mdłe, niedobre, nagle nabrało smaku. Podobnie jest w życiu, wystarczy odrobina serca, miłości i życie nagle zaczyna smakować. Pamiętamy historię Janusza Świtaja, który w roku 2007 jako pierwszy w Polsce, złożył do sądu wniosek o eutanazję. Sparaliżowany po wypadku i oddychający jedynie za pomocą respiratora, miał już dość – jak pisał – wegetacji. Dzięki sercu jakie okazali mu wtedy ludzie, głównie pani Anna Dymna, Janusz Świtaj nie tylko odstąpił od swego zamiaru, ale został nawet magistrem psychologii i dzisiaj pomaga innym ludziom. – „Spełniłem swoje największe marzenie. Żyję pełnią życia” – powiedział w jednym z wywiadów.

Sól konserwuje. I dlatego dawniej, zwłaszcza latem, solono obficie mięso, by uchronić je przed zepsuciem. I znowu podobnie jest w życiu. Iluż młodych uchronili przed zepsuciem genialni pedagodzy jak św. Jan Chrzciciel de la Salle czy św. Jan Bosko, ale również inni, znani tylko nam, o których mówimy czasem: „nie wiadomo, co by ze mną było, gdyby nie on, gdyby nie ona …”.

Sól wypala. I dlatego w świecie starożytnym posypywano czasem ziemię solą aby nic na niej nie wyrosło. Tam, gdzie przebywa chrześcijanin wszystko powinno być posypane solą, aby nie wyrosło żadne zło: złe myśli, złe słowa, złe czyny. Znam pewnego mechanika samochodowego, u którego w warsztacie nie ma obscenicznych plakatów i obowiązuje zasada: „kto przeklnie płaci” (parę złotych do skarbonki). Można?

Wy jesteście solą ziemi – mówi do nas Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Zwróćmy uwagę, że dla Jezusa bycie uczniem i bycie solą jest tożsame. Jego słowa nie mają charakteru zachęty, wezwania: „starajcie się”, „powinniście być jak”, tylko krótko: jesteście uczniami – to jesteście solą! Palącym obowiązkiem każdego z nas jest więc bycie coraz bardziej solą, czyli kimś, kto nadaje życiu smaku, chroni świat przed zepsuciem i nie pozwala w nim rosnąć kwiatom zła. Czasem bowiem można odnieść wrażenie, że jedyna sól jakiej świat się dzisiaj wystrzega, to ta ewangeliczna, o której mówi nam Pan Jezus.

Poniedziałek 8 czerwca 2020

Totus Tuus JM! W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego i idziemy do pracy, do swoich zajęć. Ale jeszcze zanim to się stanie Jezus kieruje do nas swoje Słowo –  charakterystyczny fragment “Kazania na Gorze” i osiem błogosławieństw. Będę szczęśliwy, gdy uda mi się prowadzić życie według tych błogosławieństw, które stały się swoistym programem duchowym i moralnym uczniów Chrystusa. Mam być ubogi i miłosierny i czystego serca i sprawiedliwy, gotowy cierpieć prześladownaie ze względu na Królestwo Boże.

 

ks. Mirosław Matuszny

Temat: Błogosławiony czyli szczęśliwy

Pragnienie szczęścia motywowało ludzi od dawna do poszukiwania dróg, jakimi człowiek może dojść do spełnienia. Starożytni filozofowie dywagowali o ludzkim szczęściu, drogach doi poznania świata, wartościom, które warto wyznawać w życiu. Błogosławieństwa, jakie Pan wypowiada podczas Kazania na Górze stanowią istny przewrót w tym pojmowaniu świata, jakie charakterystyczne było dla epoki publicznej działalności Mistrza z Nazaretu. Nie są one bowiem wpisaniem się w poglądy ani stoików, ani opowiedzeniem za światem idei, ale mocną i zdecydowaną proklamacją sprawiedliwości i miłości Bożej. Oto Bóg od zawsze stojący na straży szczególnie odrzuconych i wykluczonych ludzi teraz w osobie Syna Bożego wypowiada głośno i jednoznacznie zapowiedź pełnej szczęśliwości nie tylko tym, którzy zostali wykluczeni i skrzywdzeni przez swych braci, ale przede wszystkim tym, którzy złożyli swą nadzieję w Panu.
Kazanie na górze ukazuje konieczność zaufania Bogu we wszystkim. Błogosławieństwa nie są zapowiedzią przewrotu, rewolucji, jakiegoś archetypu teologii wyzwolenia, ale zwyczajnym wezwaniem do szukania w Bogu swojego spełnienia, do oddania się pod opiekę Temu, Który wszystko może, Który jest gwarantem ostatecznej sprawiedliwości. Poszukiwanie szczęścia w świecie, gdzie wykluczenie i krzywda jest na porządku dziennym możliwe jest tylko w oparciu o Bożą sprawiedliwość. Co więcej, obecnego w świecie cierpienia i niesprawiedliwości nie da się pogodzić z Bożą wszechmocą i sprawiedliwością bez odniesienia do wieczności.
Jezusowe błogosławieństwa są też przestrogą przed poszukiwaniem sensu życia i spełnienia tylko w doczesności. Oto Jezus przedkłada los tych, którzy znaleźni się na marginesie tego świata nad los bogatych i posiadających dobra tego świata. Ci, którym wydaje się że mają wszystko i oddychają pełnią życia za chwilę stracą wszystko. Prawdziwie szczęśliwi będą ci, których nadzieja jest złożona w Bogu i którzy całe swoje działanie podporządkowali poszukiwaniu sprawiedliwości Bożej.

SŁOWO BOŻE W PRAKTYCE
W dzisiejszym świecie błogosławieństwo i świętość mają jak powiadają współczesnym językiem słaby piar. Pęd życia jaki pochłania nas każdego dnia stawia na natychmiastowy sukces, pragnienie skonsumowania owoców naszej pracy i poświęcenia jak najszybciej. Świętość natomiast oparta na logice Kazania na Górze to inwestycja długoterminowa. Zakładająca wiarę, która pozwala przetrwać złe chwile, nie załamać się, kiedy stajemy na Golgocie naszego życia, pokładająca nadzieję w wieczności nawet za cenę rezygnacji z sukcesu mierzonego tylko i wyłącznie doczesnym życiem.

PYTANIE DLA ODWAŻNYCH
Czy idę drogą błogosławieństw?

Niedziela 7 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Niedziela Trójcy Świętej. Na obraz Boga zostaliśmy stworzeni. Trójca Święta uczy nas  być w relacji pełnej miłości do siebie nawzajem. “jak ja w Tobie, a Ty we mnie, aby byli jedno”. Uwielbiajmy Boga za to, że nas stworzył, zbawił i nieustannie uświęca.

ks. Antoni Bartoszek
Rozmyślanie nad tym, kim jest Bóg, jaki jest Bóg, nie jest czysto teoretyczną aktywnością umysłową, nie jest łamigłówką jedynie dla teologów, nie jest też zadaniem zupełnie oderwanym od ludzkich problemów. Medytowanie prawdy o Bogu prowadzi do kształtowania życia osobistego, zawodowego, społecznego i politycznego. Z odpowiedzi na pytanie „jaki jest Bóg?” rodzi się odpowiedź na pytanie „jak żyć?”
Bóg nie jest zimnym Absolutem, lecz wspólnotą Trzech Osób. Trójca Przenajświętsza tworzy doskonałą jedność, bez utraty odrębności osób. Dlatego też Bóg jest nazwany Piśmie św. Miłością. Miłość możliwa jest bowiem tylko między osobami. Jedność, bez utraty podmiotowości poszczególnych osób: jakże kapitalne znaczenie ma ta prawda dla wielu sfer ludzkiego życia.
Życie małżeńskie to wspólnota osób odrębnych płci. Małżeństwo zostało przez Boga tak pomyślane, by mogło poprzez i dzięki odrębności dwojga tworzyć doskonałą jedność. Źle działoby się w małżeństwie, gdyby jeden z małżonków oczekiwał, by druga strona miała takie same co on pragnienia, zainteresowania, bez uwzględniania różnic wynikających z odmiennych charakterów, z innego wychowania w domu. Jeszcze gorzej byłoby, gdyby jeden dążył do zawładnięcia drugim, chcąc doprowadzić do całkowitego podporządkowania współmałżonka. To nie byłaby jedność, lecz absolutyzm. Czymś podstawowym w małżeństwie jest uszanowanie godności drugiego. Źle działoby się w życiu małżeńskim również wtedy, gdyby w imię osobowej niezależności małżonkowie zrezygnowaliby z troski o wzajemne więzi i relacje. Taki związek nie przetrwałby próby czasu, a najbardziej ucierpiałyby dzieci. Pielęgnowanie jedności stanowi jedno z podstawowych zadań obojga małżonków.
Jedność bez utraty podmiotowości osób. Ta prawda ma także niezwykłe znaczenie dla życia społecznego. Z jednej strony zabezpiecza przed absolutyzmem władzy i wszelkimi systemami totalitarnymi. W takich strukturach społeczno-politycznych godność pojedynczego człowieka właściwie się nie liczy. Znaczenie ma jedynie władza oraz społeczność rozumiana jako monolit. Z drugiej jednak strony podkreślanie podmiotowości poszczególnych osób i akcentowanie praw każdego człowieka nie mogą prowadzić do utraty więzi międzyosobowych. Absolutnie rozumiana wolność sprawia, że społeczeństwo staje się zlepkiem niepowiązanych ze sobą jednostek, często egoistycznych i zapatrzonych w siebie, ale też całkowicie samotnych. Takie są skutki skrajnego liberalizmu.
Co zrobić, by nie wpaść w żadną z tych skrajności? Rozmyślanie nad tajemnicą Trójcy Przenajświętszej może przynieść wiele światła. Bo prawda o Bogu Trójjedynym to nie abstrakcja – to samo życie.

Sobota 6 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Pierwsza sobota miesiąca czerwca. Najświętsze Serce Jezusa i Niepokalane Serce Maryi objawia nam wielką miłość, którą mamy przyjąć i którą mamy żyć.  św. Paweł wzywa nas, abyśmy bez lęku angażowali się  w głoszenie nauki Chrystusa, abyśmy ją głosili w każdym miejscu i w każdym czasie. Tak, abyśmy na koniec życia  mogli powiedzieć jak on: “W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia”. Wstańmy i chodźmy !

 

ks. Waldemar Turek
„Uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich” (Mk 12,43)
Dwa są w dzisiejszych czytaniach liturgicznych teksty, które dobrze znamy i nad którymi z pewnością wielokrotnie się zastanawialiśmy. Najpierw chodzi o fragment Drugiego Listu św. Pawła Apostoła do Tymoteusza: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości” (4,7-8). W Ewangelii zaś czytamy słowa wypowiedziane przez Jezusa po tym, jak jakaś staruszka złożyła do skarbony dwa pieniążki: „Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie” (Mk 12, 43-44).
Na pozór niewiele łączy treściowo te dwa teksty. W pierwszym przypadku św. Paweł apostoł zamieszcza bardzo zwięzłe podsumowanie swojego życia i swojej misji. Ma świadomość zbliżającego się końca, a jednocześnie poczucie dobrze zrealizowanego zadania, które swego czasu powierzył mu Pan. Uboga wdowa nie wypowiada ani jednego słowa, prawdopodobnie nie była przez nikogo zauważona, poza… Jezusem właśnie, który sprawia, że to ona, a nie bogaci ludzie składający duże ofiary, przeszła do historii jako przykład prawdziwie chrześcijańskiej postawy.
Jeśli jednak przyjrzymy się tym dwom tekstom dokładniej, możemy dostrzec wielkie, powiedzielibyśmy istotne z punktu widzenia duchowego, podobieństwo. Chodzi o dwie osoby, które, owszem, w bardzo różny sposób, ale czują się po prostu spełnione, zrealizowane. Życie św. Pawła jest nam dosyć dobrze znane; wiemy jak wiele walk musiał stoczyć, w ilu „zawodach” musiał wystąpić, by móc wreszcie złożyć tak głębokie świadectwo przynależności do Chrystusa, sprawiedliwego Sędziego, który mu odda przygotowany dla niego wieniec sprawiedliwości. Nic natomiast nie wiemy o życiu wdowy; pojawia się trochę niespodziewanie na jednej karcie Ewangelii i znika, ale jednak nie do końca. Właściwie ona już od razu po tym prostym, wydawałoby się mało znaczącym geście, otrzymała od Chrystusa swoisty „wieniec sprawiedliwości”: wszak „wrzuciła najwięcej ze wszystkich”, „wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie”, i z pewnością zasługiwała na odpowiednią nagrodę.
Dzisiaj jesteśmy zaproszeni do przechodzenia w naszym sposobie myślenia i działania od tego co pozorne, do tego co prawdziwe i istotne. Jakże często mamy pokusę zatrzymywania się na tym, co zewnętrzne w odniesieniu do osób i czynów. Apostoł Paweł i wdowa zrozumieli, choć nie bez trudności, co rzeczywiście liczy się w życiu duchowym. Starajmy się dzisiaj kształtować razem z nimi prawdziwie chrześcijańskie postawy, wiedząc o tym, że Bóg widzi inaczej niż widzi człowiek.

Piątek 5 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Czego chcesz od nas Panie za Twe hojne dary, czego za dobrodziejstwa w których nie masz miary. Od rana doświadczam łaskawości boskiej i ludzkiej. św. Paweł zaś pisze do Tymoteusza o tym, że uczniowie Jezusa muszą być gotowi na prześladowania. Nam pozostaje trwać w tym czego się nauczyliśmy i co nam powierzono – wiemy od Kogo pochodzi ta droga, która wiedzie ku pełni życia. Bóg sam nam wystarczy!

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Ludzie Boży i zwodziciele

1. „Wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania.”. Trzeźwy realizm słowa Bożego. Dobro napotyka na opór, na prześladowanie. Czasem pochodzi ono z zewnątrz Kościoła, ale czasem pojawia się także we wnętrzu Kościoła. Iluż świętych wycierpiało się z powodu swoich kościelnych przełożonych! Tak bywa. I nie można się z tego powodu obrażać na Kościół albo generalizować lub zbyt łatwo uznawać siebie za męczennika. Trzeba trwać w tym, co dobre, słuszne, prawdziwe. I nie zapominać o dobru, które się dzieje w Kościele. Nieco naiwnie brzmią głosy, które wciąż wzywają do oczyszczenia Kościoła. On wciąż się musi oczyszczać, to jasne, ale utopią jest myśl o Kościele idealnym, wolnym od grzechu czy ludzkiej słabości.
2. „Tymczasem ludzie źli i zwodziciele będą się dalej posuwać ku temu, co gorsze, błądząc i innych w błąd wprowadzając”. Znowu realizm. Są ludzie na tyle źli, że świadomie niszczą innych, niszczą Kościół. Trzeba się z tym liczyć. Niektórzy uważają, że Kościół musi być otwarty na wszystkich. Czy także na zwodzicieli, którzy nie dość, że sami błądzą, to jeszcze innych w błąd wprowadzają? Zwodziciele dobrze się maskują. Często są nimi ci, którzy powtarzają, że Kościół nie ma żadnych wrogów. Zło trzeba demaskować. Chronić przed nim słabszych.
3. Pomaga w tym zakorzenienie w Biblii. Ona jest źródłem „mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie”. Kapitalne połączenie: „mądrość, wiara, zbawienie, Jezus”. Biblia daje mądrość, która prowadzi ku niebu. Nie da się być mądrym bez wiary. No i ostatecznie mądrością wcieloną jest Jezus.
4. Biblia jest pismem natchnionym. Choć ma też ludzkich autorów, to jednak jej pierwszym autorem jest Duch Święty. Warto zestawić ze sobą słowa: nauczanie, przekonywanie, poprawianie, wychowywanie w sprawiedliwości – czy nie tym właśnie jest duszpasterstwo i katecheza? Mozolna praca, której celem jest człowiek Boży, doskonały, czyniący dobro. To pozytywna odpowiedź na punkt 2. Ludzie Boży nie dadzą się pokonać zwodzicielom. Słowo Boże wcielane w życie jest tarczą przeciwko pociskom zła.

Czwartek 4 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Abraham składa w ofierze posłuszny Bogu największy swój skarb – syna swego Izaaka. Uwierzył w Boga i uwierzył Bogu. Wiara Abrahama została poddana  największej próbie. Oddać Izaaka swego serca, po ludzku największą miłość i nadzieję. Abraham staje się figurą człowieka żywej wiary, staje się figurą zbawczej ofiary, którą złoży Bóg na ołtarzu krzyża ze swego Syna Jezusa Chrystusa. Jednak Abrahamie! jest taka granica, jest taki próg , którego ty nigdy nie przekroczysz. Uczyni to Bóg Ojciec posyłając na ziemię swego Syna, aby nas ocalić. W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa – nowego IZAAKA w Ogrodzie Oliwnym, który mówi: nie moja lecz Twoja wola niech się stanie. Daj mi Panie wiarę tak wielką, abym potrafił ofiarować Bogu Izaaka swego serca.

 

Ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski
Przez Chrystusa Pana Naszego
Refleksja nad wymiarami wszechświata sprawia zawroty głowy. Unaocznia człowiekowi jego znikomość. Do tego dochodzi refleksja nad czasem: naukowcy szacują wiek wszechświata na miliardy lat. W takim kontekście, Bóg Wszechmogący i Wszechogarniający staje się niezmiernie daleki w swojej wielkości. Kim ja, garstka prochu, jestem dla Niego? Czy mówienie o Jego bliskości nie jest wynikiem przerażającej samotności człowieka? A do tego, to, co najbardziej oddala nas od Boga to nasze grzechy: dobrowolne i świadome dystansowanie się od Niego.
Nowe przymierze ustanowione przez Arcykapłana Jezusa Chrystusa na zawsze przybliżyło ludziom Pana Boga. Już nie gubimy Go w zamierzchłych czasach, jako początku wszystkiego; już nie jest groźnym Bogiem ze względu na swą wszechmoc, a Jego sprawiedliwość na zawsze połączyła się z miłosierdziem. On po prostu stał się naszym Ojcem, \”Abba\”.
Czy Jezus widział w Ogrójcu cały ogrom grzechów ludzkości, za którą miał oddać swe życie? Pewnie takie było źródło Jego smutku. Jak wielki musiał on być, że błagał o oddalenie kielicha, o odroczenie tego czasu, dla którego przyszedł na świat. On wtedy nawet żebrze u swych uczniów o ich towarzystwo. Potrzebuje ich pomocy. On jest Jedynym Pośrednikiem, ale włącza nas, w Swoje zadanie. Chrystus, Arcykapłan i jedyny Pośrednik, uczynił Kościół, \”królestwem – kapłanami dla Boga i Ojca swojego\” (Ap 1, 6). Cała wspólnota wierzących, jako taka, jest kapłańska. Wierni wykonują swoje kapłaństwo, wynikające ze chrztu, przez udział w posłaniu Chrystusa Kapłana, Proroka i Króla, każdy zgodnie z własnym powołaniem (por. KKK 1546).
Obojętność ludzi żyjących jakby Boga nie było, jakby grzechu nie było sprawia smutek też i nam. Widok zła mobilizuje do większego zjednoczenia z Jezusem, do towarzyszenia Mu w dziele odkupienia. Bliscy przyjaciele św. Jana Pawła II opowiadali, że odczytywał słowa skierowane do Piotra, jako powiedziane również do niego: „Tak oto nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną?”. Starał się by w każdy czwartek spędzać pod koniec dnia godzinę na modlitewnym czuwaniu.
„Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”. Nie ma innej drogi. Tylko w zjednoczeniu z naszym Arcykapłanem będziemy w stanie współdziałać w pojednaniu świata z Bogiem. Bez modlitwy człowiek nie da rady. A nasza modlitwa staje się wszechmocna, gdy jest Przez Chrystusa Pana Naszego!

Środa 3 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Tak – powołani jesteśmy do życia – powołani jesteśmy do tego, aby przejść ze śmierci do życia wiecznego . Powołani jesteśmy, by zmartwychwstać w Chrystusie.  św. Paweł apostoł Apostołów mobilizuje Tymoteusza:   aby rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w nim “albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana …weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą! Chrystus zniweczył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię”. To wszystko jest wystarczającą podstawą do tego, aby bez lęku i oszczędzania sił zaangażować się w głoszenie Ewangelii.

(Środa – 9 tygodnia zwykłego; wspomn. św. męczenników Karola Lwangi i Towarzyszy (męczenników z Ugandy, którzy ponieśli śmierć za Chrystusa 3.06.1886 r., – Karol miał wtedy
21 lat i był paziem królewskim)Czy wspominani dzisiaj męczennicy ugandyjscy oddaliby życie za Jezusa, gdyby nie wierzyli, że po swojej śmierci – zmartwychwstaną?!! Gdyby nie sądzili, że Jezus zabierze ich wtedy z duszą i ciałem do Nieba? Nigdy w życiu! Przestraszyliby się tortur i śmierci!Właśnie to przekonanie o przyszłym szczęściu z Jezusem w wieczności jest największym skarbem ludzi wierzących w Chrystusa! Ono rzuca niezwykłe światło na wszystko, co dzieje się w naszym życiu i wokoło nas!
Tak to ujmuje dokładnie św. Paweł w dzisiejszym fragmencie listu do Tymoteusza. Paweł nazywa to bezcenną ŁASKĄ jaką otrzymaliśmy, gdy poznaliśmy „Jezusa, naszego Zbawiciela, który zniweczył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię.”Cóż znaczy śmierć, która przeistoczyła się, dzięki spotkaniu z Jezusem, z przerażającej czeluści nicości – w „Świętą Bramę”, wiodącą do życia wiecznego?! Taka śmierć może być nawet, jak mówił święty Franciszek, najmilszą „siostrą”, za którą się tęskni!
Dlatego nie dziwi nas entuzjazm św. Pawła, jaki promieniuje ze słów jego listu, skierowanego do swojego duchowego syna we wierze, do Tymoteusza, którego to Apostoł zrodził dla Chrystusa.Czy może być coś piękniejszego w naszym życiu, niż rodzenie duchowych dzieci? Każdy człowiek, który urodził się na tej ziemi, urodził się dla śmierci. Urodzenie zakłada śmierć. Dlatego każdy powinien urodzić jeszcze drugi raz: dla życia! I to życia wiecznego! Dzieje się to w momencie poznania Chrystusa, kiedy odkrywamy, iż On jest żywy, choć został zabity! I że choć niewidzialny, stoi blisko każdego z nas. Ażeby z tej Obecności realnie skorzystać, trzeba w Nią uwierzyć i wyznać to przed innymi (Rz 10,9). Trzeba także postanowić, że chcemy Go słuchać i iść za Jego Miłością, bo tylko Ona jedyna, może nas ocalić dla Nieba. Ta właśnie decyzja jest „drugim narodzeniem”.Błogosławiony jest człowiek, który – niby mistyczna położna – pomaga swoim braciom urodzić się dla Chrystusa, skłaniając ich do podjęcia tej decyzji. Tak, jak to kiedyś czynił święty Paweł, który z pasją opowiadając wszystkim o Jezusie, pomógł Tymoteuszowi, i wielu, wielu innym, otworzyć się na nadzieję szczęścia wiecznego.
Czy zrodziliśmy już kogoś dla Nieba? Czy podarowaliśmy komuś tę cudowną szansę przekonania, że to wszystko, co tak burzliwie przeżywamy, kiedyś się skończy fantastycznym happy endem?To dlatego Paweł tak bardzo nalega na Tymoteusza: „Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego, ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą!” Spójrz pozytywnie na trudności jakie przeżywamy – zdaje się mówić dalej Paweł – bo one są łaską! Łaską współcierpienia z Chrystusem za grzeszników! Łaską spotkania ludzi, których mógłbyś urodzić dla Jezusa! Nie bój się! „Bóg nie dał nam przecież ducha bojaźni, ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia!” My, chrześcijanie, jesteśmy odważni, ale i mądrzy, trzeźwo myślący!Nie tak jak saduceusze z dzisiejszej Ewangelii, którzy już się poddali. Stchórzyli. Zwątpili w Boga i Jego moc. I wtedy usłyszeli szept diabła, który zaczął podsuwać im wątpliwości i zastrzeżenia wobec Jezusa. Dlatego Chrystus wydał im się niebezpiecznym dziwakiem, którego trzeba zneutralizować.
Chrześcijaństwo to religia dla odważnych, którzy nie boją się myśleć, kochać i walczyć o dusze! Którzy żyją nadzieją Nieba!

wtorek 2 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Zielony czas. To znaczy rozpoczyna się czas wzrostu, czas życia Ewangelią Zbawienia. Jezus nas  wyposażył we wszystko co konieczne do tego, aby nasze  życie się odrodziło i przemieniło.  Teraz trzeba iść i dać świadectwo wiary i miłości. św. Piotr w  swym liście pisze: “Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby On was znalazł bez plamy i skazy – w pokoju, a cierpliwość Pana naszego uważajcie za zbawienną”.

 

ks. Arkadiusz Nocoń

„Rzeczy Bożych na ołtarzach cezara składać nie wolno”

Uczeni w Piśmie i starsi posłali do Jezusa kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli podchwycić Go w mowie.
Zadziwiające, jak niechęć do Jezusa potrafi łączyć wrogów. Zwolennicy Heroda (herodianie), popierając rządy króla, podporządkowanego Rzymowi, byli w konsekwencji poplecznikami cezara i rzymskiej władzy. Faryzeusze, przeciwnie, uważając się za pobożnych i sprawiedliwych (przynajmniej we własnym mniemaniu), pogardzali zarówno Herodem jak i cezarem. Grupy te stały więc na antypodach debaty religijnej i politycznej ówczesnego Izraela. A jednak w tym jednym wypadku, gdy chodziło o „pochwycenie Jezusa w mowie” potrafili działać wspólnie. I tak będzie już przez wieki: wszyscy na Jednego…

Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz.
Ich słowa „łagodniejsze od oliwy”, chciałoby się powtórzyć za Psalmistą, „lecz są to obnażone miecze” (por. Ps 55, 22). Rzeczywiście, jedni i drudzy zioną do Jezusa nienawiścią, ale starannie usiłują ją tutaj ukryć za tak zwaną „gładką gadką”.

Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie?
Pułapka, którą zastawili wydaje się być doskonała, bo każda odpowiedź Jezusa to niemal wyrok śmierci. To, albo miecz Rzymian, dla podżegaczy do rewolty, albo sztylet Zelotów, dla kolaborantów i zdrajców. Jezus tymczasem, „poznawszy ich obłudę”, prosi, aby podali mu monetę. Zaślepieni nienawiścią, sami wpadają w pułapkę. Rozmowa z Jezusem toczy się bowiem na terenie świątyni, czyli tam, gdzie nie wolno było wnosić jakiegokolwiek wizerunku, również tego wybitego na monecie (to stąd „stoły zmieniających pieniądze” w przedsionku świątyni, por. Mk 11,15). I oto ci, którzy uważali się za pobożnych i czystych podają Jezusowi monetę z wizerunkiem cezara: w tym świętym dla Żydów miejscu! Mieli ją w kieszeni? Pożyczyli od kogoś? Nieważne, ona nigdy nie powinna się tam znaleźć! A i faryzeusze zresztą, jak na czystych przystało, brzydzili się ponoć samym jej dotknięciem! Ich obłuda została tutaj zdemaskowana. W teorii – nieskalani, w praktyce … mogliśmy zobaczyć.

Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara.
Faryzeusze i zwolennicy Heroda pytali: – „czy mamy płacić?” A Jezus im odpowiada – „oddajcie”, zmieniając czasownik. Nie powiedział: „płaćcie” lub „nie płaćcie”, ale właśnie „oddajcie”, bo co masz, czego byś nie otrzymał? Sama władza też coś nam daje: szkoły, szpitale, sądy, to tylko niektóre z instytucji, których funkcjonowanie zapewnia lub powinna zapewniać. A zatem skoro „otrzymujesz”, to umiej również „dawać”, albo lepiej „oddawać”.

A Bogu to, co należy do Boga.
Gdzie jest „wybity” obraz Boga? Na jakiej “monecie” widnieje Jego wizerunek? W każdym człowieku stworzonym na Jego obraz i podobieństwo (por. Rdz 1, 26). Do cezara mogą należeć więc rzeczy, ale człowiek należy wyłącznie do Boga, i biada władzy, która „sięga” po człowieka, próbując nim zawładnąć i decydować o jego losie.
„Rzeczy Bożych na ołtarzach cezara składać nam nie wolno. Non possumus” (por. Memoriał Biskupów polskich, z 8 maja 1953 r.).

Poniedziałek 1 czerwca 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj od rana razem z Jezusem pragnę chwalić Maryję, która jest Jezusa i moją Matką. Wciąż na nowo tę rzeczywistość macierzyństwa Maryi wobec mnie odkrywam i uczę się. Jesteś Maryjo dla mnie wzorem otwarcia na Boga i wzorem zaangażowania w dzieło Boga. Tobie Maryjo poświęcam ciało i duszę moją wszystko czym jestem i co posiadam. Maryjo czyń mnie swoim narzędziem do wykonywania służby w Kościele Chrystusa dla zbawienia ludzi. Maryjo Tobie zawierzam wszystkich moich parafian i ludzi powierzonych mojej trosce. Mogę im dać Jezusa i Twoją miłość. Totus Tuus JM.

 

Niedziela 31 maja 2020

Totus Tuus JM! Pięćdziesiątnica Paschalna. Dzień Zesłania Ducha Świętego. Dzień wielki i uroczysty, dzień obdarowania Miłością. Jesteśmy powołani do życia Miłości i życia miłością. Powołani do życia w Bogu miłością. Duchu Święty rozjaśnij wszystkie mroki mojego życia i napełnij mnie pasją życia dla Boga i ludzi i dla Ewangelii. Duchu Święty przyjdź do wszystkich moich Parafian, zgromadź nas na nowo przy Ołtarzu Pańskim. Wyzwól z wszelkich lęków i wszelkich grzechów, tak aby podobali się Bogu i wiedli życie zgodnie z Twoją wolą. Przyjdź i odnów nas Duchu Święty.

 

Maciej Górnicki

Duch, który sprawia, że mówimy „jednym językiem”

Długa lista krajów i ludów, wymieniona w dzisiejszym fragmencie z Dziejów Apostolskich świadczy o tym, że Jerozolima, pomimo tego, że politycznie nie miała wówczas wielkiego znaczenia, była jednoznacznym duchowym centrum dla tych wszystkich, którzy wyznawali Boga Izraela. Pomimo znacznego rozproszenia, wynikającego z trudnych dziejów Izraela, Żydzi z całego ówczesnego świata przybywali licznie z pielgrzymką na święta do Jerozolimy. Duchowa jedność może więc współistnieć z kulturową i językową różnorodnością. I na tę prawdę zwraca uwagę znak, którym posłużył się Duch Święty, udzielając zebranym w Wieczerniku Apostołom daru języków. Tak jak wieża Babel – symbol ludzkich usiłowań, aby budować ziemski dobrobyt bez Boga – była jednocześnie znakiem pomieszania języków i niemożności międzyludzkiego dialogu, tak Zesłanie Ducha Świętego jest znakiem zjednoczenia tego, co podzielone. Jedność nie przychodzi jednak jako rezultat ludzkich wysiłków, ale właśnie jako skutek działania Ducha.

Tę myśl rozwija drugie czytanie, zwracając uwagę na różnorodność darów, posług i działań w Kościele-Ciele Chrystusa. Ukazanie Kościoła jako ciała jest czymś więcej niż tylko analogią. Kościół nie tylko jest „podobny” do ciała, ale faktycznie jest ciałem Chrystusa. Tak jak w ciele ludzkim różne układy i organy współdziałają dla wspólnego dobra, tak też różnorodność w Kościele jest niezbędna. Próby unifikacji, sprowadzenia wszystkiego do jednego modelu są dla Kościoła szkodliwe, a wręcz zabójcze. Różnorodność w sposobach działania, w modelach duszpasterskich czy uwarunkowaniach kulturowych musi być jednak podporządkowana jednemu Duchowi, w przeciwnym razie będzie dla Kościoła równie szkodliwa jak nadmierna unifikacja. Wielość modeli działania i posług nie może więc być wynikiem „kultu własnego pomysłu” (por. Kol 2,23), ale posłuszeństwa Duchowi Świętemu. Tylko On jest w stanie sprawić, że różne działania, różne ujęcia i różne obdarowania połączą się w jedno – dla dobra Kościoła.

Czytając dzisiejszą ewangelię łatwo przeoczyć pewien teologiczny paradoks. Jezus posyła swoich uczniów, tchnąc na nich Ducha i udzielając im władzy odpuszczania grzechów w dniu swojego Zmartwychwstania – a więc jeszcze przed Zesłaniem Ducha Świętego. Duch Święty nie jest związany sztywnymi ramami teologii, która chciałaby ująć całą rzeczywistość duchową w formuły i reguły. Boży Duch tchnie tak jak chce, przekraczając niejednokrotnie nasze duszpasterskie czy teologiczne wyobrażenia. Podobne „złamanie reguł” zdarzy się w Cezarei, gdy Duch Święty zstępuje na pogan, zanim jeszcze zostali ochrzczeni (Dz 10,44-48). Idąc realizować misję Chrystusa, który mówi nam „Ja was posyłam”, musimy zawsze pamiętać, że ta misja jest czymś większym i głębszym niż jakiekolwiek duszpasterskie czy misyjne plany. Powinniśmy być otwarci na to, co zechce czynić Duch, zarówno w nas samych, przez nas, jak i w tych, do których jesteśmy posłani. Wtedy rzeczywiście będziemy budować Kościół Chrystusowy, którego siłą jest jedność płynąca z Ducha, a bogactwem – różnorodność, owoc tego samego Ducha.

Sobota 30 maja 2020

Totus Tuus JM! Jest sobota przed Uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Przyjdź Duchu Święty.  Wyprowadź nas z lęków,które nas zamknęły. Daj nam poznać co mamy czynić, jak mamy realizować nasze powołanie, by głoszone było Słowo Boże po całej ziemi. św. Paweł (widzimy go jak dzisiaj dotarł do Rzymu) napełniony Duchem Świętym nieustannie głosi Słowo Boże. Nie ma dla niego żadnych przeszkód, czy to na wolności czy w więzieniu ewangelizuje. Rodzi się pełen żywej wiary Kosciół w Rzymie. Przyjdź Duchu święty i daj mi odwagę w każdej sytuacji i przy każdym spotkaniu z drugim człowiekiem głosić Słowo Boże. Przyjdź.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Ewangelia nie jest bezstronna

1. Piotr zadaje pytanie o los św. Jana. To bardzo ludzkie. Chcemy wiedzieć, co czeka tych, których kochamy. Ale odpowiedź Jezusa jest dość stanowcza: „co tobie do tego. Ty pójdź za Mną”. To ważne przypomnienie. Każdy z nas ma swoją drogę, swoje powołanie. Nawet jeśli wspólnie podążamy za Jezusem, to jednak nie powinniśmy porównywać się z innymi. Nadmierna ciekawość wobec innych nie jest wskazana.
2. Ostatnie zdania to zakończenie Ewangelii według św. Jana. Sam autor zabiera głos podkreślając, że Ewangelia jest jego świadectwem. Nie jest więc to tylko reportaż, relacja czy kronika życia Jezusa. Jedną z warstw Ewangelii jest wiara samego Jana. Co wcale nie oznacza, że słowa i wydarzenia przez niego opisane są fikcją. Jego Pierwszy List zaczyna się od znamiennych słów: „To wam oznajmiamy, co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia,
co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce” (1,1). Ewangelia jest połączeniem obiektywnej prawdy o wydarzeniu Jezusa ze świadectwem wiary bezpośrednich świadków Jego życia i nauczania. Dziś wiara też nie jest przekazywana przez bezstronnych świadków. Słowo Boże głoszone w Kościele angażuje także tego, kto głosi. Ksiądz, katecheta, rodzice – każdy, kto głosi Ewangelię, musi sam być jej świadkiem. Nie jest tylko tym, kto mechanicznie powtarza jakieś formuły czy frazesy. Jest tym, który przemawia w imieniu Prawdy, która jego samego przemieniła i dała mu życie.
3. „Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał…”. Cudowna pokora autora wobec prawdy, która go przewyższa. Nie da się zamknąć Boga w żadnej księdze. Nie da się nawet wyczerpująco opisać Objawienia, które przyniósł Jezus. Owszem zostało ono przekazane i jest głoszone w Kościele. W chrześcijaństwie prawda jest ostatecznie Kimś, a nie czymś. Jan dał świadectwo, którego celem było doprowadzenie słuchacza do osobistego spotkania z Jezusem. Tu otwiera się miejsce na działanie Ducha Świętego, który jest Duchem Prawdy i ma prowadzić Kościół do pełni prawdy, którą poznamy dopiero po drugiej stronie życia.
4. Pozwólcie, drodzy czytelnicy, że i ja dołożę swoje na koniec. Przez dwa miesiące komentowałem czytania z Liturgii Słowa na stronie Opoki. To dawało mi wiele natchnień do przepowiadania, było radością odkrywania piękna Bożej prawdy. Dziękuję za głosy zwrotne. Od nowego tygodnia komentatorzy będą się zmieniać codziennie (ja też mam jedne dzień). Każdy z nas będzie wnosił zapewne swoją wiarę w to przepowiadanie, co będzie – ufam – z pożytkiem doczesnym i wiecznym. Amen.

Piątek 29 maja 2020

Totus Tuus JM! Duchu święty przyjdź i napełnij nas swoimi darami. św. Paweł jest w więzieniu, czeka na statek aby udać się w ostania drogę do Rzymu, by tam złożyć ostateczne świadectwo swej wiary i miłości do Chrystusa. Być wiernym. Wytrwa do końca. Zachować wiarę i mieć w sercu pokój.   Jezus w Ewangelii pyta Piotra o miłość – czy ty mnie kochasz, czy ty mnie miłujesz. Mamy dzisiaj możliwość odpowiedzieć : Ty wszystko wiesz. Ty wiesz że Cię kocham.  Pozwól mi w tej miłości trwać Panie.

 

ks. Tomasz Jaklewicz
Egzamin końcowy
1. Niezwykły jest dialog Piotra ze zmartwychwstałym Panem. Jakby podsumowanie całej formacji Piotra, egzamin końcowy szkoły Jezusa. Jakby rozmowa kwalifikacyjna przed powierzeniem mu najważniejszej funkcji w powstającym Kościele. Piotrze, czego się nauczyłeś? Czy wiesz, jak zarządzać Kościołem? Czy wiesz, jak głosić wiarę? Jest tyle pytań, które Jezus mógł zadać. A pyta trzy razy tylko o jedno: „czy kochasz Mnie”. Więź z Jezusem, miłość – tylko to się liczy.
2. Piotr ma za sobą doświadczenie zdrady. To nauczyło go pokory. Odpowiadając nie zaczyna od słowa „ja”. Ale mówi „Ty wiesz, Panie”. Ma świadomość, że jego ludzkie siły są wątłe. Kocha Jezusa, ale wie, że ludzka miłość jest podobna do porannej rosy, która prędko znika. Jeszcze raz usłyszy „pójdź za mną”. To będzie wezwanie do większej miłości. Bo miłość zawsze pyta o więcej.
3. „Paś owce moje”. Jezus jest Dobrym Pasterzem, ale przekazuje pasterską władzę Piotrowi, a szerzej Kościołowi. Jest czas, kiedy uczeń staje się nauczycielem. Choć, aby być dobrym nauczycielem w szkole Jezusa, trzeba pozostać wewnętrznie także uczniem. Dobry Pasterz musi przede wszystkim nosić w sobie zapach Jezusa. Miłość do Niego jest przed miłością do owiec.
4. Jak ten dialog się przekłada na nasze życie? Może podobnie jak Piotr nosimy w sobie pamięć o własnej zdradzie, upadku, grzechu. A Pan za każdym razem przychodzi i pyta: „kochasz Mnie?”. On nigdy się nie zraża. Po każdym grzechu, jakby nie dowierzał, że chcemy Go odrzucić na zawsze. Ile razy było nam głupio tak, jak Piotrowi, że któryś raz z kolei Jezus pyta o miłość. Pan powierza każdemu w Kościele jakieś zadanie – „paś moje owce”. Może chodzić o wychowanie własnych dzieci, o prowadzenie jakiejś grupy, o uratowanie grzesznika, o świadectwo przynależności do Boga w firmie czy na studiach, o bycie duszpasterzem… Ktoś jest zawierzony mojej odpowiedzialności. Dla kogoś mam być pasterzem. Tylko kochając Jezusa mogę być dobrym pasterzem. To są zawsze bardziej Jego owce, niż moje. Mam kochać owce, ale tylko wtedy będę je pasł, gdy miłość do owiec nie przesłoni mi Boga.

Czwartek 28 maja 2020

Totus Tuus JM! Radość wielka mieć świadomość, że do do kościoła ludzie mogą wchodzić bez ograniczeń. Serdeczna i pokorna modlitwa trwa – o zakończanie pandemii. Przyjdź Duchu Święty, ześlij z nieba wzięty światła swego strumień.

św. Paweł stanął przed Jerozolimskim Trybunałem , który nie rozstrzygnął stawianych mu zarzutów przez Żydów – zarówno faryzeuszów jak i saduceuszów. W tym momencie rozpoczyna się jego droga do Rzymu, gdzie zakończy swoją ziemską misje. “Odwagi! – powiedział – trzeba bowiem, żebyś i w Rzymie zaświadczył o Mnie, tak jak dawałeś o Mnie świadectwo w Jeruzalem”. W Rzymie oddając życie za Jezusa stanie się wraz ze św. Piotrem fundamentem rodzącego się Kościoła.

 

ks. Tomasz Jaklewicz
Kościół rodzi się z modlitwy Jezusa
1. Czytamy dziś w Ewangelii już kolejny fragment tzw. „modlitwy arcykapłańskiej” Jezusa. Nasz Pan odmówił ją w wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy. Chrystus obejmuje swoją modlitwą powstający Kościół. Włącza w swoje dziękczynienie, uwielbienie i prośby także nas, współczesnych uczniów. Papież Benedykt XVI pisze: „Możemy powiedzieć, że w modlitwie arcykapłańskiej Jezusa dokonuje się założenie Kościoła… – właśnie tutaj podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus tworzy Kościół – bo czymże innym jest Kościół, jeśli nie wspólnotą uczniów, która przez wiarę w Jezusa Chrystusa jako posłanego przez Ojca, otrzymuje swą jedność i zostaje włączona w misję Jezusa prowadzenia świata do poznania Boga, a przez to do jego zbawienia? – Tutaj znajdujemy rzeczywiście prawdziwą definicję Kościoła – Kościół rodzi się z modlitwy Jezusa. Modlitwa ta nie jest jednak tylko słowem: jest ona aktem, przez który Jezus samego siebie «poświęca», czyli «składa siebie w ofierze» za życie świata” (Jezus z Nazaretu, II, 114).
2. Jezus modli się przede wszystkim o jedność Kościoła: „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno”. Wzorem dla jedności Kościoła jest jedność między Osobami w Trójcy. Nie da się wyżej zawiesić poprzeczki. Taka jedność jest możliwa tylko jako dar. Trzeba o nią wytrwale prosić Boga. Ale to nie zwalnia nas z dążenia do jedności. Przebaczenie, szukanie zgody, akceptacja odmienności, pokora, gotowość do zmiany swojego punktu widzenia – to wszystko są konkretne postawy budujące jedność Kościoła.
3. „By świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś”. Jedność jest motywem wiarygodności Kościoła i jego misji w świecie. Sobór Watykański II mówił wręcz, że „Kościół jest w Chrystusie jakby sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”. Sakrament to widzialny znak łaski niewidzialnej. Kościół podzielony, skłócony nie będzie ani znakiem, ani narzędziem jedności. Każda Eucharystia jest momentem, w którym Jezus modli się za nas, przekazuje nam swój pokój, buduje jedność. Konkretne wezwanie dla nas: bądźmy ludźmi szukającymi jedności. Takiej, która buduje na Prawdzie i Miłości, którą jest sam Bóg.

Środa 27 maja 2020

Totus Tuus JM! Mów Panie do mnie, prowadź drogą Twego życia. Jezus w modlitwie arcykapłańskiej w Wieczerniku odsłania swoje kapłańskie serce zatroskany o wszystkich, których Bóg podarował Jego trosce “aby byli jedno”, aby nikt nie zginął, aby wszyscy doszli do pełni życia w NIM. św. Paweł u kresu swego życia też ma te same uczucia, zatroskany o wspólnotę “Uważajcie na samych siebie i na całe stado, w którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią”. Sprawa Jezusa i jego Ewangelii to najważniejsza rzecz, która powinna rozpalać codziennie nasze serca aby zbawcze dzieło Boga dokonywało się we wszystkich i we wszystkim. Alleluja! Przyjdź Duchu Święty.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Szczęście w dawaniu

1. Słuchamy dziś w pierwszym czytaniu w dalszym ciągu mowy pożegnalnej św. Pawła z uczniami w Efezie. Apel do przełożonych Kościoła jest bardzo wymowny: „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, w którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią”. Źródłem pasterskiej władzy biskupów i prezbiterów jest Duch Święty. Kościół należy do Boga. Pasterzowanie wspólnocie jest służbą. Potem Paweł ostrzega przed „ludźmi, którzy głosić będą przewrotne nauki”. To ostrzeżenie okazywało się niestety aktualne w wielu momentach historii Kościoła. Wielkie szkody wyrządzali i wyrządzają wspólnocie wiernych ci, którzy mieszają im w głowach, poszukiwacze nowinek teologicznych, „uwspółcześnienia” wiary, dostosowania jej do ludzkich możliwości. Wilki drapieżne występują na ogół w owczej skórze. Dziś często w imię taniego miłosierdzia próbuje się obniżyć moralne wymagania Ewangelii i rozwodnić doktrynę. Robi się to pod sztandarami modernizacji, czynienia Kościoła bardziej ludzkim lub doganiania współczesności. Kościół jednak nie będzie bardziej ludzki, jeśli stanie się mniej Boży. Warto przypomnieć słowa św. Jana Pawła II z encykliki „Veritatis splendor”: „żadne rozgrzeszenie, udzielone przez pobłażliwe doktryny, także filozoficzne czy teologiczne, nie może naprawdę uszczęśliwić człowieka: tylko Krzyż i chwała Chrystusa zmartwychwstałego mogą dać pokój jego sumieniu i obdarzyć zbawieniem”.
2. „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu”. To zdanie przytacza św. Paweł jako słowa Jezusa. Takiego zdania nie znajdziemy w żadnej Ewangelii. Musiało ono być przekazywane w ustnym nauczaniu Apostołów. Podobnych zdań jest więcej (bibliści nazywają je agrafa, czyli „niezapisane”). Treść tego zdania odpowiada jak najbardziej nauczaniu Jezusa. Dziś wielu ludzi wierzy, że jest raczej odwrotnie, czyli, że im więcej mam, tym większe szczęście. Ale logiką miłości, logiką Ewangelii jest logika daru z siebie. Człowiek jest jedynym stworzeniem, które może urzeczywistnić siebie tylko przez „bezinteresowny dar z siebie samego”, jak często powtarzał św. Jan Paweł II.
3. „Wszyscy wybuchnęli wielkim płaczem. Rzucali się Pawłowi na szyję i całowali go, smucąc się najbardziej z tego, co powiedział: że już nigdy go nie zobaczą”. Uczniowie w Efezie pokochali Pawła. To pełne emocji pożegnanie jest pięknym świadectwem tych serdecznych więzi. Nieraz można usłyszeć, że zadaniem księdza czy ewangelizatora nie jest przywiązywanie ludzi do siebie, ale do Jezusa. To prawda. Ale prawdą jest też to, że nie da się głosić Ewangelii „na zimno”, bez budowania ludzkich więzów. Kościół łączy ludzi z Bogiem, ale zarazem łączy ludzi ze sobą. Nie da się głosić Bożej prawdy nie kochając.

Wtorek 26 maja 20202

Totus Tuus JM! Dzisiaj przypada Dzień Matki. Modlę się pełen wdzięczności za moją Mamę piękną pod każdym względem moja Matkę. Jestem przekonany, że mnie wspiera. Mam też Matkę Maryję w niebie. Miłości do Jezusa i Maryi uczyła mnie moja Matka. Jej żarliwa modlitwa i cudowny śpiew pieśni maryjnych – to wszystko mówiło w niej o żywej wierze i miłości do Boga i Tej, która została nam dana pod krzyżem przez Jezusa za Matkę.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Życie jako mission (im)possible

1. Zarówno w pierwszym czytaniu, jak i w Ewangelii, mamy do czynienia z mową pożegnalną. Paweł żegna się z uczniami w Efezie, a Jezus z Apostołami w Wieczerniku. Apostoł Narodów dokonuje podsumowania swojej misyjnej działalności. Udaje się do Jerozolimy czując, że spotka go tam los podobny do losu Jezusa. „Lecz ja zgoła nie cenię sobie życia, bylebym tylko dokończył biegu i posługiwania, które otrzymałem od Pana Jezusa: bylebym dał świadectwo o Ewangelii łaski Bożej”. W swoich listach Paweł nieraz porównywał życie chrześcijanina do sportowych zawodów, do walki o laur zwycięstwa. Teraz odnosi tę myśl do własnego życia. Mówi o dokończeniu biegu. Co jest ważne w moim życiu? Jaki jest jego cel? Nasze życie bywa nieustanną bieganiną, od rana do wieczora? Czy jednak wiemy, po co tak biegamy? To jasne, że każdy z nas ma inne zadanie, inne powołanie, ale dobrze jest mieć świadomość nadrzędnego celu. O co mi ostatecznie chodzi? Gdzie jest moje Westerplatte? Jakie miejsce wśród moich życiowych celów zajmuje Bóg?
2. Pan żegnając się z uczniami modli się do Ojca: „Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania”. Wybrzmiewa podobna tonacja jak u Pawła. Radość z wypełnienia zadania na chwałę Boga. Dziś dominuje zgoła inne podejście do życia. Nie poszukiwanie chwały Boga, ale poszukiwanie swojej chwały. Ludzie pytają raczej „co ja z tego będę miał”, niż „ile ja mogę z siebie dać”. Życie jako misja, służba, powołanie, zadanie do wykonania – to najbardziej szlachetny sposób przeżywania swojej wolności. Dotyczy to każdego powołania.
3. „Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi”. Jezus modlił się w wieczerniku także za mnie. Wiedział doskonale, że świat będzie chciał zdusić w nas szlachetne pragnienia i będzie proponował nam maksimum przyjemności z życia, myślenie tylko o sobie. Jezus pragnie byśmy byli Jego i Ojca. Odchodząc z tego świata ogarnia swoją miłością naszą niedoskonałą wolę. Jego łaska wzmacnia nas i chroni. Bylebym tylko chciał należeć do Niego, a nie tylko do siebie. Bylebym szukał siebie bardziej w Nim niż w sobie.

Poniedziałek 25 maja 2020

Totus Tuus JM! W czytanym dzisiaj fragmencie Dziejów Apostolskich jesteśmy świadkami chrztu i bierzmowania. św. Paweł pyta o fundamenty –  «Czy otrzymaliście Ducha Świętego, gdy przyjęliście wiarę?» Chrzest i bierzmowanie przynoszą człowiekowi całą nowość chrześcijańskiej wiary, przynoszą nie tylko odpuszczenie grzechów, ale nowe życie od Boga. Jakże często kapłan pyta : czy przyjęliście Ducha Świętego ? bywa , że niektórzy są zaskoczeni, jakby bierzmowanie było mniej ważne, tymczasem sakrament ten świadczy o otwarciu na Ducha Świętego, którego potrzebujemy dla zrealizowania chrześcijańskiego powołania. Duchu Święty przyjdź.  Trwa Nowenna.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Odwaga i zwycięstwo

1. „Wierzymy, że od Boga wyszedłeś”. Uczniowie deklarują wiarę. Ale Jezus czyta w ich sercach, jak w otwartej księdze. Widzi, że za tym wyznaniem wiary nie idzie jeszcze ich całe życie. Dlatego zapowiada godzinę próby, która boleśnie zweryfikuje tę deklarację wiary. Czy nie podobnie jest z nami? Są chwile, kiedy mamy ochotę powiedzieć, jak uczniowie: „Tak, Panie, już teraz wierzę, już mi się to wszystko poskładało w całość, jestem z Tobą na zawsze”. Zwykle po dobrych rekolekcjach, po dobrej modlitwie przychodzi moment próby naszej wierności. I często nie zdajemy egzaminu. Ale Jezus nie przestaje nas kochać. Choć my Go zostawiamy, On nas nie zostawi. Jego miłość obejmuje także naszą niedoskonałość. Tylko dzięki tej Jego miłości, mamy mimo wszystko szansę na zwycięstwo.
2. „Mnie zostawicie samego”. Samotność Jezusa. Przypomina się obraz Jezusa frasobliwego utrwalony w sztuce ludowej. Mały Franciszek, jeden z pastuszków fatimskich, powtarzał: „Pan Jezus jest taki smutny z powodu tylu grzechów”. Mówił, że chce przez swoje modlitwy i ofiary pocieszać Pana Jezusa. Kiedy zachorował, nie dawał po sobie poznać, jak bardzo cierpi. Nie narzekał, nie uskarżał się. Najwyżej na to, że nie ma siły odmówić całego Różańca. Kiedy Łucja zapytała go parę dni przed śmiercią, czy bardzo cierpi, odpowiedział: „Tak, ale znoszę wszystko z miłości do Pana Jezusa i Matki Boskiej”. To jest wyższa szkoła miłości do Boga. Wejść w samotność Boga opuszczonego przez ludzi. Wejść w Jego ból z powodu grzechów.
3. „To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale odwagi! Ja zwyciężyłem świat”. Bóg nie da się nam prześcignąć w miłości i w niesieniu pociechy. To Jezus zwyciężył na krzyżu. My mamy udział w tym zwycięstwie. I to jest źródło pokoju i pociechy, zwłaszcza w sytuacji ucisku. Wniosek do życia: trzeba trzymać się Chrystusowego Krzyża, bo on jest znakiem zwycięstwa. Z niego nasza odwaga i nadzieja.

Niedziela 24 maja 2020

Totus Tuus JM! Dzięki o Panie, składamy dzięki, o Wszechmogący Królu w niebie. Dzisiaj  przypada 41 rocznica moich święceń kapłańskich. Tak jak dzisiaj przeżywaliśmy wtedy Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Zapatrzeni byliśmy w Chrystusa Kapłana. Ten wielki dar kapłaństwa niesiemy w glinianych naczyniach ale nieustannie z pragnieniem, aby Chrystusa dawać  Ludowi Bożemu. Wspieraj mnie (nas) Panie do końca moich dni (naszych dni) w służbie kapłańskiej.  Jezus mówi : będziecie mi świadkami po krańce ziemi …idźcie, udzielajcie chrztu i głoście Ewangelię.

 

Sobota 23 maja 2020

Totus Tuus JM! Kto miłuje Jezusa tego miłuje Bóg Ojciec i Duch Święty. Dlatego szukam nieustannie komunii z Jezusem wsłuchany w Jego Słowo. ” Ojciec sam was miłuje, bo wy Mnie umiłowaliście i uwierzyliście, że wyszedłem od Boga”. Dzisiaj jest piękny dzień – ks. Arcybiskup wyświęci nowych kapłanów. Niech idą głosić i dawać Jezusa. Również dzisiaj dzieci przystąpią do I spowiedzi św.. Bóg który jest miłością i miłosierdziem czeka na nas wszystkich.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

O co prosić Boga?

1. „O cokolwiek prosilibyście Ojca, da wam w imię moje”. Często boimy się prosić Boga o coś, bo wydaje się nam niemożliwe, by nam to rzeczywiście dał. Wątpimy w Jego wszechmoc. Albo przeszkodą jest postawa Zosi Samosi. Sami chcemy sobie zawdzięczać wszystko. Nie chcemy uznać, że bez Bożej pomocy nie damy rady.
2. Oczywiście, prawdą jest to, że Pan Bóg nie jest chłopcem na posyłki ani maszynką spełniającą nasze zachcianki. Dał nam swojego Syna. To jest Jego największy DAR. Jezus obiecuje, że dostaniemy to, o co poprosimy w imię Jego. Czyli dar, o który prosimy musi być w zgodzie z Jezusem. To On jest miarą dobra, o które możemy prosić Ojca. Powinniśmy prosić Boga o to, o co sam Jezus poprosiłby dla nas. „Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna”. To jeszcze jedno uściślenie. Co jest nam potrzebne do szczęścia? Nowy samochód, wygrana na loterii, jakaś inna atrakcja? Bóg chce, byśmy byli szczęśliwi. Problem w tym, że to On wie lepiej niż my, co da nam szczęście. My ulegamy często iluzjom. Nasze pożądania zwodzą nas obietnicami szczęścia, ale ono niekoniecznie jest tam, gdzie myślimy, że być powinno. Więc Bóg nie da nam takiej „zabawki”, która może nam raczej zaszkodzić niż nas uszczęśliwić.
3. „Całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu”. Jezus zapowiada uczniom, że poznają Ojca już nie przez przypowieści, ale bezpośrednio. Zniknie też kiedyś pośrednictwo Jezusa i Kościoła. Ujrzymy Boga takim, jakim jest. Niektórzy zostają już tu na ziemi obdarowani łaską głębszego poznania Boga. Mówimy o doświadczeniu mistycznym. Taki dar zobowiązuje. Na pewno warto prosić Boga w imię Jezusa, byśmy Go lepiej poznali.

Piątek 22 maja 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj rozpoczyna się nowenna do Ducha Świętego. Dzisiaj  rozpoczyna się modlitwa wołania uczniów Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego i Wniebowstępującego,  aby uwielbiony Jezus  razem ze swoim Ojcem zesłał nam Ducha Świętego, który poprowadzi nas do pełni Życia w Bogu drogą Ewangelii. Prosimy o te same łaski, którymi napełnieni zostali Apostołowie w Wieczerniku w dzień Zielonych Świąt. Duchu Święty przyjdź!

 

ks. Tomasz Jaklewicz
Sama radość
1. Dziś raz jeszcze o radości, którą obiecuje Pan. Jezus ilustruje obietnicę wiecznej radości obrazem: „Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu – z powodu radości, że się człowiek na świat narodził”. Bóle porodowe. choć dotkliwe, są jednak niczym w porównaniu z radością z powodu narodzin dziecka. Cierpienia doczesne bywają bardzo bolesne, a jednak są on zawsze tylko „przejściowe”. Są do czasu. Coś musi umrzeć, aby mogło się narodzić coś nowego.
2. TAM w niebie radości nikt nie zdoła już nam odebrać. Co więcej „o nic nie będziecie Mnie pytać”. Czyli wszystko stanie się jasne. Znajdziemy odpowiedzi na wszelkie pytania. Prawda zajaśnieje już nie zagrożona kłamstwem, błędem, wątpliwościami. Nie będziemy się musieli spieszyć z poznawaniem prawdy. Mamy na to całą wieczność.
3. Jesteśmy skierowani ku przyszłości. Nasze życie nie jest więc tylko przemijaniem. Dlatego nie musimy gorączkowo szukać maksimum radości w życiu doczesnym. Owszem każdą prostą radość życia warto przyjmować jako zapowiedź, obietnicę, przedsmak NIEBA.

Czwartek 21 maja 2020

Totus Tuus JM! Tak naprawdę to dzisiaj jest dzień czterdziesty od Zmartwychwstania Pańskiego, a więc Wniebowstąpienie Pańskie. Uroczystość ta została przeniesiona na niedzielę, tak aby tajemnica tego dnia była przeżyta przez wszystkich wiernych podczas Mszy św. „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie… idę do Ojca”. Uczniowie nie rozumieli tych słów. Tajemnica odejścia i pozostania. Tak ! Jezus jest Bogiem w chwale, obecnym pośród nas w Kościele i przez Kosciół – w Tym wielkim Sakramencie.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Wytrzymaj, to tylko chwila.

1. Jezus mówi o swoim odejściu i obiecuje powrót. Czy powrót oznacza w tym miejscu zmartwychwstanie? Chodzi raczej o powrót ostateczny na końcu czasów, czyli paruzję. Choć powstanie z martwych Jezusa jest niewątpliwie zapowiedzią ostatecznego powrotu, który zamieni smutek w radość. To oczekiwanie na Jezusa to zaledwie chwila. W oczach Bożych oczywiście. Z naszej perspektywy to nieraz długi czas oczekiwania. „Wy będzie płakać i zawodzić”. Taki bolesny czas może potrwać. Ale może właśnie dlatego Jezus mówi, że to tylko chwila, żebyśmy pamiętali, że ból, płacz, smutek – skończą się kiedyś definitywnie. Przyszłość należy do radości, nie do smutku.
2. Co mnie martwi? Co powoduje mój smutek? Co lub kto wyciska łzy? Cokolwiek to jest, to jedno jest pewne – to przeminie. Nadzieja nie neguje bólu, smutku, łez. Ona daje siłę, by przetrwać. Nakazuje wytrwałość w obliczu próby.
3. Są już teraz takie momenty przyjścia Jezusa z pociechą. Takie małe nawiedzenia, które są zapowiedzią ostatniego przyjścia. Łzy podlewają ziarno, a ono, gdy obumrze wydaje plon. Zastrzyk boli, ale przynosi ulgę. Wielka miłość zaczyna się czasem od wielkiej kłótni. Czy nie jest tak, że każda radość rodzi się w bólu, trudzie, łzach. Czy nie jest tak, że dzień zaczyna się od nocy? Nadejdzie taki dzień, po którym już nie powróci noc. Nadejdzie taka radość po, której już nie będzie łez smutku.

Środa 20 maja 2020

Totus Tuus JM! “W Nim bowiem żyjemy, poruszamy się”. Przejmujące jest przemówienie św. Pawła na ateńskim Areopagu. św. Paweł stanął bez lęku pośród myślicieli świata, aby im z największą kulturą ale i z największym przekonaniem opowiedzieć o Bogu nieznanym, Bogu który stworzył niebo i ziemię i człowieka na swoje podobieństwo, o Bogu który stał się człowiekiem, który umarł na krzyżu i zmartwychwstał dla naszego zbawienia.  Głoszona przez św. Pawła Ewangelia była za trudna dla ateńczyków, ponieważ jeszcze nie otrzymali Ducha Świętego o którym mówi Jezus w Ewangelii dzisiejszej, Ducha Świętego który prowadzi do poznania całej Prawdy. Duchu Święty przyjdź, oświecaj mnie i prowadź Bożymi drogami.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Paweł pokonany

1. „Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy”. Działanie Ducha Świętego polega na tym, że będzie on prowadził Kościół w prawdzie, czyli w zgodzie z istotą swojej misji. „Z mojego weźmie” – mówi Jezus. Między misją Jezusa a misją Ducha nie ma żadnego konfliktu. Duch Święty jest Wielkim Kontynuatorem Jezusa. Św. Jan Paweł II wyjaśnia: „Duch Święty jest nie tylko darem dla Osoby (dla Osoby Mesjasza), ale jest Osobą-Darem. Jezus zapowiada Jego przyjście jako „innego Pocieszyciela”, który będąc Duchem Prawdy doprowadzi Apostołów i Kościół „do całej prawdy” (J 16, 13). Dokona się to na mocy szczególnej komunii pomiędzy Nim a Chrystusem: „z mojego weźmie i wam objawi” (J 16, 14). Komunia ta ma swoje ostateczne źródło w Ojcu: „Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi” (J 16, 15). Pochodząc od Ojca, Duch Święty jest posłany od Ojca (por. J 14, 26; 15, 26). Duch Święty naprzód został posłany jako dar dla Syna, który stał się człowiekiem, aby wypełnić zapowiedzi mesjańskie. Po „odejściu” Chrystusa-Syna, według tekstu Janowego, Duch Święty „przyjdzie” bezpośrednio w nowej misji, aby dopełnić dzieła Syna. W ten sposób On to doprowadzi do końca nową erę historii zbawienia” (encyklika Dominum et Vivificantem).
2. Działanie Ducha Prawdy widać w nauczaniu św. Pawła. Słyszymy dziś jego słynne przemówienie na Areopagu. To wymowny obraz. Ateński Areopag stał się symbolem dialogu, spotkania elit, na którym wymienia się poglądy, targowiska wiar, filozofii czy idei. Słowo Boże jest kierowane do wszystkich bez wyjątku. Pawłowi udaje się pozyskać zainteresowanie słuchaczy. Ponieważ ma do czynienia z poganami wyznającymi wielobóstwo zaczyna swoją ewangelizację od wprowadzenia pojęcia jednego Boga-Stwórcy. Odwołuje się do ołtarza ku czci Nieznanego Boga, cytuje pogańskich poetów. Chce znaleźć punkt zaczepienia u słuchaczy. „W Nim bowiem żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” – to chyba jedno z najbardziej znanych zdań Pawła. Kiedy jednak dochodzi do prawdy o wskrzeszeniu z martwych, słuchacze reagują niesmakiem i przerywają Pawłowi. Nie zdążył powiedzieć o krzyżu. Jego mowa, choć spektakularna, była jednak klęską ewangelizatora. Kerygmat pozostał niepełny, utknął w filozoficznym rozważaniu. Prawda nie zawsze jest przyjmowana z entuzjazmem. To musiała być trudna lekcja dla Pawła. Być może dlatego po przybyciu do Koryntu zmienia taktykę. Nie chce już stosować retorycznych chwytów. Wyznaje: „Przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej”. (1 Kor 2,1-5). Duch Święty daje moc głoszonej Ewangelii, On prowadzi nas w prawdzie. Czasem nasze retoryczne chwyty przesłaniają tę moc. To my chcemy błyszczeć, a błyszczeć ma prawda. Więc warto dać się prowadzić Duchowi, aby On mówił przez nas. Ufać bardziej Jego mocy niż swojej inteligencji, sprytowi czy elokwencji.

Wtorek 19 maja 2020

Totus Tuus JM! Daj mi pić Panie. Strażnik więzienia nawraca się widząc rozmodlonych Pawła i Sylasa. Widział żywą wiarę, która gotowa jest na męczeństwo więc pytał: «Panowie, co mam czynić, aby się zbawić?» «Uwierz w Pana Jezusa – odpowiedzieli mu – a zbawisz siebie i swój dom». Jezus w Ewangelii mówi o Duchu Świętym, który przyjdzie i pomoże nam zrozumieć i przyjąć z pokorą tajemnicę  naszego zbawienia. “On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony”.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Światłość sumień

1. „Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was”. Apostołom z pewnością nie było łatwo uwierzyć w to, że odejście Jezusa jest czymś pozytywnym. Pożegnanie z kimś bliskim, z kimś, kto daje nam oparcie i siłę, nie jest łatwe. Ale bywa nieuniknione i konieczne, aby zaczęło się coś nowego. Pan Jezus obiecuje na swoje miejsce Parakleta, czyli Ducha Świętego. On będzie kontynuatorem misji Jezusa. On będzie duszą Kościoła. Dłonie Jezusa zostaną zastąpione dłońmi uczniów. Twarz Jezusa twarzami ochrzczonych. Głos Jezusa zastąpi głos świadków Ewangelii. My, ochrzczeni, jesteśmy dziś Ciałem Chrystusa. A Duch, który namaścił nad Jordanem Jezusa, namaścił w chrzcie i bierzmowaniu nas, i działa w nas. Paraklet działa w Kościele. Widać Go w świętych. On kierował św. Janem Pawłem II. Teraz kolej na mnie.
2. Duch „przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie”. Jak te słowa tłumaczy św. Jan Paweł II? Wskazuje, że chodzi o działanie Ducha Prawdy, który odsłania całą głębię ludzkiego grzechu. A grzech jest ostatecznie zawsze w jakiejś mierze odrzuceniem Boga i Jego miłości. Przekonywanie o sprawiedliwości i sądzie wiąże się z ukazaniem konsekwencji grzechu. Jezus wziął na siebie nasze grzechy i dokonał naszego usprawiedliwienia. Zło zostało osądzone i pokonane przez krzyż Jezusa. Duch Święty ukazując nam prawdę o grzechu wskazuje na krzyż Chrystusa. W świetle tajemnicy Krzyża widzimy zarówno cały ciężar grzechu, który „zabija Boga”. A jednocześnie widzimy ogrom Bożego miłosierdzia, które ten grzech przezwycięża. Jan Paweł II podkreśla, że „Duch Prawdy spotyka się z głosem ludzkich sumień”. To w sumieniu dokonuje się przekonywanie nas o grzechu. Celem tego działania Ducha Świętego jest nasze nawrócenie, czyli zdanie się na Bożą sprawiedliwość i Boży sąd. Jako grzesznicy zasługujemy na śmierć, ale jeśli, jak dobry łotr, zwracamy się do Jezusa ze skruchą i wiarą, słyszmy wyrok usprawiedliwiający: „dziś ze Mną będziesz w raju”.
3. Sumienie nie może być instrumentem w służbie subiektywizmu. Wszyscy mamy zdolność oszukiwania siebie samego. Sumienie działa wtedy właściwie, gdy jest poddane działaniu Ducha Prawdy. Bez nazwania po imieniu zła, będziemy brnąć w kłamstwo. Będziemy sami się usprawiedliwiali. Sumienie ma być narzędziem Bożej sprawiedliwości i Bożego sądu w nas. Jeśli tak jest, nie muszę się bać ostatecznej sprawiedliwości i sądu ostatecznego. Jeśli jednak mówimy, że nie mamy grzechu, oszukujemy samych siebie i ryzykujemy ostateczną przegraną. Przyjdź Światłości sumień!

Poniedziałek 18 maja 2020

Totus Tuus JM! Panie bądź uwielbiony za to wszystko co zdziałałeś w życiu św. Jana Pawła II i za to co przez niego uczyniłeś dla mnie, dla Polski i Świata. Kiedy się patrzy na początki jego życia to znajduje się świętą rodzinę, w której wszystko zwrócone było na Boga i człowieka. Zbawienie i życie szczęśliwe idzie przez rodzinę. św. Janie Pawle II, przez twoje wstawiennictwo polecam wszystkie rodziny moich bliskich, a szczególnie moich parafian, aby budowane były na sakramentalnym planie miłości Bożej.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Chrzest Europy

1. Zatrzymajmy się najpierw przy pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich. Jest tam mowa o przybyciu św. Pawła do Europy. Neapol (to nie dzisiejszy włoski Neapol, ale grecki port Neapolis w Macedonii, dziś zwany Kawallą), a potem Filippi to pierwsze miasta w Europie. Jesteśmy więc świadkami wkroczenia Ewangelii i Chrystusa na nasz kontynent. Pierwszy chrzest w Europie to chrzest Lidii, macedońskiej bizneswoman z Filippi. Mowa jest o tym, że przyjęła chrzest z całym swoim domem (czyli być może także z dziećmi). Tam, nad małą grecką rzeczką, rozpoczęła się ewangelizacja Starego Kontynentu. Tam zaczęła się niezwykle piękna karta historii Kościoła i Europy, która wydała tyle cudownych owoców. Dziś nienawiść do Chrystusa zaślepia niektórych Europejczyków, a zwłaszcza elity, tak bardzo, że próbują imię Jezusa wymazać z pamięci, z historii, z polityki, ze sztuki, z podręczników, z ludzkich serc. Czy Pan otworzy znowu serca Europejczyków, aby jak Lidia słuchali Dobrej Nowiny? Prośmy o to Ducha Świętego! Nie możemy załamywać się w wierze. O to prosi Jezus dziś w Ewangelii obiecując Ducha Świętego.
2. Jezus obiecuje przyjście Ducha Świętego, nazwanego Parakletem. Słowo „Paraklet” znaczy dosłownie „ten, który odpowiada na wołanie”. Zwykle tłumaczyliśmy je jako Pocieszyciel. Ale to także pomocnik, adwokat, obrońca, wspomożyciel, orędownik. Duch Święty odpowiada na wołanie słabych, nieszczęśliwych, ogołoconych. Matka czy ojciec są parakletami dla dziecka, kiedy odpowiadają na wołanie swojego maleństwa. Zawsze gdy, zajmujemy się kimś w potrzebie i odpowiadamy na jego wołanie, jesteśmy parakletami. Jezus był parakletem dla swoich uczniów, a potem obiecał Ducha Świętego, który będzie „innym Parakletem”. On przynosi obecność, bezpieczeństwo, pokój, miłość prosto do serc. Św. Paweł stał się parakletem dla Lidii.
3. Duch Święty jest także Duchem Prawdy. Jako Paraklet – Bóg nas ochrania i pociesza. Jako Prawda – niepokoi, inspiruje, wzywa do nawrócenia, mobilizuje do zerwania z obłudą, grzechem, wzywa do duchowej walki ze złem. Duch Prawdy i Paraklet to dwa oblicza tego samego Boga. Duch Prawdy działa przede wszystkim w głosie sumienia. Nie ma wielu prawd. Jest tylko jedna Prawda, którą przynosi Bóg.

Niedziela 17 maja 2020

Totus Tuus JM! Totus Tuus. Cały Twój. św. Jan Paweł II, za którego życie dzisiaj dziękujemy Bogu w setną rocznicę jego urodzin, nauczył nas nie tylko wierzyć ale i ufać i nieustannie zawierzać swoje życie Jezusowi i jego Matce  Maryi. ” Nie lękajcie się otworzyć swego życia dla Jezusa i jego Matki “. “Totus Tuus”  to jego modlitwa, to jego akt strzelisty razem z Jezu Ufam Tobie.

Maciej Górnicki

Miłość, przykazania i Duch Święty

Z niewiadomych, a w każdym razie nie biblijnych powodów, nieraz spotykamy się z przeciwstawianiem „ducha” i „przykazań”, tak jakby jedno było sprzeczne z drugim. W historii chrześcijaństwa nie brakło herezji, zakorzenionych w gnostycyzmie, które twierdziły, że osoby na wysokim poziomie rozwoju duchowego nie są już związane prawem i przykazaniami. Dzisiaj nadal swego rodzaju gnostycyzm jest duchową pokusą, przed którą ostrzega w adhortacji „Gaudete et Exsultate”. Tą pokusą jest przekonanie, że „ponieważ wiemy coś lub możemy wyjaśnić to za pomocą pewnej logiki, jesteśmy już święci, doskonali, lepsi od «ciemnej masy»” (GE 45). Nie tak działa Duch Święty.

Jezus wyraźnie mówi „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy”. Duch, którego obiecał nam Chrystus, nie znosi w żaden sposób przykazań, ale prowadzi do ich głębszego zrozumienia, daje moc do ich zachowywania i uczy pokory wobec Słowa Bożego. Jest jednak istotny warunek, aby móc tego Ducha otrzymać i przyjąć. Warunek ten zawarty jest w pierwszym zdaniu: „jeżeli Mnie miłujecie”. Duch Święty nie przychodzi na skutek naszego rozumowania, wysiłków moralnych czy duchowych uniesień, ale tylko i wyłącznie poprzez relację z Chrystusem – relację miłości.

„Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was” – te słowa Jezusa mówią wyraźnie o relacji, bliskiej więzi, która łączy Jego uczniów z Nim samym i z Ojcem. Próby budowania chrześcijaństwa jakimikolwiek metodami pomijającymi tę więź skazane są na porażkę. Kościół nie jest organizacją ani tworem intelektualnym, ale organizmem, ożywianym miłością, pulsującą w nim za sprawą działania Ducha Świętego. Gdy czytamy słowa św. Piotra wzywającego nas do bycia gotowym do obrony i uzasadnienia nadziei, która jest w nas, przypominamy sobie jednocześnie słowa Jezusa „postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony” (Łk 21,14), oraz „nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co należy powiedzieć” (Łk 12,11-12). Moc Słowa Bożego, płynącego z natchnienia Ducha Świętego, jest nieporównywalnie większa niż moc naszych własnych słów. Nie chodzi więc o to, byśmy jako chrześcijanie tworzyli wysublimowane intelektualne argumentacje mające przekonać przeciwników wiary, ale abyśmy pozwolili Duchowi, by działał w naszych sercach i mówił przez nas.

To działanie Ducha najczęściej przejawia się w celności słów, które przemawiają wprost do serc słuchaczy, „żywe jest bowiem Słowo Boże i skuteczne … zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4,12). Czasem jednak potrzebne są bardziej zewnętrzne znaki, o których wspomina pierwsze czytanie: uzdrowienia czy uwolnienie od złych duchów. Tego tym bardziej nie jesteśmy w stanie uczynić naturalnymi siłami ani mocą intelektu. Duch Święty sam wie, kiedy takie znaki i cuda są potrzebne, aby poruszyć ludzkie serca. To, co zależy od nas – to wierność, wsłuchiwanie się w głos Boga i praktyczna realizacja przykazania miłości. Cóż bowiem przyszłoby z najbardziej nawet spektakularnej ewangelizacji, gdyby ci, którym głosimy Chrystusa, nie widzieli w nas miłości? Ostatecznie sprawdzianem naszej relacji z Jezusem jest zawsze miłość: „po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.” (J 13,35).

Sobota 16 maja 2020

Totus Tuus JM! Obchodzimy święto św. Andrzeja Boboli, apostoła jedności. Aby byli jedno . To było i jest wielkie pragnienie Jezusa: aby byli jedno. Cała misja Jezusa sprowadza się do pojednania człowieka z Bogiem i ludzi miedzy sobą. Będzie to możliwe, kiedy zaczniemy żyć przykazaniem miłości. Zacznijmy od swego otoczenia, od tych z którymi jesteśmy fizycznie najbliżej,  zacznijmy kochać, a świat będzie bardziej zjednoczony.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Jedność w Trójcy, jedność między nami

1. „Aby wszyscy stanowili jedno”. Jezus modlił się o jedność uczniów podczas Ostatniej Wieczerzy. Wiedział, że z jednością będziemy mieli kłopoty. Przecież już apostołowie pokłócili się o to, który z nich jest największy. Diabeł jest tym, który dzieli. Wykorzystuje wszelką różnicę, aby budzić złość i nienawiść. Duch Święty jednoczy w taki sposób, że wcale nie przekreśla różnic między osobami. Jedność Kościoła jest darem Boga, o który trzeba nieustannie prosić. Jako chrześcijanie niestety jesteśmy podzieleni. Nasza pycha wciąż dolewa oliwy do ognia. Woda chrztu, który jest wspólnym sakramentem dla wszystkich chrześcijan, niech gasi ten ogień.
2. „Jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas”. Wzorem jedności Kościoła jest jedność w Trójcy. W samym Bogu jest odrębność Osób i zarazem doskonała jedność. Tak działa miłość. Kiedy kogoś kocham, chcę być z tą osobą, chcę być razem, być jedno. Ale jednocześnie nie chcę przecież utracić poczucia mojej tożsamości, oryginalności, wyjątkowości. Te pragnienia wydają się sprzeczne. A jednak miłość potrafi pogodzić te dwa dążenia. Kochając nie zatracam swojej osobowości. Należąc do Boga, do Kościoła, do rodziny bynajmniej nie tracę swojej tożsamości. Przeciwnie jestem kimś tym bardziej, im bardziej i głębiej żyję w relacji do kogoś, z kimś, dla kogoś. Tam gdzie brakuje miłości, tam różnice stają się źródłem konfliktu.
3. „Aby świat poznał”. Jedność uczniów Chrystusa ma być ważnym elementem świadectwa o Bogu. Prosimy o jedność Kościoła nie tylko ze względu na dobro samego Kościoła. Jedność pełni rolę znaku dla świata. Jedność w rodzinie, w parafii, we wspólnocie. Trzeba to przełożyć na konkret życia, na umiejętność słuchania, przebaczania, godzenia się z innością, która czasem drażni czy niepokoi. Św. Andrzej Bobola oddał życie z powodu podziałów w Kościele. Jest męczennikiem, który oręduje za sprawą jedności. Jest też patronem Polski. Prośmy go więc zwłaszcza o jedność wśród Polaków. Tej modlitwy bardzo potrzeba.

 

Piątek 15 maja 2020

Totus Tuus JM! Daj mi pić. Słowo Boże w progu nowego dnia. Jezus nazywa nas swoim przyjaciółmi. On jest cały dla nas. Dzieli się z nami Sobą. Przekazał nam wszytko to co otrzymał od Ojca. Oczekuje od nas wzajemności. “Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami… ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”. Zamieniam się w modlitwę: Ufam Tobie boś Ty wierny, wszechmocny i miłosierny. Dasz mi grzechów odpuszczenie łaskę i wieczne zbawienie.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Przyjaciel

1. „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”. Najważniejsze jest tutaj: „tak jak Ja was umiłowałem”. Często niestety pomijane. A takie przemilczenie redukuje chrześcijaństwo do jakiegoś naiwnego: „kochajmy się, nie kłóćmy, chwyćmy się za rączki i będzie dobrze”. Jezus, owszem, wzywa nas do wzajemnej miłości, ale ustanawia jej prawdziwą miarę. Podnosi wysoko poprzeczkę. Mamy kochać innych taką samą miłością, jaką Bóg kocha nas. Czyli każda ludzka miłość powinna zostać podporządkowana tej najczystszej, największej miłości. To jest istota tego przykazania! Kochaj tak, jak kocha Bóg! A nie „kochaj, jak chcesz”. Kochać jak Bóg, znaczy oddawać życie – stawać się darem dla innych. Tak jak Jezus do końca.
2. „Nazwałem was przyjaciółmi”. Te słowa padają nie na początku drogi uczniów z Jezusem, ale po trzech latach wspólnego życia. Kiedy kończy się jakąś szkołę czy uczelnię otrzymuje się dyplom magistra czy licencjata. W szkole Jezusa otrzymuje się tytuł „przyjaciela Jezusa”. I nie jest to tylko tytuł. To dar bliskiej więzi i zobowiązanie do wierności.
3. „…albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”. Przyjacielowi mówi się wszystko, odsłania się przed nim duszę. Tak zrobił Jezus. Powiedział nam wszystko o sobie i o swoim Ojcu, objawił tajemniczą więź Syna i Ojca. Wprowadził nas do wnętrza Boga. Nie po to, by teologowie mieli, o czym pisać. Ale po to, bym ja stał się przyjacielem Boga. Kto doświadczył piękna ludzkiej przyjaźni, ten wie doskonale, jak cennym darem jest przyjaciel. A jeśli jest nim sam Jezus… Czy i ja mówię Mu wszystko, czy odsłaniam przed nim swoje serce? Jakim jestem przyjacielem?

Czwartek 14 maja 2020

Totus Tuus JM! Apostoła Macieja, tego który był świadkiem Jezusa, świadkiem  Jego słów i czynów, świadkiem Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana wybrano do grona Dwunastu.  Jezus w Ewangelii daje nam “nowe przykazanie” , przykazanie miłości wzajemnej. ” Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego”. Oznajmiłem wam wszystko co usłyszałem od Ojca. On się nam daje cały i staje się wzorem podarowania. Wszystko dla nas – my wszystko dla Niego. Wszystko, wszystko – czy jestem gotowy!

 

ks. Tomasz Jaklewicz
Tajemnica Bożego wyboru
1. „A urząd jego niech inny obejmie”. Wybór Macieja na miejsce Judasza dobitnie świadczy o tym, jak Apostołowie rozumieli swoją funkcję. Nie traktowali bycia Apostołem jako osobistego przywileju danego tylko im. Apostołowanie rozumieli jako urząd, jako trwały element Kościoła. Mają też świadomość, że to sam Pan powołuje. Pewne ogólne kryteria powołania ustalają Apostołowie, ale ostatecznie modlą się: „Ty, Panie, wskaż”. Kto może być Apostołem? Ten, kto towarzyszył Jezusowi od chrztu aż po wniebowstąpienie. I może dać świadectwo o zmartwychwstaniu. A więc liczy się osobista znajomość z Jezusem, chodzenie z Nim i bycie świadkiem życia większego niż śmierć.
2. Tajemnica powołania, czyli tajemnica Bożego wyboru. To kolejny temat do rozważenia. Czym kieruje się Bóg wybierając do posługi w swoim Kościele tego czy innego? Dlaczego właśnie Maciej? Jego kontrkandydatem był niejaki Józef, zwany Barsabą, z przydomkiem Justus. Hm… Te trzy imiona pachną jakąś megalomanią. Dlaczego o Macieju nie powiedziano analogicznie, że był zwany tak i tak, i miał przydomek taki a taki? Jest tylko „gołe” imię. Może to wiosek nieco na wyrost, ale wydaje się, że w tym zestawieniu Maciej jawi się jako ktoś bardziej prosty i pokorny. Czy nie na to właśnie patrzy Bóg? Psalmista dopowiada, że Pan „podnosi z prochu nędzarza i dźwiga z gnoju ubogiego, by go posadzić wśród książąt, wśród książąt swojego ludu”.
3. A ewangelia jeszcze dopowie, że nie chodzi tylko o urząd i służbę. „Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi”. Kościół nie jest czysto ludzką organizacją, w której liczy się sprawne zarządzanie. Kościół jest wspólnotą przyjaciół Jezusa. Ci, którzy pełnią w nim władzę apostolską, winni być złączeni bliskimi więzami z Chrystusem. Wszak ich rolą jest prowadzenie ludzi do przyjaźni z Panem, a nie tylko dbanie o podtrzymanie działania instytucji. Módlmy się dziś za hierarchów wszelkich stopni w Kościele, aby ich przyjaźń z Panem była widoczna.

Środa 13 maja 2020

Totus Tuus JM. Dzisiaj przypada wspomnienie Matki Boskiej Fatimskiej. Pierwsze co słyszę w moim sercu to wezwanie do nawrócenia i modlitwy. To co mam czynić, to napełniać serce i świat cały Jego obecnością.  I choć On tam jest pond wszelką wątpliwość to chce być przede wszystkim we mnie i przeze mnie. W liturgii Słowa Bożego widzimy wielkich ewangelizatorów Pawła i Barnabę, którzy udają się do Jerozolimy, tam gdzie są pozostali Apostołowie z Piotrem na czele, aby rozstrzygnąć powstające wątpliwości co do obrzezania tych, którzy nawrócili się spośród pogan. Odbędzie się pierwszy SOBÓR i pierwsze rozstrzygnięcia doktrynalne wydane mocą autorytetu zebranych Apostołów z Piotrem na czele. Módlmy się za Kosciół, módlmy się z Piotra naszych czasów papieża Franciszka.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Przycinanie winorośli

1. „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami”. W tym ewangelicznym obrazie ukazana jest tajemnica życia chrześcijańskiego. Zasadą Bożego życia w nas jest więź z Chrystusem. Św. Paweł wyznaję: „żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus”. To jest właściwa perspektywa. Narodzić się na nowo to żyć w Bogu, oddychać wiecznością. Czuć w swoim ciele i w swojej krwi Ciało i Krew Zmartwychwstałego. Bóg chce nie tylko przemiany naszych umysłów i obyczajów. On chce przemiany naszego życia. On daje nam to nowe życie.
2. Winny krzew to także obraz Kościoła. Winna latorośl rozrasta się na wszystkie strony, czerpiąc soki z jednego pnia. W Kościele są różne „latorośle”, rosną w różne strony, lecz zasada życia pozostaje taka sama: trwanie w Chrystusie. Dzięki Niemu jestem zjednoczony także z innymi uczniami. Nie jestem samotnikiem, solistą (nawet gdybym był pustelnikiem), jestem częścią większej Całości, należę do Rodziny. Moje życie może być owocne tylko we wspólnocie z Panem oraz z innymi. Światu, który powtarza: „chroń siebie”, „myśl o sobie”, „jesteś tego warty/warta”, Ewangelia przeciwstawia: „zadbaj o innych”, „nie myśl tyle o sobie”, „nic ci się nie należy, ale wszystko jest łaską, wszystko jest od Boga”.
3. „Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy”. To mocne słowa. Bóg spodziewa się po mnie czegoś. Czeka na owoc. Odcina to, co we mnie martwe, bezowocne, zbędne. Warto pomyśleć, które „pędy” w moim życiu są martwe albo zmierzają w stronę śmierci. Które pomysły, decyzje, zaangażowania, pasje, związki dają nadzieję na dobry owoc, a które są marnowaniem życia? Przycinanie pędów to normalna praca ogrodnika służąca temu, że by latorośl pracowała na owoce, a nie na wybujałe nadmiernie liście. Muszę pozwolić na to Bogu, by wycinał mój grzech, egoizm, pychę, szpan, a pielęgnował to, co daje nadzieję na owoc. Rachunek sumienia, spowiedź, rekolekcje, nawrócenie to są te chwile pracy Boga-Ogrodnika.
4. „Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”. Bóg chce doznawać chwały w moim życiu. Radością i dumą ogrodnika jest chwila winobrania. Ołtarzem Boga jest moje serce. Chleb i wino, które przynosimy do ołtarza w kościele, są symbolami owoców ludzkiego życia, pracy, cierpienia, miłości. Bóg je przemienia w chleb życia i kielich zbawienia. Tak jak winne grona przemieniają się w dobre wino. A wino w Biblii to symbol miłości, wesela, nieba.

Wtorek 12 maja 2020

Totus Tuus JM!  Z Dziejów Apostolskich: «bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego». U św. Pawła widać żar ewangelizacyjny. Nikt i nic nie mogło stanąć na przeszkodzie w głoszeniu Ewangelii. Gdziekolwiek dotarł, gdziekolwiek jego stopa dotknęła ziemi tam Słowo Boże było głoszone i przyjmowane i rodził się Kościół.  Stańmy i idźmy!

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Pokój od Jezusa, niepokój od diabła

1. „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję”. Słowo pokój „shalom” w Biblii oznacza dar Boga. To Jezus daje nam pokój. My go nie wypracowujemy, ale przyjmujemy gdy, jak Maria siadamy u stóp Jezusa i słuchamy. Jeśli non stop gonimy nakręceni jak Marta wokół swoich celów, będziemy pełni niepokoju. Oczywiście Boży pokój nie oznacza tego, że znikają trudności, obowiązki, powody do lęków, pokusy czy namiętności. To wszystko pozostaje jednak na powierzchni życia. Boży pokój nie pozwala, aby niepokoje zewnętrzne odebrały nam smak życia, jego sens i radość. Św. Jan Chryzostom pisał: „nikt nie może nas zranić, jeśli sami się nie ranimy”. Ojcowie pustyni mówili o tzw. apathei. To stan duchowej wolności, dzięki której nie pozwalamy, by nasze namiętności przejęły nad nami władzę. Nie chodzi więc o obojętność wobec zewnętrznych spraw lub ich unikanie, ale o pokój w podejściu do nich. Jezus taki pokój nam przynosi, gdy wpuszczamy go w świat naszych niepokój i lęków.

2. „Odchodzę i przyjdę znów do was”. Żyjemy między pierwszym a drugim przyjściem Pana. Zostaliśmy obdarowani i zaopatrzeni na drogę, mamy wyznaczony cel. Ale istnieje „władca tego świata”, który będzie nam bruździł. Jezus przestrzega uczniów przed nim. Pokój, który obiecuje Pan, nie oznacza więc uwolnienia spod wpływów władcy tego świata, czyli diabła. Powraca myśl, że nie wolno się dać zastraszyć złu. Szatańskie działania są ograniczone do „tego świata”. Diabeł gra swoje melodie na naszych namiętnościach. Im więcej w nas wewnętrznego rozchwiania i nieładu, tym łatwiej może się dobrać do naszego serca. Będzie nas kusił podróbką pokoju, będzie obiecywał zaspokojenie wszystkich naszych pragnień szybko, łatwo, lekko i przyjemnie. Ale im bardziej próbujemy zaspokoić głód duszy, tym co nam podsuwa świat i jego władca, tym bardziej będziemy głodni i rozbici wewnętrznie. Tak jak w przypadku odżywiania się fastfoodem albo brania narkotyków. Jeśli nasze serce jest zjednoczone z Jezusem, to Jego pokój jest tarczą obronną przeciwko diabłu i jego tandetnym podróbkom wartości.

Poniedziałek 11 maja 2020

Totus Tuus JM!Kolejny wielkanocny tydzień. Wciąż jesteśmy uwięzieni i sparaliżowani tajemniczym wirusem. Ale my nie możemy nic nie robić. Modlimy się, korygujemy nasze duchowe priorytety. Wielu się nawraca. Papież Franciszek zaprosił w najbliższy czwartek nas, byśmy przeżyli dzień: modlitwy,  pokuty  i dzieł miłosierdzia, aby prosić Boga o miłosierdzie dla nas i świata całego. Musimy już dzisiaj myśleć, jak się włączymy w ten dzień, co damy z siebie, co uczynimy osobiście. Dzisiejsze Słowo Boże potwierdza to co mówił do nas wczoraj Jezus, że jeśli uwierzymy w Niego, będziemy podobnie jak On czynili cuda. św. Paweł widząc wiarę człowieczka chromego, zasłuchanego w Słowo Boże uzdrawia go. Jesteśmy wezwani do życia Ewangelią.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Wyprawa w interior

1. „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę”. Dosłownie: „będzie zachowywał moje słowo”. Zachowywać słowo (gr. logos) to strzec go w sobie jak skarbu, pilnować przed fałszem, zapomnieniem, zagłuszeniem innymi, mniej ważnymi słowami. Jeśli kogoś kocham, to pamiętam , co mi powiedział. Zwłaszcza te najbardziej osobiste: to, co powiedział o sobie, o mnie i o tym, co nas łączy. Miłość zakłada poznanie. Poznajemy innych, słuchając ich z uwagą i zaangażowaniem. Poznajemy kochając. Chodzi o słuchanie sercem. Bóg wypowiedział się w swoim Słowie, w Jezusie. Powiedział sporo o sobie i o mnie oraz o więzi nas łączącej. Czy strzegę w sercu tych słów, czy nimi żyję, czy do nich wracam w chwilach zwątpienia? „Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich”. Kto przestaje kochać, ten zapomina. Dopada go „sklerocardia” – skleroza serca, zatwardziałość, obojętność, zima.
2. „Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać”. To jest niesamowita obietnica. Bóg w Trójcy Osób, czyli Ojciec, Syn i Duch Święty – chce rozgościć się w ludzkim sercu. Bóg chce zamieszkać w człowieku. Wielu świętych, zwłaszcza mistyków, rozwijało temat zamieszkania Boga w człowieku. Św. Augustyn wyznawał: „Ciebie szukałem […]. A Ty byłeś bardziej wewnątrz mnie, niż to, co we mnie było najbardziej osobiste, a zarazem wyżej nade mną, niż mogłem myślą sięgnąć kiedykolwiek”. Warto przywołać oryginalne łacińskie wyrażenie: Bóg jest „interior intimo meo et superior summo meo”. Bóg jest kimś, kto zamieszkuje najgłębiej we mnie, mój „interior”. A zarazem jest kimś przewyższającym mnie nieskończenie. Więc mówią obrazowo, szukając Boga lepiej nie wspinać się na palcach, ale zejść w głąb siebie. Nie możemy dziś za bardzo podróżować z powodu koronawirusa, ale możemy wybrać się w głąb siebie, zapuścić się w interior. Zrzucić maski i dojść do najgłębszego „ja”. Gdzieś tam, w zakamarkach mojej osoby, czeka na mnie Bóg.
3. Duch Święty „was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem”. Duch Święty, Pocieszyciel (gr. Parakletos) kontynuuje misję Jezusa Chrystusa. Chroni Kościół i każdego ochrzczonego przed zapomnieniem. Sprawia, że po 2 tysiącach lat Jezus w Kościele naucza, uzdrawia, przebacza, daje nadzieję. Duch Święty podtrzymuje pamięć o Jezusie, ale nie jest to pamięć o bohaterze sprzed wieków, tak jak się pamięta i wspomina narodowych bohaterów. Pamięć Ducha Świętego ma moc uobecniającą. On ożywia głoszone Słowo Boże, On „wprawia w ruch” sakramenty. On od wewnątrz pomaga nam przyjąć i zrozumieć Słowo Boże. Jest Kontynuatorem Dzieła Jezusa. Jest duszą Ciała Chrystusa, czyli Kościoła. Przez Niego Boża miłość ogarnia nas, przytula, pociesza, odnawia, zapala, zbawia.

Niedziela 10 maja 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj szczególnie modlę się za Dzieci I Komunijne. To miał być wielki dzień ich spotkania z Jezusem w Komunii św. . Modlę się, by ich tęsknota za Jezusem eucharystycznym była coraz większa. Może nam się uda pokonać wszystkie trudności, aby jeszcze w tym roku szkolnym udzielić Dzieciom klas III największego daru Jezusa w Najświętszym Sakramencie Ołtarza.

Maciej Górnicki

Kościół pomiędzy Wniebowstąpieniem a powtórnym przyjściem Chrystusa

Akcent w kolejnych tygodniach wielkanocnych przesuwa się ze Zmartwychwstania Chrystusa ku formacji uczniów i rozwojowi Kościoła. Dzisiejsze czytania, choć pozornie mało związane ze sobą, skupiają się na trwaniu Kościoła w perspektywie powrotu Jezusa do Ojca.

Słowa Jezusa o konieczności Jego odejścia do Ojca są dla apostołów zupełnie niezrozumiałe, a wręcz napawają ich lękiem i smutkiem. Jezus mówi do uczniów: „znacie drogę, dokąd Ja idę”, oni zaś próbują te słowa pojąć w znaczeniu dosłownym. Tymczasem Jezusowi chodzi o to, że to On sam jest jedyną drogą do Ojca. Poznanie Jezusa jest poznaniem szlaku wiodącego nas do odbudowania zerwanej relacji z Bogiem. I w tym sensie nie ma żadnej innej drogi – wszelkie próby ominięcia Jezusa czy skrótów w życiu duchowym są zawsze drogą na manowce.

Kolejne słowa wypowiedziane przez Jezusa mogły być również opacznie zrozumiane – i faktycznie do dzisiaj spotykamy się z ich różnymi błędnymi interpretacjami. Czym właściwie są „dzieła, których dokonuje Jezus”, które mają dokonywać wszyscy wierzący w Niego? Czy chodzi o wskrzeszanie zmarłych, uzdrawianie chorych, wypędzanie złych duchów, dar wiedzy i poznania serc ludzkich? W jakim sensie mielibyśmy „bardziej” wskrzeszać, „bardziej” wypędzać złe duchy, czy też „bardziej” uzdrawiać? Problem polega na skupieniu się na zewnętrznych aspektach działalności Jezusa, z pominięciem jej istoty. W kolejnych wersetach bowiem Jezus wyjaśnia, że to „bardziej” wiąże się z zesłaniem Ducha Świętego, który będzie działał w sercach wierzących, oświecając je, pozwalając zachowywać naukę Chrystusa, a przede wszystkim – kochać Boga i ludzi nadprzyrodzoną miłością oraz głosić Dobrą Nowinę z mocą. Tak więc „większe dzieła” są czymś większym nie w znaczeniu większej spektakularności, większego widowiska, ale głębszej przemiany serc, a także dotarcia do szerszego grona odbiorców. Ewangelia głoszona przez Jezusa była pełna i doskonała w swej treści, jednak jej przyjęcie, zarówno jeśli chodzi o krąg odbiorców, jak i głębię zrozumienia, było ograniczone. Dopiero powrót Jezusa do Ojca i zesłanie Ducha Świętego sprawia, że głoszenie Dobrej Nowiny może nabrać pełnego dynamizmu.

I z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w pierwszym czytaniu. „Gdy liczba uczniów wzrastała”, a wiemy że chodziło tu o niezwykle dynamiczny liczebny rozrost Kościoła, konieczne było rozwiązanie praktycznych problemów, związanych z tym procesem. Decyzja apostołów o powołaniu „siedmiu” (których tradycja uważa za diakonów) nie ma jedynie charakteru organizacyjnego. Jak podkreśla autor Dziejów, była to decyzja podjęta w Duchu Świętym, a jednym z kryteriów wyboru było, aby kandydaci byli „pełni Ducha”. Trafność tej decyzji potwierdzają dalsze dzieje „siedmiu”, a zwłaszcza św. Szczepana i Filipa, którzy wkrótce w praktyce mieli potwierdzić swą mocną relację z Duchem Świętym. Ten pierwszy – poprzez niezwykłą odwagę w wyznawaniu Chrystusa, słowa pełne mądrości i męczeństwo; ten drugi – poprzez ewangelizację wykraczającą daleko poza pierwotny krąg judaizmu, potwierdzoną znakami i cudami. Można więc powiedzieć, że to właśnie owych siedmiu jest pierwszym, a jednocześnie bardzo dobitnym potwierdzeniem prawdziwości słów Jezusa o tym, że jego uczniowie będą dokonywać tych samych dzieł, co On, a nawet „większych”!

Sobota 9 maja 2020

Totus Tuus JM! Daj mi pić ze studni wody Życia. Dzisiaj dowiadujemy się, że ponieważ Żydzi nie chcieli przyjąć nauki św. Pawła o Jezusie Mesjaszu postanowili skierować Orędzie zbawienia również do pogan. “Ustanowiłem cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi”. Jaka była reakcja pogan?  ogarnęła ich wieka radość i wdzięczność. I nas ogrania radość i wdzięczność za to, że jesteśmy uczestnikami wielkiego dzieła dokonanego przez Jezusa Chrystusa, który żyje w Kościele.

komentarz: ks. Tomasz Jaklewicz

Słowo Pańskie jest dla wszystkich

1. W tym tygodniu słyszmy już po raz drugi ten sam fragment Ewangelii. Więc zatrzymajmy się dziś przy pierwszym czytaniu. Dzięki czytaniom z Dziejów Apostolskich śledzimy w odcinkach dzieje pierwotnego Kościoła. Gdy na scenę wkracza nawrócony Paweł, Dzieje stają się właściwie kroniką jego misyjnych wypraw i dokonań. W gruncie rzeczy nie chodzi jednak o historię samego Pawła, ale o pokazanie, jak „Słowo Pańskie szerzy się na cały kraj”. Opisane dziś zdarzenia miały miejsce podczas pierwszej wyprawy misyjnej. Paweł głosi Ewangelię najpierw w synagogach. Przemawia do Żydów i pogan sympatyzujących z judaizmem, czyli do tzw. „bojący się Boga”. Okazuje się jednak, że Ewangelia przyciąga uwagę ludzi nie należących do narodu wybranego. Łukasz pisze, że zebrało się „niemal całe miasto, aby słuchać słowa Bożego”.
2. To wzbudza zazdrość wspólnoty żydowskiej. Czy chodzi tylko o popularność Pawła? Czy zazdrościli mu sławy? Niekoniecznie. Czy chodzi raczej o treść nauczania o Jezusie? Też niekoniecznie. Ksiądz Waldemar Chrostowski tłumaczy: „sprzeciw Żydów z Antiochii Pizydyjskiej nie dotyczy jedynie, a nawet głównie treści Pawłowej Ewangelii, ale tego, że skłoniło się ku niej wielu pogan. Postrzegano ich jako ludzi z zewnątrz, niegodnych, by stać się powiernikami i uczestnikami obietnic Bożych. (…) Wspomniana »zazdrość« ma podglebie religijne i teologiczne, oznacza bowiem zaborczą troskę o utrzymanie wyjątkowej pozycji Izraela. Wielki napływ pogan odebrano jako poważne zagrożenie”.
3. Widzimy kontrast między postawą pogan a Żydami. „Poganie… radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli”. Pierwszy Kościół był złożony tylko z Żydów, którzy przyjęli Chrystusa. Ale światło, które przyniósł Jezus, nie było przeznaczone tylko dla jednego narodu, ale dla wszystkich narodów. Paweł krytykuje w mocnych słowach swoich rodaków za opór wobec Dobrej Nowiny. Kiedy Żydom zabrakło argumentów, nie wystąpili wprost przeciwko Pawłowi, ale posłużyli się podburzeniem kobiet. Nakręcanie plotek, wywoływanie skandali – to sprawdzony sposób na rozprawienie się z wrogiem. Paweł z Barnabą musieli opuścić miasto.
4. Co to wszystko oznacza dla nas? Pomyślmy, jak wielka jest moc Bożego słowa. Ono potrafi pociągnąć ku sobie niemal całe miasto. Czy dziś utraciło swoją moc? A może jego głosicielom brakuje gorliwości i odwagi Pawła? To dzisiejsze czytanie ostrzega nas także przed zazdrością. Nie wolno zamykać słowa Bożego w obrębie jednego narodu czy jednej wspólnoty religijnej. Ewangelia jest dla wszystkich: dla ateistów, agnostyków, dla wyznawców innych religii, dla prawicy i lewicy. Nie wolno zazdrościć, że ktoś radzi sobie lepiej z ewangelizowaniem niż ja np. w Internecie. Pytanie, czy dziś strzeżemy Ewangelii z zazdrości, że przyjmą ją np. muzułmanie czy buddyści? Dziś paraliżuje nas nie tyle zazdrość co raczej dziwny lęk przed takimi nawróceniami. Mamy tak mocno wtłoczone w głowę fałszywe dogmaty o tolerancji, że lękamy się głosić Chrystusa ludziom innych wiar, kultur czy religii. Nawróceni na chrześcijaństwo muzułmanie nieraz spotykają się z lękliwym przyjęciem przez „starych” chrześcijan. Słowo Pańskie dziś też ma być szerzone, a opór wobec niego nie powinien tłumić radości i Ducha Świętego w sercach Jego głosicieli.

Piątek 8 maja 2020

Totus Tuus JM! Piątek – Uroczystość św. Stanisława Biskupa, wielkiego patrona Polski, który życie oddał za wierność Ewangelii.  Zgodnie z tym co Jezus powiedział w Ewangelii : “Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz życie swoje oddaje za owce”. św. Paweł wezwał starszych Kościoła z Miletu, aby im powiedzieć o wierności nauce, którą im głosił w Imię Chrystusa i przestrzegał przed “wilkami drapieżnymi”, to znaczy ludźmi którzy będą głosić swoje, a nie Chrystusa nauki. Dlatego tak ważna jest wierność.

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Bądź wierny

1. Liturgia Słowa ukazuje nam po raz kolejny w tym tygodniu obraz Chrystusa – Dobrego Pasterza. Dziś odnosimy ten obraz do postaci św. Stanisława. Biskup krakowski stanął w obronie owiec, kosztowało go to życie. Historycy spierają się o przyczyny zatargu między królem a biskupem. Wystąpienie krakowskiego pasterza można uznać za ingerencję Kościoła w politykę. Czy jednak władza nie podlega ocenie etycznej? Czy Kościół nie ma do tego prawa, co więcej, czy nie jest to jego obowiązkiem? Każdy protest przeciw niemoralnemu postępowaniu władzy jest ingerencją w politykę. Dodajmy, jak najbardziej uprawnioną i konieczną. Święty Stanisław stał się symbolem sprzeciwu wobec władzy, która nie szanuje praw moralnych. Pasterz stanął po stronie prawdy. Nie poszedł na kompromis ze złem, nie przymknął oka na nadużycie władzy przez króla-despotę. Choć pewnie wygodniej dla niego było udać, że wszystko jest w porządku. Oddał życie, ale ostatecznie on, a nie król, okazał się moralnym zwycięzcą. Król musiał opuścić tron. Kult św. Stanisława przyczynił się do zjednoczenia rozbitej Polski w XIII i XIV wieku. Pieśń o św. Stanisławie „Gaude Mater Polonia” pełniła rolę hymnu narodowego. Legenda mówi o cudownym zrośnięciu się pokawałkowanego ciała św. Stanisława. Wierzono, że tak jak ciało biskupa męczennika, podobnie zjednoczy się podzielone na księstwa dzielnicowe królestwo polskie.
2. „Święty Stanisław stał się w dziejach duchowych Polaków patronem wielkiej zasadniczej próby wiary i próby charakteru” – mówił Św. Jan Paweł II w 1979 r. na krakowskich Błoniach. „Czcimy go jako patrona chrześcijańskiego ładu moralnego, albowiem ład moralny tworzy się przez ludzi. Dochodzi więc w nim do głosu ogromna ilość takich właśnie prób, z których każda jest próbą wiary i próbą charakteru. Od każdej zwycięskiej próby w ostateczności zależy ład moralny. Każda próba przegrana przynosi nieład”. Święty Jan Paweł wzywał nas wtedy: „Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara! Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Dziś tej mocy bardziej wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów! Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć, jak to objawił św. Stanisław”. To papieskie wezwanie i „bierzmowanie dziejów”, którego udzielił nam w 900. rocznicę śmierci św. Stanisława zaowocowało odzyskaniem wolności, pokonaniem systemu totalitarnego. Ale papieskie wezwanie „musicie BYĆ WIERNI” pozostaje aktualne.
3. Czemu mamy być wierni? Po pierwsze, polskiej tradycji i historii. Warto mówić głośno o tym, co było wielkie w naszej historii. A z naszych narodowych klęsk i wad wyciągać wnioski na przyszłość. Narody, które zapominają o swojej przeszłości tracą własną tożsamość i same skazują się na zagładę. Druga rzecz, to wierność prawdzie, wierność sumieniu. W czasach powszechnego rozmywania prawdy, kultu politycznej poprawności, która jest kagańcem dla prawdy, tym bardziej w cenie są ludzie wierni zasadom, wierni prawdzie, mający odwagę nazywać rzeczy po imieniu. I w końcu najważniejszy wymiar wierności. Św. Stanisław był wierny Chrystusowi i Jego Kościołowi. Bez zjednoczenia z Chrystusem, które się dokonuje za pośrednictwem Kościoła, nie da się być naśladowcą Dobrego Pasterza. Więc, jak powiada współczesny klasyk: „Bądź wierny Idź”.

Czwartek 7 maja 2020

Totus Tuus JM! Jest kapłański czwartek. Mam świadomość kapłańskiego  powołania, ale także ułomności mojej służby. Dziękując za Boże Miłosierdzie, proszę Miłosiernego Pana za powierzoną mi wspólnotę, aby nikt nie zginął ale aby wszyscy mieli udział w Życiu Boga. św. Paweł jest konsekwentny – spotkał Jezusa Mesjasza i konsekwentnie    ogłasza Jego panowanie.

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz
Mamy do zaoferowania tylko Jezusa
1. „Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie”. Wczoraj była mowa w Ewangelii o tym, że kto wierzy w Jezusa, będzie wykonywał dzieła nawet większe od tych, które On sam wykonał. Dziś to zdanie zostaje uzupełnione wezwaniem do pokory. To, że ktoś wykonuje dzieła większe niż Jezus nie oznacza, że sam staje się większy od Niego. Być może niejeden z misjonarzy przyprowadził do Boga więcej ludzi niż Jezus za swojego życia. W tym sensie wykonał dzieło większe od Jezusowego. Ale przecież wykonując to dzieło był cały czas wysłannikiem, reprezentantem. O tym nie wolno zapomnieć. Jako ochrzczeni i bierzmowani jesteśmy posłani do świata. Nie głosimy jednak siebie, ale Jego. On ma działać w nas i przez nas. Jego Duch ma się nami posługiwać. Wiedząc to będziemy błogosławieni i staniemy się błogosławieństwem dla świata. Zapominając o tym wchodzimy na drogę Judasza.
2. Być może tym, co zwiodło Judasza, była właśnie pycha. Wiara w siebie większa niż wiara w Jezusa. Jego niewierność jest ostrzeżeniem dla wszystkich wysłanników Pana. Pycha przykleja się nawet do najbardziej świętych misji. Głoszenie Zbawiciela nie może mi się pomylić z byciem zbawicielem.
3. „Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”. Być wysłannikiem Boga to jednak wielka sprawa. Zanosić ludziom Jezusa, Boga i człowieka – to pierwsze zadanie Kościoła. To racja jego istnienia na ziemi. Człowieczeństwo Jezusa było mostem, po którym Bóg przyszedł do świata. Dziś człowieczeństwo ludzi Kościoła ma być mostem, po którym Jezus chce przychodzić do świata. Kościół wiele energii angażuje dziś w promowanie ekologii, dialog z innymi religiami, walkę z ubóstwem, wprowadzanie pokoju. To są dobre cele, ale można odnieść wrażenie, że Jezus staje się dodatkiem do tych spraw tak poważanych przez świat. Jakbyśmy się wstydzili, że mamy do zaoferowania tylko Jezusa i nic innego. I musieli udowadniać, że Kościół jeszcze do czegoś innego („bardziej pożytecznego”) może się przydać niż głoszenie Jego.

Środa 6 maja 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj święto Apostołów Filipa i Jakuba. Apostołowie czynią to co czyni św. Paweł zwracając się do Koryntian: przekazują to wszystko co widzieli i słyszeli od Jezusa. św. Paweł mówi :  “Przekazałem wam na początku to, co przejąłem; że Chrystus umarł za nasze grzechy, zgodnie z Pismem, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem; i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi”. Tym ostatnim, któremu ukazał się przez wiarę Jezus Zmartwychwstały jestem Ja sam. Tak, wierzę: Jezus żyje, Jezus prowadzi mnie do Ojca. Proszę Cię Jezu za powierzonych mojej duszpasterskiej pieczy parafian.

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz
Być twarzą Jezusa, twarzą Boga
1. „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. To pytanie Apostoła Filipa brzmi nieco naiwnie. A jednak w każdym z nas jest ukryte pragnienie zobaczenia Boga? Nie tylko usłyszenia o Nim, ale właśnie ZOBACZENIA. Misją Jezusa było pokazanie nam oblicza Ojca, objawienie prawdy o Bogu. Pan odpowiadając udziela apostołowi dobrotliwej nagany: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca”. Kto chce poznać Boga, kto chce zobaczyć Jego oblicze, ten musi spoglądać na Jezusa. Kto poznaje Jezusa, ten poznaje samego Boga. Św. Jan Paweł II podsumowując Jubileuszowy Rok 2000 zachęcał Kościół do głębszej kontemplacji oblicza Chrystusa. Od czego zacząć? „Kontemplacja oblicza Chrystusa winna czerpać inspirację z tego, co mówi o Nim Pismo Święte, które od pierwszej do ostatniej strony przeniknięte jest Jego tajemnicą, ukazywaną w niejasnym zarysie w Starym Testamencie, a w pełni objawioną w Nowym”. Oczywiście, aby poznać Jezusa nie wystarczy sama lektura. Konieczna jest łaska wiary. „Do pełnej kontemplacji oblicza Pańskiego nie możemy dojść o własnych siłach, ale jedynie poddając się prowadzeniu łaski. Tylko doświadczenie milczenia i modlitwy stwarza odpowiednie podłoże, na którym może dojrzeć i rozwinąć się bardziej prawdziwe, adekwatne i spójne poznanie tajemnicy” Słowa, które stało się ciałem. Czy reprymenda, na którą zasłużył Filip nie należy się także nam? Czy znamy Jezusa, czy wpatrujemy się w Jego Oblicze, zarówno to zakrwawione, umęczone, jak i to jaśniejące chwałą zmartwychwstania?
2. „Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”. Niezwykłe zdanie. Pełne boskiej pokory. Czy to możliwe, aby uczynić dzieło większe od dzieła Jezusa? Jeśli misją Jezusa było ukazywanie oblicza Boga, to Kościół ma to samo zadanie: „odzwierciedlać światłość Chrystusa we wszystkich epokach dziejów i sprawiać, aby blask Jego oblicza zajaśniał także pokoleniom nowego tysiąclecia”. Kościół ma większe możliwości w tym znaczeniu, że nie jest ograniczony do jednego miejsca i czasu. W jakimś sensie każdy z nas, ochrzczonych, ma misję ukazywania Jezusa swoim życiem i tym samym odsłaniania prawdy o Bogu. Wszak nosimy w sobie Boży obraz i podobieństwo. Ten obraz bywa zbrudzony grzechem, ale Jezus wciąż obmywa go swoją miłością miłosierną. W tym sensie Kościół może uczynić więcej niż sam historyczny Jezus. Warunkiem jest wiara, czyli właśnie głębokie poznanie Chrystusa. Nosimy dziś maski… ale nawet „zamaskowani” mamy być twarzą Jezusa. Jego żywą ikoną. Kimś takim są właśnie święci. Wielka to rzecz pomagać innym zobaczyć Boga.

Wtorek 5 maja 2020

Totus Tuus JM! Wielkanocne spotkania z Chrystusem zaowocowały zaangażowaniem w sprawę budowania Królestwa Bożego. Prawdziwa wiara w Chrystusa tym się charakteryzuje, że jest misyjna. W Antiochii uczniów Chrystusa po raz pierwszy nazwano chrześcijanami, ludźmi przynależącymi do Chrystusa. Uczniowie Chrystusa zyskali swoje własne imię: ludzi Boga – ludzie Chrystusa. Pan Jezus w Ewangelii mówi o tym, co to znaczy pójść za Nim: “Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną, a Ja daję im życie wieczne”.

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz
Imię, czyli zobowiązanie
1. „W Antiochii też po raz pierwszy nazwano uczniów chrześcijanami”. Warto zatrzymać się dziś nad tym zdaniem z Dziejów Apostolskich. W języku polskim słowo „chrześcijanin” wywodzi się od słowa „chrzest”. Ale oryginalne słowo „christianoi” oznacza dosłownie „ludzie Chrystusa”, czyli ludzie należący do Chrystusa Pomazańca. Można by spolszczyć to słowo przymiotnikowo jako „Chrystusowi” lub rzeczownikowo „Chrystusowcy”. Zanim to określenie „chrześcijanie” przyjęło się powszechnie funkcjonowały inne: „uczniowie Chrystusa”, „święci” (nie tyle w sensie moralnym, ale ontycznym, uświęceni przez Chrystusa), „wybrani”, „powołani”, „bracia” i inne. Wszystkie te określenia pojawiają się w Nowym Testamencie i są dowodem formowania się świadomości pierwotnego Kościoła, który odłącza się coraz bardziej od żydowskiej wspólnoty religijnej. Każde z tych słów akcentuje inny aspekt bycia uczniem Pana. Jako chrześcijanie mamy w naszą tożsamość wpisane słowo „Chrystus”, czyli Mesjasz, Pomazaniec. Mamy więc udział w mesjańskiej misji Jezusa. Jesteśmy namaszczeni, pomazani tym samym Duchem Świętym, co Pan. Mamy jako Kościół kontynuować misję Chrystusa, przekazywać życie, które zatriumfowało w Niedzielę Zmartwychwstania.
2. W Ewangelii pada pytanie pod adresem Jezusa: „Dokąd będziesz nas trzymał w niepewności? Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam otwarcie!”. W oryginale jest tam słowo „Chrystusem”. Wielu Żydów zatrzymało się w tym miejscu. I wielu nie-Żydów także. Zostali z tym pytaniem w niepewności i oczekują nadal Mesjasza albo zwątpili w niego. Unikają konfrontacji z prawdą o Jezusie. Unikają odpowiedzi, bo ta rodzi zobowiązanie. Chrześcijanie znają odpowiedź, są ludźmi Chrystusa. Są tymi, którzy odkryli w Jezusie swojego Pasterza, Przewodnika przez życie i to nadaje im tożsamość. Są owcami w Jego owczarni.
3. Pan Jezus mówi o nas „moje owce”. Jesteśmy „Jego”, należymy do Dobrego Pasterza. Ta relacja jest czymś, co nas określa. Dajemy się Jemu prowadzić. Ufamy Mu. Wiara jest podążaniem za Jezusem w stronę obfitego, soczystego życia. Usłyszeć Jego głos – to jedno, pójść za Nim – to drugie. Pasterz nie prowadzi owiec na smyczy czy łańcuchu, nie zamyka ich za ogrodzeniem. Owca pozostaje kimś wolnym. Idzie, za kim chce albo bryka swobodnie po bezdrożach. Niczym nieskrępowane brykanie bywa przedstawiane dziś jako ideał wolności. To jedna z groźnych iluzji, którym ulegamy. Wolność jako absolut, jako najwyższe prawo. Tymczasem najgłębszym pragnieniem ludzkiego serca nie jest wcale niezależność, ale przynależność do kogoś. Związanie. Życie rodzi się z miłości, nie z samotności.
4. Jestem chrześcijaninem, należę do Chrystusa, Dobrego Pasterza. Jestem z tego dumny, nie wstydzę się tego. Noszę to imię z radością. Jest tak?

Poniedziałek 4 maja 2020

Totus Tuus JM! Jesteśmy wezwani dzisiaj do złożenia świadectwa wyznawanej wiary w Jezusa Chrystusa. Trzeba, abyśmy bez lęku dzielili się Ewangelią, bez względu na przeciwności, bez względu na sprzeciw otoczenia. Jezus w Ewangelii mówi: ” Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie”.  św. Paweł w swoim liście do Tymoteusza umacnia go do tego,aby umacniał swoją wiarę, a następnie aby przekazywał ją dalej i nie zważał na przeciwności. My wiemy w Kogo uwierzyliśmy i za Kim poszliśmy – wstańmy i idźmy!

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Gdzie moja owczarnia?

1. „Ja jestem dobrym pasterzem”. Pogłębiamy dziś temat wczorajszej Liturgii. Pasterz to przewodnik stada, ktoś chroniący je przed atakiem wilków, pokazujący drogę, dbający o owce. Pasterz jest autorytetem, ale jest też związany z owcami. Nie zarządza nimi z odległości, ale towarzyszy im w drodze na pastwiska. Kimś takim jest Bóg. W Jezusie objawił się nam jako Ten, który ma władzę, ale jest to władza przewodnika, opiekuna, obrońcy, a nie tyrana czy policjanta. Na ogół słysząc o dobrym pasterzu, uznajemy się za owcę. Słusznie, ale przychodzi taki czas w życiu kiedy pora zmienić perspektywę. To ja muszę stać się pasterzem na wzór Jezusa: w rodzinie, w pracy, w środowisku, w parafii. Dla kogo jestem pasterzem? Gdzie jest moja owczarnia?
2. „Dobry pasterz daje życie swoje za owce”. Najemnik tego nie zrobi. W tym krótkim fragmencie Jezus powtarza pięć razy zwrot: „dać (oddać) życie”. Co to znaczy? Stawać się źródłem życiowej energii dla innych przez dzielenie się z nimi sensem, wiarą, nadzieją. Może to znaczyć dawanie siebie w akcie miłości, czyli tracenie dla innych czasu, zdrowia, sił, nerwów. Najpełniejszy przejaw to rzucić się na ratunek innym, ryzykując najwyższą stawkę, własne życie. Jezus wypełnił każde z tych trzech znaczeń. A komu ja daję życie? Kto jest dla mnie tak cenny, że mogę za niego umrzeć?
3. „Znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca”. Nie ma miłości bez wzajemnego poznania. I w drugą stronę – to miłość pozwala prawdziwie poznać kochaną osobę. Między pasterzem a owcą zawiązuje się wyjątkowa więź. Jakiś rodzaj zależności. Współczesna kultura absolutyzuje wolność, całkowitą niezależność jednostki. A przecież taka wolność prowadzi do straszliwego osamotnienia i zagubienia. Człowiek jest powołany do życia we wspólnocie, musi żyć z innymi i dla innych. Co więcej, człowiek potrzebuje hierarchii! Aby dojrzeć, musi być prowadzony, a na pewnym etapie musi prowadzić innych. Bez hierarchii zapanuje anarchia, która prowadzi do bratobójczej wojny. Jezus odwołuje się do więzi łączącej Go z Ojcem. To jest wzór jedności i zależności, które nie niszczą tożsamości jednostki. Przeciwnie, Syn jest sobą dzięki Ojcu i vice versa. Naszą tożsamość określają nasze relacje z ludźmi – więzy, w których jest wzajemna troska o siebie.

Niedziela 3 maja 2020

Totus Tuus JM! Niedziela Dobrego Pasterza. Iść za Chrystusem, słuchać Jego głosu to gwarancja tego, że nie zbłądzę. Jest Ktoś , kto chce mnie prowadzić  do Jezusa – to Maryja, Matka Dobrego Pasterza i moja Matka. Dzisiaj na Jasnej Górze dokonuje się kolejny akt zawierzenia Matce Najświętszej naszego życia osobistego i wspólnotowego. Potrzebujemy Maryjo Twojej obecności i Twego prowadzenia. Bądź z nami w każdy czas.

Jak dobrze, że przy ołtarzu jest już nas więcej. Jak dobrze, że potrafimy znaleźć drogę do spowiedzi św. . Módlmy się o rychłe ustanie pandemii oraz o to, abyśmy jak najszybciej wszyscy znaleźli się przy ołtarzu na Mszy św.

komentarz

IV niedziela wielkanocna zwana jest niedzielą Dobrego Pasterza. Jednak ewangelia, którą dzisiaj czytamy, nie mówi nam o troskliwym pasterzu, który szuka zagubionej owcy, tylko zwraca uwagę na konieczność odróżnienia pasterza autentycznego od tych, którzy jedynie za niego się podają. Być może więc trafniej byłoby dzisiejszą niedzielę nazwać niedzielą „Prawdziwego Pasterza”?

Jezus, tak jak zazwyczaj, rozpoczyna od przypowieści, w której przedstawia dwie postawy: pasterza, wchodzącego do owczarni przez bramę oraz tych, którzy próbują się wedrzeć inną drogą. Ten, który wchodzi przez bramę, jest prawdziwym pasterzem i za nim podążają owce – ponieważ rozpoznają jego głos. Ci, którzy wchodzą inną drogą – to rozbójnicy, mający na celu nie dobro owiec, lecz własne. I od tych owce uciekają.

Przypowieści tej, jak wielu innych, słuchacze Jezusa nie pojęli. Jezus więc wyjaśnia ją bardzo konkretnie: to On sam jest bramą. Ci zaś, którzy usiłują tę bramę ominąć – są szkodnikami. Nie ma innej drogi zbawienia, jak tylko ta wiodąca przez osobę Jezusa. Św. Piotr w swym liście dodaje, że Jezus jest nie tylko bramą, ale i Pasterzem. Owce pozbawione pasterza łatwo mogą zabłądzić, odłączyć się od stada i paść łupem drapieżników. Bezpieczeństwo i życie owiec zależy od tego, czy podążają za swoim pasterzem.

Ten naturalny obraz pasterzowania odnosi się do wszystkiego, co określamy mianem duszpasterstwa. Dobro naszej duszy zależy od tego, czy podążamy za prawdziwym pasterzem, czy też damy się zwieść tym, którzy wchodzą do owczarni, udając pasterzy. Nasza relacja z Chrystusem, umiejętność rozpoznania Jego głosu, jest kluczowa w życiu duchowym. Nie mogą jej zastąpić żadne, choćby najlepsze środki czy metody duszpasterskie. Czas epidemii, w którym zostaliśmy odcięci od wielu duszpasterskich praktyk, wskazuje na tę prawdę w sposób szczególnie dobitny. Ze wszystkich stron słyszymy rozmaite opinie na tematy związane z wiarą, z internetu płyną do nas różne proroctwa, objawienia, przekonywania – jak w tym wszystkim odróżnić to, co autentyczne od tego, co jest tylko podróbką? Odpowiedź jest tylko jedna: trzymajmy się Chrystusa i trzymajmy się Jego Kościoła. Wtedy na pewno nie pobłądzimy. A „trzymać się Chrystusa i Kościoła” znaczy „trzymać się stale”. Tak jak w codziennym życiu – wystarczy chwila nieuwagi, by się zgubić, tak też jest w życiu duchowym. Gdy choć raz pozwolimy sobie na chwilę duchowej nieuwagi i pójdziemy za fałszywym nauczycielem, ryzykujemy zabłądzeniem i zejściem na duchowe manowce.

Sobota 2 maja 2020

Totus TUUS JM! Liturgiczna Uroczystość N.M. P Królowej Polski. Cały Twój Maryjo! z całą moją niedoskonałością. Chcę z Tobą wsłuchiwać się w Jezusa, aby  “przynosić wodę na przemienienie”. Uczyń mnie narzędziem swoim dla niesienia Jezusa – Jego Słowa i Jego miłości ludziom. Ty Maryjo, któraś stała wierna do końca pod krzyżem Jezusa ucz mnie wierności i wytrwałości.

Wczoraj widziałem dużo ludzi na spacerach. To dobrze, że już mogą wychodzić. Sobie myślę : może zajrzą do kościoła, może wejdą do świątyni, aby paść na kolana, aby wyśpiewać Litanię Loretańską na majowym nabożeństwie.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Maryja, ojczyzna, krzyż

1. Choć dziś 2 maja, ale liturgicznie 3 maja. W starszym pokoleniu Uroczystość Maryi Królowej Polski budzi wiele emocji. Może nie tylko w starszym. W to święto jest wpisany patos, duma, poczucie przynależności do narodowej wspólnoty. Uczucia patriotyczne splatają się z pobożnością maryjną, z religijną żarliwością. Zwolennicy modernizacji i europeizacji Polski wmawiają nam, że tak nie wolno. Że miłość do Boga, do Maryi i miłość do Polski nie mogą się łączyć w całość. Że musi nastąpić rozdział spraw państwowych i religijnych. Że prezydent nie może się publicznie modlić. Że krzyż czy obraz Maryi nie może pojawiać się w pobliżu herbu i flagi. Nie powinniśmy ulegać tej presji. Polska i wiara katolicka są ze sobą związane. Tak po prostu jest. Taka jest nasza historia, która ukształtowała naszą narodową tożsamość. I ta historia nie jest przeciwko tym, którzy katolikami nie są lub nie czują. Polacy kochający Boga i kochający swoją ojczyznę modlą się dziś do Maryi jako Królowej Polski. Jej zawierzają Polskę w trudnym momencie dziejów.
2. Idziemy po ścieżkach wydeptanych przez poprzednie pokolenia. 350 lat temu król Jan Kazimierz podczas szwedzkiego potopu ogłosił w katedrze lwowskiej, że Maryja jest Królową Polski. Choć tytuł Królowej Polski był obecny w pobożności Polaków znacznie wcześniej, to jednak właśnie potop i obrona Jasnej Góry wyniosły Maryję na duchowy tron w sposób oficjalny i uroczysty. W latach zaborów Jasna Góra stała się religijną stolicą Polski. Maryja – Królowa Polski była dla zniewolonego narodu znakiem nadziei i wewnętrznej wolności. W roku 1920, kiedy wojska sowieckie stały u bram odrodzonej II Rzeczpospolitej, biskupi ponowili wybór Maryi na Królową. Episkopat zwrócił się do Stolicy Apostolskiej o ustanowienie specjalnego święta. W 1923 roku papież Pius XI, który jeszcze jako nuncjusz Polski bywał w Częstochowie, ustanowił dzień 3 maja świętem Królowej Korony Polskiej. Maryjną drogą prowadził nas Prymas Tysiąclecia w długiej nocy komunizmu.
3. Królowanie Maryi umacniało się zwłaszcza w czasach trudnych dla Polski. Potop, zabory, wojna z Rosją w 1920 roku, niewola PRL-u – te ciemne okresy historii kierowały Polaków w stronę Maryi. Być może dlatego w dzień Królowej Polski czytamy Ewangelię o Maryi stojącej pod krzyżem. Jezusowy testament spełniał się w dziejach Polski. Ilekroć Polacy doświadczali krzyża wojny, niewoli, ucisku, tylekroć słyszeli wyraźniej słowa: „Oto Matka twoja”. I naśladując św. Jana, „brali Maryję do siebie”.
4. Czego uczy nas Maryja stojąca pod krzyżem? Uczy wierności do końca, zwłaszcza w obliczu próby. Jest tam, gdzie powinna być kochająca matka. Czasem nie da się już nic zrobić, ale można być. Obecność jest ważna. Maryja nie dała się złamać przez cierpienie i niesprawiedliwość. Uczy nas męstwa w obliczu cierpienia i zła. Ona boleje, cierpi, ale nie rozpacza, nie lamentuje, nie obwinia, trwa wierna do końca mimo, że niekoniecznie rozumie. Cierpliwa wytrwałość. Tej cnoty zabrakło wszystkim apostołom oprócz Jana. Cierpienie jest zawsze próbą miłości i wierności. Królowo Polski, pomóż nam przetrwać kolejną próbę.

Piątek 1 maja 2020 r

Totus Tuus JM! Rozpoczynamy nowy miesiąc, który wypełnia się modlitwą i śpiewem Litanii Loretańskiej. “Chwalcie łąki umajone, góry doliny zielone, chwalcie z nami Panią świata”.   Maryjo, nasza najlepsza Matko, bądź z nami, wspieraj nas w tym trudnym czasie pandemii i suszy. Dzisiaj również wspominamy św. Józefa Robotnika, przede wszystkim oblubieńca Maryi i opiekuna Jezusa oraz patrona Kościoła Świętego. św. Józefie patronie nasz, módl się razem z nami i wypraszaj nam łaskę nawrócenia. Dzisiaj postacią pierwszoplanową Dziejów Apostolskich  jest Szaweł spieszący do Damaszku, aby prześladować uczniów Chrystusa. Pod Damaszkiem Szaweł przeżył swoje kluczowe spotkanie z Chrystusem, który zapytał go : “”Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?» «Kto jesteś, Panie?» – powiedział. A On: «Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić”. W tym momencie rozpoczęła się wielka droga Apostoła pogan. Został uzdrowiony, ochrzczony, napełniony Duchem Świętym i otrzymał misję zaniesienia Ewangelii po krańce ziemi.

Wejdźmy z Maryją i Józefem i św. Pawłem w ten niezwykły miesiąc. Niech wzrasta nasza wiara i miłość do Boga i ludzi.

 

Komentarz ks. Tomasz Jaklewicz

Piękna katastrofa pod Damaszkiem

1. Słyszymy w pierwszym czytaniu historię nawrócenia Szawła, który „siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich”. A potem jako Paweł stał się największym misjonarzem w dziejach, który sam położył głowę pod topór i oddał życie dla Chrystusa. Zmiana o 180 stopni. Trzeba w tej przemianie widzieć najpierw potęgę Bożej łaski, która potrafi tak niezwykle zmienić człowieka. We wszystkich listach Pawła wybrzmiewa ten właśnie temat: łaska Boga, która nas zbawia. Słowo „łaska” nie jest dziś bardzo popularne. Nie lubimy czegoś „z łaski”. A jednak trzy wielkie dary Boga, czyli stworzenie, objawienie i zbawienie to właśnie trzy aspekty wymiary Jego łaskawości dla nas. On patrzy na nas łaskawie i dzięki temu spojrzeniu jesteśmy i co więcej, mamy szanse na życie wieczne. Nasza rola polega na tym, żeby stanąć w tym świetle, przyjąć dar, pozwolić Bogu, by mnie przemienił i dać się poprowadzić.
2. Łaska czasem działa delikatnie i stopniowo. A czasem przychodzi w sposób potężny i zaskakujący. To był właśnie przypadek Pawła pod Damaszkiem. Po kilku latach Apostoł napisze: „Bóg może swoją mocą uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy” (Ef 3,20). Nie wiemy, czy spadł z konia czy z wielbłąda. Na pewno upadł na ziemię. To obraz człowieka, który stracił panowanie nad sobą, nie potrafi już iść dalej o własnych siłach, nie jest w stanie kierować swoim życiem. Paweł spotyka Jezusa zmartwychwstałego, który zwraca się do niego osobiście, bezpośrednio, po imieniu. Ambitny „zbawiciel” świata odkrywa w Jezusie siłę większą niż wszystko: pokorną miłość Boga, miłość gotową na wszystko, miłość ukrzyżowaną, pokonującą zło dobrem. Imię Jezus, które wydawało mu się przekleństwem, staje się błogosławieństwem. Paweł uznaje swoją porażkę, podpisuje bezwarunkową kapitulację. Nie chce już sam zbawiać świata. Chce być tylko sługą i świadkiem Jezusa Chrystusa.
3. Jak to odnieść do naszego życia? Nikt nie lubi przegrywać. Presja na sukces, na zwycięstwo jest wszechobecna. Przenosimy te oczekiwania na życie religijne. Potrzebujemy Boga, aby pomógł nam zwyciężać, szukamy miękkiej poduszki pod głowę. A przecież w centrum naszej wiary jest krzyż, który uczy, że chwile po ludzku przeklęte mogą okazać się błogosławione. Życiowe katastrofy mogą stać się naszym Damaszkiem. Mogą być tym momentem, w którym Bóg łamie naszą pychę, wytrąca z ręki busolę samowystarczalności. To może być piękna katastrofa, jeśli tylko pogodzę się z tym, że trzeba stracić swoje życie, aby je odzyskać, jeśli zgodzę się na to, że Bóg wie lepiej i nie muszę mieć wszystkiego pod kontrolą. Cierpienie, strata, upadek na twarz – to nie są rzeczy miłe, wręcz wydają się prowadzić na granicę rozpaczy. Ale nieraz to jedyny skuteczny sposób na nawrócenie, na zaufanie nadziei większej niż podpowiada zdrowy rozsądek. Chrystus jest na dnie każdego ludzkiego piekła. Jest blisko każdego, kto został tam wrzucony. On przemienia ciemności w światło. Daje nowe oczy wiary.

Czwartek 30 kwietnia 20202 r

Totus Tuus JM! Uczeń Chrystusa jest do dyspozycji Ewangelii . Ta zaś wzywa do zaangażowania apostolskiego. Trzeba być Filipem z Dziejów Apostolskich, iść do tych którzy są pociągani przez łaskę Boga, by tłumaczyć im Słowo Boże. W takiej sytuacji znalazł się dworzanin królowej etiopskiej Kandaki. Spotkanie z Apostołem Filipem zakończyło się dla niego chrztem i początkiem nowej radosnej drogi. Czego nam potrzeba ? – Ducha Świętego i otwartości i zaangażowania w sprawy Boże. Jezus w Ewangelii  mówi o tym co jest mi potrzebne abym miał Jego życie w sobie: “Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata”. Tęsknijmy za Eucharystią !

 

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Bóg pociągający

1. „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał”. Bóg jest zawsze pierwszy. Zanim my wybierzemy Jego, On wybrał już nas. Bóg pociąga ku sobie. Nie zmusza, nie narzuca niczego, ale właśnie pociąga. Mówimy nieraz o kobiecie lub mężczyźnie, że jest pociągający. Jakoś tak właśnie działa Bóg. Piękno budzi upodobanie. Dobro jest przedmiotem pragnienia woli. Prawda pociąga umysł. Bóg jest pięknem, dobrem, prawdą w najwyższym stopniu. Chrystus jako wcielony Bóg jest pięknem, dobrem, prawdą, wychodzącym nam na spotkanie. Dać się Jemu pociągnąć. To jest to! Więc dlaczego ulegamy tak łatwo tandetnym podróbkom, namiastkom piękna, dobra, prawdy?
2. „Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne”. Ostatecznie chodzi o życie. Większe i silniejsze niż śmierć. Życie prawdziwe, dobre, piękne. Eucharystia jest pokarmem dającym takie życie. Czy z powodu kwarantanny nie przyzwyczajamy się za bardzo do telewizyjnych i internetowych transmisji Mszy świętej? Czy największa tajemnica wiary serwowana na ekranach między często banalnymi programami nie zostaje jakoś odarta z sacrum? Czy nie grozi nam wygodnictwo? Nie można zaspokoić głodu oglądając telewizyjne programy o jedzeniu lub czytając książkę kucharską. Nie można zastąpić spotkania z ukochaną osobą rozmową na skypie. Oczywiście, że w sytuacji niemożności spotkania na żywo transmisja liturgii ma pewną wartość, ale istnieje ryzyko postawienia znaku równości między Mszą w kościele, a Mszą na ekranie. Tego robić nie wolno. Warto wytrwale rozbudzać w sobie tęsknotę za Mszą przeżywaną we wspólnocie wiary.

Środa 29 kwietnia 2020 r

Totus Tuus JM! Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii są prawdziwą pociechą. Jednak są też i wyzwaniem. “Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. To przyjdźcie do mnie  jest takie ważne, przyjdźcie  z całą prawdą swego życia, z całym bólem i z wszystkim co się w moim życiu dzieje – również z moim grzechem. św. Jan dodaje:  “Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki”. Jest czas spowiedzi św. wielkanocnej, którą trzeba dobrze przygotować i dobrze ją przeprowadzić, tak aby dokonało się nasze nawrócenie i nowy początek.

 

Komentarz
ks. Tomasz Jaklewicz

Wiara dziecka, odwaga proroka

1. „Wysławiam Cię, Ojcze…”. To modlitwa Jezusa, w której uwielbia Boga Ojca. Uczy nas w ten sposób nie tylko modlitwy, ale i postawy uwielbienia. Człowiek ma bowiem żyć ku chwale Boga. To jest cel naszego życia. Chodzi więc o to, by żyć w stałym odniesieniu do Boga, zamieniać w modlitwę chwile odkryć, olśnień, natchnień, radości. Święci mistycy tacy jak św. Katarzyna ze Sieny przypominają nam o tym. Ona już od dziecka żyła pragnieniem modlitwy i wielbienia Boga. Jej krótkie, ale intensywne życie było jednym wielkim aktem strzelistym ku chwale Najwyższego.
2. „Zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi”. Mądrość i roztropność to nie wady, lecz cnoty. Okazuje się jednak, że można być zbyt mądrym albo zbyt roztropnym. Nadmiar rozumu może wbijać w pychę i zamykać na Boga. Faryzeusze sporo wiedzieli o Bożych sprawach jakby za dużo. Chcieli wtłoczyć Boga w swój schemat, dlatego pozostali zamknięci na światło, które przyniósł Jezus. Z kolei nadmiar roztropności może zamieniać się w lęk przed decyzją, przed opinią ludzi. A przecież w wierze jest także ryzyko. „Dusza, która boi się ludzi, nigdy niczego nie osiągnie” – pisała św. Katarzyna.
3. „Objawiłeś prostaczkom”. Czyli komu? Słowo „prostaczek” (gr. nepios) można tłumaczyć dosłownie jako „małe dziecko” lub „niemowlę”. Biblia Ekumeniczna tłumaczy: „tym, którzy są jak małe dzieci”. Święty Paweł pisze, że przemawiał do Koryntian, jak do „niemowląt w Chrystusie” (1 Kor 3,1). Dzieci są proste. U korzenia wiary leży prostota, ufne, hojne powierzenie się Bogu, bez wyrachowania. Ksiądz Tischner pisał, że to nie wiara jest złożona, a my prości, ale przeciwnie, to my jesteśmy powikłani, a wiara prosta.
4. Święta Katarzyna żyła zaledwie 33 lata. Kochała Boga z prostotą dziecka. Była mistyczką, ale nie skupiała się tylko na swoich mistycznych przeżyciach, choć miała ich sporo. Z tą samą intensywnością co Chrystusa, kochała Jego Kościół. „Pragnę oddać za Kościół życie, krew i całe ciało, aż do szpiku kości, mimo że nie jestem tego godna” – wyznawała. Przemawiała z mocą do księży, biskupów i papieży, ogłaszając się publicznie posłanką samego Chrystusa. Walczyła z zapałem o odnowę Kościoła niszczonego przez podziały, intrygi, nepotyzm, symonię itd. W Awinionie osobiście nakłaniała Grzegorza XI do powrotu do Rzymu. W listach zwracała się do niego poufale: „Bądź mężczyzną, Ojczulku”. Jej życie jest dowodem działania Ducha Świętego, który posyła Kościołowi swoich proroków.
5. Wysławiam Cię Ojcze za św. Katarzynę ze Sieny! Posyłaj i dziś, Panie, swojemu Kościołowi ludzi z wiarą dziecka i odwagą proroka. Twój Kościół dziś także potrzebuje odnowy. Za dużo w nim nazbyt mądrych i nazbyt roztropnych, a za mało świętych, którzy wierzą z prostotą dziecka.

Wtorek 28 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! św. Szczepan, bohater dzisiejszej liturgii Słowa Bożego z wielkim przekonaniem głosi Chrystusa, którego jego współziomkowie odrzucili. ” Ludzie twardego karku i opornych serc i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu…wy zdradziliście Go ( Jezusa Chrystusa ) teraz i zamordowaliście”. Szczepan został ukamienowany na oczach Szawła, który stanie się w przyszłości Pawłem, po osobistym spotkaniu z Jezusem Zmartwychwstałym. Chciałbym umierać tak jak św. Szczepan, z taką wiarą i z takim zaufaniem wobec Boga i z takimi słowami na ustach:   «Panie Jezu, przyjmij ducha mego!» . Do tego jest mi potrzebny pokarm o którym mówi Jezus w Ewangelii  : «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie». Dziękuję Panie za to że mnie nieustanne karmisz Chlebem życia.

 

ks. Tomasz Jaklewicz
Ja jestem manną z nieba
1. „Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba”. W żydowskiej tradycji, biblijnej i pozabiblijnej, manna miała spore znaczenie. To, że Bóg zesłał z nieba cudowny chleb, było szczególnym znakiem Bożej opieki. Manna była także przedsmakiem ziemi obiecanej. Rabini nauczali ponadto, że manna istniała wcześniej zanim została podarowana Żydom na pustyni. Wierzyli, że manna była darem Boga powstałym już przed upadkiem Adama i Ewy. Manna nie była więc tylko cudem związanym z wyjściem z Egiptu, ale stanowiła coś w rodzaju powrotu do raju. Inna tradycja głosiła, że manna była przechowywana w niebie, we wnętrzu Świątyni Boga. Z tym wiąże się trzeci nurt tradycji. Otóż Żydzi oczekiwali Mesjasza jako nowego Mojżesza, co łączyło się z nadzieją na ponowne zesłanie manny z nieba w czasie przyjścia Mesjasza na ziemię. Jeden z apokryfów Starego Testamentu powiada tak: „I stanie się w tym czasie, że bogactwo manny znowu zstąpi na ziemię z wysoka, i będą z niego spożywali w tych latach, ponieważ są to, ci, którzy nadejdą przy wypełnieniu czasów”. Wiedząc o tym wszystkim lepiej rozumiemy tzw. mowę eucharystyczną Jezusa z 6 .rozdziału Ewangelii św. Jana.
2. Jezus podejmuje tradycję żydowskiej manny. Wskazuje, że On sam jest nową manną z nieba. Cudowne rozmnożenie chleba było nie tylko zaspokojeniem głodu słuchaczy. To był znak mesjański, znak rozpoznawczy, że oto tu jest Mesjasz, nowy Mojżesz. Całe kazanie Jezusa o Chebie Życia, jest wytłumaczeniem tego znaku i przygotowaniem słuchaczy na cud Eucharystii.
3. „Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie”. Eucharystia jest nową manną z nieba. Jesteśmy wciąż pielgrzymami w drodze do Ziemi Obiecanej. Bóg daje nam Eucharystyczny Chleb Życia jako przedsmak nieba, znak nadziei, że idziemy w dobrym kierunku. Mały opłatek, kawałek chleba staje się „nośnikiem” rzeczywistości nadprzyrodzonej i największej, bo chodzi o samego wcielonego Boga. Jest ogromny kontrast między kruchością, niepozornością tego znaku a wielkością Tego, Kogo oznacza. Oprawiamy ten chleb z nieba w złote monstrancje, budujemy tabernakula i ołtarze. Ale ostatecznie wszystkie te ozdoby są tylko dodatkiem do małej Hostii. Warto się nad tym zatrzymać, porozmyślać, zadumać. Jak wielka jest pokora Boga. On wciąż na nas czeka ukryty w małej hostii. Chce byśmy Go pragnęli bardziej niż zwykłego chleba. Czy po dniach „eucharystycznej rozłąki” z powodu zarazy zapragniemy Go bardziej? Czy przyzwyczaimy się do Mszy z ekranu?

Poniedziałek 27 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! Błogosławieni słuchający Pana. Przeżyliśmy wczoraj Niedzielę Biblijną. Odkryliśmy raz jeszcze jak ważną rzeczą jest znać Słowo Boże, słuchać Słowa Bożego, rozumieć Słowo Boże i żyć Słowem Bożym. Wciąż zdarza nam się taka ucieczka ze Świętego Miasta, wciąż zdarza nam się duchowe zaciemnienie, takie pogubienie, a nawet zwątpienie. Tymczasem wystarczy podnieść głowę, zobaczyć kto z nami idzie, że jest z nami Chrystus z łaską umocnienia. To nam wystarczy. Św. Szczepan z dzisiejszego pierwszego czytania z Dziejów Apostolskich jest dla nas wzorem ucznia Chrystusa, który we wszystkim upodobnił się do Mistrza: ” A wszyscy, którzy zasiadali w Sanhedrynie, przyglądali się mu uważnie i zobaczyli twarz jego, podobną do oblicza anioła”. I jeszcze dzisiejsza Ewangelia : “Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych”. Chleb Słowa Bożego i Chleb Bożego Ciała – to nasz pokarm.

Wczoraj już nas było więcej na Mszy św. ! To wielka radość “karmić głodnych”

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Jakiego chleba szukamy?

1. „Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta”. Jaka jest motywacja ludzi szukających Jezusa? Jedli chleb, który dał im Jezus. Zaspokoili swój doczesny głód. Chrystus chce zwrócić im uwagę, że On przynosi inny pokarm, który może zaspokoić inny głód. Chodzi o głód wieczności, o pragnienie pełni życia, które wykracza poza ten świat. Chodzi o głód miłości trwałej, wiecznej. Chodzi o głód prawdy, które nadaje sens wszystkiemu. Czego ja oczekuję od Boga? O co się modlę? O zdrowie, o pracę, o pokonanie trudności życiowych? To są dobre intencje. Ale po Bogu można i trzeba spodziewać się więcej. Modlić się o żywą wiarę, o sens życia, o miłość, która nie przeminie, o niebo.
2. Potężna machina reklamowo-medialna napędza dziś głód doczesnej konsumpcji. Chodzi o to, żeby tanio i szybko osiągnąć szczęście, satysfakcję, spełnienie. Tego rodzaju konsumpcyjne myślenie wnosimy także do Kościoła. Oczekujemy od Boga, od Kościoła, że będzie „rozmnażał chleb”, czyli zaangażuje się w zaspakajanie doczesnego głodu, likwidowanie nierówności, walkę z epidemiami, szerzenie edukacji itd. Słowem… naprawianie świata. A jak już naprawimy świat, to wtedy pomyślimy o Bogu. Przed tego typu błędem przestrzegał wytrwale Benedykt XVI akcentując prymat Boga. Oczywiście, że uczynki miłosierdzia są ważne. Ale nie można zredukować wiary do humanitaryzmu, do działań na rzecz sprawiedliwości, pokoju i ochrony środowiska. W Kościele chodzi o Boga. Bez Niego nic nie jest dobre.
3. „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?” – pytają słuchacze Jezusa. To bardzo dobre pytanie. Każdy z nas powinien je sobie stawiać, każdego dnia. Co jest wolą Boga? Co jest działaniem, które powinienem podjąć, aby oddać Bogu chwałę?
4. „Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał” – odpowiada Pan. Czyli pierwsza jest wiara, potem jest działanie. Aby wypełnić Bożą wolę, trzeba przyjąć Jezusa, Jego łaskę. Bez spotkania i zjednoczenia z Nim, bez Jego pomocy, obecności w życiu, nie dam rady żyć po Bożemu, czyli w sposób udany, piękny, etyczny. Wiara nie jest jakąś czystą teorią jest decyzją, która angażuje całą egzystencję, jest sposobem życia, podążaniem za Tym, który obiecuje mi pełnię życia.

Niedziela 26 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj w III Niedzielę Wielkanocną przeżywamy Niedzielę Biblijną, która inauguruje Tydzień Biblijny. Ewangelia dzisiejsza ukazuje nam Jezusa Zmartwychwstałego, który przyłącza się do uczniów idących do Emaus, uczniów zupełnie rozbitych po wydarzeniach Wielkiego Piątku. Jezus wyjaśnia uczniom sens tego wszystkiego co się stało w Jerozolimie z Synem Człowieczym. Wyjaśnia całą historię zbawienia. To jest dla nas lekcja. Jezus idzie z nami i wyjaśnia nam Pisma, wyjaśnia nam Słowo Boga po to, aby z nami zasiąść do stołu , aby nas nakarmić swoim Ciałem i napoić swoją Krwią. Czy idziemy do Emaus ? czy my chcemy słuchać Słowo Boże, poznawać Słowo Boże, przyjmować Sławo Boże ? Wszystko po to, aby nasycić się Bogiem i mieć siłę do życia chrześcijańskiego. Dzisiaj mamy propozycję, abyśmy przeczytali jeden rozdział z Ewangelii św. Mateusza i jeden rozdział z Księgi Mądrości Syracha.

Zachęcam do przeczytania Listu do Parafian ( pierwszego listu podczas trwającej pandemii i izolacji )

komentarz : Jesteśmy pielgrzymami do Emaus

Ewangelia o uczniach idących do Emaus w sposób symboliczny pokazuje, jak daleko można dojść, gdy w swych ludzkich kalkulacjach, oczekiwaniach i wyobrażeniach o świecie zamkniemy się na głos Boga. Sześćdziesiąt stadiów, czyli około 11 km dzielących Jerozolimę od Emaus to spory szmat drogi. Pokonujący ją uczniowie dyskutowali o kwestiach religijnych, próbując zrozumieć to, co wydarzyło się w „tych dniach” w Jerozolimie. Ich rozmowę zdominował smutek i przerażenie. To sprawiło, że ich serca i umysły zamknęły się tak bardzo, że nie rozpoznali spotkanego w drodze Jezusa, bo ich „oczy były jakby przesłonięte”.

Cóż tak bardzo przesłoniło oczy uczniów Jezusa, że nie byli w stanie Go poznać? Co może dzisiaj przesłaniać nasze oczy, oddzielając nas od rzeczywistej osoby Jezusa, stawiając w Jego miejsce nasze własne wyobrażenia o Nim? Bardzo często są to nasze błędne koncepcje religijne, niewłaściwe lub niepełne zrozumienie nauki Chrystusa. Wybieramy z niej elementy pasujące do naszego światopoglądu i życiowych oczekiwań, odrzucamy natomiast to, co nam nie pasuje. Uważamy się za uczniów Chrystusa, a jednak trudno nam przyjąć prawdę o tym, że do chwały zmartwychwstania prowadzi droga przez cierpienie. Być może trudno nam zaakceptować naukę Jezusa na temat miłości nieprzyjaciół albo Jego słowa zakazujące nam osądzać innych: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Wielu osobom trud sprawiają przypowieści o talentach i minach – pokazujące na konieczność stałej współpracy z łaską Bożą. A może nasze rozumienie Dobrej Nowiny jest zbyt intelektualne? Nie umiemy przyjąć Bożego działania przejawiającego się w znakach i cudach – budzi w nas ono przerażenie, tak jak w uczniach słowa niewiast, mówiących, że miały widzenie aniołów.

Cokolwiek nie przysłaniałoby nam osoby Jezusa – czy to zacięcie się w gniewie, nieprzebaczeniu, czy niechęć do systematycznego wysiłku duchowego, czy nadmierny racjonalizm – dopóki ta zasłona nie spadnie z naszych oczu, będziemy jak uczniowie w drodze do Emaus. Nasze serca będą pogrążone w smutku, poczuciu porażki. Być może będziemy to próbować nadrabiać uczonymi dyskusjami religijnymi, przerzucając się argumentami ze zwolennikami takich czy innych koncepcji teologicznych. Dopóki jednak nie przyjmiemy tego, co daje nam sam Jezus, wszystkie nasze religijne dociekania, spory i wysiłki będą jałowe. A tym, co dał Jezus uczniom w Emaus – i co daje nam dzisiaj, jest On sam. Jego ciało w Eucharystii. Nie koncepcje i poglądy, ale żywa osoba Jezusa.

Czy pozwolę, aby dziś Chrystus nakarmił mnie sobą samym? Aby dotknął mojego życia w tym miejscu, gdzie właśnie się zatrzymałem? Być może jestem teraz daleko od Jerozolimy – w jakiejś duchowej dziurze, w swoim własnym „Emaus”, do którego próbuję uciec przed problemami. I właśnie tu czeka na mnie Jezus, pragnąc otworzyć mi oczy, abym mógł dostrzec, że to On sam jest rozwiązaniem moich problemów, o ile pozwolę Mu, by skierował mnie na drogę ku mojej duchowej „Jerozolimie”.

Sobota 25 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! św. Piotr w pierwszych dniach po zmartwychwstaniu Jezusa, a jeszcze bardziej po Zesłaniu Ducha Świętego był najbardziej aktywnym Apostołem. Niebawem dołączy do niego św. Paweł. Ale to jeszcze jakiś czas potrwa.  św. Piotr mówi nam dzisiaj o największej z cnót: o pokorze. Pokora jest królową cnót, najbardziej otwarta na Prawdę. Cała ludzka bieda zaczęła się od rajskiej pychy. “Bóg pysznym się sprzeciwia a pokornym łaskę daje”. Maryja, pokorna służebnica Pańska przychodzi nam z pomocą. św. Piotr mówi: “Wszyscy wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje. Upokórzcie się więc pod mocną ręką Boga, aby was wywyższył w stosownej chwili. Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was”. Pokora pomaga nam kochać bardziej Boga i bliźnich swoich.

(przygotujmy się dobrze do jutrzejszej niedzieli. Zapewne wiemy,  że może nas już być dużo więcej na mszy św. – w katedrze 114 , u św. Małgorzata 28 na jednej Mszy św. Ponadto jutro jest Niedziela Biblijna – czytamy Ewangelie św. Matusza i Księgę Syracha – spróbujmy przeczytać)

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Między pokorą a pychą

1. „Bóg pysznym się sprzeciwia, pokornym zaś daje łaskę”. Pokora to absolutny fundament wiary. Zaś pycha to grzech, który jest matką wszystkich grzechów. Demaskowanie pychy to stałe zadanie w życiu wiary. Pycha jest jak wirus, który mutuje w przeróżne formy, atakuje nas w różnych punktach życia. Wszyscy z nią mamy problem niezależnie od tego, czy jesteśmy osobami lubiącymi błyszczeć czy raczej typem szarej myszki. Pycha jest zdegenerowaną formą słusznego poczucia swoje wartości. Jest jakimś rodzajem kłamstwa o sobie samym, które człowiek wytwarza, aby iść przez życie (albo przeszacowuję swoje siły, albo ich nie doceniam). Pokora to prawda o sobie samym. To uczenie się widzenia siebie takim, jakim widzi mnie Bóg. Mocna ręka Boga uczy nas nieraz pokory. Czas pandemii to wielka lekcja pokory dla świata. Dla mnie.
2. „Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was”. Ależ piękne zdanie! Pamiętacie Martę zapracowaną i zatroskaną o wszystko. Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele… Jezus zna nasze troski, niepokoje, lęki. Jednak pycha podpowiada, że jak ja się tym nie zajmę, to kto. Przecież beze mnie to się wszystko zawali (firma, rodzina, parafia). To ciekawe, że czasem jesteśmy tak bardzo przywiązani do naszych trosk, że one wręcz określają naszą tożsamość. A Bóg mówi mi dzisiaj: „oddaj mi wszystkie swoje troski”. To nie chodzi o to, że On wszystko za mnie zrobi. Nie. On mi pomoże. Doda sił. Albo uświadomi, że sporo moich trosk mogę odpuścić, bo pewne rzeczy są ponad moje siły. Powraca temat pychy i pokory.
3. „Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć”.
Modna dziś jest pacyfistyczna wersja chrześcijaństwa. Zero walki, tylko miłość i zgoda z wszystkimi, mniejsza o poglądy, o prawdę. Przestańmy się kłócić i pojednajmy się wszyscy… To są hasła, które pozornie tylko brzmią po chrześcijańsku! Diabeł chce nas pożreć, pisze św. Piotr. Trudno o dosadniejszy obraz duchowych zmagań. Pacyfistyczne naiwne mrzonki kuszą i usypiają naszą czujność. Zło jest aktywne. Toksyczna kultura zatruwa nasze serca i umysły. Wiara wcale nie zapewnia jakiegoś psychicznego dobrostanu. Wiara bywa często zmaganiem. Nie chodzi o wymachiwanie szablą, ale o to, że wierność prawdzie ma swoją cenę. Pokoju nie daje paktowanie z diabłem, wchodzenie w układy z kłamstwem, rozmywanie zasad w imię powszechnej zgody i tolerancji. Kto wierzy Bogu, ten żyje w świetle. Więc książę ciemności będzie go atakował. Zwykle tam, gdzie jest nasz najsłabszy punkt, jakiś rodzaj kompromisu ze złem. Czuwajcie! Pokora to nie jest naiwność.

Piątek 24 kwietnia 2020

Totus Tuus JM!  Czy jest w nas radość i entuzjazm wiary wielkanocnej? Czy warunki zewnętrzne mnie paraliżują? Tymczasem św. Łukasz w Dziejach Apostolskich mówi z jaką radością i z jakim przekonaniem Apostołowie głoszą Chrystusa Zmartwychwstałego, gotowi dla Niego cierpieć, nawet iść do więzienia i życie oddać. “A przywoławszy apostołów, kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia Jezusa.Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie”. To ważne!  – wciąż dziękować i wielbić Jezusa obecnego wśród nas i dzielić się tą wiarą z innymi.

ps. módlmy się również o deszcz!

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Mądrość Gamaliela

1. Zatrzymajmy się dziś przy pierwszym czytaniu z Dziejów Apostolskich. Wypowiedź Gamaliela na zebraniu Sanhedrynu jest przede wszystkim głosem rozsądku. „Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć, i oby się nie okazało, że walczycie z Bogiem”. Warto przypomnieć, że uczniem Gamaliela był inny znany faryzeusz, a mianowicie Szaweł. Prawda słów nauczyciela sprawdziła się na nim. Szaweł z gorliwości o czystość judaizmu wojował z Kościołem, ale pod Damaszkiem usłyszał od Jezusa „Dlaczego Mnie prześladujesz?”. Szaweł zrozumiał, że walcząc z chrześcijanami walczy z samym Chrystusem, czyli ostatecznie z Bogiem. Dlatego zmienił front o 180 stopni. Został wojownikiem w służbie Boga. Umarł stary Szaweł, narodził się nowy Paweł. Kościół trwa, choć się zmienia. Pewne ludzkie pomysły upadają, ale Boże dzieła wydają owoce. Właśnie jako Kościół przechodzimy kolejną dziejową próbę. Coś upadnie, coś się zmieni, coś nowego się pojawi. Ale bramy piekielne go nie przemogą.
2. Mądrość Gamaliela można odnieść do wszystkich sytuacji, w którym władza duchowa ma wątpliwość czy dana sprawa jest od Boga, czy od ludzi. Po owocach ich poznacie. Nieraz potrzeba cierpliwie czekać, aby móc dobrze rozeznać jakaś sprawę. Tak bywa z tzw. objawieniami prywatnymi np. Kościół wciąż czeka z wydaniem ostatecznej decyzji w sprawie Medjugorie. Wartością w Kościele jest wierność tradycji, ale wartością jest także nowość . Bywają jednak martwe tradycje i bywają zwodnicze nowości. Władza duchowa potrzebuje cierpliwości, pokory i mądrości, aby dobrze ocenić co jest od Boga, a co tylko od ludzi. Módlmy się o to, by mądrość Gamaliela towarzyszyła decyzjom naszych pasterzy.
3. Zasada Gamaliela zwraca uwagę na to, jak ważny jest zdrowy rozsądek. Również w obszarze wiary i religijności. Rozum i wiara nie wykluczają się wzajemnie, ale dopełniają. Rozeznawanie trudnych sytuacji jest pracą umysłu oświeconego wiarą.

Czwartek 23 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! Dzisiaj Uroczystość św. Wojciecha. Jednego z głównych patronów Polski. Miał tylko jedno pragnienie: żyć dla Jezusa, żyć dla Ewangelii, przynosić Jezusa i Ewangelię  tym którzy Go nie znają. Znał słowa św. Pawła:   “Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk”. Cokolwiek dzisiaj będziemy robić, spróbujmy w ten sam sposób: dla mnie żyć to Chrystus. Jezus mówi: “a kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną” .

 

Komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Prawo ziarna, czyli prawo paschy

1. Ziarno musi obumrzeć, aby wydać plon. Jezus potwierdził prawdę tych słów przez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Został zabity, złożony do grobu jak ziarno wrzucone w ziemię. I przyniósł obfity plon zmartwychwstania. Takie jest prawo paschy. Trzeba dać życie, aby je zyskać. Przy czym dajemy życie na tym świecie, a zyskujemy życie wieczne. Nie jest łatwo się z tym zgodzić. Jesteśmy tak bardzo przywiązani do życia na tym świecie. Życie wieczne, to brzmi dla nas abstrakcyjnie, jako coś odległego, trudnego do wyobrażenia. To obietnica, w której realność często wątpimy. Dlatego tak kurczowo trzymamy się życia, które znamy, tego doczesnego, kruchego, podatnego na choroby i śmierć, ale jedynego, które tu mamy.
2. A jednak to nie jest tak, że chodzi o rzeczywistości zupełnie rozłączne. Między życiem na tym świecie, a życiem wiecznym istnieje łączność. Podobnie jak między ziarnem a rośliną, która z niego wyrośnie. W ziarnie jest ukryte przyszłe życie rośliny, jest potencjał życia, które przekracza rozmiary małego ziarenka. W naszym doczesnym życiu kryje się ziarno wieczności. Jestem powołany do czegoś większego. Za progiem śmierci zaczyna się nowe życie. Jest tu jakaś ciągłość i zarazem nowość.
3. Przedsmakiem wieczność jest miłość. A miłość oznacza właśnie dawanie siebie drugiemu, czyli gotowość do tracenia swojego życia. Mam stać się darem dla kogoś. Nie mogę trzymać swojego życia kurczowo w swoich rękach i żyć w lęku, że ktoś mi je odbierze. Mam się zgodzić, że aby żyć siebie samego trzeba dać. Nie koniecznie od razu w całości, najczęściej po kawałku, dzień po dniu.
4. Męczennicy ukazują zasadę obumierania ziarna. Ich życie pozornie przegrane przynosi plon nie tylko w tym sensie, że oni trafiają do nieba. Ofiara ich życia przynosi obfity plon także w życiu Kościoła nieraz przez długie wieki. Jeśli prześledzimy życiorys św. Wojciecha, to po ludzku sądząc niewiele w życiu mu się udało. Właściwie nic. Został młodo biskupem Pragi, ale na skutek intryg musiał dwukrotnie opuszczać swoje miasto. Postanowił zostać misjonarzem, ale jego wyprawa misyjna do Prusów skończyła się po tygodniu… męczeńską śmiercią. Nawet jego relikwiom nie dawano spokoju. Ciągle ktoś je wykradał z Gniezna. A jednak to pozornie nieudane życie św. Wojciecha stało się dla młodego Kościoła na polskiej ziemi czymś ogromnie cennym. Na wagę złota. Jego życie wydało plon obfity. Dzięki jego męczeńskiej śmierci młody Kościół w Polsce stał się Kościołem dojrzałym, samodzielnym. Jego postać wciąż uczy nas, że warto narażać życie dla Chrystusa.

Środa 22 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! Z rozmowy  Jezusa z Nikodemem dowiaduję się, że Bóg mnie kocha w sposób nieskończony. Bóg posyła na świat swego Syna, aby mnie zbawił. Jezus jest darem Boga Ojca . Bóg nie che mnie potępić ale zbawić. Teraz wszystko zależy od tego, czy ja uwierzę w tę miłość, czy przyjmę Jezusa do swego życia. “Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”. Dzisiejsza Ewangelia obwieszcza wielki zamysł Boga wobec nas, ale też mówi o tym, że ludzie bardziej umiłowali ciemność. Każdego dnia muszę wybierać na nowo życie albo śmierć, światło albo ciemność, życie z Bogiem albo bez  Boga. Panie chroń mnie – jestem cały Twój.

 

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Akcja ratunkowa

1. J 3,16 jest jak Ewangelia w pigułce, jak streszczenie całej Dobrej Nowiny. Wybrzmiewają tu podstawowe elementy tzw. kerygmatu, czyli podstawowej treści ewangelizacji. Mowa jest o Bożej miłości, o posłannictwie Jezusa, o naszej grzeszności (nie wprost, ale przez sugestię, że możemy zginąć) i o tym, że konieczna jest wiara, aby przyjąć Boży ratunek, czyli zbawienie.
2. Jezus wypowiada te słowa w rozmowie z Nikodemem, który przyszedł nocą, aby u Nauczyciela z Nazaretu szukać światła. Jest więc w słowach Pana nuta bardzo osobista. Bóg kocha świat, a ta odwieczna miłość obejmuje również Nikodema. Ta miłość dotyczy także mnie. W miejsce słowa „świat” można wstawić swoje imię. Tak Bóg umiłował mnie, że Syna swego dał, abym ja nie zginął, ale miał życie. Bogu zależy na mnie.
3. Bóg wyznał nam miłość, posyłając swojego Syna. Kiedy ktoś mówi nam, że nas kocha, to zwykle pojawia się radość, ale i niepokój. Czy to prawda? Czy chcę przyjąć tę miłość? Czy chcę się wiązać? Jesteśmy nieufni wobec miłości, bo nie wierzymy, że może istnieć całkowicie bezwarunkowa miłość, czujemy się sami niegodni miłości. Albo obawiamy się, że ta miłość ograniczy naszą wolność. Ktoś może mieć za sobą historię zranionej miłości. Możemy więc mieć problem z zaufaniem. Wiara nie jest tylko zestawem prawd do wierzenia. Wiara jest najpierw zaufaniem osobie. Jest ryzykiem powierzenia się Bożej miłości. Bogu warto uwierzyć. Uwierzyć na słowo. Na Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało między nami.
4. Bóg nie posłał Syna, aby świat potępić, ale zbawić. Biblia Paulistów tak tłumaczy interesujące nas zdanie: „Bóg przecież nie posłał swego Syna na świat, aby go sądził, lecz aby go zbawił. Ten, kto w Niego wierzy, nie podlega sądowi, ten jednak, kto nie wierzy, już został osądzony, ponieważ nie uwierzył w to, kim jest Jednorodzony Syn Boży”. To tłumaczenie wydaje się bardziej wierne oryginałowi. Tym bardziej że kolejne zdanie (J 3,19) zaczyna się od słów: „A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat…”. Przyjście Jezusa na świat nie jest Sądem Ostatecznym, na to przyjdzie czas (Paruzja). Misja Jezusa jest misją ratunkową. Ale nikt nie może zostać uratowany na siłę. Bo ratunkiem jest miłość, a ta zakłada wolny wybór. Jeśli więc ktoś to zapalone światło w ludzkich ciemnościach odrzuca, gasi lub ucieka od niego, to sam skazuje się na zgubę. W tym znaczeniu opowiedzenie się za lub przeciwko Jezusowi ma w sobie coś ostatecznego. Dopóki żyjemy na tej ziemi, możemy powiedzieć tej miłości TAK.

Wtorek 21 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! św. Łukasz w Dziejach Apostolskich opisuje fenomen pierwotnego Kościoła. Nie tylko trwali w nauce Apostołów, w łamaniu Chleba i w modlitwie, ale dodaje: “Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wielka łaska spoczywała na wszystkich.Nikt z nich nie cierpiał niedostatku “. Jak czytamy ten opis życia pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej to często jesteśmy zawstydzeni. Nie potrafimy tak żyć. Teraz rozumiemy, że musimy się nawrócić. Żywa apostolska wiara, Eucharystia, modlitwa, troska o potrzeby bliźniego i świadczenie z mocą o zmartwychwstaniu Jezusa.

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Narodzenie, czyli umieranie dla siebie

1. Słuchamy dziś w dalszym ciągu nocnej rozmowy Jezusa z Nikodemem. Szukamy oczywiście światła dla naszej własnej nocy. Jezus pogłębia temat nowego narodzenia. Nikodem jakby nie chciał rozumieć, o co chodzi. A przecież w jego własnej żydowskiej tradycji, której był znawcą i nauczycielem, obecne było pojęcie nowego narodzenia. „Kiedy prozelita przyjmował judaizm, to znaczy stawał się Żydem pochodząc z innej religii, przyjmowano go do społeczności judaizmu przez modlitwę, złożenie ofiary i chrzest, i mówiono o odrodzeniu. «Prozelita przyjmujący judaizm jest jak nowo narodzone dziecko» mawiali rabini. Grzechy popełnione przed tym aktem nie liczyły się, gdyż teraz stał się już inną osobą” (W. Barclay). Bywa tak, że człowiek dokładnie wie, o co chodzi, ale robi z siebie głupka, ażeby uniknąć decyzji. Boimy się zmiany. Wolimy dywagować, kwestionować, roztrząsać za i przeciw. A sprawa jest prosta. Trzeba tylko skoczyć na głęboką wodę.
2. „Wiatr (gr. pneuma) wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha (gr. pneuma)”. Greckie słowo „pneuma” (podobnie jak hebrajskie „ruah”) oznacza zarówno wiatr jak i ducha. Jezus wykorzystuje tę grę słów, aby pokazać Nikodemowi, że nie trzeba wszystkiego rozumieć, aby narodzić się na nowo. Widzimy działanie wiatru, ale nie potrafimy nad nim zapanować. Chodzi o to, aby poddać się jego sile. Ustawić właściwie żagle w swojej łodzi i wykorzystać siłę wiatru, by dopłynąć do portu. Nie trzeba do tego pogłębionej refleksji, czym jest wiatr. Działanie Ducha Świętego ma sobie coś tajemniczego, nieuchwytnego, ale można je zaobserwować w życiu ludzi. Znamy ludzi, którzy zmienili swoje życie, zaczęli je jakby na nowo. Historia świętych to historie ludzi na nowo narodzonych, prowadzonych przez Ducha Bożego. Pytanie, czy ja też tak chcę. Można hamletyzować jak Nikodem i powtarzać „Jakżeż to się może stać?”. Pytanie brzmi: czy dam się poprowadzić, czy poddam swoje życie tchnieniu Bożego Wiatru? Czy będę sam dmuchał w żagle licząc, że moja łódka dopłynie w ten sposób gdziekolwiek?
3. „A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne”. Jezus zapowiada tutaj swoją śmierć na krzyżu, którą nazywa „wywyższeniem”. Nawiązanie do historii Mojżesza musiało być czytelne dla Nikodema. Mojżesz umieścił na palu węża miedzianego z polecenia Boga. Był to „leczący symbol” dla Izraelitów kąsanych przez węże. Kto spojrzał na miedzianego węża, ten zostawał przy życiu. Jesteśmy wszyscy kąsani przez śmierć. Zwłaszcza teraz, w czasie epidemii, dociera do nas lepiej prawda o naszej śmiertelności. Spojrzenie na śmierć Jezusa na krzyżu ratuje od śmierci. Śmierć dająca życie. Śmierć jako antidotum na śmierć. To dopowiedzenie do tematu nowych narodzin. Odrodzenie człowieka dokonuje się poprzez krzyż Chrystusa. Kto z wiarą chwyci się go, ten zostanie uratowany. Nikodem pojawi się przy pogrzebie Jezusa z ostatnią posługą. To znak, że ta nocna rozmowa wydała owoc.

Poniedziałek 20 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! Jesteśmy po Niedizlei Miłosierdzia Bożego. Czy zwróciliśmy się do Jezusa Miłosiernego oz prośbą o uzdrowienie dla nas i naszych bliskich? Nic nigdy się nie kończy u naszego Pana – wystarczy przyjść do Niego ze swoją biedą. dzisiaj śpiewamy: “Szczęśliwy człowiek, który ufa Panu”. W Ewangelii spotkanie Nikodema z Jezusem. Nikodem chciał spotkać Jezusa , chciał z Nim rozmawiać, chciał wyjaśnić sobie kilka ważnych spraw. Usłyszał Nikodem od Jezusa:  «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwa Bożego». Wciąż się musimy rodzić na nowo, wciąż odnawiać swoją wiarę i zaufanie i miłość – spróbujmy razem.

 

komentarz: ks. Tomasz Jaklewicz
Światło pośrodku nocy
1. Kim był Nikodem? Był faryzeuszem, ale, co ważniejsze, był poszukiwaczem prawdy. Miał odwagę wyjść poza swoje środowisko, które narzucało mu obowiązkową krytykę Jezusa i negowanie Jego misji. Postanowił sprawdzić u źródła. Chciał porozmawiać z Jezusem. Sam na sam. Noc jest tu symbolem jego pytań, wątpliwości. Jezus zachwiał światem jego wiary, tradycji, religijności. Wywołał niepokój. Więc szuka u Niego światła pośrodku nocy . Może przegadali ze sobą całą noc. Nie wiemy. W każdym razie, Nikodem może być dla nas inspiracją. Aby w moim życiu zaczęła się prawdziwa przygoda z Bogiem, nie mogę się chować za parawanem tradycji, zastanej religijności, środowiska. Muszę przyjść sam do Jezusa. Z moim religijnym niepokojem. Przegadać z Nim całą noc. Odprawić choć raz w życiu porządne rekolekcje. Zadać Mu te pytania, które mnie nurtują, których może boję się zadać. Pokazać Jezusowi swoją ciemność. Kultura Zachodu nie sprzyja dziś wierze. Kwestionuje prawdę o Jezusie. By ją odkryć trzeba dziś coraz więcej odwagi, nonkonformizmu, zgody na życie w kontrze do obowiązujących mód i opinii. Na dłuższą metę nie da się wierzyć z drugiej ręki, trzeba odkryć Ewangelię samemu.
2. Trzeba się narodzić powtórnie. Tak formułuje to wezwanie Jezus. Nikodem bierze to początkowo dosłownie. Zgrywa się czy naprawdę nie rozumie tej metafory? Jezus precyzuje, że chodzi o narodziny duchowe. Chodzi o przebudzenie do życia, które jest natchnione przez Ducha Świętego. W większości przyjęliśmy chrzest jako dzieci. Pytanie, czy to nowe narodzenie z wody i Ducha Świętego, którym jest chrzest, dokonało się na poziomie naszej dorosłej świadomości. Potrzebujemy jako dojrzali ludzie przeżyć chrzest na nowo. Nie chodzi o powtórzenie sakramentu, ale o jego obudzenie w nas. O uruchomienie potencjału życia, które Bóg dla nas zamierzył. Wiele lat temu Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki diagnozował, że u wielu katolików w Polsce chrzest pozostaje nierozwiniętym ziarnem. Niezrealizowany chrzest woła o spotkanie z Chrystusem zmartwychwstałym. O spotkanie, które mnie zrodzi na nowo jako chrześcijanina żyjącego pełnią wiary, sakramentów, oddychającego Słowem Bożym, odważnego świadka.
3. Jezus czeka na mnie. Chce pogadać ze mną. Nigdy nie jest za późno, by zacząć naprawdę żyć.

Niedziela Bożego Miłosierdzia 19 kwietnia 20202 r

Totus Tuus JM! Dziękuję Ci panie za Sakrament Miłosierdzia Twego. Wszystko po to, aby nas nieustannie dźwigać, podnosić ,  abyśmy nie ustali w drodze do DOMU. Św. Faustyna w swym dzienniczku zapisała słowa Jezusa : „Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z moim miłosierdziem. Nie chcę karać zbolałej ludzkości, ale pragnę ją uleczyć, przytulając ją do swego miłosiernego serca” . „Wiedz, córko moja, że serce moje jest miłosierdziem samym. Z tego morza miłosierdzia rozlewają się łaski na świat cały. Żadna dusza, która się do mnie zbliżyła, nie odeszła bez pociech. Wszelka nędza tonie [w] moim miłosierdziu, a wszelka łaska tryska z tego źródła – zbawcza i uświęcająca”. ..  „Jak bardzo pragnę zbawienia dusz. Moja najmilsza sekretarko, napisz, że pragnę przelewać swe Boskie życie w dusze ludzkie i uświęcać je, byle one zechciały przyjąć moją łaskę. Najwięksi grzesznicy dochodziliby do wielkiej świętości, gdyby tylko zaufali mojemu miłosierdziu.

Dzisiaj przeżyjmy Mszę św.  bardzo skupieni. O godz. 15.oo może uda nam się być razem ,by odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego (transmisja z katedry) . Od jutra już będziemy mogli korzystać w większej ilości osób z nabożeństw w kościele św. Małgorzaty 28 osób, w katedrze 114 osób – z zachwianiem przepisów : maseczka i odległość 2 metrów

 

sobota 18 kwietnia 2020

Totus Tuus JM! “bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i słyszeliśmy”. Widać wyraźnie to co zrozumieli Apostołowie po zmartwychwstaniu Jezusa, po licznych spotkaniach ze Zmartwychwstałym Panem. Zrozumieli, że muszą dać temu świadectwo, muszą o tym mówić , muszą w Imię Jezusa dokonywać uzdrowień duszy i ciała.  W Ewangelii jest odnotowany nakaz ewangelizacyjny: I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!» Przed nami Niedziela Miłosierdzia Bożego. Siostra Faustyna, która otrzymała od Jezusa orędzie o Bożym miłosierdziu, otrzymała nakaz szerzenia tej wyzwalającej i ozdrawiającej ludzkie dusze prawdy. Odmawiajmy koronkę do Miłosierdzia Bożego. Ale mobilizujmy się do budowania duchowej wspólnoty.

Od poniedziałku 20 kwietnia – będzie można już uczestniczyć w większej liczbie we mszy św. codziennej : w kościele św. Małgorzaty 26 osób, oraz w katedrze 111 osób – wykorzystajmy tę możliwość zachowując wszystkie zasady: maseczki i odległości.

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Wyrzucał im brak wiary

1. To, co najbardziej uderza w tym fragmencie, to brak wiary uczniów. Ewangelista w jakimś sensie streszcza opisy ukazywania się Jezusa zmartwychwstałego. I jak refren powtarza się: „nie dali temu wiary”, „im też nie uwierzyli”, „wyrzucał im brak wiary”. To pocieszające dla nas, słabej wiary. Skoro sami Apostołowie mieli problemy z wiarą, więc my też mamy prawo je mieć. Krzyż rozumiemy lepiej, bo mamy doświadczenie bólu, niesprawiedliwości, samotności. Śmierci wokół nas też nie brakuje. Ale wstawanie z grobu nie mieści się nam w głowie. W tych dniach wciąż podawane są statystyki: tylu i tylu zainfekowanych, tylu i tylu zmarło, tylu i tylu wyleczonych. Ktoś dopisał do tych liczb: jeden zmartwychwstały. Póki co jeden, ale przecież kiedyś ta liczba ulegnie pomnożeniu. Ten Jeden jest naszą nadzieją. Póki co wciąż wyrzuca nam wiary i upór w tym niedowiarstwie. Panie, nie ustawaj w tych wyrzutach. Bez wiary nie możemy się Tobie podobać.
2. „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”. To polecenie daje Jezus tym, którym dopiero co wyrzucał brak wiary. Misja Kościoła opiera się na czymś trwalszym niż ludzka wiara. Głoszenie Ewangelii dokonuje się mocą Ducha Świętego. Uczniowie zaczną głosić Dobrą Nowinę dopiero po Pięćdziesiątnicy. A jednak świadkami Jezusa są ludzie, którzy sami są słabi w wierze. To dotyczy Apostołów. I tym bardziej nas. Mamy nieść Ewangelię nie czekając aż sami wszystko pojmiemy, uwierzymy na sto procent. Może zawsze nasza wiara będzie w jakiejś mierze przemieszana ze znakami zapytania. Nie szkodzi. Mamy zapalać światło w ciemności nie oczekując od siebie perfekcyjnej wiary. Ogień daje Bóg, a świeca bywa lepsza lub gorsza, byle pozwalała ogniowi płonąć. Ogień nie jest od nas, jest z nieba.

Piątek 17 kwietnia 2020 r

Totus Tuus JM! Wciąż przeżywamy Oktawę Zmartwychwstania Pańskiego. Jesteśmy w pewnym duchowym uniesieniu. Łatwo nam wielbić Boga za wszystko co dla nas uczynił, a zwłaszcza za to, że dał nam Jezusa, który odkupił nas aktem najwyższej miłości składając z siebie ofiarę żywą za zbawienie nasze. Jak widzimy w Dziejach Apostolskich – św. Piotr po zmartwychwstaniu, po swoim nawróceniu jest mocny i gotowy do głoszenia Ewangelii zbawienia. Nikogo się nie lęka , staje przed sądem, by mówić w czyje imię przemawia i w czyje imię uzdrawia chorych : ” niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego wy ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że dzięki Niemu ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy być zbawieni”.

My, którzy uwierzyliśmy w Boga i Bogu Jezusa Chrystusa, my którzy przyjęliśmy chrzest zanurzający nas w tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa możemy i musimy czynić to samo co św. Piotr.  – z żywą wiarą głosić Ewangelię i Chrystusie i w Jego imię realizować wielkie dzieła miłości .  Jezu ufam Tobie!

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Dzieci, posilcie się

1. Historia zatoczyła krąg. Apostołowie są w miejscu, gdzie zaczęła się ich przygoda z Jezusem. Nie wiedzą za bardzo, co mają dalej robić. Wrócić do rybołówstwa? Próba łowienia ryb kończy się niepowodzeniem. Tak samo było, gdy Pan Jezus powoływał Piotra. Wtedy też nic nie złowili. I historia się powtarza. Jezus znowu zaprasza Piotra i jego towarzyszy na połów. I znowu połów jest obfity, choć tym razem sieć się już nie rozerwała. To jakby opis kolejnego powołania. Można to odnieść do naszego życia. Jest pierwsze powołanie, pierwsza decyzja, pierwsza miłość. Ale potem jest doświadczenie życia, w kapłaństwie, w małżeństwie. Wiele pięknych chwil, ale też proza życia, krzyż, rozczarowania, zdrady. I przychodzi moment jakby powołania w powołaniu. Jezus jeszcze raz, po jakimś krzyżującym doświadczeniu, wzywa do zaufania Mu, do wybrania Go w pewnym sensie na nowo. Może mamy ochotę rzucić się w morze, aby zmyć brud, którym zarosło moje kapłaństwo czy małżeństwo. Jego miłość jest niezmienna. On ze spokojem szykuje mi śniadanie. A za chwilę zapyta, czy nadal Go kocham.
2. „To jest Pan”. Podpowiada Piotrowi Jan. On znowu jest pierwszy w wierze. Tak jak wtedy, gdy biegli obydwaj do pustego grobu. Wtedy też pierwszy uwierzył Jan, umiłowany uczeń. Obok nas są ludzie, którzy głębiej kochają Jezusa niż my. Ich wiara pomaga naszej wierze. Ktoś obok mnie mówi mi „To jest Pan”. Dziękujmy Bogu za takich świadków.
3. Jezus przygotowuje uczniom śniadanie. Zwraca się do nich „dzieci”. „Chodźcie, posilcie się!”. Uczniowie wciąż są w szoku. A Pan troszczy się o nich w tak zwyczajny sposób. Jakby im chciał powiedzieć, musicie jeść chłopcy, bo macie sporo do zrobienia. Żeby karmić innych, trzeba wpierw karmić siebie. Miłość Jezusa wyraziła się najmocniej na krzyżu. A teraz wyraża się w takim drobiazgu, jak przygotowanie posiłku. Uczy nas Bóg w ten sposób, że miłość czasem wymaga heroizmu, a czasem zwyczajnej troski, podania kubka wody, upieczenia ryby, założenia maseczki czy wykonania telefonu do samotnej sąsiadki. Kiedy nie wiemy, co ze sobą zrobić, dobrze jest rozejrzeć się wokół i poszukać prostego dobrego uczynku. W ten sposób uczymy się heroizmu, który może kiedyś będzie musiał wyrazić się w jakimś wielkim czynie miłości.

Czwartek 16 kwietnia 20202

Totus Tuus JM! “Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem… w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego”. Mesjasz nasz Zbawiciel Zmartwychwstały Pan przychodzi do nas ze śladami męki. Popatrzcie na moje ręce i nogi. Przeżywamy Tydzień Wielkanocny. Trwa Nowenna do Miłosierdzia Bożego – spoglądajmy na Obraz przekazany przez św. Faustynę – podpisany najkrótszą modlitwą: Jezu ufam Tobie. Tylko w Nim jest możliwe nasze ocalenie – tylko On sam jeden może nam odpuścić grzechy i napełnić swoim życiem.

 

komentarz : ks. Tomasz Jaklewicz

Dary Zmartwychwstałego

1. „Pokój wam!”. Pierwsze słowa Jezusa Zmartwychwstałego to coś więcej niż konwencjonalne pozdrowienie. To pokój pochodzący z nieba, owoc Paschy Chrystusa. Pokój jako owoc zwycięskiej bitwy, którą Jezus stoczył w naszym imieniu ze śmiercią. Pokój, który ma w sobie coś ze spoczynku pierwszego szabatu, owego „odpoczynku” Boga. To pierwszy dar, który przynosi zmartwychwstanie. Jakże bardzo tego pokoju teraz potrzebujemy.
2. „Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?” – pyta Jezus. Chciałoby się powiedzieć, Panie Jezu, nie dziw się. Widok człowieka, który właśnie wyszedł z grobu, może szokować, budzić zmieszanie i wątpliwości. Czy i my sami nie jesteśmy pełni wątpliwości? Jak to możliwe, pytamy. Apostołom wydaje się, że widzą ducha, zjawę. Jak w wielu innych opisach spotkań ze Zmartwychwstałym, tak i w tym przypadku prawda o żywym Jezusie dociera z trudem do wybranych świadków. Konieczny jest czas. Dokonuje się stopniowe dojrzewanie paschalnej wiary. „Oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia…”. Piękne zdanie. Strach już ustępuje radości, ale wciąż nurtuje pytanie „jak to jest możliwe?”.
3. Jezus przybywa do Wieczernika nie jako duch, ale w ciele. Zmartwychwstanie oznacza nowy rodzaj cielesności, która nie podlega już prawom fizyki. Dlatego Pan zaprasza, by Go dotknąć, pokazuje poranione ręce i nogi, je z nimi posiłek. Ciało także zostanie zbawione. Ciało mężczyzny i kobiety nie jest mało ważną powłoką dla ducha. Ciało przynależy do istoty człowieczeństwa. I ono jest wezwane do wieczności, zostanie poddane przetwarzającej mocy Bożej miłości. To jeszcze jeden argument na rzecz godności ludzkiego ciała.
4. Kiedy Apostołowie uspokoili już swoje emocje, Jezus daje im kolejny dar. To jest dar głębokiego rozumienia Pisma. Zmartwychwstanie jest kluczem do zrozumienia Biblii. Stary Testament był w istocie oczekiwaniem na decydującą interwencję Boga w historię. I to się właśnie dokonało. Żyjemy w epoce po Chrystusie. Nie tylko w tym sensie, że chronologicznie jesteśmy po jego czasie życia. Żyjemy po Jego zmartwychwstaniu. To sprawia, że historia mojego życia jest objęta mocą zmartwychwstania. Przez swój Kościół (a w nim sakramenty i Słowo Boże) Jezus daje mi swój pokój, daje przebaczenie grzechów i wreszcie dar głębszego rozumienia siebie i świata w świetle Słowa. Zmartwychwstanie jest nie tylko nadzieją na przyszłość. Jest także kluczem do czytania przeszłości. To decydujący wektor dziejów. Ten, który jest Alfa będzie także Omega. Początek i Koniec w Nim. On jest Panem.

Środa 15 kwietnia 2020 r

Totus Tuus JM! Dzisiaj jest Ewangelia o uczniach idących do Emaus. Niezwykła droga ludzi pogrążonych w smutku i cierpieniu po starcie kogoś bliskiego, z kim wiązali pewne nadzieje. Być może byli rozczarowani tym wszystkim co się stało w Jerozolimie z ich Mistrzem, jak okazał się słaby ten który czynił tak wielkie cuda. ” a myśmy się spodziewali.” Dopiero spotkanie z “Nieznajomym” , który przypomniał wszystkie proroctwa mówiące o tym, że  Mesjasz będzie cierpiał i w ten sposób wejdzie do chwały ,otworzyło im umysł , oczy i serce. I spotkanie z NIM przy stole w Emaus , kiedy błogosławił chleb , łamał i dawał im do spożycia pozwoliło im zawołać  «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Zostań z Nami Jezu Zmartwychwstały. Przypominaj nam  całą  historię zbawienia i umacniaj naszą wiarę.

 

komentarz :ks. Tomasz Jaklewicz

Droga leczenia ran

1. Znamy drogę krzyżową Jezusa. Drogę do Emaus można by nazwać drogą po-krzyżową. Pokazuje ona Jezusa leczącego nasze rany mocą swojego zmartwychwstania. W dwóch uczniach przybitych przez dramat krzyża można zobaczyć uniwersalny obraz ludzi dotkniętych przez cierpienie, złamanych na duchu, przeżywających stratę. Ich świat się zawalił. Idą przytłoczeni. Nie widzą przyszłości. Jezus to wszystko zmienia. Jak to robi? Prześledźmy najważniejsze etapy tej uzdrawiającej terapii.
2. „Przybliżył się i szedł z nimi”. Jezus zbliża się do nich. Wchodzi delikatnie w ich świat cierpienia, rozczarowania. Nic nie tłumaczy, nie mówi. Po prostu jest. Idzie z nimi, czyli dzieli z nimi ich drogę pełną bólu. Miłująca obecność. To jest pierwsze.
3. Potem Jezus stawia pytanie, które wyzwala opowieść. Uczniowie opowiadają o swoich przeżyciach. Jezus wiedział przecież najlepiej, o co chodzi. To Jego ukrzyżowano. A jednak słucha ich cierpliwie. Pozwala, aby wypowiedzieli swój ból. To ciekawe, że uczniowie znają doskonale historię Jezusa, wiedzą już nawet o pustym grobie. Ale nie mają klucza do całości. Nie widzą sensu. Z ich opowieści nie wynika, że Jezus jest ich zbawcą, ale raczej wielkim rozczarowaniem. Ich serce jest zablokowane. Wiele wiedzą, mało rozumieją. Właściwie nic.
4. Potem dopiero zabiera głos Jezus. Pojawia się moment pouczenia. „O nierozumni” to brzmi twardo. Ale człowiek pogrążony w smutku nie myśli logicznie. Jest cały zanurzony we własnym bólu. Skupia się tylko na nim. Jezus pokazuje im, że cierpienie jest częścią Bożego planu. Krzyż jest etapem, nie kresem. Oni jednak nadal pozostają zamknięci.
5. „Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej”. Jezus się nie narzuca. Zostawia przestrzeń dla ich decyzji. Czeka, aż obudzi się w uczniach wola życia, wola spotkania. Wiara wymaga decyzji nawet gdy jeszcze do końca nie wiemy, o co chodzi. Człowiek musi zrobić krok, choćby mały, w stronę Boga. Powiedzieć „zostań Panie” i zaprosić Go do swojego domu, do swojego życia i cierpienia. Wiara zawsze rodzi się z wolności.
6. Łamanie chleba przy stole w Emaus, to oczywiście Eucharystia. Ten znak odblokowuje uczniów, otwiera im oczy. Rozpoznają Jezusa. Sakramenty pełnią tę samą rolę. One budzą serca do wierzenia. Dopiero wtedy, kiedy serce płonie, w umyśle wszystko zaczyna się składać w całość.
7. Zniknął im sprzed oczu. Ale oni są już inni. Ich serca są napełnione żarem. Wracają do Jerozolimy pełni zapału, gotowi dzielić się swoją wiarą. Są świadkami zmartwychwstania.
8. Jezus przybliża się do mnie i do ciebie. Właśnie teraz, gdy jesteśmy tak zagubieni z powodu pandemii. Leczy nasze rany. Zostań Panie z nami!

Wtorek 14.04.2020 r

Totus Tuus JM! Oktawa Zmartwychwstania Pańskiego.  Dusza nasza śpiewa – “Pełna jest ziemia łaskawości Pana” – odkupił nas Chrystus Pan nasz i nadzieja. Maria Magdalena pełna miłości szuka ciała Jezusa – che je namaścić . Tymczasem Jezus Zmartwychwstały mówi do niej KOGO SZUKASZ – nie pyta czego szukasz  ale kogo szukasz. To duża różnica: czego my szukamy, a raczej kogo my szukamy w naszym życiu? Jeśli Jezusa jesteśmy ocaleni.  Magdalena gdy zrozumiała, że martwego ciała Jezusa już nie ma ale że jest On Sam prawdziwie Zmartwychwstały zaczęła mówić:  “Widziałam Pana i to mi powiedział” . Jezu mój Panie, bądź ze mną , proszę chroń moich bliskich od niebezpieczeństw duszy i ciała.

 

komentarz – ks. Tomasz Jaklewicz

Woła ciebie

1. Prawda o zmartwychwstaniu dociera do człowieka z trudem. Jesteśmy zamknięci w naszych doczesnych horyzontach. Próbujemy ograniczać Boga. On jednak jest większy. I stopniowo otwiera nam oczy na rzeczywistość, która nam się w głowie nie chce pomieścić. Otwiera nam najpierw serce, potem umysł.
2. Czemu płaczesz? To pytanie pada dwa razy w tekście. Jezus pozwala człowiekowi wypowiedzieć swój ból. Nazwać cierpienie. Nie mówi „nie płacz”, ale pyta delikatnie „dlaczego płaczesz?”. To ważne, aby się wypłakać, wyżalić. Żałoba musi wybrzmieć. Co mnie boli? Co jest największym moim cierpieniem? Co wyciska mi łzy z oczu?
3. „Zabrano Pana mego” – mówi Magdalena. Nie dość, że Go zabito, to jeszcze teraz zniknęło Jego ciało. Zauważmy, że Maria nie mówi „ciało”, „zwłoki”, ale mów „zabrano Pana mego”. Ona ciągle kocha Jezusa, choć umarł. Ona ciągle Go szuka, chce być blisko. Jej serce kocha. I ta miłość prowadzi ją na spotkanie, którego się nie spodziewała.
4. W pierwszej chwili nie rozpoznaje Jezusa. Bierze Go za ogrodnika. Dopiero gdy słyszy swoje imię „Mario!”, jej oczy zalane łzami zaczynają widzieć. Tak, to Jezus. On żyje. W Wielkanoc Pan woła każdego z nas. Jeśli Go szukamy, jeśli jak Maria nie ustajemy w miłości, to usłyszymy, jak zwraca się do nas po imieniu. Kochające serce rozpoznaje obecność Miłości. Słyszy jej głos.
5. „Nie zatrzymuj Mnie”. Nie da się ogarnąć tajemnicy Boga, tajemnicy życia sięgającego poza śmierć. Jezus zmartwychwstały jest ten sam, ale jednak inny. Przynależy już do rzeczywistości wykraczającej poza ten świat. Maria jakby na moment zapomniała o krzyżu; chciała, by było jak dawniej. Teraz jednak jest inaczej. My, żyjący wciąż na tym świecie, możemy dotknąć Jezusa tylko przez wiarę. Szukając Go, tęskniąc, pragnąc i podążając w Jego stronę.

II Dzień Świat Wielkanocnych – Poniedziałek 13 kwietnia 2020 r

Totus Tuus JM! Chrystus Zmartwychwstał! Zmartwychwstał prawdziwie. Alleluja. Oktawa Zmartwychwstania jest jednym wielkim dniem radości paschalnej. Jezus Zmartwychwstały mówi niewiastom przy pustym grobie: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą». Galilea – miejsce szczególne. Tam Jezus ich (uczniów swoich) powołał z pośrodku ich życia. Tam też jako Zmartwychwstały chce się z uczniami spotkać. Jezus chce być z nami – w naszej Galilei, chce z nami rozmawiać, wspomagać nas , łowić z nami ryby. Chce nas karmić do syta pokarmem, który daje życie wieczne.

 

komentarz ks. Tomasza Jaklewicza
Światło kontra ciemności
1. W liturgii Wigilii Paschalnej ogromną rolę odgrywa symbolika ciemności i światła. Poświęciliśmy Paschał – świecę symbolizującą Zmartwychwstałego Pana. Wnieśliśmy ją do ciemnej świątyni. W normalnych warunkach (poza pandemią) odpalamy potem nasze świece. I w kościele stopniowo staje się jaśniej. Ciemność ustępuje światłu. Prawda o zmartwychwstaniu jest światełkiem wniesionym w ciemności śmierci. Ta prawda jest przekazywana przez łańcuch świadków. To światło wydaje się początkowo słabe, ale im więcej ludzi zabiera na drogę to światło, tym w całym świecie staje się jaśniej.
2. W dzisiejszej ewangelii też widzimy to zmaganie światła i ciemności. Są dwie grupy osób, które niosą wieść o zmartwychwstaniu. Pierwsza grupa próbuje je podać dalej, przekazać innym. Druga grupa próbuje zagasić to światło. Pierwsza grupa to kobiety. One są pierwszymi świadkami zmartwychwstania. „Idźcie i oznajmijcie moim braciom” słyszą polecenie Zmartwychwstałego. Zaczyna się rozprzestrzenianie się światła, które trwa do dziś w Kościele. Kto uwierzył, ten otrzymuje to samo polecenie „Idźcie i oznajmijcie moim braciom”. Czyli dawajcie świadectwo prawdzie, bo ona dotyczy wszystkich.
3. Druga grupa to żołnierze: „powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło”. W oryginale jest tam czasownik „oznajmili”. Prawda o pustym grobie dociera do religijnych elit Izraela tych, które mają ostatnią szanse się nawrócić. Jest tu pewien paralelizm, żołnierze zostają także posłani. Tyle, że do głoszenia kłamstwa. I to za pieniądze. To ciekawe, bo przecież, gdyby arcykapłani i starsi byli przekonani, że ciało zostało wykradzione powinni dać żołnierzom pieniądze za szukanie i znalezienie ciała. Oni jednak woleli dać im kasę za szerzenie kłamstwa. I to kłamstwo trwa aż do tej pory, pisze Ewangelista.
4. Tak jest do dziś. Są świadkowie prawdy, którzy dzielą się wiarą. Odpalają innym świece od swojej. I są potężne pieniądze wydawane po to, aby szerzyć kłamstwo. Raz po raz pojawiają się naukowcy, którzy odkrywają „prawdę” o Jezusie na podstawie jakiegoś odkrycia czy papirusu, co potem okazuje się fałszywką. Zmaganie światła i ciemności trwa. Jest ewangelia i anty-ewangelia. Warto zauważyć, że Bóg wybiera raczej skromne środki. Jezus nie ukazał się przed Sanhedrynem, arcykapłanami czy Piłatem. On ukazuje się tym, którzy wierzą i kochają Go.
5. „Tajemnica Boga polega na tym, że działa On bez rozgłosu. W wielkiej historii ludzkości stopniowo tylko buduje swoją historię. Staje się człowiekiem, tak jednak, że przez współczesnych sobie, przez miarodajne siły historii, może pozostać niezauważony. Cierpi i umiera, jako Zmartwychwstały chce przyjść do ludzkości tylko przez wiarę swoich, którym się ukazuje. Nie przestaje lekko pukać do drzwi naszych serc i jeśli je otworzymy, powoli czyni nas widzącymi” (Benedykt XVI).

12.04.2020 r

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego

Jezus Zmartwychwstał! Zmartwychwstał prawdziwie. Alleluja

Totus Tuus JM! Wielka Niedziela. Po Wielkiej Nocy Wielka Niedziela. Wzruszający był moment, gdy ks. Arcybiskup Stanisław Gądecki po zakończanej liturgii paschalnej, w skróconej procesji rezurekcyjnej wyszedł przed katedrę i udzielił błogosławieństwa Najświętszym Ssakramentem Archidiecezji i miastu Poznań. Dojmujący widok! Czy tęsknimy już za Eucharystią, za Jezusem, za Sakramentami świętymi. Czy tęsknimy za wspólnotą modlitwy i wspólnotą sióstr i barci, za Kościołem Świętym? Przed nami czas z Chrystusem Zmartwychwstałym, który poprowadzić chce nas do naszych Sióstr i Barci. Podążajmy z Nim razem. Podążajmy za Słowem Bożym.

 

Maciej Górnicki

Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa były faktami, które całkowicie przemieniły nasze spojrzenie na Boga, a w pewnym sensie – także spojrzenie Boga na świat. Religijność, będąca częścią ludzkiej natury, każe nam szukać Boga, starać się nawiązać z Nim kontakt, składać Mu ofiary, aby uzyskać Jego przychylność. Te ludzkie wysiłki, choć słuszne, nie są jednak w stanie odbudować relacji z Bogiem zerwanej przez grzech. Żadna ludzka ofiara nie była w stanie wynagrodzić Bogu za grzechy świata ani naprawić zła spowodowanego przez grzech. Dlatego potrzebna była ofiara Chrystusa, który z miłości, w pełnym posłuszeństwie Ojcu, zechciał przyjąć na siebie cały grzech świata i odkupić go poprzez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Od tego momentu Bóg patrzy na nas zawsze przez pryzmat tej paschalnej ofiary – nasze grzechy zostały odkupione, wybaczone, a On sam oczekuje nas jak ojciec na syna marnotrawnego – z otwartymi ramionami.

Uznanie tego faktu, dostrzeżenie jego fundamentalnego znaczenia w naszej relacji do Boga, jest podstawą wiary. Wiara to coś więcej niż naturalna religijność, poszukująca Boga niejako oddolnie. To przyjęcie dłoni Boga wyciągniętej ku nam w Chrystusie. Dlatego Apostoł Piotr z taką odwagą może powiedzieć, że „każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów”. Słowa Piotra nie są częścią traktatu teologicznego, ale żywego kerygmatu. Kerygmat zaś jest głoszeniem wiary, która nie jest teologiczną teorią, ale życiowym doświadczeniem. Św. Jan, „ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu”, „ujrzał i uwierzył”. Dlatego później będzie mógł pisać: „To wam oznajmiamy co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce – bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne” (1J 1,1-2).

Jaka jest moja relacja z Bogiem? Czy fakt śmierci i zmartwychwstania Jezusa jest tym, na czym opiera się moja wiara? Czy potrafię z odwagą, tak jak apostołowie Piotr i Jan, głosić innym radosną nowinę o Tym, którego przemieniającego działania sam doświadczam w życiu? Czy moje chrześcijaństwo jest „chrześcijaństwem paschalnym”, które na trudy i cierpienia tego życia patrzy zawsze w świetle nadziei zmartwychwstania, czy też jest „chrześcijaństwem zamkniętych drzwi”, które izoluje się od świata, jak apostołowie w Wieczerniku, zanim doświadczyli przemieniającej mocy Zmartwychwstania Chrystusa?

 

11.04.2020 r

Totus Tuus JM! Wielka Sobota. Nasz Pan został pochowany w Grobie. Wielka Sobota – dzień pełen liturgicznej ciszy. Jednak ten dzień może stać się dniem adoracji, modlitwy, czuwania. Dzień pełen tęsknoty za Panem, aby wyszedł z Grobu, by nas napełnić nowym życiem, życiem Bożym, życiem które nie umiera. Tą, która w Wielką Sobotę zachowała wiarę była Maryja. Więc będę Maryjo z Tobą na czuwaniu i adoracji. Ucz mnie wiary żywej, która przetrwa największą próbę . Maryjo ! razem z Tobą będę oczekiwał poranka Zmartwychwstania Jezusa. Totus Tuus!

Wykorzystajmy wszystkie biblijne teksty poniżej podane  – to nasza Woda Życia ! Na końcu podane są modlitwy do liturgii domowej oraz modlitwy  ojca lub matki do pobłogosławienia pokarmów wielkanocnych Również

Rozważanie ks. Tomasza Jaklewicza na Wielka Sobotę. 

1. Wielka Sobota to dzień wielkiej ciszy. Stajemy nad grobem wcielonego Boga. W zadumie i z nadzieją. W naszych kościołach zwykle ta grobowa cisza bywa nieco zakłócona gwarem tych, którzy przynoszą w koszyczkach potrawy do poświęcenia. W tym roku nasze kościoły pozostaną wyciszone. Potrawy pobłogosławimy w naszych domach przed niedzielnym śniadaniem.
2. Wielka Sobota jest dniem milczenia Boga. To milczenie jest bardzo wymowne. Ono uczy nas pokory wobec majestatu śmierci. Przywraca szacunek wobec tajemnicy śmierci, której zaznał sam wcielony Bóg. Wielka Sobota jest dniem powagi, skupienia, oczekiwania. Milczenie Bożego Grobu skrywa jednak tajemnicę rodzenia się nowego życia. Ziarno obumarło, nie widać jeszcze by kiełkowało, ale już zapuszcza korzenie. Lada moment pojawią się zielone pędy.
3. Grobem Boga może być także ludzkie serce. To serce, w którym umarła wiara, nadzieja, miłość. Z różnych powodów. Wielu ateistów ogłaszało, że Bóg umarł. Możemy im spokojnie odpowiedzieć: tak, umarł w Wielki Piątek. Ale to nie koniec. Tam, gdzie wszystko wydaje się skończone, tam wszystko się zaczyna. Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Grób Jezusa stał się miejscem zmartwychwstania. Nadzieja zrodziła się w miejscu największej ciemności. Największy grzesznik czy ateista, może stać się świętym. Każdy z nas może wyjść z tego, co w jego życiu jest grobem.
4. Wielka Sobota wyraża liturgicznie prawdę, którą wyznajemy w credo: „zstąpił do piekieł”. Co to właściwie znaczy? Słowo: „piekła” (liczba mnoga) jest określeniem krainy umarłych, zwanej inaczej otchłanią, Szeolem lub Hadesem. Jezus jest solidarny z wszystkimi umierającymi. Wchodzi w samotność śmierci. Idzie do krainy umarłych, by ogłosić im zbawienie. Dociera aż do Adama i Ewy, pierwszych buntowników przeciwko Bogu. Budzi ich ze snu śmierci i zaprasza do komnat przygotowanych w niebie.
5. Wieczorna liturgia Wigilii Paschalnej to już początek Święta Zmartwychwstania. W tym roku z powodu epidemii nie będą one zewnętrznie tak piękne jak zwykle. Ale Chrystus jest wciąż ten sam. Silniejszy niż wszelkie zło! Czytelnikom OPOKI życzę siły i nadziei płynących od Grobu Chrystusa!

 

Wigilia Paschalna w domu

Wieczorem, po zachodzie słońca, rozpoczynają się w kościele

celebracje Wigilii Paschalnej, czyli najważniejszej nocy w całym

roku liturgicznym. Przed zapadnięciem zmroku sprzątnij ze stołu krzyż. Możesz już

nakryć go obrusem, postawić kwiaty, możesz nakryć do wielkanocnego

śniadania. Jeśli nie będziecie oglądać transmisji, możecie przeżyć tę

noc na liturgii rodzinnej – czytając czytania z liturgii słowa,

przeżywając obrzęd odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych, przyjmując

komunię św. duchową. Czytania na liturgię słowa znajdziesz w sobotę na stronie

Jednym z najważniejszych elementów liturgii paschalnej

jest odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Jeśli spędzacie

ten czas w rodzinie, porozmawiajcie o swoich chrztach: o tym,

co dorosłym opowiadali ich rodzice, o rodzicach chrzestnych,

o tym, jak wyglądał chrzest dzieci, co kierowało nimi przy wyborze

chrzestnych, dlaczego dali dzieciom takie, a nie inne imiona.

Jeśli nie wiecie, możecie poszukać w książce czy internecie,

kim są wasi święci patronowie.  Zapalcie świecę.

Opowiedzcie dzieciom, co oznacza chrzest i dlaczego jest tak

ważny w życiu chrześcijanina.  Odmówcie Litanię do wszystkich świętych,

Wyznanie wiary

i odnówcie przyrzeczenia chrzcielne.

Odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych można dokonać również

indywidualnie – łącząc to z modlitwą za swoich rodziców

i chrzestnych, za kapłana udzielającego chrztu.

Ryt odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych

(w miejscu K – Kapłana liturgię prowadzi ojciec rodziny,

a gdy go nie ma – inna dorosła osoba)

K: Wpatrzeni w światło Chrystusa, odnówcie teraz przymierze

chrztu św., w którym niegdyś przyrzekaliście służyć Bogu

w świętym Kościele. A zatem pytam każdego z was:

K: Czy wyrzekasz się grzechu, aby żyć w wolności dzieci Bożych?

W: Wyrzekam się.

K: Czy wyrzekasz się wszystkiego, co prowadzi do zła, aby cię

grzech nie opanował?

W: Wyrzekam się.

K: Czy wyrzekasz się szatana, który jest głównym sprawcą

grzechu?

W: Wyrzekam się.

K: Czy wierzysz w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela

nieba i ziemi?

W: Wierzę.

K: Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa, Jego Syna jedynego,

Pana naszego, narodzonego z Maryi Dziewicy, umęczonego

i pogrzebanego, który powstał z martwych i zasiada po prawicy

Ojca?

W: Wierzę.

K: Czy wierzysz w Ducha Świętego, święty Kościół

powszechny, obcowanie świętych, odpuszczenie grzechów,

zmartwychwstanie ciała i życie wieczne?

W: Wierzę.

K: Wyznajcie teraz, że chcecie praktykować przymierze

chrzcielne w waszym codziennym życiu. Pytam zatem każdego

z was:

K: Czy przyrzekasz z całych sił dążyć do świętości, do której

zostałeś powołany łaską chrztu świętego?

W: Przyrzekam.

K: Czy przyrzekasz z pomocą łaski Bożej zachowywać wiernie

przykazania Boskie i kościelne, i pogłębiać swoją wiarę?

W: Przyrzekam.

K: Czy przyrzekasz wiernie wypełniać wolę Bożą na drodze

życiowego powołania – kapłańskiego, małżeńskiego, na drodze

rad ewangelicznych – które wyrasta z sakramentu chrztu?

W: Przyrzekam.

K: Czy przyrzekasz dawać godne świadectwo wiary w swoim

otoczeniu?

W: Przyrzekam.

K: Taka jest nasza wiara. Taka jest wiara Kościoła, której

wyznawanie jest naszą chlubą w Chrystusie Jezusie, Panu

naszym.

W: Amen.

W tym momencie powinniśmy zrobić znak krzyża – jeśli to możliwe

i mamy w domu – maczając palce w wodzie święconej.

Modlitwa błogosławieństwa pokarmów

Śniadanie wielkanocne przeżywamy jak zwykle, w domu. Jeśli mieszkacie w bloku, zainteresujcie się sąsiadami. Nie możemy wyjść i się spotkać, ale nawet krótka wymiana zdań przez uchylone drzwi i złożenie życzeń może komuś poprawić nastrój. Wykorzystajmy okna, wykorzystajmy balkony, rozmawiajmy ze sobą. Są święta, Jezus zmartwychwstał! Nawet w trudnych warunkach izolacji nikt nie musi być do końca sam!

Przed rozpoczęciem śniadania wielkanocnego – w związku z tym, że nie mogliśmy zanieść pokarmów do poświęcenia do kościoła – modlitwę błogosławieństwa należy odmówić w domu.
Na stole ustawiamy świecę.

Osoba dorosła: – Chrystus zmartwychwstał, alleluja!
Odpowiadamy: – Prawdziwie zmartwychwstał, alleluja!
Czytanie z Listu do Tesaloniczan: „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W Każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was”.
Osoba dorosła: – Módlmy się. Z radością wysławiamy Ciebie, Panie Jezu Chryste, który po swoim zmartwychwstaniu ukazałeś się uczniom przy łamaniu chleba. Bądź z nami, kiedy z wdzięcznością spożywać będziemy te dary, i jak dzisiaj w braciach przyjmujemy Ciebie w gościnę, przyjmij nas jako biesiadników w Twoim królestwie. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków.
Odpowiadamy: – Amen.

Żeby pobłogosławić pokarmy, możesz odmówić własną modlitwę, dziękując Bogu za Jego dary i za życie, które dzięki Jego zmartwychwstaniu dostaliśmy na wieczność.

Przygotowanie święconki

 Nie możemy iść do kościoła poświęcić pokarmów, ale jeśli masz

możliwość i potrzebne produkty, możesz przygotować koszyczek

– zwłaszcza jeśli w domu są dzieci, którym brakować będzie tego

zwyczaju.

Wykorzystaj ten czas, żeby przy okazji „oczyścić” go z tego, co

w nim zbędne i pozbawione symboliki. Umieść w koszyku to, co

naprawdę ma znaczenie. Wytłumacz dzieciom, co oznaczają poszczególne

potrawy.

Baranek (z masła, cukru albo ciasta): symbol Jezusa Zmartwychwstałego,

Baranka Bożego, który odkupił nas swoją krwią.

Jajko: symbol nowego życia, zwycięstwa życia nad śmiercią.

Dawniej nie jedzono jaj przez cały Wielki Post, dopiero w Wielkanoc

wracały one na stoły.

Chleb: Jezus mówił o sobie, że jest Chlebem Życia. To również

przypomnienie Eucharystii. W tym roku mamy czas, więc łatwo

można upiec z dziećmi minichlebki, gotowe do włożenia

do koszyka. Wędlina: to symbol baranka, którego Izraelici zabijali na Paschę.

Chrzan: symbol goryczy Męki Pańskiej.

Ciasto (najlepiej domowe, babka albo mazurek): symbol słodyczy,

która jest nagrodą dla wytrwałych i zapowiedzią królestwa

niebieskiego.

Sól: przypomnienie, że chrześcijanie mają być „solą świata”.

W niektórych regionach w koszyku umieszcza się również ser,

pieprz, naczynie z wodą, symbolizujące Ducha Świętego, zajączka

albo kurczaczka.

Pamiętaj: święcenie potraw jest pobożnym obyczajem, ale nie

jest ani sakramentem, ani prawdą wiary. Nic się nie stanie, jeśli

w tym roku wyjątkowo koszyczka nie będzie albo będzie uboższy.

Nie biegaj po sklepach tylko po to, żeby zdobyć niezbędne

produkty! W tym roku świętować będziemy przy tym, co mamy

w domu – na tradycyjne dania możemy poczekać jeszcze rok.

Koszyczek ze święconką przygotowujemy i odstawiamy

w chłodne miejsce, żeby czekał na nasze wielkanocne śniadanie.

Jeśli nie masz niezbędnych produktów do przygotowania

święconki, zaproponuj dzieciom, żeby przygotowały plakat, na

którym narysują albo zrobią wyklejankę koszyczka swoich marzeń.

W sobotnie przedpołudnie możecie również więcej czasu

niż zwykle poświęcić na zdobienie pisanek. Można to robić

w taki sposób, w jaki robiliście to dotychczas – ale warto wykorzy-58 59

stać czas i poszukać w internecie nowych sposobów. Może odkryjecie

nowe talenty – a dzieci będą miały zajęcie na pół dnia?

Wielka Sobota jest w Kościele dniem ciszy. Jeśli to możliwe, postaraj

się nie włączać jeszcze telewizora czy muzyki. Stół nadal

niech pozostaje bez nakrycia i ozdób. Jeśli położyłeś na nim krzyż

– niech nadal tam pozostaje

10.04.2020 r

Totus Tuus JM! Wielki Piątek. Znak Krzyża. + W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Moje wyznanie wiary. Spoglądam na krzyż i widzę Jezus cierpiącego, składającego kapłańską ofiarę  zbawienia z Ciała i Krwi swojej, Bogu Ojca – za mnie i dla mnie. Czy się Panu odpłacę za wszystko co mi wyświadczył. Wielki Piątek to dzień adoracji Krzyża Chrystusa. Choć nie możemy tego uczynić w kościołach, spróbujmy zrobić to w domach. Wziąć do ręki krzyż albo uklęknąć przy nim. I wsłuchać się w to, co on nam mówi w tym dramatycznym momencie historii. Z krzyża naszego Pana płynie nadzieja dla świata. Krzyż mówi nam: „Ja JESTEM. Ja JESTEM z wami. Biorę na siebie wasz ból, waszą samotność, wasz grzech i waszą śmierć, aby was przeprowadzić przez ciemną dolinę śmierci”. Adorując krzyż adorujemy miłość mocniejszą niż śmierć.

www.swietawdomu.pl

o godz.17.3o – gdy ks. Arcybiskup w Katedrze  odprawiać będzie liturgię Męki Pańskiej. Celebrujmy tę Liturgie razem. Nasze przygotowanie: stół, biały obrus, krzyż, świeca, Pismo święte , odświętny ubiór – wyciszenie całego domu. Poniżej mamy do dyspozycji Liturgię Słowa Bożego. O godz. 14.3o ( szczegóły strona internetowa naszej parafii na żywo : Droga Krzyżowa i Koronka do Miłosierdzia Bożego, a wieczorem również na żywo: 20.3o Różaniec przy Grobie Pańskim i Koronka do Miłosierdzia Bożego

 

9.04.2020 r

Totus Tuus JM! Wielki Czwartek.Moje myśli biegną do Wieczernika i ogrania mnie wzruszenie. Wszystko co Panie Jezu powiedziałeś i uczyniłeś w Wieczerniku jest tak wielkie i przejmujące i przeobrażające, że pozostaje mi tylko jedno: dziękować i wielbić Cię. Od Mowy Eucharystycznej i umycia nóg uczniom swoim, od przykazania miłości, które nam dałeś do ustanowienia Sakramentu   Eucharystii i kapłaństwa – to wszystko podczas tej Ostatniej Wieczerzy stało się punktem wyjścia do tego co uczynisz w Wielki Piątek na Krzyżu  i  w Noc Paschalną wychodząc z grobu.

W pustej katedrze, odprawiając Msze św. Wieczerzy Pańskiej razem z ks. Arcybiskupem  będę się wieczorem modlił razem z ks. Przemkiem za Was moi kochani Parafinie, z Wami wszystkimi, którzy przychodzicie, aby w katedrze i w kościele św. Małgorzaty przeżywać święte, sakramentalne spotkanie  z Jezusem. Tak bardzo chciałbym, aby ołtarz był otoczony Wami wszystkimi – również dziećmi i młodzieżą.  Doprawdy, przychodzi na nas wszystkich próba, próba  wiary i miłości. Czy my sobie zdajemy sprawę z tego:  czym jest Eucharystia, jakim wielkim darem jest Eucharystia, która  uobecnia tajemnicę Wieczernika, tajemnicę tej Miłości, która służy i  Karmi ?. „ Umiłowawszy swoich do końca ich umiłował. ” Słońce mogłoby nie świecić ale Eucharystii nie może nam zabraknąć. To jest pokarm uczniów Chrystusa. To jest pokarm na życie wieczne. To jest recepta na pełne życie  w Bogu. Jezus nauczył nas służyć sobie wzajemni, umył nogi uczniom swoim i powiedział: „ Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”. My nie możemy żyć bez Eucharystii. Dlatego wołamy Panie miej miłosierdzie dla nas, zlituj się nad nami , abyśmy najszybciej mogli odnaleźć się przy Ołtarzu.

Tęsknię za Wami Siostry i Bracia moi. Tymczasem zróbcie wszystko co Jezus nam każe. Przygotujmy w swoim domu Wieczerzę. Niech będzie stół nakryty białym obrusem, niech na nim znajdzie się krzyż i świeca i co bardzo ważne Pismo Święte , znajdźmy w nim opis  Paschy Żydowskiej:  Księga Wyjścia – 12, 1-14 i relacje św. Pawła: z Listu do Koryntian – 11,23-26 oraz Ewangelię św. Jana – 13,1-15  – skorzystajmy z transmisji telewizyjnej o g.17.3o TV 3 – z Katedry Poznańskiej – wykorzystajmy wcześniej to co mamy na stronie: www.swietawdomu.pl

Wzbudźmy doskonały żal za grzechy, postanówmy w najbliższym jak to będzie   możliwe czasie pójść do spowiedzi św. i zaprośmy do swego życia Jezusa Chrystusa naszego Pana i Boga, który zbawił nas prze to co uczynił w Wieczerniku i na Krzyżu i w Noc paschalną.  Może po raz pierwszy z pomocą łaski Bożej bardzo osobiście podziękuję Jezusowi  za to to wszystko co mi dał i nieustannie daje.

Liturgia Słowa Bożego na Wielki Czwartek

Czytanie z Księgi Wyjścia: 12,1-15

Pan powiedział do Mojżesza i Aarona w ziemi egipskiej: «Miesiąc ten będzie dla was początkiem miesięcy, będzie pierwszym miesiącem roku! Powiedzcie całemu zgromadzeniu Izraela tak:  „Dziesiątego dnia tego miesiąca niech się każdy postara o baranka dla rodziny, o baranka dla domu. Jeśliby zaś rodzina była za mała do spożycia baranka, to niech się postara o niego razem ze swym sąsiadem, który mieszka najbliżej jego domu, aby była odpowiednia liczba osób. Liczyć je zaś będziecie dla spożycia baranka według tego, co każdy może spożyć. Baranek będzie bez skazy, samiec, jednoroczny; wziąć możecie jagnię albo koźlę. Będziecie go strzec aż do czternastego dnia tego miesiąca, a wtedy zabije go całe zgromadzenie Izraela o zmierzchu. I wezmą krew baranka, i pokropią nią odrzwia i progi domu, w którym będą go spożywać. I tej samej nocy spożyją mięso pieczone w ogniu, i chleby przaśne będą spożywali z gorzkimi ziołami.
Tak zaś spożywać go będziecie: biodra wasze będą przepasane, sandały na waszych nogach i laska w waszym ręku. Spożywać będziecie pośpiesznie, gdyż jest to Pascha na cześć Pana.

Tej nocy przejdę przez Egipt, zabiję wszystko pierworodne w ziemi egipskiej, od człowieka aż po bydło, i odbędę sąd nad wszystkimi bogami Egiptu – Ja, Pan. Krew posłuży wam do oznaczenia domów, w których będziecie przebywać. Gdy ujrzę krew, przejdę obok i nie będzie pośród was plagi niszczycielskiej, gdy będę karał ziemię egipską.

Dzień ten będzie dla was dniem pamiętnym i obchodzić go będziecie jako święto dla uczczenia Pana. Po wszystkie pokolenia – na zawsze w tym dniu będziecie obchodzić święto”».

Psalm responsoryjny

Ps 116 Kielich Przymierza to Krew Zbawiciela

Czym się Panu odpłacę *
za wszystko, co mi wyświadczył?
Podniosę kielich zbawienia *
i wezwę imienia Pana.

Kielich Przymierza to Krew Zbawiciela

Cenna jest w oczach Pana *
śmierć Jego wyznawców.
Jestem Twym sługą, synem Twojej służebnicy, *
Ty rozerwałeś moje kajdany.

Kielich Przymierza to Krew Zbawiciela

Tobie złożę ofiarę pochwalną *
i wezwę imienia Pana.
Wypełnię me śluby dla Pana *
przed całym Jego ludem.

Kielich Przymierza to Krew Zbawiciela

Drugie czytanie

1 Kor 11, 23-26

Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian

Bracia:

Ja otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy, połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę!» Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: «Kielich ten jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę!»

Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie.

Werset przed Ewangelią (Alleluja)

J 13, 34

Chwała Tobie, Królu wieków

Daję wam przykazanie nowe,
abyście się wzajemnie miłowali,
tak jak Ja was umiłowałem.

Chwała Tobie, Królu wieków

Ewangelia

J 13, 1-15

Słowa Ewangelii według Świętego Jana

Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.

W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydał, Jezus, wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.

Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: «Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?» Jezus mu odpowiedział: «Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale poznasz to później». Rzekł do Niego Piotr: «Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał».

Odpowiedział mu Jezus: «Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną». Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!»

Powiedział do niego Jezus: «Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy». Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: «Nie wszyscy jesteście czyści».

A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie „Nauczycielem” i „Panem”, i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem».

Oto Słowo Pańskie

8.04.2020 r

Totus Tuus JM! Wielka Środa. Prorok Izajasz w proroctwie o cierpiącym Słudze Jahwe ukazuje całkowitą gotowość Sługi Jahwe do wypełnienia woli Boga ale też ukazuje Boga, który swego Sługę podtrzymuje w wiernym wypełnieniu posłannictwa. W Ewangelii dzisiejszego dnia widzimy Judasza zdecydowanego zdradzić Jezusa. Judasz otrzymał propozycję zapłaty 30 srebrników  za zdradę. Smutna historia zagubionego człowieka, która doprowadzi go do nieszczęścia. Jezus powiedział: “Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził”.  Ciarki po plecach przechodzą gdy się słyszy: lepiej gdyby się nie narodził. Jak można swoje życie zmarnować narażając je na wieczne potępienie.  Jednak dzisiejsza Ewangelia to jeszcze inne zadanie – “Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka i powiedźcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski, u Ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami. Uczniowie uczynili tak  jak im polecił Jezus”. Mamy więc ostatnie godziny. Przygotujmy się do Paschy –  z naszą rodziną, czy w samotności swego mieszkania, zjednoczeni z Kościołem, absolutnie otwarci inaczej jak dotąd na przeżywanie Mszy św. Wieczerzy Pańskiej za pomocą transmisji TVP z Poznańskiej Katedry : w Wielki czwartek –  o godz. 17.3o . To nie będzie to samo i tak samo – jednak będzie to tyle ile mogę dla duchowego swego pożytku uczynić w tych szczególnych ogarnieniach czasu pandemii. … korzystajcie ze strony: www.swietawdomu.pl

7.04.2020 r

Totus Tuus JM! Jest Wielki Wtorek. Ewangelia prowadzi nas do Wieczernika. Jezus mówi: “Jeden z was mnie zdradzi”. O kogo chodzi? – zapewne o Judasza. Jezus zna nasze życie, nasze dobre i słabe punkty. Jeszcze nie wszystko stracone. Wciąż mogę się nawrócić. I jeszcze jedno z dzisiejszej Ewangelii – zapewnienie Piotra: “Życie moje oddam za Ciebie.  Odpowiedział Jezus: Życie swoje oddasz za mnie ? Zaprawdę , zaprawdę powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz”. Sam nie dam rady – staję z pokorą przed Tobą Panie i proszę: daj mi siły i łaskę swoją, abym pozostał zawsze przy Tobie. Maryjo Matko moja prowadź mnie do Jezusa.

6.04.2020 rok

Totus Tuus JM! Wielki Poniedziałek. Jezus przybywa do Betanii na sześć dni przed Paschą, przybywa do swych przyjaciół: Łazarza, Marii i Marty.  Co czyni Maria? namaszcza drogocennym olejkiem nogi Jezusowi. Co ja mogę dzisiaj zrobić ? zaprosić Jezusa do Betanii  swego serca, mogę namaścić Jezusowi nogi. Już niebawem zostaną przybite do krzyża. Mogę “namaścić nogi” komuś kto przeżywa lek, znajduje się w potrzebie egzystencjalnej. Jezu otwórz mi oczy i serce i daj odwagę moim nogom, aby nie lękały się iść.

patrzmy : www.swietawdomu.pl        / wysłuchajmy naukę rekolekcyjną

5.04.2020 r

Totus Tuus JM! ” św. Paweł “Dla nas Chrystus stał się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej. Dlatego Bóg wywyższył Go nad wszystko i darował Mu imię ponad wszelkie imię” Jest Niedziela Palmowa. Rozpoczyna się Wielki Tydzień. Chcemy wyjść na spotkanie w Jezusem przybywającym do świętego miasta, aby zrealizować swe zbawcze posłannictwo. Chcemy podążać za Jezusem wsłuchując się  opis Jego Męki . Tak bardzo chciałbym razem z Jezusem dotrzeć na Kalwarię i być w tej “piątce”  pod Krzyżem razem z Maryją i Janem po to,  aby wielbić niepojętą miłość Boga do mnie oraz aby usłyszeć testament z Ołtarza Krwawej Ofiary.

+. Warto wykorzystać materiał przygotowany przez kapłanów i świeckich na Wielki Tydzień i święta Zmartwychwstania Pańskiego. Poniżej podajemy adres strony: www.swietawdomu.pl 

4.04.2020 r

Totus Tuus JM. “Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy  i uczyńcie sobie nowe serce i nowego ducha” woła prorok Ezechiel. Jest sobota poprzedzająca Niedzielę Palmową. Czy mam przygotowane palmy? czy wyjdę na spotkanie Jezusa, aby Go pozdrowić. Z czym wyjdę ?Przecież przybywa, aby mnie zbawić. On Jeden, za lud cały, złoży ofiarę odkupienia. Hasanna Synowi Bożemu!

3.04.2020 r

Totus Tuus JM! Wierność swemu powołaniu kosztuje. Spojrzymy dzisiaj na Krzyż, a zobaczymy ile kosztuje wierność powołaniu – “nie moja lecz Twoja wola niech się stanie”. Jak dobrze, że możemy modlić się Psalmami. Psalmy  wyrastają z doświadczenia ludzi zanurzonych w Bogu.

Ps 18 (17), 2-3a. 3b-4. 5-6. 7 (R.: por. 7)

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Miłuję Cię, Panie, *
Mocy moja,
Panie, Opoko moja i Twierdzo, *
mój Wybawicielu.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Boże, Skało moja, na którą się chronię, *
Tarczo moja, Mocy zbawienia mego i moja Obrono.
Wzywam Pana, godnego chwały, *
i wyzwolony będę od moich nieprzyjaciół.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Ogarnęły mnie fale śmierci *
i zatrwożyły odmęty niosące zagładę.
Oplątały mnie pęta otchłani, *
schwyciły mnie sidła śmierci.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Wzywałem Pana w moim utrapieniu, *
wołałem do mojego Boga
i głos mój usłyszał ze swojej świątyni, *
dotarł mój krzyk do Jego uszu.

Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

2.04.2020 r

Totus Tuus JM. Z Ewangelii św.Jana : “Jezus powiedział do Żydów: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli ktoś zachowa moją naukę, nie zazna śmierci na wieki”. Jezus mówi jasno i oczekuje od nas przyjęcia Jego Słowa, Jego nauki i pójścia za NIM. Z Nim nie umrzemy na wieki. Z Nim nie będziemy bezdomni. On nas prowadzi do ziemi obiecanej do Domu Ojca. Ważne, abym był wierny przymierzu, które z Nim zawarłem podczas chrztu św. Jestem Jego. Uwielbiam Cię.

Kard. Dziwisz zachęca, by w dzisiaj – w czwartek, 2 kwietnia, o 21.37 zjednoczyć się we wspólnej modlitwie za wstawiennictwem św. Jana Pawła II i prosić o ustanie pandemii koronawirusa. Kardynał  proponuje, by odmówić wtedy Akt zawierzenia Bożemu Miłosierdziu, który sam niedawno złożył w łagiewnickim sanktuarium:

„Wszechmogący Boże, w obliczu pandemii, która dotknęła ludzkość, z nową gorliwością odnawiamy akt zawierzenia Twemu miłosierdziu, dokonany przez św. Jana Pawła II. Tobie, miłosierny Ojcze, zawierzamy losy świata i każdego człowieka. Do Ciebie z pokorą wołamy.Błogosław wszystkim, którzy trudzą się, aby chorzy byli leczeni, a zdrowi chronieni przed zakażeniem. Przywróć zdrowie dotkniętym chorobą, dodaj cierpliwości przeżywającym kwarantannę, a zmarłych przyjmij do swego domu. Umocnij w ludziach zdrowych poczucie odpowiedzialności za siebie i innych, aby przestrzegali koniecznych ograniczeń, a potrzebującym nieśli pomoc.Odnów naszą wiarę, abyśmy trudne chwile przeżywali z Chrystusem, Twoim Synem, który dla nas stał się człowiekiem i jest z nami każdego dnia. Wylej swego Ducha na nasz naród i na cały świat, aby ci, których zjednoczyła walka z chorobą, zjednoczyli się także w uwielbieniu Ciebie, Stwórcy wszechświata i gorliwie walczyli również z wirusem grzechu, który niszczy ludzkie serca. Ojcze przedwieczny, dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.Maryjo, Matko Miłosierdzia, módl się za nami. Św. Janie Pawle II, św. Faustyno i wszyscy święci, módlcie się za nami”.

1.04.2020 r

Totus Tuus JM. Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi: „ Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie  prawdzie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli…. i dodaje Jezus :  Zaprawdę powiadam wam: Każdy , kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu”. Wszystko zależy od tego jednego: czy ja wierzę w Jezusa Chrystusa – Pana i Boga oraz czy jestem Jego uczniem. Tylko On może mnie wyzwolić z grzechu i tylko On może dać mi wolność. Historia opowiadana przez proroka Daniela o mężach pełnych wiary, wrzuconych do ognistego pieca mówi, że ostatecznie musimy być gotowi na każdą próbę . To co najważniejsze to ocalić swoją wiarę, swoją przynależność do Chrystusa. Pokładam w Panu ufność swą, zawsze ufam Jego Słowu.

ks. Tomasz Jaklewicz

Wierzyć, znaczy przechadzać się pośród ognia

Można śmiało powiedzieć, że świat został dziś wrzucony do rozpalonego pieca. Ludzkość przechodzi przez czas niezwykłej próby. Czas próby wiary, charakteru, wierności, człowieczeństwa. Ogień w Biblii jest symbolem wieloznacznym. Z jednej strony oznacza Bożą obecność (patrz płonący krzew), ale jest także obrazem cierpienia, kary za grzechy, sądu Bożego. W tym drugim znaczeniu ogień pełni rolę oczyszczającą i przetwarzającą tych, którzy zostali poddani jego działaniu.
Opowieść z Księgi Daniela o trzech młodzieńcach wrzuconych do rozpalonego pieca zawiera w sobie jakoś wszystkie te wymiary. Wiara Szadraka, Meszaka i Abed-Nega została poddana ostatecznej próbie. Cierpią z powodu swojej wierności Bogu. Są gotowi oddać za nią życie. Nie chcą kłaniać się złotemu posągowi, chcą kłaniać się tylko Bogu, któremu służą. Nie oczekują wcale od Boga, aby ich wybawił. Królowi Nabuchodonozorowi odpowiadają, że owszem, Bóg może ich wybawić, ale… jeśli zechce. Nie ma w nich żadnej pychy. Jest pokorna ufność wobec Stwórcy.
I co się okazuje? „Widzę czterech mężów rozwiązanych, przechadzających się pośród ognia, i nie dzieje się im nic złego; czwarty wyglądem przypomina anioła Bożego”. Niezwykły obraz. Ogień nie wyrządza szkody tym, którzy ufają Bogu. Co więcej, właśnie w tym ogniu próby doświadczają Bożej obecności, której manifestacją jest anioł. Przechadzają się pośród ognia. Są rozwiązani, czyli wolni.
Można w tych młodzieńcach zobaczyć obraz Kościoła, który poddany próbie trwa w wierności Bogu. Kościół nie może oddawać czci ani pokłonu innemu bogu poza Bogiem prawdziwym. Często szukamy jakichś ziemskich podpórek dla wiary, dodatkowych zabezpieczeń (finansowych, politycznych, medialnych itd.). W chwili próby to wszystko płonie w ogniu. Zostaliśmy dziś pozbawieni nawet tych dobrych rzeczy, które pomagają nam wierzyć. Nie możemy się gromadzić w kościołach, brakuje nam wspólnoty, sakramentów, Eucharystii. Zostaje tylko „naga” wiara, bezbronna ufność. Jeśli Bóg chce, może nas uratować.
„Niech będzie błogosławiony Bóg Szadraka, Meszaka i Abed-Nega” – mówi król, który jeszcze przed chwilą sam uważał się za boga i domagał się boskiej czci. Świadectwo ma ogromną siłę. Każde cierpienie jest wyjątkową szansą na danie świadectwa. Wierzyć to znaczy przechadzać się pośród ognia. Nawet w rozpalonym piecu Bóg nas nie opuści. Przeprowadzi nas ku czemuś większemu. Przez ogień.

31.03.2020 r

Ps.102 –   “Wysłuchaj, Panie, mojego wołania”. Jesteśmy uwięzieni. Wyprowadź nas  Panie z naszej niewoli. Jesteśmy trochę podobni do Ludu izraelskiego poddanego próbie jadowitych wężów. Ratunkiem dla nich było uznanie swej niewierności i spojrzenie na  wywyższanego  przez Mojżesza, wykonanego z brązu węża.  Jezus w Ewangelii mówi o wywyższeniu Syna Człowieczego. Trzeba, abyśmy spojrzeli na krzyż i jeszcze więcej , abyśmy spojrzeli na wywyższonego na krzyżu Syna Człowieczego. To On – To Bóg. Spojrzeć z pokorą i z wiarą i ze skruchą. W Nim jest moje życie , w Nim jest moje ocalenie.

BÓG wysłał nas na pustynię, byśmy zrozumieli to, co Najważniejsze.

 30.03.2020

„Nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie”. Ewangelia dzisiejsza opowiadająca historię kobiety pochwyconej na cudzołóstwie, przyprowadzonej przez Żydów do Jezusa, aby ją potępił i skazał na śmierć przez ukamienowanie. I to pytanie, które uczy nas życia w prawdzie, uczy na pokory: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. Wszyscy odeszli. Pozostał Jezus i kobieta stojąca na środku i słowa Jezusa: „ Nikt cię nie potępił? I Ja ciebie nie potępiam, – Idź, a od tej chwili już nie grzesz”. Skruszony grzesznik przy Jezusie zyskuje przebaczenie i nowy początek. Chodzi o to, abyśmy nie sądzili innych, abyśmy ich nie kamienowali lecz sami się nawracali i żyli w prawdzie.

29.03.2020 r

Liturgia Słowa V Niedzieli Wielkiego Postu jest pełna nadziei. Oto Jezus przychodzi do Betani , do swych przyjaciół, by dokonać wielkiego cudu wskrzeszenia Łazarza. Wszystko co się dokonało w Betani,  miało swój ciężar gatunkowy, ponieważ miało objawić wielkie dzieło Boga, którego ludzkość będzie świadkiem w dniach męki Jezusa Chrystusa i podczas Nocy Paschalnej. Pan Jezus ma tylko jedno pragnienie – zbawić nas, ocalić nas, obmyć własną krwią i przeprowadzić do pełni życia. ” Ojcze , za nimi proszę, za tymi których mi dałeś , aby nikt nie zginął ale aby wszyscy mieli życie wieczne . A to jest żcyie wieczne : aby znali Ciebie, jedynego prawdizwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa “. Te słowa wypowiada Jezus przeddzień swej męki na krzyżu. Jezus ma tylko jedno pragnienie: ocalić nas. Bądź uwielbiony Panie.

 

28.03.2020 r

” Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego, każdy kto w Niego wierzy, ma życie wieczne”. Te słowa Jezusa komunikują nam fundamentalny przekaz: do życia wiecznego prowadzi droga jedynie przez JEZUSA. Odwrócić się od Jezusa znaczy tyle co skazać się na śmierć wieczną. Panie! Ty masz Słowa Życia Wiecznego , Ty sam jesteś Słowem.   Tymczasem dzisiaj prorok  Jeremiasz w pierwszym czytaniu ukazuje plan złych ludzi, którzy mówią :   «Zniszczmy drzewo w pełni jego sił, zgładźmy go z ziemi żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina!» Panie przebacz nam – raz jeszcze wyznaję “Ty jesteś Zbawicielem świata” . Módlmy się hymnem z dzisiejszego dnia:

Przed Tobą, Ojcze, stajemy skruszeni
I obciążeni winami,
A niosąc w sobie bezsilną samotność,

Szukamy Twojej pomocy.

Bo przecież jesteś troskliwym pasterzem
I nie chcesz śmierci grzesznika,
Lecz by się zwrócił do Ciebie w pokorze,

A przez to życie otrzymał.

W tym świętym czasie powrotu do Ciebie,
Gdy dajesz łaskę pokuty,
O miłosierdzie błagamy z nadzieją

I zło naprawić pragniemy.

Potężne światło, jaśniejsze od słońca,
Którego tarcza już wschodzi,
Wielbimy Ciebie, nasz Boże i Panie,
W Najświętszej Trójcy Jedyny. Amen.

Zapraszam do transmisji : nasza strona internetowa: Na żywo. Bieżące wiadomości w ogłoszeniach parafialnych.

 

27.03.2020

Panie,  Ty masz Słowa Życia wiecznego. To apostolskie wyznanie wiary. Wciąż odkrywać na nowo Boga i Jego wolę. W Nim jest Światło Życie. Ty masz Słowa Życia wiecznego. Jezus w dzisiejszej Ewangelii wyraźnie nam mówi: skąd i od Kogo przychodzi.” … lecz prawdziwy jest tylko Ten , który Mnie posłał… Ja Go znam… On Mnie posłał…” Tak – pełnić wolę Ojca – oto przychodzę. Jakże znamienne jest dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Mądrości: “bezbożni mówili sobie: «Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad karności. Głosi, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. Zobaczmy, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zgonie. Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z rąk przeciwników. Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony»” Czyż słowa te nie odzwierciedlają jakże  częstej postawy współczesnego człowieka, który nieustanne mówi ”  «Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad ”

Dzisiaj piątek – z katedry transmisja Drogi Krzyżowej oraz Różańca. W niedzielę wszystkie transmisje mszy św. na naszej stronie internetowej ( Na Żywo )

Dzisiaj o g.18.oo Ojciec Świty Franciszek pobłogosławi świat Najświętszym Sakramentem.

 

26.03.2020 r

Totus Tuus JM!  “Przebacz o Panie swojemu ludowi”. To wołanie z głębi kapłańskiego serca i to wezwanie z proroka Ezechiela: “odrzućcie od siebie wszystkie grzechy i utwórzcie sobie nowe serca i nowego ducha”. Tyle łask otrzymujemy od Jezusa, lecz tego nie widzimy, wciąż tego nie doceniamy. Przechodzimy obok. Żyjemy własnym życiem, według własnego upodobania. Wciąż budujemy sobie cielce, bożki na własny użytek. Przebacz Panie mnie i swojemu ludowi za brak wiary i wierności. Dzisiejsze pierwsze czytanie z Księgi Wyjścia ukazuje potęgę modlitwy wstawienniczej. Modlić się ma kapłan, matka i ojciec, modlić się ma każdy kto niesie odpowiedzialność za życie drugiego człowieka. Jak wielka jest potęga modlitwy wstawienniczej – modlitwy  za powierzony nam lud. Modlitwa  za mocnych i słabych, za tych co blisko i co daleko od Boga. Zmiłuj się nad nami Panie.

25.03.2020

Zwiastowanie Pańskie. Prorok Izajasz mówi:  „Pan sam da wam znak”. Tym znakiem jest Maryja mówiąca Bogu „Tak” – „niech mi się stanie według słowa Twego”. Co mamy czynić? Zaufaj Panu już dziś . Nie ma innej drogi przez życie jak kierować się wolą Bożą. „Przychodzę Boże pełnić Twoją wolę”. To dzięki otwartości Maryi na Boży plan i działanie Ducha Świętego Bóg stał się nam tak bliski : „Słowo stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas”.  Bądź pozdrowiona Maryjo!  Znalazłaś łaskę u Pana. Urodzisz  dla nas Zbawiciela.  Bądź wola Twoja, Panie, cokolwiek się nie stanie.

Dzisiaj w południe o g.12.oo – zjednoczeni na modlitwie z Ojcem Świętym Franciszkiem i naszymi Biskupami, chrześcijanie całego świata wzniosą modlitwę do Boga o ustanie epidemii niszczącej świat. Ks. Arcybiskup Stanisław Gądecki w swoim oświadczeniu napisał: “Powierzając po raz kolejny Panu Bogu naszą Ojczyznę i wszystkich Polaków w kraju i za granicą, poprosiłem kardynała Manuela José Macário do Nascimento Clemente przewodniczącego Konferencji Episkopatu Portugalii, aby włączył również Kościół w Polsce w akt zawierzenia, którego ma dokonać w Sanktuarium Matki Bożej w Fatimie dnia 25 marca 2020 roku”.

Cały Twój ! Jezu i Maryjo!

24.03.2020 r

Totus Tuus – cały Twój Jezu i cały Twój Maryjo ! wielu z naszej parafialnej wspólnoty dzisiaj wieczorem zawierzy raz jeszcze  swoje życie Jezusowi przez Maryję. Iść razem z Maryją przez życie to iść najkrótszą drogą do Serca Jezusa. Jakże krzepiący jest tekst proroka Ezechiela z dzisiejszej liturgii Słowa Bożego, mówiący o wodzie wypływającej spod Ołtarza Świątyni, która zamienia się  w rwący potok i wszystko co po drodze napotyka ożywia. Bóg nam daje strumienie łaski i swego błogosławieństwa. Jego pragnieniem jest napełniać nas swoim życiem – życiem , które nie umiera.  Ołtarz spod którego płynie “Woda żywa” – to Krzyż, to Ołtarz w naszej świątyni. Bogu niech będą dzięki za Jego łaskawość.

– Ojciec Święty Franciszek prosi o wspólną modlitwę w środę 25 marca w Uroczystość Zwiastowania Pańskiego o g.12.oo. ks. Arcybiskup Stanisław Gądecki prosi abyśmy odmówili następujące modlitwy:  Anioł Pański, Ojcze nasz i trzy razy Zdrowaś Maryjo oraz następującą modlitwę :

“Boże Ojcze, Stwórco świata, wszechmogący i miłosierny, który z miłości do nas posłałeś na świat swojego Syna jako lekarza dusz i ciał, spójrz na swoje dzieci, które w tym trudnym momencie niepewności i lęku w wielu regionach Europy i świata, zwracają się do Ciebie, szukając siły, zbawienia i pocieszenia. Uwolnij nas od chorób i strachu, ulecz naszych chorych, pociesz ich rodziny, daj mądrość rządzącym, energię i siłę lekarzom, pielęgniarkom i wolontariuszom, życie wieczne zmarłym. Nie opuszczaj nas w chwili próby, ale uwolnij nas od wszelkiego zła. O to Cię prosimy, który z Synem i Duchem Świętym żyjesz i królujesz na wieki. Amen. Maryjo, Uzdrowicielko Chorych i Matko Nadziei, módl się za nami!”.

ks. Arcybiskup Stanisław Gądecki o g.12.oo modlić się będzie w Poznańskiej Katedrze. Bądźmy zjednoczeni we wspólnym wołaniu do Boga – zmiłuj się nad nami.

23.03.2020 r

Jezus ufam Tobie! Doprawdy – nie ma Wielkiego Postu, nie ma piękna Wielkiej Nocy i nie ma prawdziwego zmartwychwstania człowieka wraz z Jezusem, jeśli serce nie otworzy się na Boga. Wielkiego Postu nie można przeczekać, trzeba go codziennie przeżywać. Modlitwa pełna wiary i uczynki miłosierdzia. To wszystko jest możliwe w moim życiu. Wczoraj Jezus otworzył oczy niewidomemu. Pozwólmy sobie otworzyć oczy … a odkryjemy, że jest Bóg i że jest obok mnie drugi człowiek.

22.03.2020 r

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Niech to będzie miejsce naszego spotkania z Jezusem poprzez stronę internetową naszej  parafii. Jezus dzisiaj w IV Niedzielę Wielkiego Postu mówi: “Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.”  Niewidomy, cudownie uzdrowiony przez Jezusa z dzisiejszej Ewangelii jest obrazem wszystkich, którzy przez sakrament chrztu świętego i pokuty odrodzili się do nowego życia w Chrystusie. Spójrzmy na siebie wzajemnie oczami Jezusa, pełnymi miłości i miłosierdzia.

Strona stworzona przez Piotr Wolski.com Piotr Wolski